16 czerwca 2026

Utwory odnalezione

 

„Utwory odnalezione”

Izaak Babel

Autor/ Urodził się w Odessie 13 lipca 1894 roku w rodzinie bogatego żydowskiego kupca. Choć większość dzieciństwa spędził w Mikołajowie, oddalonym o 90 kilometrów od Odessy, to właśnie miasto urodzenia stało się jednym z najważniejszych tematów jego pisarstwa. W latach 1911-1915 Babel studiował w Wyższej Szkole Handlu i Ekonomii w Kijowie. Potem wyjechał do Petersburga z zamiarem poświęcenia się twórczości literackiej. Gdy w 1916 roku udało mu się wydrukować dwa opowiadania w redagowanym przez Maksyma Gorkiego czasopiśmie „Letopis”, wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Czegoś jednak musiało mu brakować, skoro, jak sam wspomina w jednym z opowiadań, zwrócił się go Gorkiego o poradę, co ma zrobić, by zostać dobrym pisarzem. Sławny twórca powiedział mu: „idź między ludzi i nie zaczynaj pisać, póki ich nie poznasz”. 16 maja 1939 roku został aresztowany przez NKWD. Oskarżono go o działalność trockistowską, członkostwo w organizacji terrorystycznej i szpiegostwo na rzecz Francji i Austrii. 26 stycznia 1940 roku, po trwającej dwadzieścia minut rozprawie bez obrońcy, skazano Izaaka Babla na karę śmierci. Wyrok wykonano nad ranem następnego dnia w podziemiach więzienia Butyrki.

Tłumaczenie/ Jerzy Pomianowski

Tytuł oryginału/ ru Собрание сочинений

Tematyka/ Opowiadaniami Izaaka Babla zachwycali się najsłynniejsi pisarze świata: Mann, Canetti, Hemingway, Malraux, a także wybitni twórcy z Polski: Gustaw Herling-Grudziński, Adolf Rudnicki i Jerzy Pilch. Sam Babel powiedział pisarzowi Konstantinowi Paustowskiemu: „Stylem się to załatwia, stylem, szanowny Panie! Gotów jestem napisać opowiadanie o praniu bielizny i niewykluczone, że zabrzmi to jak proza Juliusza Cezara”. I dodawał: „Żadne żelazo nie wchodzi w serce z tak mrożącą siłą, jak w porę postawiona kropka.” Babel jest więc twórcą cenionym, pomnikowym, encyklopedycznym i, jak to często bywa, zupełnie zapomnianym.

Główny motyw/ W zbiorze Utworów odnalezionych znajdziemy między innymi krótkie opowiadanie pt. Starowna kobieta. Pewien profesor i wykładowca literatury przeczytał swoim studentkom to trzystronicowe opowiadanie, jednak żadna z nich nie zrozumiała jego sensu. Nie domyśliły się nawet, jakie wydarzenie opisał Izaak Babel. Wykładowca odczytał tekst kilkakrotnie, lecz nie zauważył z ich strony żadnej reakcji. Studentki nie potrafiły odczytać, co dzieje się w opisywanej chałupie. Opowiadanie Starowna kobieta przedstawia bowiem zbiorowy gwałt. Można więc postawić pytanie, czy proza inaczej oddziałuje na współczesnego czytelnika, czy musimy na nowo nauczyć się czytać literaturę, a może to dzisiejszy odbiorca traci wrażliwość interpretacyjną? Natomiast autobiograficzny utwór Historia mojego gołębnika to arcydzieło literatury żydowskiej, rosyjskiej i światowej, w którym autor przedstawia historię pogromu Żydów w Mikołajowie. Prozę Babla cechują zwartość kompozycji, kontrastowość obrazów oraz lakoniczność wypowiedzi przy jednoczesnej ekspresywności. Wyróżniają ją także barwność i soczystość języka, subtelna ironia, humor słowny i sytuacyjny; tragizm splata się w niej z liryzmem, a podniosłość z naturalistycznym opisem.

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

o    

„Wszyscy mężczyźni w naszej rodzinie byli łatwowierni i skorzy do pochopnych postępków: nie mieliśmy do niczego szczęścia.”

„Spośród Żydów komiwojażerowie to najweselsi i najbardziej otrzaskani w świecie ludzie.”

„Nikt na świecie nie odczuwa posiadania nowych rzeczy silniej niż dzieci.”

o    

„Nie ma powodu, aby dobrze opowiadana historia przypominała rzeczywistość. Rzeczywistość ze wszystkich sił stara się przypominać dobrze opowiedzianą historię.”

„Świat stał się wspaniały właśnie po to, aby sprawić nam przyjemność.”

„Kto w młodości nie drzemał w rogu kanapy na piersi gimnazjalistki, którą zdarzyło się przypadkiem spotkać na drodze życia? Nie ma w tym nic szczególnie złego, skutków zwykle też nie ma żadnych, ale trzeba mimo wszystko liczyć się z otoczeniem i z tym, że dziewczyna powinna chyba nazajutrz rano być na czas w gimnazjum.”

o    

„Nie — powiedział Herszkowicz — ludzie są dobrzy. Tylko nauczono ich myśleć, że są źli, no to w końcu uwierzyli.”

o    

„- Tylko durnie twierdzą, że na świecie nie ma szczęścia — powiedział. -Szczęście to stan natchnienia.”

„Teraz drukuje się byle mierzwę.”

o    

W domu Żyd wypija kieliszek wódki — ani Pan Bóg, ani Talmud nie bronią mu, żeby wypił jeszcze jeden (…)”

„Gdzie jarmark — tam jest i pan dziedzic. Gdzie pan dziedzic — tam już się kręci dziesięciu Żydów.”

„- Wszystkie żony mają mężów jak się należy. A mój umie tylko jedno: karmić żonę gadaniną.”

„Po co dorzucać polan do ognia, kiedy i tak buzuje?”

„Co to za życie, kiedy człowiek już nie żyje? Balów tam się nie wyprawia…”

o    

„Jego przekonania religijne nie pozwalały mu zabijać, ale dawały mu prawo, aby być zabitym.”

o    

„Cały świat jest dla mnie gigantycznym teatrem i to ja jestem w nim jedynym widzem bez lornetki.”

o    

„Niech ruski człowiek nie mówi <nie>, kiedy mu życie powiada, że <tak>.”

o    

„(…) mówią, że w kołchozie to wszyscy będą spać pod jedną kołdrą…”

o    

„Źródła judaizmu, stygmat, który kładzie się na całym życiu.”

„Ja też był uwierzył we wniebowstąpienie Eliasza, gdyby nie aeroplan, który szybował itd.”

            „Los jaki spotkał w Polsce utwory Izaaka Babla jest wyjątkowy, ale też przykładowy. Rzadko zdarza się, aby obcy pisarz znalazł sobie miejsce na tych czytelniczych półkach, gdzie trzyma się zwykle dzieła własnej literatury, związane z losami własnego pokolenia, rymujące się z myślami najbardziej intymnymi. Jeszcze rzadziej przychodzi to tak szybko, prawie w punkt. A już do osobliwości należy popularność takiego pisarza, gdy cała prawie jego twórczość ociera się o sprawy od dawna zaognione i przez innych omijane. Niemniej ten Żyd z Odessy, żołnierz Budionnego z 1920 roku, przysporzył u nas więcej zrozumienia i podziwu swojej literaturze niż wielu uznanych luminarzy”   napisał w posłowiu do książki Utwory odnalezione Izaaka Babla Jerzy Pomianowski. Ale on również był pisarzem, w dodatku jednym z największych w XX w. Stworzył własny nowatorski język do pokazania świata, jaki oglądał. Trudno znaleźć kryterium, aby Izaaka Babla potępić, albo rozgrzeszyć.

