30 listopada 2022

Utwory zebrane

 

„Utwory zebrane”

Izaak Babel

Autor/ Izaak Emmanuilowicz Babel urodził się 13 lipca 1894 roku w Odessie w rodzinie żydowskiego kupca. Niemal całe dzieciństwo spędził w żydowskiej dzielnicy tego miasta - Mołdawance. Świat dzieciństwa - żyjące na granicy nędzy żydowskie rodziny, sklepiki, port, a przede wszystkim malowniczy świat odeskich przestępców, opisał po latach w „Opowiadaniach odeskich". Babel został aresztowany 16 maja 1939 r. Po kilku dniach przesłuchań przyznał się do antyradzieckiej działalności trockistowskiej, współpracy z wywiadami francuskim i austriackim oraz związków z organizacją terrorystyczną planującą zamordowanie Stalina. Izaak Babel został rozstrzelany 27 stycznia 1940 r. Jego ciało złożono do zbiorowego grobu na terenie dawnego Dońskiego Monasteru w centrum Moskwy.

Tłumaczenie/  Jerzy Pomianowski

Język oryginału/ rosyjski

Tematyka/ „Utwory zebrane'' Babla zaopatrzone są znakomitym wstępem Jerzego Pomianowskiego, opowieścią o pisarzu i jego czasach. W tym eseju dźwięczy nuta osobista - to także rozrachunek pisarza z własnym czasem. Rozrachunek nowy i przenikliwy. Był mistrzem pierwszych zdań. Był też mistrzem zdań drugich i wszystkich kolejnych. Być może tkwi to gdzieś w stylu pisania, tematyce, spojrzeniu na świat, doświadczeniach całego narodu, jak i poszczególnych jednostek czy wreszcie w smutku przebijającym się z kart wielu powieści. Słowa, zdania, historie - są w stanie zawładnąć czytelnikiem, wciągnąć go w swoją orbitę by wreszcie, po przeczytaniu, porzucić jak rozbitka na brzegu codzienności. Owszem, bogatszego o setki doświadczeń, ale już tęskniącego za stałym lądem nowych wrażeń. To tkwi w naszych duszach, to zbliża niesamowicie, kołysze. Dobrze, że literatura ta żyje, ba, ma się coraz lepiej i dorabia nowych wydań.

Główny motyw/ Babel był świadkiem walk i pogromów od Berdyczowa aż po Zamość, widział triumfalny pochód konnicy Siemiona Budionnego na zachód „po trupie Polski” i jej sromotny odwrót po kontrofensywie „białopolaków” w sierpniu i wrześniu 1920 roku. Nikomu nie udało się równie sugestywnie ukazać apokalipsy kresów, końca dawnej Rzeczypospolitej z jej magnackimi pałacami i kościołami, zagłady galicyjskich sztetli. Babel opisał wszystko: bezmyślne okrucieństwo kozaków, wyrzynanie polskich jeńców, gwałty i mordy na Żydach. Z prowadzonego przezeń „Dziennika 1920”, który ukazał się wiele lat po śmierci autora wynika jednak, że jeszcze mniej niż narrator książki Lutow (pseudonim Babla) wierzył w nadejście nowej, świetlanej przyszłości.

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

„(…) wszyscy mówią, że walczą o sprawiedliwość i wszyscy grabią”.

„(…) chcemy oświecenia, a brak nam oświetlenia (…)”.

(…) cmentarz zarósł trawą, widział Chmielnickiego, teraz widzi Budionnego, nieszczęśni tutejsi Żydzi, wszystko się powtarza, teraz znowu – Polacy – Kozacy – Żydzi – powtórka przeraźliwie dokładna, nowy element – komunizm”.

„W całej tej historii najbardziej mi szkoda niedopitej herbaty, dziwne, jak mi szkoda. Myślę o tym całą noc i nienawidzę wojny”.

„Co jest osobliwością galicyjskich miast? Mieszanina niechlujnego, ociężałego Wschodu (Bizancjum i Żydzi) z niemieckim Zachodem piwoszów”.

„(…) to nie rewolucja, tylko bunt dzikiego sobiepaństwa”.

„Koń to zbawca, to czuje się w każdym momencie, a jednak potrafią nieludzko je bić”.

„Niech przeklęty będzie los żołnierza, wojna, zamienia w motłoch młodych, zadręczonych, zdziczałych, jeszcze zdrowych ludzi”.

„Na stole dymiła garbata świeca – złowrogie ognisko marzycieli”.

