„Wyspa skazańców”
Dennis Lehane
Autor/
(ur. 1965 r.), amerykański pisarz, autor
powieści kryminalnych oraz scenarzysta. Dorastał w Bostonie. Zanim stał się
pełnoetatowym pisarzem, pracował jako opiekun niepełnosprawnych umysłowo i
molestowanych dzieci, był także kelnerem, parkingowym, szoferem limuzyny,
ekspedientem w księgarni i ładowaczem naczep. Jego pierwsza powieść, Wypijmy,
nim zacznie się wojna, zdobyła w 1995 roku Shamus Award. Od tego czasu
wydał dziewięć powieści, które przetłumaczono na ponad 30 języków i które stały
się bestsellerami – wśród nich takie perełki jak: Ciemności, weź mnie za
rękę, Pułapka zza grobu, Gdzie jesteś, Amando?, Modlitwy o deszcz, Rzeka
tajemnic, Wyspa skazańców, Miasto niepokoju, Mila księżycowego światła i Nocne
życie.
Tłumaczenie/
Sławomir Stuniarz
Tytuł
oryginału/ en-us Shutter Island
Tematyka/ Główny bohater powieści Wyspa
skazańców został przedstawiony jako osoba cierpiąca na poważny przypadek
schizofrenii, będącej skutkiem traumatycznych przeżyć wojennych. Do
najważniejszych z nich należą m.in. wydarzenia z czasów wojny – Teddy Daniels
podczas walk w Dachau zabił setki żołnierzy, a także poczucie winy spowodowane
tym, że nie zaprowadził swojej żony Dolores do psychiatry. Tragiczna kulminacja
nastąpiła w chwili, gdy jego żona niespodziewanie zamordowała ich troje dzieci,
topiąc je w stawie. Zmuszony do zabicia ukochanej żony, Teddy do końca życia
nosił w sobie żal i poczucie straty całej rodziny. Nie potrafił uciec od
rzeczywistości i nieświadomie pogrążył się w zaburzeniach psychicznych.
Fikcyjna historia autorstwa Dennisa Lehane’a opiera się na podejściu
psychoanalitycznym, czerpiącym z teorii Zygmunta Freuda.
Główny
motyw/ Akcja wydanej w 2003 roku powieści Dennisa
Lehane’a Wyspa skazańców rozgrywa się latem 1954 roku, kiedy amerykański
szeryf Teddy Daniels przybywa na wyspę Shutter, gdzie mieści się szpital
Ashecliffe dla obłąkanych. Wraz ze swoim partnerem, Chuckiem Aule, wyrusza na
poszukiwanie zbiegłej pacjentki, morderczyni Rachel Solando, gdy nad wyspę
nadciąga huragan. Jednak nic w szpitalu Ashecliffe nie jest takie, jak się
wydaje. Teddy Daniels również nie. Czy przybył tam, by odnaleźć zaginioną
pacjentkę? A może został wysłany, by zbadać pogłoski o radykalnych metodach
leczenia stosowanych w Ashecliffe? Im bardziej Teddy i Chuck zbliżają się do
prawdy, tym bardziej staje się ona nieuchwytna – i tym mocniej obaj zaczynają
podejrzewać, że nigdy nie opuszczą Shutter Island. Bo ktoś, lub coś
próbuje doprowadzić ich do szaleństwa…
Cytaty z książki charakteryzujące
problematykę utworu:
„Jeśli
czas naprawdę jest dla mnie ciągiem zakładek, to odnoszę wrażenie, jakby ktoś
potrząsnął księgą mego życia i powypadały z niej pożółkłe paski papieru,
etykiety pudełek z zapałkami i spłaszczone mieszadełka do kawy, a stronice z
pozaginanymi rogami zostały wygładzone.”
„Widzisz,
jedni za morzem przepadają, a inni w nim przepadają.”
„Moim
zdaniem piękno rzeczy istnieje w umyśle tego, który ją ogląda.”
„Najpierw
niech pan zobaczy obóz zagłady, doktorze, a potem podzieli się ze mną swoimi
uczuciami wobec Boga.”
„Ten
świat na każdym kroku uświadamia tylko człowiekowi jego ubóstwo, przypomina mu,
czego nie ma, czego nigdy nie posiądzie i co utracił, nie zdążywszy się tym
nacieszyć.”
„Wiecie,
panowie, co przypomina dziedzina zdrowia psychicznego w obecnych czasach? (…)
Pole bitwy. Toczy się na nim wojna, ideologiczna, filozoficzna, a nawet
psychologiczna.”
„Oto
iście kafkowski dylemat, w całej swej jaskrawości. Jeśli ktoś nie jest
wariatem, ale inni ogłosili światu, że jest, wszystkie jego protesty tylko
umacniają świat w przekonaniu, że zwariował.”
„Uzasadnione
protesty stanowią zaprzeczenie. Słuszne obawy nazywane są paranoją. Instynkt
samozachowawczy przemianowany zostaje na mechanizm obronny. W tej sytuacji jest
się z góry skazanym na porażkę.”
„Mózg
wysyła neuroprzekaźniki do układu nerwowego. To mózg steruje bólem. Steruje
lękiem. Snem. Empatią. Głodem. W rzeczywistości mózg zarządza wszystkim, co
kojarzymy z sercem, duszą czy układem nerwowym. Wszystkim.”
„Hitlerowcy
wykorzystywali Żydów. Sowieci mieli do dyspozycji więźniów w gułagach. A my
eksperymentowaliśmy na pacjentach na Shutter Island.”
„Bóg
uwielbia przemoc i gwałt.”
„Przemoc
przychodzi nam łatwiej niż oddychanie. Toczymy wojny. Składamy całopalne
ofiary. Łupimy, rwiemy na strzępy ciała naszych braci. Pola naszych bitew
usłane są cuchnącymi trupami.”
„Zmęczeni
jesteśmy lękiem, zmęczeni smutkiem, zmęczeni bezradnością, zmęczeni samym
zmęczeniem. Marzy nam się, żeby znów było jak za dawnych lat, chociaż nawet ich
nie pamiętamy, a przy tym, paradoksalnie, na łeb, na szyję przemy w przyszłość.
A cierpliwość i wyrozumiałość pierwsze padają ofiarami postępu.”
„I
jak tam jest w szerokim świecie? To samo gówno, tylko inne języki.”
„Świat
jest bezwzględny. Nic nikomu za darmo nie daje. Raczej odbiera.”
Książka rozpoczyna się prologiem doktora
Sheehana, który początkowo wydaje się niezrozumiały i pozbawiony sensu, dopiero
po zakończeniu lektury nabiera on właściwego znaczenia. Właściwa akcja
rozpoczyna się w momencie, gdy Teddy Daniels znajduje się na promie płynącym na
Shutter Island, gdzie mieści się Ashecliffe Institution – ośrodek dla osób
chorych psychicznie, które dopuściły się zbrodni z użyciem przemocy. Zarówno
Teddy, jak i jego partner Chuck są amerykańskimi szeryfami federalnymi, jednak
stanowią swoje przeciwieństwa. Choć obaj są weteranami wojennymi, Chuck przedstawiany
jest jako łagodny i spokojny, podczas gdy Teddy to mężczyzna twardy, pokryty
bliznami i zmagający się z własnymi demonami.
Żona Teddy’ego, Dolores, została niedawno
zamordowana przez podpalacza Andrew Laeddisa. Bohater wspomina również, że już
w dzieciństwie łączyła go z ojcem trudna i niezdrowa relacja. Interesujące
wydaje się zestawienie Teddy’ego i Chucka jako partnerów – można odnieść
wrażenie, że Chuck pełni wobec niego rolę swoistego „głosu rozsądku” lub
„dobrego anioła”. Obaj przybywają do Ashecliffe w związku z zaginięciem jednej
z pacjentek, Rachel Solando, skazanej za zamordowanie własnych dzieci, w
których istnienie nadal wierzyła. Instytucja ta znana jest z wykorzystywania
przestarzałych i kontrowersyjnych metod leczenia psychiatrycznego, takich jak
lobotomia, elektrowstrząsy czy inne nieludzkie formy terapii. Sama wyspa
opisywana jest jako miejsce mroczne i odizolowane, o ponurej, przytłaczającej
atmosferze.