            Historia mojego gołębnika Izaaka Babla zaczyna się od pewnego niewinnego zdania, dopiero później autor ujawnia czytelnikowi niezbędne informacje, które kończy tragiczna scena, a mianowicie śmierć stryjecznego dziadka Szoela. Jak stwierdza autor, a zarazem narrator: „W dzieciństwie bardzo chciałem mieć gołębnik. W ciągu całego życia niczego bardziej nie pragnąłem”. Opowiadanie i szczegóły akcji od początku koncentrują się na tym pojedynczym pragnieniu, z którego wyłaniają się odpowiednie postacie, komplikacje społeczne, które w opowiadaniu potrzebne są jak szprychy w kole. Ta linia początkowa determinuje późniejszą metodę organizacyjną utworu polegającą na „ujawnianiu i ukrywaniu” informacji, aby nadać temu utworowi znaczący ciężar emocjonalny.

„Mój świat był mały i straszny. Zamknąłem oczy, by go nie widzieć, i przytuliłem się do ziemi, która leżała pode mną w niemym spokoju. Ta udeptana ziemia w niczym nie przypominała naszego życia i oczekiwania egzaminów w tym życiu. Gdzieś daleko jeździło po niej nieszczęście na wielkim koniu, lecz tętent kopyt słabł, ginął i cisza, gorzka cisza, która uderza nieraz dzieci w nieszczęściu, zatarła nagle granicę między moim ciałem a nieruchomą ziemią. Ziemia pachniała wilgotnym wnętrzem, grobem, kwiatami. Poczułem jej zapach i zapłakałem, wyzbyty lęku. Szedłem po obcej ulicy, zastawionej białymi skrzynkami, szedłem ustrojony w okrwawione pióra, sam, środkiem trotuarów, wymiecionych jak na niedzielę, i płakałem tak gorzko, głęboko i szczęśliwie, jak nie płakałem już nigdy więcej w życiu”. Często czyta się rekomendację książek, które mówią, że dzieło łamie serce lub zmienia życie. Dla mnie w dziewięciu przypadkach na dziesięć te stwierdzenia się nie sumują. Historia mojego gołębnika ma jednak tę moc. Kiedy zaczyna się ta historia, dziesięcioletni narrator, Izaak, martwi się o to, czy dobrze sobie poradzi w szkole. Ograniczenia liczby żydowskich dzieci, które mogły być przyjęte do szkoły średniej, sprawiają, że konkurencja o wysokie oceny jest ostra. Nie było niczym niezwykłym, że rodzice przekupywali nauczycieli żeby wystawiali dzieciom wyższe oceny. Nauczyciele zadawali nawet żydowskim dzieciom trudniejsze pytania niż innym, aby wyeliminować konkurencję. Izaak odczuwał dodatkową presję, aby dobrze wypaść jako uczeń, gdy jego ojciec zgadza się zbudować gołębnik pod warunkiem, że dostanie najlepsze oceny w szkole.

Po doskonałych wynikach na egzaminach z języka rosyjskiego i arytmetyki, Izaak dowiaduje się, że zostanie przyjęty do szkoły średniej. Jego ojciec był zachwycony, ale matka, świadoma nieszczęścia, jakie często nawiedza żydowskie rodziny, była zaniepokojona. Kiedy jego przyjęcie do gimnazjum zostało oficjalnie potwierdzone, rodzina urządziła przyjęcie: „Ojciec z radości urządził bal i zaprosił swoich towarzyszy — handlarzy zbożem, maklerów od sprzedaży gruntów i komiwojażerów z naszego okręgu, handlujących maszynami rolniczymi”. Świętując przy tradycyjnej żydowskiej muzyce i tańcach, goście wychwalali Izaaka i wznosili toasty za jego zdrowie i sukcesy. Nawet jego matka, która rzadko lubiła takie uroczystości, pozwoliła sobie na łyk wódki. Społeczność była dumna z Izaaka. Postrzegali osiągnięcia akademickie jako sposób na to, by Żydzi mogli stawić czoła większym siłom, które gromadziły się wokół nich. Niektórzy goście na przyjęciu rozpatrywali sukces Izaaka w kategoriach biblijnych: „Tak w czasach starożytnych Dawid, król Judei, zwyciężył Goliata i podobnie jak ja zatriumfował nad Goliatem; tak też naród nasz siłą swego rozumu zwycięży wrogów, którzy otoczyli nas i łakną naszej krwi”. 

            Po zbudowaniu gołębnika Izaak udaje się na targ, aby kupić swoje gołębie. Tymczasem na ulicach odbywają się dziwne uroczystości w odpowiedzi na ratyfikację przez cara nowej konstytucji. Po kupieniu ptaków chłopiec oznajmia złowieszczo, że „Wszystko poszło po mojej myśli i wszystko obróciło się na złe”. Uroczystości na zewnątrz przeradzają się w pogrom. Izaak został zaatakowany przez swojego rzekomego przyjaciela, niepełnosprawnego sprzedawcę papierosów Makarenko, który powala go na ziemię, zabijając jednego z nowo zakupionych ptaków. Kiedy Izaak wraca do domu, dowiaduje się, że jego stryjeczny dziadek Szoel został zabity podczas rosyjskiego pogromu. Na szczęście rodzice Izaaka byli bezpieczni, znajdując schronienie w domu poborcy podatkowego. Jednak niewinność i chłopięce marzenia zostały utracone na zawsze. W końcu była to nie tyle historia gołębnika, co historia utraty tego, co sobą reprezentował: wizji niewinnej i pełnej nadziei przyszłości. 


            Moje pierwsze honorarium zostało napisane w 1920 roku i najwyraźniej jest rozwinięciem innego opowiadania zatytułowanego Odpowiedź na ankietę. Nie zostało opublikowane za życia Izaaka Babla (został zamordowany na rozkaz Stalina w 1940 r.), aż do wczesnych lat 60. XX wieku, kiedy to zostało opublikowane w Nowym Jorku, najpierw po rosyjsku, a następnie w angielskim tłumaczeniu. Młody, samotny chłopak w duszącym od upałów Tyflisie chłonie „balsamiczne opary kaukaskiej wiosny”. Wsłuchuje się w „burzę cudzego milczenia”, zmysłowe chichoty dziewcząt, echa miłosnych uniesień. Obserwuje leniwe, rytualne zachowania mieszkańców, skrywające głęboką namiętność i potrzebę uczucia. Próbuje spisywać swoje doznania, mozolnie, bezskutecznie. Mieć wiosną w Tyflisie 20 lat i nie być kochanym to nieszczęście, stwierdza. Wreszcie spotyka kobietę, która zgadza się „za dziesiątaka” spędzić z nim noc. Pierwszą osobę, która wyrwała go z samotności, obdarowuje próbką swojej „twórczości”. Chcąc sprawdzić, jakie wrażenie wywoła jego pomysł na opowiadanie, opowiada Wierze swój zmyślony życiorys. Przedstawia siebie jako „chłopczyka” u Ormian, który pochował dwóch starych, zamożnych kochanków i teraz czeka na bogatych gości w hotelu, a nigdy jeszcze nie był z kobietą. Gdy po rzekomo pierwszej w jego życiu nocy miłosnej próbuje wręczyć Wierze dwie sztuki złota, ona oddaje mu złote krążki. Tyflistka prostytutka, jego pierwsza „czytelniczka”, płaci mu „pierwsze honorarium”, najhojniejsze, jakie w życiu otrzymał. To przeżycie, które pozostanie w nim aż do końca, jest ironicznym komentarzem Babla-artysty do kondycji twórcy, jego determinacji. A jednocześnie tak wiele mówi o istocie szczególnej więzi pomiędzy pisarzem a jego czytelnikiem, budowanej za pomocą kłamstwa, a przecież głębokiej i prawdziwej. Babel chętnie zwodził czytelników, sugerując, że jest bohaterem swoich opowieści. Fabułę jednego z najlepszych opowiadań Moje pierwsze honorarium zasłyszał od znajomego, który nie mając czym zapłacić prostytutce, wmówił kobiecie, że jest jej „siostrą”, czyli męską dziwką, i że nigdy jeszcze nie miał kobiety. To z tego tekstu pochodzi jedno z najlepszych pierwszych zdań w dziejach literatury światowej: „Mieszkać wiosną w Tyflisie, mieć dwadzieścia lat i nie być kochanym — to nieszczęście”. Ale ta historia naprawdę wydarzyła się w Petersburgu, nie w Tbilisi, a Babel w wieku dwudziestu lat mieszkał w Kijowie, gdzie poznał siedemnastoletnią Eugenię, swoją przyszłą żonę.

            Przemoc może wydawać się niepotrzebna w opowieściach Babla, ale artystycznie jest motywowana strukturą obrazów i symboliki jako częścią głęboko moralnej wizji świata. Modernistyczna proza Babla szokuje nas do rozpoznania prymitywnej brutalności istot ludzkich, a także paradoksalnej przemocy nowoczesności. Przemoc jest jawnie seksualna, związana z obrzędami inicjacyjnymi, dzięki którym dziecko odkrywa, że jest Żydem w świecie pogromów i dzięki którym intelektualista musi pogodzić się z okrucieństwem, musi poznać życie we wszystkich znaczeniach tego słowa. Świat jaki opisuje Babel w swoich utworach jest niesłychanie brutalny, ale czy ten świat naprawdę taki był, czy Babel tak go tylko odbierał? Myślę, że ten świat taki był. Kiedy czytamy jego teksty, szczególnie takie opowiadania jak Historia mojego gołębnika czy Starowna kobieta, uświadamiamy sobie bezinteresowną przemoc, która dotyka ludzi na co dzień, którą  sami sobie wyrządzali, to jakoś łatwiej jest nam zrozumieć, że potem mogło dojść do czegoś takiego jak Wielka Czystka, terroru instytucjonalnego podporządkowanego woli jednego człowieka. Wtedy uświadamiamy sobie, że Stalin nie był jakimś szarlatanem, który za sprawą jakiś ciemnych tajemnych mocy sprawił, że ci dobrzy ludzie, którzy mieszkali wokół siebie, byli swoimi sąsiadami mogli wyrządzać sami sobie tak straszne rzeczy. Izaak Babel był świadomy tego, że ten mechanizm przemocy podyktowany jakimiś narcystycznymi rozgrywkami działał i w środowisku literackim, i wśród chuliganów w Odessie. Autor był mądrym człowiekiem, wybitnie inteligentnym i ta inteligencja między innymi przejawiała się w tym, że on się z tym specjalnie nie ujawniał. Nie wiem czy historia lubi się powtarzać, ale ludzie pragną nienawiści dla niej samej, więc wymyślają tylko nowe sposoby zadawania cierpienia.

Odpowiadając na pytanie jak to się dzieje, że przemoc i kwestia gwałtu stają się kluczowymi tematami, które wypełniają całą jego twórczość: ma to związek z doświadczeniami z dzieciństwa. Jest to pokłosie pogromu, który Izaak przeżył jako dziecko mieszkając w Mikołajewie, oraz konsekwencji układu społecznego, który funkcjonuje w naturze świata. On sam kiedyś napisał, że Odessa w czasach jego dzieciństwa, to było wielkie portowe miasto, w którym żyła nieliczna niezwykle zamożna rada miasta i ogromna dzielnica, w której egzystowała żydowska społeczność w skrajnej biedzie. Takie rozwarstwienie ekonomiczne musiało odreagowywać przemocą, dlatego w jego opowiadaniach częstymi bohaterami są lokalni gangsterzy. Jak napisał Wojciech Stanisławski w „Miesięczniku Twórczość”: „Oczywiście powtarzanie doświadczeń życiowych, wplatanie ich w dzieło jest jedną ze starych jak świat tajemnic warsztatu pisarskiego. Dokonuje się to na wiele sposobów, krytycy zaś i biografowie prześcigają się w wyszukiwaniu po nowelach i poematach zamaskowanych i przetrawionych doznań dzieciństwa. Babel jednak rozegrał rzecz całą w zupełnie inny sposób: niezwykle sugestywnie, w szorstkiej i realistycznej manierze pisał prozę quasi-autobiograficzną, tak wiarygodną, w tylu szczegółach zbieżną z rzeczywistym życiem i kondycją Izaaka Emmanuiłowicza, że powszechnie traktowano ją jako wierny zapis doświadczeń pisarza, bohatera prozy utożsamiano z Bablem. <Nie ma powodu, aby dobrze napisana historia przypominała rzeczywistość. To rzeczywistość ze wszystkich sił stara się przypominać dobrze opisaną historię> — oto bablowski pomysł na rewolucję kopernikańską w literaturze! Nie tyle pikarejsko dopisać sobie nieistniejącą rodzinę, romanse i szkoły, co nadpisać, na realnym i łatwym do wyobrażenia życiorysie żydowskiego wunderkinda, kilka czarodziejskich szczegółów, zlewających się z prawdą na podobieństwo amalgamatu, nie do rozróżnienia dla kolejnych pokoleń czytelników <życiopisania>, którego w nieco podobnej formule (choć nie tak konsekwentnie) próbowali w XX wieku autorzy tak różni jak Danilo Kiś i Marek Nowakowski, o których życiu również plotkujemy do dziś, czytając ich prozę”.[1]

            W tym miejscu warto przytoczyć autentyczną historię, która wydarzyła się podczas zajęć uniwersyteckich, w których uczestniczyły wyłącznie studentki. Profesor postanowił przeczytać im krótkie, trzystronicowe opowiadanie Izaaka Babla pt. Starowna kobieta. Odczytał tekst po raz pierwszy –  nie wywołał on żadnej reakcji. Przeczytał go więc ponownie – i znów zapadła cisza. Wówczas profesor uświadomił sobie, że te młode kobiety po prostu nie rozumieją, o czym jest to opowiadanie. A jest ono w istocie opowieścią o zbiorowym gwałcie. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyny są złożone i wynikają nie tylko z sytuacji literatury, ale także z całokształtu życia społecznego. Dwa czynniki wydają się jednak kluczowe. Po pierwsze, literatura nie zajmuje już wyjątkowego miejsca w koncercie sztuk. Po drugie, współczesna literatura coraz częściej oddzielona jest od żywego doświadczenia – raczej o nim mówi, próbuje je na swój sposób wyrazić, niż rzeczywiście w nim uczestniczy. Aby młodzi ludzie potrafili zrozumieć historyczność tekstu, nauczyciele muszą bardziej się starać już we wczesnym etapie przekazywania literatury dzieciom. Dla mnie wojna nie była Star Wars. Dziś w szkołach uczą się dzieci, których rodzice nie doświadczyli wojny, dlatego te historie stają się dla nich abstrakcją. Dziecko bowiem ma naturalną skłonność do wrzucania wszystkich wydarzeń, które nie należą do jego biograficznego doświadczenia, do jednego worka. Prof. Zbigniew Mikołejko w książce–rozmowie Jak błądzić skutecznie na pytanie, czy dawniej śmierć nie przerażała tak bardzo jak dzisiaj, ponieważ była codziennością, odpowiedział: „Nic bardziej mylnego – przerażała bardziej. Myśmy jednak tę śmierć odsunęli, uciekliśmy w jakieś tam racjonalności. Naszych zmarłych wygnaliśmy na cmentarze poza miastami. Umierających pozamykaliśmy w szpitalach i rozmaitych umieralniach, oddaliśmy w ręce specjalistów od umierania. To jedna odsłona. Druga jest odwrotna – pozornie. Bo siedzimy sobie oto przed telewizorem, jemy kanapkę i patrzymy na wydęte zwłoki, które po przejściu tsunami leżą na plaży. Patrzymy na doły śmierci gdzieś w Afryce, gdzie ludzie mordują się milionami, na ofiary wypadków leżące wprost na jezdni w czarnych foliowych workach. Ta pornografia śmierci zabija w nas wrażliwość na nią”.

Ewolucja kultury wyprowadziła śmierć, chorobę i przemoc z codziennego doświadczenia człowieka, ponieważ nie pasują one do dzisiejszej afirmacji życia. W Skandynawii, ale także np. we Francji, istnieje praktyka omawiania na lekcjach tematów trudnych: choroby, śmierci, bezrobocia, przemocy, depresji. Robi się to w oparciu o literaturę dziecięcą i młodzieżową, a nie, jak u nas, literaturę dla dorosłych, którą dzieciom trudno jest przyswoić. Szwedzi wiedzą, że nie wolno zostawiać dzieci samych z problemami, których bez pomocy dorosłych nie są w stanie zrozumieć. Dlatego dla polskiego, często młodego współczesnego odbiorcy prawdomówność Babla, jego dociekliwość w szukaniu cech ludzkich na ostrym skraju człowieczeństwa, tam, gdzie odnalezienie ich jest najtrudniejsze, może pozostawać niewidoczna. A przecież właśnie tam każde takie znalezisko staje się dowodem niepodważalnym.

            Ale wielki talent nie uchronił Izaaka Babla przed zbrodniczą machiną ZSRR. 16 maja 1939 roku został aresztowany przez NKWD. Oskarżono go o działalność trockistowską, członkostwo w organizacji terrorystycznej i szpiegostwo na rzecz Francji i Austrii. 26 stycznia 1940 roku, po trwającej dwadzieścia minut rozprawie bez obrońcy, skazano Izaaka Babla na karę śmierci. Wyrok wykonano nad ranem następnego dnia w podziemiach więzienia Butyrki.[2] Grób Błochina na cmentarzu Dońskim w Moskwie, usytuowany tuż przy głównym wejściu, na wprost cerkwi, dzieli jakieś sto kroków od symbolicznej mogiły ofiar stalinowskiego terroru. Ich ciała palono w nocy w nieistniejącym już krematorium urządzonym w podziemiach świątyni, prochy wrzucano do wykopanych za dnia dołów. Wśród tuzinów tabliczek upamiętniających zamordowanych, marszałka Michaiła Tuchaczewskiego i innych, do dziś nie ma tabliczki z nazwiskiem Babel. Jeden z największych pisarzy rosyjskich XX wieku nie ma grobu, pomnika, muzeum czy choćby tablicy pamiątkowej w mieście, w którym spędził niemal połowę życia.

             



[1] Wojciech Stanisławski „Miesięcznik Twórczość”, „Los Babla” 01/2024.

[2] Zabicie Izaaka Babla przypisuje się Wasilijowi Błochinowi, temu samemu, jednemu z głównych organizatorów i wykonawców zbrodni katyńskiej.

08 maja 2026

Grek Zorba

 

„Grek Zorba”

Nikos Kazantzakis

Autor/ Nikos Kazantzakis to dla wielu najwybitniejszy grecki pisarz XX wieku, a zarazem jeden z najczęściej tłumaczonych twórców swojego pokolenia. Geniusz literacki Kreteńczyka został w pełni doceniony dopiero pośmiertnie   zwłaszcza po światowym sukcesie ekranizacji jego powieści Grek Zorba. Jeśli twórczość Kazantzakisa opisać jednym słowem, byłoby to greckie patos. Jego dzieła są namiętne, surowe, buntownicze, nieprzewidywalne i często mistyczne jak sama Kreta, z której pochodził. Jego droga do pisarstwa rozpoczęła się podczas studiów filozoficznych w Paryżu, gdzie został uczniem słynnego Henriego Bergsona. To właśnie w tym okresie zafascynowała go filozofia Nietzschego, która głęboko wpłynęła na jego twórczość i poglądy.

Tłumaczenie/ Nikos Chadzinikolau

Język oryginału/ el Βίος και πολιτεία του Αλέξη Ζορμπά

Tematyka/ Grek Zorba, po raz pierwszy opublikowany w 1946 roku, to z jednej strony historia greckiego robotnika imieniem Zorba, namiętnego miłośnika życia, oraz bezimiennego narratora, który towarzyszy mu w podróży na Kretę, gdzie wspólnie podejmują pracę w kopalni węgla brunatnego. To także opowieść o mężczyznach i kobietach z miasteczka, w którym się osiedlają. Z drugiej strony jest to historia o Bogu i człowieku, Diable i Świętych, o walce ludzi o odnalezienie duszy i sensu życia. To powieść o miłości, odwadze i wierze. Grek Zorba został uznany za jedno z naprawdę niezapomnianych dzieł literatury, postać tytułowa została wykreowana z rozmachem, w tradycji Falstaffa i Sancho Pansy. Lata nie zgasiły jego zapału ani zdumienia, z jakim reaguje na wszystko, co przynosi mu życie czy pracując w kopalni, konfrontując się z szalonymi mnichami w górskim klasztorze, barwnie upiększając opowieści o swojej przeszłości, czy oddając się miłości, by uniknąć grzechu. Życie Zorby pełne jest wszystkich radości i smutków, jakie niesie ludzki los, a jego postawa budzi w narratorze głębokie zrozumienie prawdziwego znaczenia człowieczeństwa. To jedna z najważniejszych powieści afirmujących życie w literaturze XX wieku.