„Gdzie można dostać żydowską chałkę, żydowską szklankę herbaty i odrobinę tego byłego Boga w szklance herbaty?”.

„Wszystko podległe jest śmierci”.

„Kronika powszednich zbrodni przytłacza mnie niezmordowanie jak wada serca”.

„(…) za dziedzicowymi świniami chodził, póki nie dostał od życia paska na naramiennikach (…)”.

„Zginiemy za kiszony ogórek i rewolucję światową”.

„Kucharze mają dużo do czynienia z mięsem martwych zwierząt i żarłocznością żywych, dlatego w polityce kucharze szukają rzeczy oderwanych”.

„Bo własna koszula bliższa ciału niż cudza skóra”.

„Nazywa się, że jesteśmy ludźmi, ale paskudzimy gorzej niż szakale. Wstyd przed tą ziemią…”.

„Kto w młodości nie drzemał w rogu kanapy na piersi gimnazjalistki, którą zdarzyło się przypadkiem spotkać na drodze życia?”.

„(…) ludzie są dobrzy. Tylko nauczono ich myśleć, że są źli, no to w końcu uwierzyli”.

„Co to za życie, kiedy człowiek już nie żyje?”.

„Żadne żelazo nie może wejść w ludzkie serce z tak mrożącą siłą jak kropka w porę postawiona”.

„Głupia starość nie mniej jest żałosna niż tchórzliwa młodość”.

Przeżył tylko 46 lat, ale - nawet jak na warunki Rosji Sowieckiej - wyjątkowo intensywnie. Niewielki wzrostem, przedwcześnie wyłysiały, w śmiesznych drucianych okularkach. Służył ochotniczo w osławionej Czeka, czyli Ogólnorosyjskiej Nadzwyczajnej Komisji do Walki z Kontrrewolucją i Sabotażem, potem politykował w Ludowym Komisariacie Oświaty, brał udział w tzw. karnych ekspedycjach żywnościowych w 1918 r., a w kwietniu 1920 r. zaciągnął się do I Armii Konnej, jako korespondent polowy „Czerwonego Kawalerzysty”, gazety frontowej I Konnej Brygady Budionnego i w jej szeregach ruszył na Warszawę. Ale był też pisarzem, jednym z największych w XX wieku. Stworzył własny nowatorski język do pokazania świata, jaki oglądał. Trudno znaleźć kryterium, aby Izaaka Babla potępić, albo rozgrzeszyć.

W dokumentach stoi, że nazywał się Isaak Emmanuiłowicz Babel, choć niektórzy jego biografowie dowodzą, że według zapisu Rabinatu Odeskiego nazywał się Isaak Manjewicz Bobel. Urodził się w Odessie w 1894 r. wywodził z zamożnej, kupieckiej rodziny żydowskiej, specjalizującej się w artykułach żelaznych. Był synem Emanuela Ickowicza Bobla i Fejgi Bobel. Miał siostrę Mere (później, na emigracji nazywała się Marie Szaposznikow). Babel spędził dzieciństwo w Mikołajowie, 90 km od Odessy, ale też w żydowskiej dzielnicy tego miasta - Mołdawance. Świat jego dzieciństwa to żyjące na granicy nędzy żydowskie rodziny, sklepiki, port, a przede wszystkim malowniczy świat odeskich przestępców. Kupieckie pochodzenie sprawiło, że uczył się w prywatnym, elitarnym Instytucie Mikołaja I. Szybko uznano go za wunderkinda - znał biegle jidysz, hebrajski, rosyjski i francuski, w którym jako piętnastolatek pisał swoje pierwsze utwory. Ponadto uczył się gry na skrzypcach oraz błyskawicznie zapamiętywał rozbudowane ustępy z Talmudu. Po maturze rozpoczął naukę w Kijowskim Instytucie Finansów, gdzie zresztą poznał swoją przyszłą żonę - Eugenię Gronfejn. Po ukończeniu studiów w 1915 r., w związku z działaniami wojennymi, został ewakuowany do Saratowa. Następnie dotarł do Petersburga, gdzie rok później, dzięki protekcji Maksima Gorkiego, zadebiutował na łamach czasopisma „Letopiś”. Już wtedy nazywano go, m.in. przez Władimira Majakowskiego, „wschodzącą gwiazdą” literatury rosyjskiej. Został – jak sam mówił – mistrzem w gatunku milczenia. Zapłacił za to życiem, zamordowany 27 stycznia 1940 roku na polecenie Stalina. Zachował się wyrok z własnoręcznym podpisem przywódcy, na liście jest ponad sześćset nazwisk skazanych. Strzał w głowę oddał najsłynniejszy stalinowski zabójca, kapitan Wasilij Błochin; ten sam, który niespełna trzy miesiące później, już jako major, kierował masowym mordem polskich oficerów i policjantów internowanych w obozie w Ostaszkowie. Według ostrożnych szacunków podczas 30-letniej służby osobiście zastrzelił kilkadziesiąt tysięcy osób. Mało kto wie, że po Bablu zostały zapiski. Jerzy Pomianowski pisze: „Notatnik przechowała w Kijowie M.J. Owrucka, a Tatiana Stach, przyjaciółka pisarza, przekazała rękopis Antoninie Pirożkowej w czasie, gdy ta nie była pewna, czy jest już wdową, czy tylko drugą żoną aresztowanego. Rękopis okazał się jedynym zachowanym manuskryptem tego autora: wszystkie inne notaty, bruliony, zaczęte dzieła wzięto na zawsze pod klucz razem z nim 16 maja 1939 r. Po 266 dniach przerażającego śledztwa oddano Babla pod sąd wojenny, mimo, a może właśnie dlatego, że odwołał wszystkie wymuszone zeznania obciążające innych pisarzy i przyjaciół z Pierwszej Konnej. Dwudziestego szóstego stycznia 1940 roku, w gabinecie Berii w moskiewskim więzieniu Butyrki, trójka sędziów, po procesie, który odbył się bez obrońcy i trwał 20 minut, skazała na śmierć Izaaka, syna Emanuela Babla, bezpartyjnego, urodzonego w Odessie, Żyda, literata. Zastrzelono go przed świtem następnego dnia: żonę przez lata zwodzono niepewnością, co do jego losu”.

Babel chętnie mamił czytelników, sugerując, że jest bohaterem swoich opowieści. Fabułę jednego z najlepszych opowiadań „Moje pierwsze honorarium” zasłyszał od znajomego, który nie mając czym zapłacić prostytutce, wmówił kobiecie, że jest jej „siostrą”, czyli męską dziwką, i że nigdy jeszcze nie miał kobiety. To z tego tekstu pochodzi jedno z najlepszych pierwszych zdań w dziejach literatury światowej: „Mieszkać wiosną w Tyflisie, mieć dwadzieścia lat i nie być kochanym – to nieszczęście”. Ale ta historia naprawdę wydarzyła się w Petersburgu, nie w Tbilisi, a Babel w wieku dwudziestu lat mieszkał w Kijowie, gdzie poznał siedemnastoletnią Eugenię, swoją przyszłą żonę. Był mistrzem pierwszych zdań. Był też mistrzem zdań drugich i wszystkich kolejnych. Takiego stylisty nie było w Rosji od czasów Gogola, skądinąd także przybysza z Ukrainy. Jego pierwsze opowiadania ukazywały się w gazetach w Kijowie, Odessie i Tbilisi, gdzie zamieszkali z żoną po ślubie. Ale prawdziwą karierę zrobił w 1923 roku, gdy zaczęły go drukować gazety moskiewskie, skupiające tzw. poputczyków („towarzyszy podróży”), czyli autorów, którzy nie byli komunistami ani członkami partii, lecz popierali nowy ustrój. Większość nie dożyła końca lat trzydziestych.

Babel wykorzystał swoje pięć minut sławy – i względne złagodzenie reżimu w połowie lat dwudziestych – by wysłać za granicę matkę, siostrę i żonę; jego córka Natalia urodziła się w 1929 roku w Paryżu. Sam jednak wrócił do Moskwy, gdzie wiódł życie sowieckiego literata: brylował na salonach prominentów, żył na wysokiej stopie, miał wiele kochanek, które lgnęły do niego, choć nie był ideałem urody, spłodził kilkoro dzieci. Wśród znajomych miał wielu wojskowych, którzy cenili jego najsłynniejszą książkę- „Armię konną”, zbiór opowiadań o wojnie polsko-sowieckiej 1920 roku. Babel wziął w niej udział, jako korespondent gazety „Czerwony kawalerzysta” pod fałszywym, rosyjskim nazwiskiem Lutow. Przyjął je, by nie prowokować nastawionych antysemicko kozaków. Dziennik, prowadzony przez pisarza w ciągu kilku miesięcy, gdy obserwował z bliska okrucieństwo wojny, stał się podstawą książki „Armia Konna". Ten literacki fresk o rewolucji i wojnie szybko zyskał sławę arcydzieła literatury radzieckiej, mimo że pisarz negatywnie przedstawił radziecką armię. 