Na miejscu bohaterowie spotykają doktora
Crawleya, który kieruje szpitalem. Początkowo sprawia on wrażenie człowieka
aroganckiego i nieprzyjemnego, zirytowanego obecnością federalnych agentów.
Dopiero z czasem jego zachowanie zaczyna wydawać się bardziej zrozumiałe. Teddy
i Chuck udają się następnie do pokoju Rachel, który okazuje się niewielki i
pozbawiony jakichkolwiek miejsc, w których można by się ukryć lub przez które
można by uciec. Znajdują tam jednak tajemniczą notatkę z napisem: Zasada
Czterech: Ja Jestem 47, Oni To 80 + Wy Jesteście 3, My Jesteśmy 4, Ale Kim Jest
67?” Początkowo znaczenie tego komunikatu pozostaje niejasne, jednak z
czasem okazuje się ono kluczowe dla zrozumienia całej intrygi. Teddy i Chuck
dochodzą do wniosku, że przy tak rygorystycznych środkach bezpieczeństwa Rachel
musiała otrzymać pomoc w ucieczce i nadal przebywa na wyspie, ponieważ
fizycznie niemożliwe byłoby jej opuszczenie.
Wkrótce obaj dowiadują się, że doktor
Sheehan opuścił wyspę na krótki urlop mniej więcej w tym samym czasie, gdy
zaginęła Rachel. Teddy i Chuck zaczynają podejrzewać, że oboje mogli się w
sobie zakochać i uciec razem. Doktor Crawley nalega, by kontynuowali
poszukiwania, lecz Teddy jest przekonany, że ich obecność nie ma już sensu i
zamierza odpłynąć pierwszym promem. Tej nocy śni o Dolores, która we śnie
nakazuje mu policzyć łóżka i ujawnia, że Andrew Laeddis, jej zabójca, znajduje
się wśród pacjentów Ashecliffe. Ten sen stanowi poruszający moment ukazujący
cierpienie Teddy’ego oraz jego nieustanną tęsknotę za zmarłą żoną.
Rano Teddy i Chuck rozmawiają o
nadchodzącej burzy, która prawdopodobnie uniemożliwi im opuszczenie wyspy.
Teddy twierdzi, że udało mu się złamać kod Rachel, jednak jego interpretacja
okazuje się niejasna. Analizując zapis, obaj dochodzą do wniosku, że dotyczy on
życia Rachel, choć wciąż nie potrafią wyjaśnić znaczenia liczby 67. W tym
fragmencie doktor Crawley zachowuje się podejrzanie – sprawia wrażenie, jakby
wiedział, co oznacza tajemnicza liczba, ale celowo to ukrywa. Scena ta wydaje
się istotna dla zrozumienia samego Teddy’ego, który ujawnia swoje zdolności
analityczne i determinację w dążeniu do prawdy.
Podczas przesłuchań pacjentów Teddy pyta
jedną z kobiet, czy zna kogoś o imieniu Andrew Laeddis. Kobieta reaguje lękiem,
ale zaprzecza. Chuck dopytuje Teddy’ego o tę historię, a ten opowiada mu o
śmierci swojej żony. W retrospekcji ukazany zostaje ostatni dzień Teddy’ego z
Dolores, z której zachowania wynika, że mogła cierpieć na zaburzenia
psychiczne. Opis ten różni się od wcześniejszych wspomnień bohatera, co
sugeruje, że Teddy idealizuje przeszłość i wybiórczo zachowuje w pamięci
jedynie dobre chwile. W dalszej części fabuły Chuck dowiaduje się, że Teddy
odkrył, iż Laeddis został przeniesiony do Ashecliffe kilka miesięcy wcześniej,
co tłumaczy jego obecne zaangażowanie w sprawę. Choć Chuck stara się okazać
zrozumienie, domaga się, by Teddy ujawnił swoje prawdziwe intencje wobec
Laeddisa. Teddy unika jednak odpowiedzi, co może świadczyć o jego wewnętrznym zagubieniu
i braku jasności co do własnych motywów.