Główny motyw/ Powieść opowiada historię przyjaźni narratora z żywiołowym miłośnikiem życia – wojownikiem, poszukiwaczem przygód, muzykiem, kucharzem, górnikiem, gawędziarzem i tancerzem. To właśnie Zorba, opisany przez narratora jako „człowiek, którego tak długo na próżno szukałem”. Spędzają razem rok na Krecie. Zorba zarządza kopalnią, którą narrator finansuje jako przedsięwzięcie mające zbliżyć go do ludzi pracy, tych, których uczciwy i prosty styl życia podziwia, lecz którego sam nie potrafi naśladować. To także opowieść o podbojach miłosnych Zorby najbardziej pamiętna jest Madame Hortense, mocno umalowana, starzejąca się kurtyzana o bujnych kształtach, oferująca obu mężczyznom gościnę i coś więcej. Równolegle toczy się melancholijna „walka o życie i śmierć” narratora, piszącego traktat o Buddzie i oczekującego powrotu Zorby z kopalni, by wspólnie zjeść kolację. Choć powieść rozpoczyna się w kawiarni, gdzie rybacy chronią się przed burzą, a jej akcja rozgrywa się na greckiej wyspie, co czyni ją idealną lekturą na lato, nie jest to historia beztroska. Morze, piasek i namiętności obficie wypełniają jej karty, lecz w ostatniej części nad rozgrzaną słońcem Kretą przesuwa się cień.

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

„Ale gdybym zechciał wyróżnić ludzi, którzy pozostawili głębokie ślady w mojej duszy, może wymieniłbym tylko trzy  cztery osoby: Homera, Bergsona, Nietzschego i Zorbę.”

„(…) Zorba, pełen ciała i kości, w moich rękach stał się atramentem i papierem.”

„Czy jesteś żonaty? (…) Jestem mężczyzną to znaczy ślepcem.”

„Wiele rozkoszy kryje w sobie ten świat  kobiety, owoce, idee.”

„Litość buddyjska, zimna jak wniosek sylogizmu metafizycznego.”

„Mówię ci, dziwny jest ten świat, a człowiek na nim to wielka bestia. Wielka bestia i wielki bóg.”

„Wszystko na tym świecie ma swój ukryty sens. Ludzie, zwierzęta, drzewa, gwiazdy są hieroglifami. Biada temu, kto zechce je odczytać i odgadnąć ich znaczenie…”

„W nic nie wierzę. Gdybym wierzył w człowieka, musiałbym teraz wierzyć w Boga i diabła, a to jest cała historia.”

„Czy czasem nie chcesz pokazać im nowych ciemności? Zostaw im stare, przywykli do nich.”

„Związki legalne są bez smaku jak potrawa bez pieprzu. O czym tu mówić? Cóż to za pocałunek, na który święci patrzą i błogosławią mu.”

„Wszystkie prawa i religie są błędne. Źle traktują kobietę. Odnoszą się do niej surowo, władczo i niesprawiedliwie… Gdybym ja wymyślał prawa, dałbym osobne dla mężczyzn, osobne dla kobiet.”

„Każda wioska ma swojego przygłupka, a jeśli nie, to tworzy go sobie dla rozrywki.”

„Życie w odróżnieniu od śmierci jest pasmem kłopotów.”

„Jeśli kobieta śpi sama, winni są mężczyźni. Wszyscy będziemy za to odpowiadać przed Bogiem w dniu Sądu Ostatecznego.”

„Każdy człowiek wybiera swoją drogę, a ludzie różnią się między sobą jak drzewa. Czy miałeś kiedy pretensje do figowca, że nie rodzi czereśni?”

„Raz jeszcze przekonałem się, jak bardzo prawdziwa jest stara legenda mówiąca o tym, że serce człowieka to czara pełna krwi, z której czerpią ukochani zmarli, padają przed nią i piją krew, aby znów ożyć. Im bardziej byli przez nas kochani, tym więcej naszej krwi wypijają.”

„W religiach, które utraciły moc wiary, bogowie stają się tylko figurami retorycznymi, ornamentami dla ludzkiej samotności lub obrazami zdobiącymi ściany.”

„Widzę wyraźnie, że cała moja mądrość to nic innego jak głupota.”

„Grzech wyznany nie nazywa się grzechem.”

„Sądzę, że za istotę ludzką może uważać się tylko ten, kto chce być wolny.”

„Dawne wzruszenia religijne przekształciły się teraz w doznania estetyczne. Dzikie plemiona wierzą, że instrument muzyczny, nieużywany do religijnych obrzędów, traci swoją mistyczną moc, choć wydaje harmonijne  dźwięki. Moja wiara uległa takiej właśnie przemianie. Religię zacząłem odczuwać jak sztukę.”

„Biada temu, kto nie uratuje się od buddów, bogów, ojczyzn i idei!”

„Jeździmy, przemierzamy ziemię i morza, a w gruncie rzeczy nie wytykamy nosa za próg naszego domu.”

„Wiesz, szefie dlaczego ona płacze? Nie. Dlatego, że widzi. Gdybym był malarzem świętych obrazów, przedstawiłbym Matkę Boską bez oczu, uszu i nosa, bo mi jej żal.”

„W nocnej koszuli nikt nie jest metropolitą.”

„Słyszałem kiedyś o siedemdziesięciu siedmiu rodzajach szaleństw, to jest siedemdziesiąte ósme…”

„Wszystko jest ideą. Wierzysz: drzazga ze starych drzwi staje się przenajświętszą relikwią.”

„Nosimy spodnie, sztywne kołnierzyki, kapelusze, ale wciąż jeszcze jesteśmy wałachami, mułami, wilkami, lisami, wieprzami. Stworzeni jesteśmy jakoby na obraz i podobieństwo Boga! Kto? My?”

„(…) pochłaniam mnóstwo smacznych potraw, które nie całkiem zamieniają się w nawóz. Coś z tego zostaje i przeistacza się w dobry humor, taniec, piosenki i spory — i to jest coś, co nazywam zmartwychwstaniem.”

„W człowieku już od urodzenia lęgną się robaki, tylko że ich nie widać. Skoro jednak poczują, że zaczyna gnić wyłażą ze swoich kryjówek — białe, bielutkie jak robaki w serze!”

„Rozum jest jak sklepikarz, prowadzi rachunki, notuje przychód i rozchód, zysk i stratę. To jest rozważny drobny kupiec, nie stawia wszystkiego na jedną kartę.”

Już kiedyś wspominałem o książce Grek Zorba, ale zrobiłem to zbyt krótko i zdecydowanie niewystarczająco. To jedna z tych powieści, do których chce się wracać myślą zarówno ze względu na jej filozofię, jak i na niezwykłą energię bijącą od głównego bohatera, Aleksego Zorby. Proza, refleksje i humor, które Nikos Kazantzakis wkłada w tę postać, są naprawdę zdumiewające. Mam wrażenie, że już o tym pisałem, i pewnie tak jest, ale w przypadku tej książki pewna doza déjà vu jest całkowicie na miejscu. Zorba to postać, która w niezwykle sugestywny sposób pokazuje, jak wiele można wiedzieć o świecie w sensie akademickim, a jednocześnie jak niewiele rozumieć z tego, co naprawdę ważne w życiu. Zorba stawia sobie za cel nauczyć swego powściągliwego, intelektualnego towarzysza,  Anglika, jak się rozluźnić, poczuć smak życia i cieszyć się chwilą. Ta relacja jest sercem całej powieści. Narrator, który pozostaje bezimienny (nazywany przez Zorbę „Szefem”), to nieco wycofany, „książkowy” człowiek w wieku około trzydziestu kilku lat, zafascynowany zarówno Dantem, jak i Buddą. Pracuje nad książką poświęconą Buddzie, a jego ideały filozoficzne koncentrują się wokół nieprzywiązania, bierności oraz dystansu wobec cielesności i świata materialnego. Jednocześnie jednak pragnienie bardziej namacalnego, bezpośredniego doświadczenia życia prowadzi go na Kretę. I tak z jednej strony mamy refleksyjnego obserwatora, z drugiej żywiołowego człowieka czynu, który ufa instynktowi, emocjom i doświadczeniu. To sprawia, że cała historia staje się momentami bardzo zabawną, a momentami głęboko refleksyjną podróżą. Śledząc ich wspólne przygody, widzimy, jak powoli rodzi się między nimi niezwykła więź. Tworzą świetny duet kontrastowy, ale właśnie dlatego tak przekonujący. Łączy ich również wspólny cel, który prowadzi przez kolejne wydarzenia i doświadczenia. Ogromną przyjemnością jest także wgląd w grecką kulturę, mentalność i sposób patrzenia na życie. W tej historii Grecja nie jest tylko tłem: jest żywą częścią opowieści, nadającą jej rytm i temperament. Nie chcę się zbytnio powtarzać, ale naprawdę jest to książka, którą warto przeczytać. A może nawet: którą warto przeczytać więcej niż raz, bo z każdą lekturą odkrywa się w niej coś nowego.

Zaskakujące jest to, że najsłynniejsza powieść Nikosa Kazantzakisa, Grek Zorba, stanowi pozorne odwrócenie stanowiska autora, według którego ludzie muszą porzucić przyjemności cielesne, aby osiągnąć duchowe samospełnienie. W tej powieści czytelnik dostrzega atrakcyjność bohatera, Aleksego Zorby, którego całe życie poświęcone jest zmysłowej gratyfikacji. Zorba jest antyintelektualny i antyreligijny; zrzucił kajdany paraliżującego intelektualizmu, które krępowały narratora, Szefa, czyniąc go nieskutecznym w kontaktach z innymi ludźmi, poza kręgiem „inteligencji”. Szef jest natomiast wybitnym ascetą, wyznawcą Buddy, który wyrzeka się przyjemności ciała, ponieważ wierzy, że bliskość z innymi prowadzi jedynie do bólu. Zorba zaś stanowi uosobienie bergsonowskiego élan vital. Szef wycofuje się ze zobowiązań; Zorba ich poszukuje. Przedsięwzięcie górnicze, w które angażują się obaj mężczyźni, jest sposobem Kazantzakisa na symboliczne ukazanie ogromnych różnic między nimi, a tym samym między reprezentowanymi przez nich stylami życia. Wydobycie, czyli pozyskiwanie z ziemi materiałów potrzebnych do przetrwania, jest ciężką pracą, lecz Zorba czerpie z niej przyjemność: brudzi się razem z towarzyszami, ryzykuje wraz z nimi, a w razie potrzeby nawet własnym życiem. Zaangażowanie Szefa ma natomiast charakter dyletancki, od czasu do czasu wtrąca się, by zobaczyć, jak idą sprawy, lecz w rzeczywistości pozostaje zdystansowany wobec samej pracy. Ich odmienne podejście do przedsięwzięcia górniczego znajduje odzwierciedlenie także w innych sferach życia. Zorba jest wielkim kobieciarzem, ponieważ wierzy, że tylko dzięki takim miłościom mężczyzna może osiągnąć spełnienie (a poza tym, jak mówi Szefowi, wszystkie kobiety pragną, by mężczyzna je kochał). I jak twierdzi: „Kastraci nie wejdą do raju”. Szef natomiast jest sparaliżowany kontaktem z kobietami. Upodobanie Szefa do książek paralelizuje zamiłowanie Zorby do tańca, gry na santuri i kobieciarstwa. Podczas gdy jeden poznaje życie z drugiej ręki, poprzez pisma innych, drugi doświadcza go bezpośrednio w pełni.

Siła działania Zorby, nawet w obliczu przytłaczających przeciwności i przy świadomości, że jego wysiłki mogą okazać się niewiele warte, czyni z niego bohatera, którego Nikos Kazantzakis wyraźnie podziwia. Porażka nie powstrzymuje go przed podejmowaniem kolejnych działań. Gdy jego skomplikowany plan transportowania drewna ze szczytu góry kończy się niepowodzeniem (zarówno dosłownie, jak i w sensie symbolicznym), Zorba przyjmuje to doświadczenie bez dłuższego rozpamiętywania i natychmiast podejmuje nowe przedsięwzięcia. Śmierć starej kurtyzany Hortensji, której Zorba obiecał małżeństwo, porusza go jedynie chwilowo: śmierć jest dla niego elementem naturalnego porządku świata i dlatego przyjmuje ją bez buntu. Pod koniec powieści również Szef zaczyna rozumieć nieuchronność śmierci oraz konieczność intensywnego życia pomimo tej wiedzy. Kiedy otrzymuje wiadomość o śmierci swojego przyjaciela Stavridakisa, przyjmuje ją ze stoickim spokojem; gdy dowiaduje się o śmierci Zorby, postanawia nie pogrążać się w żałobie, lecz wykorzystać swój talent literacki i spisać historię wspólnych doświadczeń.

W powieści Grek Zorba Kazantzakis przechodzi od analizy kontrastu między przeciwstawnymi stylami życia do skoncentrowania uwagi na samej figurze bohatera. Powieść Kapitan Michalis, nawiązująca do powstania kreteńskiego z lat osiemdziesiątych XIX wieku, skupia się natomiast na postaci kapitana Michalisa, rozdartego między poczuciem osobistej godności a obowiązkiem służby ojczyźnie. Postacie heroiczne, zarówno historyczne, jak i literackie, zajmowały w twórczości Kazantzakisa miejsce szczególne. Jego powieści i dramaty często stanowią próbę ponownego opowiedzenia historii bohaterów znanych z wcześniejszych dzieł oraz reinterpretacji ich zmagań w świetle własnej koncepcji „pozytywnego nihilizmu”. Nie dziwi zatem, że wśród bohaterów jego utworów pojawiają się takie postacie jak Odyseusz, Faust, Krzysztof Kolumb, św. Franciszek czy nawet Jezus Chrystus w powieści Ostatnie kuszenie Chrystusa.

Jak przedstawiono w powieści, przednowoczesne społeczeństwo greckie przypominało realia starożytnej Grecji, w której mężczyźni sprawowali niepodzielną władzę nad rodziną, często w sposób surowy i autorytarny, natomiast kobiety ograniczano do roli domowej, podporządkowanej woli męża. W powszechnym przekonaniu kobiety uchodziły za istoty niższe, moralnie podejrzane, a nawet potencjalnie niebezpieczne. Jak zauważa Platon, „moralność kobiet była źle oceniana w całej Grecji” (Werner Jaeger 243)[1], co wskazuje na głęboko zakorzenione uprzedzenia obecne w kulturze i filozofii epoki. W rzeczywistości kobieta pozbawiona męża była postrzegana jako jednostka niepełna, niemal wykluczona społecznie i napiętnowana zarówno przez mężczyzn, jak i inne kobiety. Jej status wiązał się z poczuciem wstydu i marginalizacji, co dodatkowo wzmacniało patriarchalny porządek społeczny. Podobny obraz odnajdujemy w powieści Grek Zorba, gdzie wdowa z wioski odmawia ponownego zamążpójścia, przez co staje się obiektem pogardy i napiętnowania. Mężczyźni, którzy jej pożądają, reagują wrogością na jej niezależność, natomiast kobiety odnoszą się do niej z niechęcią, widząc w niej zagrożenie dla obowiązujących norm. Jej postać ujawnia napięcie między pragnieniem autonomii a społecznym przymusem podporządkowania. Opisując wdowę, jeden z mieszkańców wsi mówi: „Ona włada całą wsią: gasisz lampę i wyobrażasz sobie, że obejmujesz wdowę, a nie żonę. Stąd te piękne dziadki…”. Wypowiedź ta odsłania uprzedmiotowienie kobiety oraz mechanizmy fantazji i kontroli, które stoją za społeczną hipokryzją – z jednej strony pożądanie, z drugiej potępienie. 


Hierarchia patriarchalna odgrywała istotną rolę w powieści, ponieważ motywy vendetty i zazdrości pochłaniały mężczyzn z wioski, prowadząc ich ostatecznie do zamordowania wdowy, która odmówiła ponownego zamążpójścia. Małżeństwo stanowiło bowiem podstawowy warunek zachowania honoru w społeczności, co pozwala lepiej zrozumieć, dlaczego kobieta pozbawiona męża była postrzegana jako poważne naruszenie norm moralnych. W „Journal of Gender Studies” wskazuje się, że na wiejskich terenach Grecji kodeksy moralne związane z honorem i wstydem były jasno określone: „Wszystkie wspólnoty moralne mogą posiadać pewną formę honoru i wstydu, jednak w rejonie Morza Śródziemnego wartości te przybierają szczególną postać. Po pierwsze, zarówno honor, jak i hańba mężczyzn są w dużej mierze związane z kobietami, a konkretnie z ich zachowaniami seksualnymi. Po drugie, wstyd przypisywany jest przede wszystkim kobietom. Po trzecie, mężczyźni zdobywają honor kosztem innych mężczyzn, co prowadzi do rywalizacji między równymi. Osiągnięcie honoru polega na pokonaniu lub przechytrzeniu innych, często także w kontekście rywalizacji erotycznej” (Lazaridis)[2]. Te wyjaśnienia ról społecznych kobiet i mężczyzn dobrze korespondują z obrazem przedstawionym w Greku Zorbie, gdzie mężczyźni rywalizują o wdowę, traktując ją jednocześnie jako obiekt pożądania i źródło potencjalnego wstydu. Jej odmowa ponownego zamążpójścia podważa ustalony porządek społeczny, przez co staje się symbolem zagrożenia dla obowiązujących norm. Grecja przedstawiona przez Kazantzakisa ma jednak również charakter częściowo romantyzowany. W kulturze zachodniej utrwaliło się wyobrażenie Grecji jako krainy ponadczasowego piękna i antycznych ideałów – miejsca jasnego nieba, bielonych domów, krystalicznych wód Morza Egejskiego oraz słonecznych krajobrazów znanych z literatury i filmu. Tego rodzaju wizja często przesłania złożoność rzeczywistości społecznej oraz surowość obowiązujących norm obyczajowych. W rzeczywistości zarówno struktura społeczna, jak i kodeksy moralne greckiego społeczeństwa ulegały znaczącym przemianom, odbiegając od utrwalonych „egzotycznych” stereotypów. Autorzy tacy jak Kazantzakis czy Alki Zei podejmowali próbę reinterpretacji greckiej tożsamości – zarówno dla własnego społeczeństwa, jak i dla odbiorcy zagranicznego, zwłaszcza w kontekście przemian historycznych i dążeń niepodległościowych. Wiejskie społeczeństwo kreteńskie ukazane w tekście okazuje się bezwzględne, a wręcz potworne wobec kobiet. Trudno sobie wyobrazić, by czytelnik z jakiejkolwiek epoki mógł przyjąć ten obraz bez potrzeby sprzeciwu czy żądania zmiany, opisane realia budzą nie tylko zdumienie, lecz także moralny niepokój.

Kolejnym wstrząsającym momentem jest scena okradania na łożu śmierci madame Hortensji. Kobieta jeszcze żyje, a już wokół niej zaczyna się swoisty rytuał przejmowania jej dobytku. Żałobniczki śpiewają pieśni, jakby chciały przyspieszyć jej odejście, podczas gdy inni bez skrupułów zagarniają jej własność: chłopcy łapią kury na podwórku, inni plądrują sklep. Atmosfera tej sceny jest przejmująca, niemal groteskowa w swojej brutalności. Padają słowa: „Trzeba pomyśleć o jej kufrach, bieliźnie, o towarach w sklepiku i kurach, i królikach. Ty ględzisz mi tu o czekaniu, aż odda ducha! Tymczasem kto pierwszy, ten lepszy!”, a także: „Umieraj, no szybciej, stara! Pospiesz się! My też chcemy coś z tego mieć!”. Fragment ten odsłania skrajne uprzedmiotowienie człowieka: kobieta przestaje być osobą, a staje się jedynie źródłem dóbr do podziału. Autor nie tylko ukazuje okrucieństwo jednostek, ale też obnaża mechanizmy społeczne, w których śmierć nie budzi współczucia, lecz staje się okazją do rywalizacji i zysku.

Jednocześnie nikt w tej historii nie zbliża się w pełni do pewnych ideałów buddyjskich. Zorba pozostaje wolny – zarówno od przywiązania do rzeczy, jak i od uzależnienia swojej wartości od sukcesu podejmowanych działań. Nikt nie okazuje też większego współczucia niż on: wobec Szefa, wobec wdowy,  którą, ryzykując własne życie, próbuje ocalić przed mściwym, religijnym tłumem, oraz wobec umierającej Madame Hortensji, cudzoziemki i niegdyś piosenkarki kabaretowej, dawno już po swoim zenicie, odrzuconej przez wszystkich wokół. Jego osąd nie jest jednak doskonały, ponieważ życie okazuje się zbyt złożone, by można je było w pełni kontrolować. Przedsięwzięcie wydobywcze podejmowane dla Szefa kończy się spektakularną porażką, a spotkanie Szefa z wdową pośrednio przyczynia się do jej tragicznej śmierci z rąk mieszkańców. Mimo to Zorba wykazuje niezwykłą odporność egzystencjalną: przyjmuje życie w całej jego intensywności, zarówno w jego katastrofach, jak i radościach, w jego cierpieniu i pięknie, poddając się jego rytmowi, zamiast próbować go podporządkować.