Jesienią 1928 r. Siemion Budionny oskarżył Babla na łamach „Prawdy" o szkalowanie w „Armii Konnej” bohaterów rewolucji. Nad pisarzem zebrały się czarne chmury, choć na razie uratowało go wstawiennictwo Maksyma Gorkiego. Babel załatwił wyjazd za granicę całej swojej rodzinie, sam jednak został w Rosji, mimo że w Europie był pisarzem znanym i cenionym. „Armia konna” była literacką sensacją, ale wkrótce przebiły ją „Opowiadania odeskie”, zbiór opowieści o żydowskich gangsterach z rodzinnego miasta pisarza. Także w tym wypadku zasadniczym tematem książki jest zmierzch dawnego świata, po którym została tylko legenda. Mit Odessy, słynne w całym dawnym sojuzie odeskie odzywki i anegdoty, specyficzna subkultura, kojarzona z czarnomorskim portem, są w dużej mierze dziełem Babla, najsłynniejszego, obok rewolucjonisty Lwa Trockiego i syjonisty Ze’ewa Żabotyńskiego, syna Odessy.

Wydanie „Armii konnej” spotkało się z protestami Budionnego, który nazwał pisarza „degeneratem od literatury”. Ponownie pomogła jednakże interwencja Gorkiego, którego Babel był protegowanym. Dzięki niej książka nie tylko nie została zakazana przez cenzurę, ale szybko przetłumaczono ją na wiele języków. Warto w tym kontekście przytoczyć znamienną odpowiedź rosyjskiego poety Siergieja Gandlewskiego na postawione przez niego samego pytanie, czy książka „Armia Konna” jest za rewolucją, czy przeciw?  To właśnie sam czytelnik musi odpowiedzieć sobie na tak postawione pytanie. Za odpowiedzią na tak przemawia fakt, że w pełnym okrucieństwa wydźwięku książki Babla wyraźnie czuje się silną autorską nutę szczerego zachwytu brawurą i ekscesami wojny domowej, co zresztą spowodowało, że jednak była ona do przyjęcia (choć z zastrzeżeniami) dla reżimu bolszewickiego. Natomiast za odpowiedzią na nie przemawiają opisy kozaków Budionnego, których łączy miłość do koni i nieprawdopodobna skłonność do przemocy: mordowanie jeńców i gwałcenie kobiet w kolejnych miasteczkach przeplatają się niczym ponury refren w zapiskach tajnego korespondenta. Rolą dowódców jest tutaj nie ograniczanie przemocy, ale jej wzmacnianie, polityka wojenna realizuje się przez wykorzystanie niskich instynktów, grabieże, gwałty, pogromy.

U Babla mamy sytuację porównywalną do tego, kiedy w utworze malarskim tło stanowi swoisty obraz w obrazie, obraz zbudowany według własnych zasad. Przy tym przedstawienie tła w większym stopniu niż przedstawienie postaci na pierwszym planie jest podporządkowane zadaniom dekoracyjnym (Uspieński 1977, 205). Zazwyczaj obraz scenerii zawiera się w jednym bądź dwóch — trzech zdaniach, wplecionych w tok narracji albo też stanowiących zaskakującą puentę, co przywołuje na myśl obrazowo kończące się opowieści chasydów, gdy między nimi a miniaturowymi opowiadaniami Babla zechcemy dostrzec zbieżność (Buber 1986). Krótki opis scenerii przerywający narrację albo też wypowiedź którejś z postaci daje świadectwo obecności narratora Lutowa, gdyż taka wizja świata dostępna jest tylko jemu. (Nazwisko to, stanowiące skróconą kombinację nazwisk dwóch twórców nauki kabalistycznej - Izaaka Lurii i Izraela Towa, przybrał Babel, idąc na front).  