Teddy pozwala jednemu z pacjentów napisać coś w swoim notesie; gdy wraz z Chuckiem odczytuje wiadomość, widzi jedynie słowo: Uciekaj. Wkrótce obaj wyruszają na eksplorację wyspy, gdzie natrafiają na stos ułożony z trzynastu kamieni – liczby pojawiającej się wcześniej w kodzie Rachel. Teddy interpretuje to jako znak i kontynuuje poszukiwania. W rozmowie z Chuckiem wspomina, że czytał o eksperymentach prowadzonych na pacjentach z użyciem leków psychotropowych, a następnie ujawnia, iż od dawna interesował się zarówno Ashecliffe, jak i samym Laeddiseem. Okazuje się, że już wcześniej próbował uzyskać dostęp do wyspy, lecz wówczas otrzymał informację, że taki pacjent w ogóle nie istnieje. W tym momencie fabuły widać wyraźnie, że Teddy zaczyna tracić stabilność emocjonalną. Śmierć żony wciąż go prześladuje, a obsesja na punkcie Laeddisa staje się jego głównym motywem działania. Chuck zaczyna natomiast dostrzegać niepokojące zbieżności – przypomina, że Teddy kontaktował się z Ashecliffe rok wcześniej, a teraz został przydzielony do sprawy Rachel. Coraz wyraźniej sugeruje, że w całej tej sytuacji może kryć się spisek. W pewnym momencie Chuck wysuwa hipotezę, że Rachel wcale nie istnieje, a cała misja została zaaranżowana, by zwabić Teddy’ego na wyspę i zatrzymać go tam na stałe. Teddy, próbując uspokoić partnera, tłumaczy, że działa na polecenie senatorów, którzy chcą sprawdzić sposób wydatkowania środków przeznaczanych na instytucję. Jednak w tym momencie narracja zaczyna budzić wątpliwości: zarówno Chuck, jak i czytelnik mogą odczuwać, że zbyt wiele elementów łączy się w jedną, niepokojąco spójną całość.
Po zażyciu leków Teddy ma dziwny,
niepokojący sen. Pojawiają się w nim dzieci oraz Dolores. Śni także o Andrew. W
wizji Teddy marzy o miłości do Rachel, a jego umysł nieustannie miesza postaci
Dolores i Rachel, jakby granica między nimi całkowicie się zatarła. Przyszło mi
wtedy do głowy, że jeśli Dolores była chora psychicznie, Teddy może dostrzegać
w Rachel podobne cechy – i właśnie dlatego czuje z nią tak silną, emocjonalną
więź. We śnie Teddy i Rachel decydują się rozpocząć wspólne, nowe życie. Rachel
mówi, że teraz wszystko jest w porządku i że nie skrzywdzi ich dzieci. Zacząłem
się wówczas zastanawiać, czy scena ta nie symbolizuje samotności Teddy’ego –
jego desperackiego pragnienia odzyskania utraconego życia, o którym kiedyś
marzył, oraz głębokiej tęsknoty za poczuciem bliskości. Jest tak
zrozpaczony, że próbuje odnaleźć namiastkę dawnego szczęścia w każdej osobie,
która przypomina mu o jego przeszłości. To marzenie o spokoju, którego nie
potrafi już osiągnąć na jawie. Po przebudzeniu Teddy widzi doktora Crawleya,
który pyta go o Dolores. Teddy opowiada, jak bardzo za nią tęskni: widać w nim
nie tylko smutek, lecz także przytłaczające poczucie winy. Później odnajduje
Chucka, który zdradza mu, że zakradł się do gabinetu doktora Sheehana. Choć nie
znalazł tam zbyt wiele, odkrył w kalendarzu zablokowane dni, oznaczone wpisem pacjenta
numer 67.
Tej nocy Teddy ponownie rozmyśla o Dolores
i o początkach ich związku. Sposób, w jaki opisuje ich miłość, wydaje się
niezwykle czysty i szczery: jak wspomnienie czegoś, co już dawno przeminęło,
ale wciąż boli. Wydaje się, że właśnie wtedy Teddy doznaje olśnienia: wraca do
kodu Rachel i zaczyna go analizować. Rozkłada wszystko na czynniki pierwsze i
dochodzi do wniosku, że chodzi o kogoś o nazwisku Andrew Laeddis. Pomyślałem
wtedy, że to naprawdę niesamowita książka: taka, która trzyma w napięciu do
ostatnich stron. Zacząłem się zastanawiać, czy fakt, że dopiero tak późno
odkrywamy prawdę o tym, że Andrew i Teddy to ta sama osoba, nie ma na celu
pogłębienia przepaści między ich tożsamościami. Bo choć obaj są jednym
człowiekiem, w pewnym sensie istnieją niezależnie od siebie — jak dwa odbicia w
lustrze, które nigdy nie mogą się spotkać. Widzimy różne oblicza Andrew: tego,
którego zna Teddy – podpalacza, strażnika, postać pełną gniewu i przemocy, oraz
tego prawdziwego Andrew, byłego weterana wojennego, który uciekał w alkohol, by
nie stawić czoła rozpadającemu się życiu rodzinnemu. A obok nich istnieje
jeszcze Teddy – wersja samego siebie, jaką stworzył jego umysł, by móc dalej
funkcjonować. To, kim naprawdę jest, pozostaje niejasne. W pewnym momencie zacząłem się nawet
zastanawiać, czy „Teddy” nie jest wytworem syna Andrew, Edwarda, zamordowanego
przez własną matkę, i czy cały świat przedstawiony nie jest tylko symbolicznym
echem tej tragedii.
Crawley również coś ukrywał, przed samym
sobą i przed innymi. Ukrywał fakt, że jego instytucja chyli się ku upadkowi, a
stosowane tam metody terapeutyczne balansują na granicy etyki. Udawał, że
prowadzone eksperymenty i złożone terapie mają na celu przełom w leczeniu,
podczas gdy często bardziej szkodziły pacjentom, niż im pomagały. On i Sheehan
zachowywali się tak, jakby chcieli uchronić Andrew przed lobotomią, ale jeśli
rzeczywiście mieli takie możliwości, dlaczego po prostu tego nie zrobili? Nawet
jeśli Andrew był agresywny, nie oznaczało to przecież, że zasługiwał na to, by
zostać zamienionym w bezwolnego człowieka. Wydaje mi się jednak, że w gruncie
rzeczy Andrew sam nie chciał już żyć z ciężarem tego, co zrobił. To właśnie
Teddy, jego iluzoryczne alter ego, pozwolił mu na ucieczkę. Dzięki niemu Andrew
mógł nie być sobą, mógł odrzucić swoją winę i żyć w świecie, który choć
zbudowany na kłamstwie, był mniej bolesny niż rzeczywistość. W końcu może
łatwiej jest stracić rozum, niż w pełni poczuć ciężar własnych grzechów.
Crawley mówi Teddy’emu, że to nie może być przypadek, iż Rachel Solando ma
dokładnie te same litery w imieniu i nazwisku co jego żona, Dolores Chanal,
oraz że Rachel – podobnie jak Dolores – zabiła swoje dzieci. W tym momencie
byłem przekonany, że to gaslighting.[1] Przecież Teddy nigdy wcześniej nie
wspominał o dzieciach! Jeśli już, to raczej wydawał się przygnębiony tym, że
nigdy nie zdążyli założyć rodziny, zanim ją stracił.
A jednak Crawley nie ustępuje. Pisze na
kartce imiona: Edward Daniels, Andrew Laeddis, Dolores Chanal, Rachel
Solando – i układa z nich pewien wzór. Litery zaczynają się układać w
sposób, który budzi w Teddym niepokój, choć on sam jeszcze nie rozumie
dlaczego. Wtedy Crawley mówi mu, że te imiona mają związek z jego przeszłością
– że to były imiona jego dzieci. Teddy reaguje gwałtownie, zaprzecza, mówiąc,
że to dzieci Rachel, nie jego. I wtedy przychodzi moment olśnienia. Dlaczego
dzieci miałyby mieć nazwisko Laeddis? Nagle wszystko zaczyna się układać
w całość. To nie gaslighting – to prawda. Prawda, przed którą Teddy uciekał
przez cały czas. Teddy to tak naprawdę Andrew Laeddis, a Rachel… to jego żona,
Dolores.
Crawley mówi mu, że Dolores była poważnie
chora psychicznie. Spaliła ich mieszkanie, a terapeuta zasugerował Andrew, by
przeprowadzili się z dziećmi do odosobnionego domu nad jeziorem, w nadziei, że
tam uda się jej dojść do siebie. Ale to się nigdy nie udało. Dolores miała
myśli samobójcze i w końcu skrzywdziła dzieci. Andrew, nie mogąc sobie z tym
poradzić, zaczął pić – o czym Teddy zresztą wspominał wcześniej w książce.
Alkohol był jego tarczą, ucieczką od poczucia winy, od prawdy, którą próbował
wymazać z pamięci. Crawley przypomina mu, że lekarze ostrzegali go, że jego
żona stanowi zagrożenie dla dzieci. Andrew zignorował te ostrzeżenia – a teraz
musi żyć z konsekwencjami. Wtedy Crawley postanawia przeprowadzić ostateczną
próbę: oddaje Teddy’emu jego pistolet i mówi, żeby zrobił z nim, co chce. Teddy
chwyta broń i strzela. Ale to tylko pistolet na wodę. Symboliczny gest –
pokazujący, że jego świat był jedną wielką iluzją. Ten moment uderzył mnie
najmocniej. Poczułem dziwny smutek i pustkę, bo byłem już emocjonalnie związany
z Teddym. Współczułem mu, wierzyłem w jego historię, w jego ból, w jego walkę o
prawdę. I nagle okazało się, że to wszystko było tylko konstrukcją umysłu
człowieka, który nie mógł pogodzić się z rzeczywistością. Mimo że fizycznie nie
umarł, czułem, jakby naprawdę zniknął – jakby ten Teddy, którego znałem,
przestał istnieć.
Po chwili do pokoju wchodzi Chuck. Ale to
już nie Chuck – to doktor Sheehan, jego prawdziwa tożsamość. Wtedy wszystko
staje się jasne: ten „cholerny szpital” naprawdę odtworzył fantazję pacjenta,
pozwalając mu żyć w roli, którą sam sobie stworzył. To szaleństwo, ale zarazem
desperacka próba leczenia – wejście w świat chorego, by pomóc mu zrozumieć
prawdę o sobie. Okazuje się, że Sheehan i Crawley przez cały czas grali w tę
fantazję razem z nim. Pozwolili Andrew być Teddym, mówić jego słowami, widzieć
świat jego oczami. Gdy Teddy pyta ich o burzę, odpowiadają, że nie mogli jej
stworzyć, ale mogli ją przewidzieć – tak jak mogli przewidzieć burzę w jego
umyśle. Mówią mu, że kiedy „Teddy” pobił George’a Noyce'a schizofrenika
cierpiącego na dodatek na manię prześladowczą, zrobił to dlatego, że George
nazwał go Andrew – i w tym jednym momencie jego dwa światy się zderzyły. Był
zagrożeniem, nie tylko dla innych, ale i dla samego siebie. Crawley pokazuje mu
kod Rachel: „you are him” – „jesteś nim”. To było ostrzeżenie, które
Andrew sam sobie wysyłał, próbując przebić się przez własne złudzenia. Teddy
nie chce tego przyjąć, walczy z tym do końca. W końcu zostaje odprowadzony do
swojej celi. Wtedy wchodzi pielęgniarka – i okazuje się, że to ta sama kobieta,
która wcześniej udawała Rachel. Krąg się zamyka. Cały ten świat, wszystkie
postaci, wszystkie wydarzenia były elementami jednej wielkiej terapii – i
jednego wielkiego kłamstwa, w które Andrew chciał wierzyć, bo prawda była zbyt
bolesna, by ją unieść.
Tak jak zasugerowałem wcześniej w
rzeczywistości Teddy to Andrew Laeddis, a Chuck okazuje się jego głównym
terapeutą. Andrew jest rozdarty między swoim świadomym „ja” – Teddym Danielsem,
a nieświadomym – Andrew Laeddisem, co stanowi rezultat jego tragicznej
przeszłości. Wie, że jego żona Dolores zamordowała ich dzieci, a on sam zabił
ją w napadzie gniewu. Jego poczucie winy i wewnętrzna walka wciągają go jednak
z powrotem w świat urojeń, w którym nieustannie prześladuje go wizja córki
próbującej przekonać go, że to on jest odpowiedzialny za śmierć rodziny.
Wyspa skazańców stanowi doskonały przykład freudowskiej
hipotezy psychozy, zgodnie z którą osobowość „id” (czyli „to”) dąży do
natychmiastowego zaspokojenia popędów. Przykładem tego jest postać Dolores –
kobiety cierpiącej na depresję i schizofrenię, która pod wpływem głosów w
swojej głowie podpala mieszkanie i dopuszcza się innych irracjonalnych czynów.
Dolores istnieje jedynie w fantazjach Teddy’ego, a jej irracjonalne i
psychotyczne skłonności prowadzą do zabicia trójki ich dzieci bez zastanowienia
nad konsekwencjami. Niektórzy interpretują tę relację jako symboliczny przejaw
kontroli – Dolores włada Teddym, ponieważ ten sam jej na to pozwala. Z kolei
postać doktora Sheehana uosabia osobowość „ego”, która staje w obliczu
rzeczywistości i stara się racjonalizować każdą sytuację. Rozumie on powagę
choroby Andrew i współuczestniczy w jego iluzorycznym świecie jako część
terapii, mającej ostatecznie doprowadzić do wyleczenia pacjenta z jego stanu
psychotycznego. Przykładem tego jest scena, w której dr Sheehan i Teddy
prowadzą śledztwo w sprawie zaginionej pacjentki i zostają uwięzieni w budynku
podczas huraganu.
Teddy stopniowo zaczyna podejrzewać, że
lekarze z Shutter Island przeprowadzają pranie mózgu na swoich pacjentach, w
tym również na nim samym i doktorze Sheehanie. Dr Sheehan zgadza się z
przekonaniami Teddy’ego i zachowuje racjonalność, starając się z nim
współpracować. Teddy wykazuje objawy urojeń wielkościowych oraz
prześladowczych, wierzy, że stoi u progu wielkiego odkrycia, a jednocześnie
czuje się ofiarą spisku lekarzy. Zaburzenia urojeniowe Teddy’ego mogą wynikać z
jego doświadczeń wojennych oraz ze śmierci żony i dzieci, co doprowadziło go do
stworzenia nowej tożsamości w celu ochrony przed bólem przeszłości. Pomimo
licznych wskazówek i sugestii pojawiających się w całej powieści, jego urojenia
nie ustępują. Wyspa skazańców nie tylko opiera się na motywie traumy,
lecz sama w sobie stanowi jej przejaw, ponieważ odcina i podważa zrozumienie
czytelnika. Aby w pełni docenić istotę traumy w tej historii, potrzebna jest
zarówno wiedza kliniczna, jak i literacka wrażliwość. Myślę, że ta książka
pokazuje coś znacznie głębszego – że każdy z nas w jakiś sposób ukrywa się
przed okrucieństwem świata. Niezależnie od tego, czy tworzymy sobie inną
osobowość, pijemy, żeby zapomnieć, czy po prostu uciekamy w wyobraźnię –
wszyscy szukamy schronienia przed bólem.
Książka Wyspa skazańców została
sfilmowana jako Wyspa tajemnic (ang. Shutter Island) w 2010 roku w
reżyserii Martina Scorsese. W postać Teddiego Danielsa wcielił się Leonardo
DiCaprio.
[1] Gaslighting to forma przemocy psychicznej, w której
manipulator systematycznie podważa rzeczywistość ofiary, wpędzając ją w
wątpliwości co do własnej pamięci, percepcji i zdrowego rozsądku. Osoba
poddawana gaslightingowi staje się zdezorientowana, traci pewność siebie i w
efekcie jest całkowicie zależna od manipulatora.