Narrator spełnia swoją funkcję konstrukcyjną w powieści, jednak zdarzają się momenty, w których jego sposób myślenia staje się nużący, a ostentacyjny dystans wobec świata przybiera formę nie tyle refleksyjnej powściągliwości, ile intelektualnej ucieczki, chwilami wręcz nieodpowiedzialnej, a nawet moralnie wątpliwej. Ale Zorba! To postać zupełnie innego kalibru: zabawny, dziki, pomysłowy, bezwzględny, niezłomny, sprośny, bluźnierczy i szaleńczy. Przede wszystkim jednak jest on przerażająco, niemal niepokojąco żywy. Zorba przypomina żywioł, siłę natury, której nie sposób ujarzmić ani w pełni zrozumieć. Jest w nim coś więcej niż komizm: rys demoniczny, który czyni go postacią przekraczającą konwencjonalne kategorie. Należy do długiej tradycji literackiej, którą można prześledzić od Arystofanesa, przez Plauta, Rabelais’go i Cervantesa, aż po Woltera. W pewnym sensie jest picaro, sprytnym łotrzykiem i towarzyszem podróży, jednak wyróżnia go dzikość i intensywność istnienia, których klasycznym bohaterom pikarejskim często brakuje. Jego okrzyki, dzikie lub wzruszające pieśni grane na santuri (instrumencie przypominającym cytrę), gwałtowne tańce oraz niesłabnąca, mimo wieku, energia erotyczna tworzą postać niemal przytłaczającą w swojej ekspresji. Zorba żyje całkowicie zmysłami: „Widzę tymi oczami, słyszę tymi uszami, trawię tymi wnętrznościami. A reszta to duchy — mówię wam. Kiedy umrę, wszystko umrze. Cały świat Zorby pójdzie na dno!”. To egzystencja zanurzona w teraźniejszości, pozbawiona metafizycznych zabezpieczeń, a zarazem niezwykle intensywna. Potrafi przystosować się do wszystkiego, nawet do śmierci, która „na chwilę odebrała mu mowę, ale szybko położył ją na właściwym miejscu”.

Kazantzakis tworzy przy tym niezwykle sugestywne sceny i postacie. Dwie śmierci, każda przerażająca na swój sposób, rozgrywają się w prymitywnej, nadmorskiej wiosce na Krecie, której obraz na długo pozostaje w pamięci. Pojawia się także klasztor skorumpowanych mnichów, przywodzący na myśl satyryczne wizje Boccaccia czy Balzaca. Sytuacja kobiet w tej historii mogłaby stać się przedmiotem ostrej krytyki ze strony myślicielek pokroju Simone de Beauvoir, jednak postać starej, zniszczonej kurtyzany  Madame Hortense (tu określanej jako Bouboulina), którą Zorba obdarza ciepłem i uwagą, pozostaje jednym z najbardziej poruszających elementów powieści. Koncepcyjnie utwór nie zmierza do jednoznacznego celu, brak tu klasycznej puenty czy moralnego rozstrzygnięcia. I właśnie w tym sensie siła powieści tkwi nie w jej strukturze, lecz w samej obecności Zorby: w jego energii, spontaniczności i radykalnej afirmacji życia. Można odczytywać tę postawę jako formę panteizmu czy świeckiego, „pogańskiego” podejścia do istnienia, które samo w sobie nie daje gotowego modelu życia, ale prowokuje do jego intensywnego przeżywania. Dlatego, mimo pewnych ograniczeń interpretacyjnych, trudno tę książkę zignorować, to doświadczenie literackie, które bardziej się przeżywa, niż analizuje. Jak wiadomo, Kościół potępiał Nikosa Kazantzakisa: za ukazanie Jezusa jako postaci z krwi i kości w Ostatnim kuszeniu Chrystusa, za krytyczny obraz duchowieństwa i jego hipokryzji w powieści Chrystus ukrzyżowany po raz wtóry, a także za Greka Zorbę, uznanego przez niektórych za przejaw herezji i zbyt śmiałej afirmacji życia. Tymczasem sam Kazantzakis zdawał się podkreślać, że duchowość i człowieczeństwo nie są sobie przeciwstawne, lecz wzajemnie się przenikają. Wyraża to choćby w słowach Zorby: „Jak Ci już mówiłem, Szefie, każdy ma swój raj. Twój raj, na przykład, zapchany będzie książkami i wielkimi butlami atramentu, czyjś inny pełen beczek wina, wódki, koniaku, a jeszcze inny - złotych angielskich monet. Dla mnie raj to właśnie niewielki, schludny pokoik z barwnymi sukniami na wieszaku, z pachnącymi mydełkami, szerokim łóżkiem ze sprężynowym materacem i - obok mnie babski ród.”

Uważam, że ta książka jest dziś niedoceniana, między innymi ze względu na sposób, w jaki współczesna kultura nauczyła nas konsumować media przez pryzmat poprawności politycznej. Recenzje zarzucające jej mizoginię często mijają się z sednem, sprowadzając interpretację do powierzchownego odczytania. Jednym z kluczowych motywów powieści jest ukazanie ludzkiej natury jako pełnej sprzeczności i okrucieństwa – zwłaszcza wtedy, gdy moralność opiera się na religii, dumnej ignorancji i patriarchalnych strukturach. Nawet Szef i Zorba nie zostali wykreowani jako postacie, które należy bezrefleksyjnie podziwiać. Przeciwnie – są niedoskonali, złożeni i zagubieni, próbujący odnaleźć sens w brutalnym, absurdalnym i krótkim życiu oraz określić swoje miejsce w nieskończenie skomplikowanym świecie i w ciągu historii. Ta książka nie została napisana po to, by dostarczać prostych ideałów, gotowych odpowiedzi czy pocieszenia. Nie ma też na celu potwierdzania przekonań czytelnika. Raczej prowokuje do refleksji i konfrontacji z niewygodnymi pytaniami. Dlaczego więc sięgać po literaturę filozoficzną, jeśli nie jest się gotowym na otwartość myślenia i próbę zrozumienia jej głębszego sensu? Przypomina nam ona, że istnieje świat wykraczający poza nasze schematy i strefę komfortu. Życie jest po to, by go doświadczać i przeżywać, a nie jedynie analizować czy obserwować przez wąską soczewkę teorii. W żargonie millenialsów światopogląd Zorby można by określić jako realizację filozofii „YOLO”[3].

Choć powieść nie opiera się na wyraźnie zarysowanej fabule, przyciąga czytelnika swoją charyzmatyczną, „większą niż życie” postacią oraz jej refleksjami. Stanowi przy tym wnikliwe studium napięcia między intelektualnym, niemal naukowym poznaniem świata a praktyczną mądrością wynikającą z doświadczenia. Zorba bez wątpienia należy do tych bohaterów literackich, którzy zapadają w pamięć. Upływ czasu nie osłabia jego energii ani nie odbiera mu radości życia. Jego refleksje nadają opowieści głębię, choć nie zawsze prowadzą do jednoznacznych wniosków ani nie zawsze mają charakter afirmujący. Co więcej, niektóre z jego poglądów nie są już dziś w pełni akceptowalne. Mimo to właśnie ich prowokacyjny charakter sprawia, że zmuszają czytelnika do konfrontacji z własnymi przekonaniami i do refleksji nad własnym sposobem postrzegania świata.

 


[1] Werner Jaeger Paideia Formowanie człowieka greckiego.

[2] Nikolaos Lazaridis jest grecko-amerykańskim badaczem specjalizującym się w historii starożytnego basenu Morza Śródziemnego, szczególnie egiptologii i studiów klasycznych, znanym z badań nad literaturą starożytnego Egiptu, tradycjami mądrości oraz porównawczymi relacjami grecko-egipskimi.

[3] YOLO to akronim od angielskiego „You Only Live Once” (Żyje się tylko raz), używany w slangu jako zachęta do spontanicznego działania, podejmowania ryzyka i cieszenia się chwilą bez zamartwiania się konsekwencjami. To popularne hasło motywujące do szalonych decyzji, często utożsamiane z ideą „carpe diem”.