Uwaga narratora skupia się na tym, co dzieje się wokół. Następnie wydarzenia „zatrzymują się w kadrze”, a jego wzrok kieruje się na pejzaż, na niebo, narrator zmienia się w obserwatora tła, na którym rozegrały się zdarzenia. Kreśli jego obraz niezwykle bogatym językiem, nasycając go figurami retorycznymi, niektórym szczegółom np. obrazowi schyłku dnia, „umierającego dnia”, nadając znaczenie mistyczne. Rzeka u Babla oscyluje wokół pojęć „życie” i „śmierć”, niekiedy wzajemnie się przenikających. Pojawiający się tu motyw śmierci, pozwalający badaczom szukać analogii do Dantego (Andruszko 1993, 14), stanowi też istotny składnik stereotypu ludowego i jest poświadczony bogatą egzemplifikacją obrzędowo-znaczeniową. Wątki śmierci w zestawieniu z rzeką powtarzają się w bajkach, pieśniach, balladach i legendach, w przepowiedniach i zagadkach, tworząc pewien zwarty typ konotacji, który stanowi językową ilustrację omawianego schematu (Masłowska 1990, 198). Motyw rzek spływających krwią (por. odwołującą się do różnych doznań metaforę: зап ах крови каплет ) powtarza się również i wiąże z opiewaną często rzeką jako miejscem walki i śmierci. Wraz ze zmieniającym się nastrojem i tonacją kolejnych obrazów, zmienia się natężenie ruchu, lekki wiatr zastępują częste u Babla metaforyczne sztandary (штаидары заката веют), pojawia się dźwięk (она [река] полна гула, свиста и песен), pojawia się zapach spływającej krwi (por. przytoczoną wyżej metaforę). Sztandar, znak bojowy budzący zapał, entuzjazm, przybiera u Babla znaczenie zwiastuna niebezpieczeństwa, śmierci, ujawnia się w takim wypadku konotacyjna warstwa jego znaczenia, którą pisarz traktuje, jako wartościującą. Ów komponent konotacyjny tworzy fakultatywną, aktualizowaną warstwę znaczenia — bierzemy tu pod uwagę predyspozycje całego połączenia powiewające sztandary, mroczne sztandary, pojawiające się w porównaniach w zaskakującym nieraz zestawieniu z kolorem mroku, czerwienią, blaskiem metalu, ruchem. U Babla także pojawia się wątek klasowy – ten uczestnik pierwszej wojny światowej, dziennikarz, zwolennik rewolucji, w czasie krótkiej kampanii przeciwko Polsce dostrzega nagle, jak łatwo spuszcza się z łańcucha średnio cywilizowanych Kozaków, widzi, że powstaje wtedy siła, której właściwie nikt nie będzie się w stanie sprzeciwić. Konarmia jest zaś posłusznym i ślepym narzędziem w rękach dowódców: „Ileż to oficerskich głów pościnali. Gazetę czytają, ale tak słabo rozróżniają nazwiska, jak łatwo to wszystko wywrócić na nice”. W innym miejscu zestawia główne cechy kozackich żołnierzy: „rewolucyjny zapał” i „zwierzęce okrucieństwo” – widzi już, że ich połączenie doprowadzi do kataklizmu. Babel równie często jak w przyszłość wybiega w przeszłość: pochód nowej armii kojarzy mu się, bowiem ze średniowieczem, tak samo towarzyszą jej pogromy żydowskie, przemoc wobec kobiet i cywilów: „Dziewczęta i kobiety ledwie powłóczą nogami”.

Jerzy Pomianowski tak podsumowuje jego wojenne doświadczenia: „Udział w polskiej kampanii wywarł na poglądy i przewidywania Babla podobny wpływ, jaki miało dla George’a Orwella, Arthura Koestlera czy Nicoli Chiaromonte doświadczenie, wyniesione z wojny domowej w Hiszpanii. Poszli bronić rewolucyjnej demokracji. Zobaczyli, jak każe rozumieć ją Moskwa. Gruntownie przemyśleli własne poglądy i w znakomitych swoich książkach dali wyraz wnioskom”. Ponoć po Odessie chodziły wówczas słuchy, że „główną cechą charakteru pisarza jest nieposkromiona ciekawość”. „Toż cała Odessa go zna: chce wszystko wiedzieć, wszystko widzieć, jest gotów zafundować suty obiad damie pod dziwacznym warunkiem: zajrzenia do zakamarków jej damskiej torebki” - pisano w recenzjach.

Ale to dzięki temu potrafił w 13 opowiadaniach oddać charakterystyczny świat Odessy. Główną postacią jest w nich Benia Krzyk - słynny odeski bandyta i awanturnik, który wraz ze swoją grupą bandytów prowadzi hulaszcze życie. Zabija przestępców, którzy według niego dopuścili się zdrady jego gangu, a następnie podpala lokalne więzienie. Złodzieje, którym udało się je opuścić , stają się członkami jego bandy,  rozrastającej się do imponujących rozmiarów. Wraz z nadejściem rewolucji październikowej Benia dołącza do Czerwonych, przyłączając swoją bandę do Robotniczo-Chłopskiej Armii Czerwonej.

Opowiadania to dowód prawdziwej literackiej klasy. Każde zdanie jest wycyzelowane. Uderza plastyczny język, giętko odzwierciedlający życie - jego urodę i brzydotę, a także trafnie ukazujący nastrój chwili czy ludzkie przywary, słabości, wzloty i upadki. Pisarz czaruje czytelnika stylem, w którym łączą się ciepły liryzm, ironiczny dystans i rubaszny humor. Babel zrobił z Krzyka domorosłego filozofa, który ma zdanie na każdy temat. Nawet na temat kobiet: „Pókiśmy młodzi, to nam się zdaje, że kobieta to jest rzecz, ale przecież to tylko słoma, która pali się od byle, czego…” - mówił Krzyk o swoim ożenku z córką Froima.

Fenomen Babla polega jednak m.in. na tym, że ten największy stylista rosyjski pierwszej połowy dwudziestego wieku prawie wcale nie pisał o Rosji. Akcja niemal wszystkich jego opowiadań rozgrywa się w granicach współczesnej Ukrainy. I niemal wszystkie mówią o tragicznym końcu żydowskiego życia: zagładzie galicyjskich chasydów i żydowskiej, przedrewolucyjnej Odessy. Jego przepustką do świata literatury – i petersburskiego gabinetu Gorkiego – były opowiadania zainspirowane folklorem żydowskim, literaturą jidysz, opowieściami z żydowskiego półświatka. To właśnie egzotyczna (z rosyjskiej perspektywy) tematyka żydowska utworów Babla zaintrygowała Gorkiego. Lecz tak naprawdę był to świat Żydów z dawnych kresów Rzeczypospolitej: Odessy, Berdyczowa, Brodów. Nie przypadkiem mistrzami Babla byli dwaj wybitni styliści, z których żaden nie pisał po rosyjsku: Guy de Maupassant i Szolem Alejchem. Pierwszy napisał jedne z najlepszych opowiadań w języku francuskim, drugi w jidysz „Dzieje Tewji Mleczarza”, które rozsławił hollywoodzki musical „Skrzypek na dachu”.

Dziś Izaak Babel znów jest klasykiem literatury rosyjskiej. W ostatnich latach można wręcz mówić o renesansie zainteresowania jego twórczością – nie tylko na Ukrainie, w Izraelu czy Ameryce, gdzie ukazały się nowe przekłady jego dzieł, ale także w Rosji. Babel jest wspólnym mianownikiem rosyjskiego i żydowskiego imaginarium: co piąty mieszkaniec Izraela wywodzi się z dawnego ZSRR (a większość amerykańskich Żydów – z dawnego Imperium Rosyjskiego, głównie z terenu zaborów). Jego książki zna każdy wykształcony Rosjanin. I wielu Żydów.  W Bablowskiej opowieści czytanej dzisiaj widać nie tylko chęć opowiedzenia o prawdziwym obliczu pierwszej bolszewickiej wojny, ale przede wszystkim o żydowskim cierpieniu. Ukrywając się pod nazwiskiem prawosławnego studenta, Babel tym więcej uwagi poświęca żydowskim cierpieniom, jest to bowiem grupa, która pada ofiarą polskiego antysemityzmu i kozackiej fantazji. Osady przechodzą z rąk do rąk i rytuał przemocy rozpoczyna się wciąż od nowa.

Babel prowadzi swój dziennik jako zbiór wątków do rozwinięcia, ale ta gorączkowa konieczność zapisywania, zapamiętania zdarzeń stanowi dla dzisiejszego czytelnika niezwykłą wartość, rysuje się tu bowiem obraz furii autorskiej, gniewu na rewolucję, w którą sam na chwilę się włączył, a teraz zmaga się z rozczarowaniem, z konsekwencją własnego przyłączenia się do armii: „wszyscy kłamią, piszę dziennik działań, podają kartofle z masłem”. I tak szczytne ideały sprawiedliwości, gniew żydowskiego inteligenta, który uwierzył w internacjonalizm, topią się w misce z gorącymi ziemniakami. Babel pyta w końcu: „jesteśmy awangardą, ale czego? Ludność miejscowa oczekuje wyzwolicieli, Żydzi – swobód, a tu przyjeżdżają Kubańcy…”.

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz