„Grek
Zorba”
Nikos Kazantzakis
Autor/ Nikos
Kazantzakis to dla wielu najwybitniejszy grecki pisarz XX wieku, a zarazem
jeden z najczęściej tłumaczonych twórców swojego pokolenia. Geniusz literacki
Kreteńczyka został w pełni doceniony dopiero pośmiertnie – zwłaszcza po światowym
sukcesie ekranizacji jego powieści Grek Zorba. Jeśli twórczość
Kazantzakisa opisać jednym słowem, byłoby to greckie patos. Jego dzieła są
namiętne, surowe, buntownicze, nieprzewidywalne i często mistyczne – jak sama Kreta, z której pochodził. Jego
droga do pisarstwa rozpoczęła się podczas studiów filozoficznych w Paryżu,
gdzie został uczniem słynnego Henriego Bergsona. To właśnie w tym okresie
zafascynowała go filozofia Nietzschego, która głęboko wpłynęła na jego
twórczość i poglądy.
Tłumaczenie/
Nikos Chadzinikolau
Język
oryginału/ el Βίος και πολιτεία του Αλέξη
Ζορμπά
Tematyka/
Grek Zorba,
po raz pierwszy opublikowany w 1946 roku, to z jednej strony historia greckiego
robotnika imieniem Zorba, namiętnego miłośnika życia, oraz bezimiennego
narratora, który towarzyszy mu w podróży na Kretę, gdzie wspólnie podejmują
pracę w kopalni węgla brunatnego. To także opowieść o mężczyznach i kobietach z
miasteczka, w którym się osiedlają. Z drugiej strony jest to historia o Bogu i
człowieku, Diable i Świętych, o walce ludzi o odnalezienie duszy i sensu życia.
To powieść o miłości, odwadze i wierze. Grek Zorba został uznany za
jedno z naprawdę niezapomnianych dzieł literatury, postać tytułowa została
wykreowana z rozmachem, w tradycji Falstaffa i Sancho Pansy. Lata nie zgasiły
jego zapału ani zdumienia, z jakim reaguje na wszystko, co przynosi mu życie – czy pracując w kopalni, konfrontując się
z szalonymi mnichami w górskim klasztorze, barwnie upiększając opowieści o
swojej przeszłości, czy oddając się miłości, by uniknąć grzechu. Życie Zorby
pełne jest wszystkich radości i smutków, jakie niesie ludzki los, a jego
postawa budzi w narratorze głębokie zrozumienie prawdziwego znaczenia
człowieczeństwa. To jedna z najważniejszych powieści afirmujących życie w
literaturze XX wieku.
Główny
motyw/ Powieść opowiada historię przyjaźni
narratora z żywiołowym miłośnikiem życia – wojownikiem, poszukiwaczem przygód,
muzykiem, kucharzem, górnikiem, gawędziarzem i tancerzem. To właśnie Zorba,
opisany przez narratora jako „człowiek, którego tak długo na próżno szukałem”.
Spędzają razem rok na Krecie. Zorba zarządza kopalnią, którą narrator finansuje
jako przedsięwzięcie mające zbliżyć go do ludzi pracy, tych, których uczciwy i
prosty styl życia podziwia, lecz którego sam nie potrafi naśladować. To także opowieść
o podbojach miłosnych Zorby –
najbardziej pamiętna jest Madame Hortense, mocno umalowana, starzejąca się
kurtyzana o bujnych kształtach, oferująca obu mężczyznom gościnę – i coś więcej. Równolegle toczy się
melancholijna „walka o życie i śmierć” narratora, piszącego traktat o Buddzie i
oczekującego powrotu Zorby z kopalni, by wspólnie zjeść kolację. Choć powieść
rozpoczyna się w kawiarni, gdzie rybacy chronią się przed burzą, a jej akcja
rozgrywa się na greckiej wyspie, co czyni ją idealną lekturą na lato, nie jest
to historia beztroska. Morze, piasek i namiętności obficie wypełniają jej
karty, lecz w ostatniej części nad rozgrzaną słońcem Kretą przesuwa się cień.
Cytaty
z książki charakteryzujące problematykę utworu:
„Ale
gdybym zechciał wyróżnić ludzi, którzy pozostawili głębokie ślady w mojej
duszy, może wymieniłbym tylko trzy — cztery osoby: Homera, Bergsona,
Nietzschego i Zorbę.”
„(…)
Zorba, pełen ciała i kości, w moich rękach stał się atramentem i papierem.”
„Czy
jesteś żonaty? (…) Jestem mężczyzną — to znaczy ślepcem.”
„Wiele
rozkoszy kryje w sobie ten świat — kobiety, owoce, idee.”
„Litość
buddyjska, zimna jak wniosek sylogizmu metafizycznego.”
„Mówię
ci, dziwny jest ten świat, a człowiek na nim to wielka bestia. Wielka bestia i
wielki bóg.”
„Wszystko
na tym świecie ma swój ukryty sens. Ludzie, zwierzęta, drzewa, gwiazdy są
hieroglifami. Biada temu, kto zechce je odczytać i odgadnąć ich znaczenie…”
„W
nic nie wierzę. Gdybym wierzył w człowieka, musiałbym teraz wierzyć w Boga i
diabła, a to jest cała historia.”
„Czy
czasem nie chcesz pokazać im nowych ciemności? Zostaw im stare, przywykli do
nich.”
„Związki
legalne są bez smaku jak potrawa bez pieprzu. O czym tu mówić? Cóż to za
pocałunek, na który święci patrzą i błogosławią mu.”
„Wszystkie
prawa i religie są błędne. Źle traktują kobietę. Odnoszą się do niej surowo,
władczo i niesprawiedliwie… Gdybym ja wymyślał prawa, dałbym osobne dla
mężczyzn, osobne dla kobiet.”
„Każda
wioska ma swojego przygłupka, a jeśli nie, to tworzy go sobie dla rozrywki.”
„Życie
w odróżnieniu od śmierci jest pasmem kłopotów.”
„Jeśli
kobieta śpi sama, winni są mężczyźni. Wszyscy będziemy za to odpowiadać przed
Bogiem w dniu Sądu Ostatecznego.”
„Każdy
człowiek wybiera swoją drogę, a ludzie różnią się między sobą jak drzewa. Czy
miałeś kiedy pretensje do figowca, że nie rodzi czereśni?”
„Raz
jeszcze przekonałem się, jak bardzo prawdziwa jest stara legenda mówiąca o tym,
że serce człowieka to czara pełna krwi, z której czerpią ukochani zmarli,
padają przed nią i piją krew, aby znów ożyć. Im bardziej byli przez nas
kochani, tym więcej naszej krwi wypijają.”
„W
religiach, które utraciły moc wiary, bogowie stają się tylko figurami
retorycznymi, ornamentami dla ludzkiej samotności lub obrazami zdobiącymi
ściany.”
„Widzę
wyraźnie, że cała moja mądrość to nic innego jak głupota.”
„Grzech
wyznany nie nazywa się grzechem.”
„Sądzę,
że za istotę ludzką może uważać się tylko ten, kto chce być wolny.”
„Dawne
wzruszenia religijne przekształciły się teraz w doznania estetyczne. Dzikie
plemiona wierzą, że instrument muzyczny, nieużywany do religijnych obrzędów,
traci swoją mistyczną moc, choć wydaje harmonijne dźwięki. Moja wiara
uległa takiej właśnie przemianie. Religię zacząłem odczuwać jak sztukę.”
„Biada
temu, kto nie uratuje się od buddów, bogów, ojczyzn i idei!”
„Jeździmy,
przemierzamy ziemię i morza, a w gruncie rzeczy nie wytykamy nosa za próg
naszego domu.”
„Wiesz,
szefie dlaczego ona płacze? Nie. Dlatego, że widzi. Gdybym był malarzem
świętych obrazów, przedstawiłbym Matkę Boską bez oczu, uszu i nosa, bo mi jej
żal.”
„W
nocnej koszuli nikt nie jest metropolitą.”
„Słyszałem
kiedyś o siedemdziesięciu siedmiu rodzajach szaleństw, to jest siedemdziesiąte
ósme…”
„Wszystko
jest ideą. Wierzysz: drzazga ze starych drzwi staje się przenajświętszą
relikwią.”
„Nosimy
spodnie, sztywne kołnierzyki, kapelusze, ale wciąż jeszcze jesteśmy wałachami,
mułami, wilkami, lisami, wieprzami. Stworzeni jesteśmy jakoby na obraz i
podobieństwo Boga! Kto? My?”
„(…)
pochłaniam mnóstwo smacznych potraw, które nie całkiem zamieniają się w nawóz.
Coś z tego zostaje i przeistacza się w dobry humor, taniec, piosenki i spory —
i to jest coś, co nazywam zmartwychwstaniem.”
„W
człowieku już od urodzenia lęgną się robaki, tylko że ich nie widać. Skoro
jednak poczują, że zaczyna gnić wyłażą ze swoich kryjówek — białe, bielutkie
jak robaki w serze!”
„Rozum
jest jak sklepikarz, prowadzi rachunki, notuje przychód i rozchód, zysk i
stratę. To jest rozważny drobny kupiec, nie stawia wszystkiego na jedną kartę.”
Już
kiedyś wspominałem o książce Grek Zorba, ale zrobiłem to zbyt krótko i
zdecydowanie niewystarczająco. To jedna z tych powieści, do których chce się
wracać myślą –
zarówno ze względu na jej filozofię, jak i na niezwykłą energię bijącą od
głównego bohatera, Aleksego Zorby. Proza, refleksje i humor, które Nikos
Kazantzakis wkłada w tę postać, są naprawdę zdumiewające. Mam wrażenie, że już
o tym pisałem, i pewnie tak jest, ale w przypadku tej książki pewna doza déjà
vu jest całkowicie na miejscu. Zorba to postać, która w niezwykle
sugestywny sposób pokazuje, jak wiele można wiedzieć o świecie w sensie
akademickim, a jednocześnie jak niewiele rozumieć z tego, co naprawdę ważne w
życiu. Zorba stawia sobie za cel nauczyć swego powściągliwego, intelektualnego
towarzysza, Anglika, jak się rozluźnić, poczuć smak życia i cieszyć się
chwilą. Ta relacja jest sercem całej powieści. Narrator, który pozostaje
bezimienny (nazywany przez Zorbę „Szefem”), to nieco wycofany, „książkowy”
człowiek w wieku około trzydziestu kilku lat, zafascynowany zarówno Dantem, jak
i Buddą. Pracuje nad książką poświęconą Buddzie, a jego ideały filozoficzne
koncentrują się wokół nieprzywiązania, bierności oraz dystansu wobec
cielesności i świata materialnego. Jednocześnie jednak pragnienie bardziej
namacalnego, bezpośredniego doświadczenia życia prowadzi go na Kretę. I tak z
jednej strony mamy refleksyjnego obserwatora, z drugiej – żywiołowego człowieka czynu, który ufa
instynktowi, emocjom i doświadczeniu. To sprawia, że cała historia staje się
momentami bardzo zabawną, a momentami głęboko refleksyjną podróżą. Śledząc ich
wspólne przygody, widzimy, jak powoli rodzi się między nimi niezwykła więź.
Tworzą świetny duet –
kontrastowy, ale właśnie dlatego tak przekonujący. Łączy ich również wspólny
cel, który prowadzi przez kolejne wydarzenia i doświadczenia. Ogromną
przyjemnością jest także wgląd w grecką kulturę, mentalność i sposób patrzenia
na życie. W tej historii Grecja nie jest tylko tłem: jest żywą częścią
opowieści, nadającą jej rytm i temperament. Nie chcę się zbytnio powtarzać, ale
naprawdę jest to książka, którą warto przeczytać. A może nawet: którą warto
przeczytać więcej niż raz, bo z każdą lekturą odkrywa się w niej coś nowego.
Zaskakujące
jest to, że najsłynniejsza powieść Nikosa Kazantzakisa, Grek Zorba,
stanowi pozorne odwrócenie stanowiska autora, według którego ludzie muszą
porzucić przyjemności cielesne, aby osiągnąć duchowe samospełnienie. W tej
powieści czytelnik dostrzega atrakcyjność bohatera, Aleksego Zorby, którego
całe życie poświęcone jest zmysłowej gratyfikacji. Zorba jest antyintelektualny
i antyreligijny; zrzucił kajdany paraliżującego intelektualizmu, które
krępowały narratora, Szefa, czyniąc go nieskutecznym w kontaktach z innymi
ludźmi, poza kręgiem „inteligencji”. Szef jest natomiast wybitnym ascetą,
wyznawcą Buddy, który wyrzeka się przyjemności ciała, ponieważ wierzy, że
bliskość z innymi prowadzi jedynie do bólu. Zorba zaś stanowi uosobienie
bergsonowskiego élan vital. Szef wycofuje się ze zobowiązań; Zorba ich
poszukuje. Przedsięwzięcie górnicze, w które angażują się obaj mężczyźni, jest
sposobem Kazantzakisa na symboliczne ukazanie ogromnych różnic między nimi, a
tym samym między reprezentowanymi przez nich stylami życia. Wydobycie, czyli
pozyskiwanie z ziemi materiałów potrzebnych do przetrwania, jest ciężką pracą,
lecz Zorba czerpie z niej przyjemność: brudzi się razem z towarzyszami,
ryzykuje wraz z nimi, a w razie potrzeby nawet własnym życiem. Zaangażowanie Szefa
ma natomiast charakter dyletancki, od czasu do czasu wtrąca się, by zobaczyć,
jak idą sprawy, lecz w rzeczywistości pozostaje zdystansowany wobec samej
pracy. Ich odmienne podejście do przedsięwzięcia górniczego znajduje
odzwierciedlenie także w innych sferach życia. Zorba jest wielkim kobieciarzem,
ponieważ wierzy, że tylko dzięki takim miłościom mężczyzna może osiągnąć
spełnienie (a poza tym, jak mówi Szefowi, wszystkie kobiety pragną, by
mężczyzna je kochał). I jak twierdzi: „Kastraci nie wejdą do raju”. Szef
natomiast jest sparaliżowany kontaktem z kobietami. Upodobanie Szefa do książek
paralelizuje zamiłowanie Zorby do tańca, gry na santuri i kobieciarstwa.
Podczas gdy jeden poznaje życie z drugiej ręki, poprzez pisma innych, drugi
doświadcza go bezpośrednio w pełni.
Siła
działania Zorby, nawet w obliczu przytłaczających przeciwności i przy
świadomości, że jego wysiłki mogą okazać się niewiele warte, czyni z niego
bohatera, którego Nikos Kazantzakis wyraźnie podziwia. Porażka nie powstrzymuje
go przed podejmowaniem kolejnych działań. Gdy jego skomplikowany plan
transportowania drewna ze szczytu góry kończy się niepowodzeniem (zarówno
dosłownie, jak i w sensie symbolicznym), Zorba przyjmuje to doświadczenie bez
dłuższego rozpamiętywania i natychmiast podejmuje nowe przedsięwzięcia. Śmierć
starej kurtyzany Hortensji, której Zorba obiecał małżeństwo, porusza go jedynie
chwilowo: śmierć jest dla niego elementem naturalnego porządku świata i dlatego
przyjmuje ją bez buntu. Pod koniec powieści również Szef zaczyna rozumieć nieuchronność
śmierci oraz konieczność intensywnego życia pomimo tej wiedzy. Kiedy otrzymuje
wiadomość o śmierci swojego przyjaciela Stavridakisa, przyjmuje ją ze stoickim
spokojem; gdy dowiaduje się o śmierci Zorby, postanawia nie pogrążać się w
żałobie, lecz wykorzystać swój talent literacki i spisać historię wspólnych
doświadczeń.
W
powieści Grek Zorba Kazantzakis przechodzi od analizy kontrastu między
przeciwstawnymi stylami życia do skoncentrowania uwagi na samej figurze
bohatera. Powieść Kapitan Michalis, nawiązująca do powstania
kreteńskiego z lat osiemdziesiątych XIX wieku, skupia się natomiast na postaci
kapitana Michalisa, rozdartego między poczuciem osobistej godności a
obowiązkiem służby ojczyźnie. Postacie heroiczne, zarówno historyczne, jak i literackie,
zajmowały w twórczości Kazantzakisa miejsce szczególne. Jego powieści i dramaty
często stanowią próbę ponownego opowiedzenia historii bohaterów znanych z
wcześniejszych dzieł oraz reinterpretacji ich zmagań w świetle własnej
koncepcji „pozytywnego nihilizmu”. Nie dziwi zatem, że wśród bohaterów jego
utworów pojawiają się takie postacie jak Odyseusz, Faust, Krzysztof Kolumb, św.
Franciszek czy nawet Jezus Chrystus w powieści Ostatnie kuszenie Chrystusa.
Jak przedstawiono w powieści, przednowoczesne społeczeństwo greckie przypominało realia starożytnej Grecji, w której mężczyźni sprawowali niepodzielną władzę nad rodziną, często w sposób surowy i autorytarny, natomiast kobiety ograniczano do roli domowej, podporządkowanej woli męża. W powszechnym przekonaniu kobiety uchodziły za istoty niższe, moralnie podejrzane, a nawet potencjalnie niebezpieczne. Jak zauważa Platon, „moralność kobiet była źle oceniana w całej Grecji” (Werner Jaeger 243)[1], co wskazuje na głęboko zakorzenione uprzedzenia obecne w kulturze i filozofii epoki. W rzeczywistości kobieta pozbawiona męża była postrzegana jako jednostka niepełna, niemal wykluczona społecznie i napiętnowana zarówno przez mężczyzn, jak i inne kobiety. Jej status wiązał się z poczuciem wstydu i marginalizacji, co dodatkowo wzmacniało patriarchalny porządek społeczny. Podobny obraz odnajdujemy w powieści Grek Zorba, gdzie wdowa z wioski odmawia ponownego zamążpójścia, przez co staje się obiektem pogardy i napiętnowania. Mężczyźni, którzy jej pożądają, reagują wrogością na jej niezależność, natomiast kobiety odnoszą się do niej z niechęcią, widząc w niej zagrożenie dla obowiązujących norm. Jej postać ujawnia napięcie między pragnieniem autonomii a społecznym przymusem podporządkowania. Opisując wdowę, jeden z mieszkańców wsi mówi: „Ona włada całą wsią: gasisz lampę i wyobrażasz sobie, że obejmujesz wdowę, a nie żonę. Stąd te piękne dziadki…”. Wypowiedź ta odsłania uprzedmiotowienie kobiety oraz mechanizmy fantazji i kontroli, które stoją za społeczną hipokryzją – z jednej strony pożądanie, z drugiej potępienie.
Hierarchia
patriarchalna odgrywała istotną rolę w powieści, ponieważ motywy vendetty i
zazdrości pochłaniały mężczyzn z wioski, prowadząc ich ostatecznie do
zamordowania wdowy, która odmówiła ponownego zamążpójścia. Małżeństwo stanowiło
bowiem podstawowy warunek zachowania honoru w społeczności, co pozwala lepiej
zrozumieć, dlaczego kobieta pozbawiona męża była postrzegana jako poważne
naruszenie norm moralnych. W „Journal of Gender Studies” wskazuje się, że na
wiejskich terenach Grecji kodeksy moralne związane z honorem i wstydem były
jasno określone: „Wszystkie wspólnoty moralne mogą posiadać pewną formę honoru
i wstydu, jednak w rejonie Morza Śródziemnego wartości te przybierają
szczególną postać. Po pierwsze, zarówno honor, jak i hańba mężczyzn są w dużej
mierze związane z kobietami, a konkretnie z ich zachowaniami seksualnymi. Po
drugie, wstyd przypisywany jest przede wszystkim kobietom. Po trzecie,
mężczyźni zdobywają honor kosztem innych mężczyzn, co prowadzi do rywalizacji
między równymi. Osiągnięcie honoru polega na pokonaniu lub przechytrzeniu
innych, często także w kontekście rywalizacji erotycznej” (Lazaridis)[2]. Te
wyjaśnienia ról społecznych kobiet i mężczyzn dobrze korespondują z obrazem
przedstawionym w Greku Zorbie, gdzie mężczyźni rywalizują o
wdowę, traktując ją jednocześnie jako obiekt pożądania i źródło potencjalnego
wstydu. Jej odmowa ponownego zamążpójścia podważa ustalony porządek społeczny,
przez co staje się symbolem zagrożenia dla obowiązujących norm. Grecja
przedstawiona przez Kazantzakisa ma jednak również charakter częściowo
romantyzowany. W kulturze zachodniej utrwaliło się wyobrażenie Grecji jako
krainy ponadczasowego piękna i antycznych ideałów – miejsca jasnego nieba,
bielonych domów, krystalicznych wód Morza Egejskiego oraz słonecznych
krajobrazów znanych z literatury i filmu. Tego rodzaju wizja często przesłania
złożoność rzeczywistości społecznej oraz surowość obowiązujących norm
obyczajowych. W rzeczywistości zarówno struktura społeczna, jak i kodeksy
moralne greckiego społeczeństwa ulegały znaczącym przemianom, odbiegając od
utrwalonych „egzotycznych” stereotypów. Autorzy tacy jak Kazantzakis czy Alki
Zei podejmowali próbę reinterpretacji greckiej tożsamości – zarówno dla
własnego społeczeństwa, jak i dla odbiorcy zagranicznego, zwłaszcza w
kontekście przemian historycznych i dążeń niepodległościowych. Wiejskie
społeczeństwo kreteńskie ukazane w tekście okazuje się bezwzględne, a wręcz
potworne wobec kobiet. Trudno sobie wyobrazić, by czytelnik z jakiejkolwiek
epoki mógł przyjąć ten obraz bez potrzeby sprzeciwu czy żądania zmiany, opisane
realia budzą nie tylko zdumienie, lecz także moralny niepokój.
Kolejnym
wstrząsającym momentem jest scena okradania na łożu śmierci madame Hortensji.
Kobieta jeszcze żyje, a już wokół niej zaczyna się swoisty rytuał przejmowania
jej dobytku. Żałobniczki śpiewają pieśni, jakby chciały przyspieszyć jej
odejście, podczas gdy inni bez skrupułów zagarniają jej własność: chłopcy łapią
kury na podwórku, inni plądrują sklep. Atmosfera tej sceny jest przejmująca,
niemal groteskowa w swojej brutalności. Padają słowa: „Trzeba pomyśleć o jej
kufrach, bieliźnie, o towarach w sklepiku i kurach, i królikach. Ty ględzisz mi
tu o czekaniu, aż odda ducha! Tymczasem kto pierwszy, ten lepszy!”, a także:
„Umieraj, no szybciej, stara! Pospiesz się! My też chcemy coś z tego mieć!”.
Fragment ten odsłania skrajne uprzedmiotowienie człowieka: kobieta przestaje
być osobą, a staje się jedynie źródłem dóbr do podziału. Autor nie tylko
ukazuje okrucieństwo jednostek, ale też obnaża mechanizmy społeczne, w których
śmierć nie budzi współczucia, lecz staje się okazją do rywalizacji i zysku.
Jednocześnie
nikt w tej historii nie zbliża się w pełni do pewnych ideałów buddyjskich.
Zorba pozostaje wolny – zarówno od przywiązania do rzeczy, jak i od
uzależnienia swojej wartości od sukcesu podejmowanych działań. Nikt nie okazuje
też większego współczucia niż on: wobec Szefa, wobec wdowy, którą,
ryzykując własne życie, próbuje ocalić przed mściwym, religijnym tłumem, oraz
wobec umierającej Madame Hortensji, cudzoziemki i niegdyś piosenkarki
kabaretowej, dawno już po swoim zenicie, odrzuconej przez wszystkich wokół.
Jego osąd nie jest jednak doskonały, ponieważ życie okazuje się zbyt złożone,
by można je było w pełni kontrolować. Przedsięwzięcie wydobywcze podejmowane
dla Szefa kończy się spektakularną porażką, a spotkanie Szefa z wdową pośrednio
przyczynia się do jej tragicznej śmierci z rąk mieszkańców. Mimo to Zorba
wykazuje niezwykłą odporność egzystencjalną: przyjmuje życie w całej jego
intensywności, zarówno w jego katastrofach, jak i radościach, w jego cierpieniu
i pięknie, poddając się jego rytmowi, zamiast próbować go podporządkować.
Narrator
spełnia swoją funkcję konstrukcyjną w powieści, jednak zdarzają się momenty, w
których jego sposób myślenia staje się nużący, a ostentacyjny dystans wobec
świata przybiera formę nie tyle refleksyjnej powściągliwości, ile
intelektualnej ucieczki, chwilami wręcz nieodpowiedzialnej, a nawet moralnie
wątpliwej. Ale Zorba! To postać zupełnie innego kalibru: zabawny, dziki,
pomysłowy, bezwzględny, niezłomny, sprośny, bluźnierczy i szaleńczy. Przede
wszystkim jednak jest on przerażająco, niemal niepokojąco żywy. Zorba
przypomina żywioł, siłę natury, której nie sposób ujarzmić ani w pełni
zrozumieć. Jest w nim coś więcej niż komizm: rys demoniczny, który czyni go
postacią przekraczającą konwencjonalne kategorie. Należy do długiej tradycji
literackiej, którą można prześledzić od Arystofanesa, przez Plauta, Rabelais’go
i Cervantesa, aż po Woltera. W pewnym sensie jest picaro, sprytnym
łotrzykiem i towarzyszem podróży, jednak wyróżnia go dzikość i intensywność
istnienia, których klasycznym bohaterom pikarejskim często brakuje. Jego
okrzyki, dzikie lub wzruszające pieśni grane na santuri (instrumencie
przypominającym cytrę), gwałtowne tańce oraz niesłabnąca, mimo wieku, energia
erotyczna tworzą postać niemal przytłaczającą w swojej ekspresji. Zorba żyje
całkowicie zmysłami: „Widzę tymi oczami, słyszę tymi uszami, trawię tymi
wnętrznościami. A reszta to duchy — mówię wam. Kiedy umrę, wszystko umrze. Cały
świat Zorby pójdzie na dno!”. To egzystencja zanurzona w teraźniejszości,
pozbawiona metafizycznych zabezpieczeń, a zarazem niezwykle intensywna. Potrafi
przystosować się do wszystkiego, nawet do śmierci, która „na chwilę odebrała mu
mowę, ale szybko położył ją na właściwym miejscu”.
Kazantzakis
tworzy przy tym niezwykle sugestywne sceny i postacie. Dwie śmierci, każda
przerażająca na swój sposób, rozgrywają się w prymitywnej, nadmorskiej wiosce
na Krecie, której obraz na długo pozostaje w pamięci. Pojawia się także
klasztor skorumpowanych mnichów, przywodzący na myśl satyryczne wizje Boccaccia
czy Balzaca. Sytuacja kobiet w tej historii mogłaby stać się przedmiotem ostrej
krytyki ze strony myślicielek pokroju Simone de Beauvoir, jednak postać starej,
zniszczonej kurtyzany Madame Hortense (tu określanej jako Bouboulina), którą
Zorba obdarza ciepłem i uwagą, pozostaje jednym z najbardziej poruszających
elementów powieści. Koncepcyjnie utwór nie zmierza do jednoznacznego celu, brak
tu klasycznej puenty czy moralnego rozstrzygnięcia. I właśnie w tym sensie siła
powieści tkwi nie w jej strukturze, lecz w samej obecności Zorby: w jego
energii, spontaniczności i radykalnej afirmacji życia. Można odczytywać tę
postawę jako formę panteizmu czy świeckiego, „pogańskiego” podejścia do
istnienia, które samo w sobie nie daje gotowego modelu życia, ale prowokuje do
jego intensywnego przeżywania. Dlatego, mimo pewnych ograniczeń
interpretacyjnych, trudno tę książkę zignorować, to doświadczenie literackie,
które bardziej się przeżywa, niż analizuje. Jak wiadomo, Kościół potępiał
Nikosa Kazantzakisa: za ukazanie Jezusa jako postaci z krwi i kości w Ostatnim
kuszeniu Chrystusa, za krytyczny obraz duchowieństwa i jego hipokryzji w
powieści Chrystus ukrzyżowany po raz wtóry, a także za Greka Zorbę,
uznanego przez niektórych za przejaw herezji i zbyt śmiałej afirmacji życia.
Tymczasem sam Kazantzakis zdawał się podkreślać, że duchowość i człowieczeństwo
nie są sobie przeciwstawne, lecz wzajemnie się przenikają. Wyraża to choćby w
słowach Zorby: „Jak Ci już mówiłem, Szefie, każdy ma swój raj. Twój raj, na
przykład, zapchany będzie książkami i wielkimi butlami atramentu, czyjś inny
pełen beczek wina, wódki, koniaku, a jeszcze inny - złotych angielskich monet.
Dla mnie raj to właśnie niewielki, schludny pokoik z barwnymi sukniami na
wieszaku, z pachnącymi mydełkami, szerokim łóżkiem ze sprężynowym materacem i -
obok mnie babski ród.”
Uważam,
że ta książka jest dziś niedoceniana, między innymi ze względu na sposób, w
jaki współczesna kultura nauczyła nas konsumować media przez pryzmat
poprawności politycznej. Recenzje zarzucające jej mizoginię często mijają się z
sednem, sprowadzając interpretację do powierzchownego odczytania. Jednym z
kluczowych motywów powieści jest ukazanie ludzkiej natury jako pełnej
sprzeczności i okrucieństwa – zwłaszcza wtedy, gdy moralność opiera się na
religii, dumnej ignorancji i patriarchalnych strukturach. Nawet Szef i Zorba
nie zostali wykreowani jako postacie, które należy bezrefleksyjnie podziwiać.
Przeciwnie – są niedoskonali, złożeni i zagubieni, próbujący odnaleźć sens w
brutalnym, absurdalnym i krótkim życiu oraz określić swoje miejsce w
nieskończenie skomplikowanym świecie i w ciągu historii. Ta książka nie została
napisana po to, by dostarczać prostych ideałów, gotowych odpowiedzi czy
pocieszenia. Nie ma też na celu potwierdzania przekonań czytelnika. Raczej
prowokuje do refleksji i konfrontacji z niewygodnymi pytaniami. Dlaczego więc
sięgać po literaturę filozoficzną, jeśli nie jest się gotowym na otwartość
myślenia i próbę zrozumienia jej głębszego sensu? Przypomina nam ona, że
istnieje świat wykraczający poza nasze schematy i strefę komfortu. Życie jest
po to, by go doświadczać i przeżywać, a nie jedynie analizować czy obserwować
przez wąską soczewkę teorii. W żargonie millenialsów światopogląd Zorby można
by określić jako realizację filozofii „YOLO”[3].
Choć
powieść nie opiera się na wyraźnie zarysowanej fabule, przyciąga czytelnika
swoją charyzmatyczną, „większą niż życie” postacią oraz jej refleksjami.
Stanowi przy tym wnikliwe studium napięcia między intelektualnym, niemal
naukowym poznaniem świata a praktyczną mądrością wynikającą z doświadczenia.
Zorba bez wątpienia należy do tych bohaterów literackich, którzy zapadają w
pamięć. Upływ czasu nie osłabia jego energii ani nie odbiera mu radości życia.
Jego refleksje nadają opowieści głębię, choć nie zawsze prowadzą do
jednoznacznych wniosków ani nie zawsze mają charakter afirmujący. Co więcej,
niektóre z jego poglądów nie są już dziś w pełni akceptowalne. Mimo to właśnie
ich prowokacyjny charakter sprawia, że zmuszają czytelnika do konfrontacji z
własnymi przekonaniami i do refleksji nad własnym sposobem postrzegania świata.
[1] Werner Jaeger Paideia Formowanie człowieka
greckiego.
[2] Nikolaos Lazaridis jest
grecko-amerykańskim badaczem specjalizującym się w historii starożytnego basenu
Morza Śródziemnego, szczególnie egiptologii i studiów klasycznych, znanym z
badań nad literaturą starożytnego Egiptu, tradycjami mądrości oraz porównawczymi
relacjami grecko-egipskimi.
[3] YOLO to akronim od angielskiego „You Only
Live Once” (Żyje się tylko raz), używany w slangu jako zachęta do
spontanicznego działania, podejmowania ryzyka i cieszenia się chwilą bez
zamartwiania się konsekwencjami. To popularne hasło motywujące do szalonych
decyzji, często utożsamiane z ideą „carpe diem”.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz