15 lipca 2026

Królowa piękna z Jerozolimy

 

„Królowa piękna z Jerozolimy”

Sarit Yishai-Levi

Autorka/ (ur.1947 w Jerozolimie) izraelska dziennikarka. Pochodzi z sefardyjskiej rodziny, która mieszka w Jerozolimie od ośmiu pokoleń. Studiowała w Nissan Nativ Acting Studio, a następnie na Uniwersytecie w Tel Awiwie. Potem przez kilka lat grała w teatrze i filmie, jednak rozpoczęła pracę jako dziennikarka. Była pierwszą izraelską kobietą, która przeprowadziła wywiad z Jaserem Arafatem (podczas pierwszej wojny libańskiej w Bejrucie). Pracowała jako korespondentka dla różnych izraelskich gazet i czasopism, w tym At”, Monitin”, HaOlam HaZehiHadashot”. Prowadziła także izraelskie programy telewizyjne i radiowe w Los Angeles. Obecnie jest głównym korespondentem magazynu Olam Ha'Ishai”, prowadzi programy telewizyjne na temat turystyki i stylu życia.

Tłumaczenie/ Regina Gromacka

Tytuł oryginału/ he מלכת היופי של ירושלים

Tematyka/ Akcja Królowej piękna z Jerozolimy została umieszczona w Jerozolimie na przestrzeni kilkudziesięciu lat, przed powstaniem państwa izraelskiego, jak i już po jego ustanowieniu. Fabuła koncentruje się wokół sefardyjskiej rodziny Ermosa, którą prześladuje przekleństwo: jej członkowie wchodzą w związki małżeńskie pozbawione miłości. Opowiedziana w nielinearny sposób, podąża za Gawrielem Armozą, jego żoną Rozą Armozą i trzema córkami: Luną, Ryfką i Rachel. Gawriel jest dość stronniczy w stosunku do swojej najstarszej córki Luny, ale jego otwarte uczucie do niej sprawia, że ​​jego żona jest zgorzkniała, ponieważ nigdy nie okazał jej (żadnej) miłości. Kontrastująca dynamika prowadzi do wielu komplikacji w rodzinie.

Główny motyw/ Luna o zielonych oczach była najpiękniejszą kobietą w całej Jerozolimie. Jej córka Gabriela nie odziedziczyła po niej słynnej urody i wdzięku. Kobiety nie rozumieją się i nie potrafią znaleźć wspólnego języka, ale gdy dochodzi do tragedii, Gabriela odkrywa, że matka ma do zaoferowania znacznie więcej niż starannie pomalowane usta. Aby zrozumieć tę trudną relację, dziewczyna odkrywa różne wątki historii swojej rodziny: od prababki Mercady, znanej uzdrowicielki, kobiety surowej, zimnej i bezwzględnej; przez zgorzkniałą babcię Rozę, która sprzątała domy Anglików i nigdy nie zaznała szczęścia; po kochającą zabawę, promienną Lunę. Gabriela musi zmierzyć się z przeszłością o wiele bardziej złożoną, niż mogła przypuszczać i teraźniejszością, która bywa okrutna.

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

„Mimo ich błagań odmawiała wychodzenia z domu, wstydziła się, że ją Lunę, właścicielkę najpiękniejszych nóg w Jerozolimie, ludzie zobaczą na wózku inwalidzkim.”

„(…) kiedyś spytałam babcię Rozę, co to jest Bóg, a ona powiedziała mi, że Bóg jest tęczą na niebie.”

„U nas w rodzinie, Gabrielo, miłość to takie słowo, którego nigdy się nie wypowiada.”

„Zresztą, co to jest miłość? Kto to wie? Moje córki przed zamążpójściem mówiły: >Kocham Davida<, >Kocham Moiza<, >Kocham Elego<. A ja patrzę i mówię: Miłość? Prędzej Mesjasz nadejdzie.”

„Jakie to szczęście, że zostały nam tylko córki, bo mężczyźni w naszej rodzinie żenią się z kobietami, których nie kochają.”

„(…) miłość nie tylko jest ślepa, ale potrafi też oślepić, miłość może dać wielkie szczęście, ale też sprowadzić wielkie nieszczęście.”

„Przypomniałam sobie, jak babcia Roza powiedziała mi kiedyś, że nic nie ginie, bo istnieje kraina wszystkich zagubionych rzeczy, i tam, jak mówiła babcia Roza, znajdują się utracone wspomnienia, zapomniane chwile, zagubione miłości.”

„On został zaczarowany oczami matki, a teraz jego syn został zaczarowany oczami córki.”

„Atmosfera jest tak gęsta, że można by ją kroić nożem.”

„Ach, Tel Aviv, Tel Aviv. Ilekroć przyjeżdżał do białego miasta, czuł się jak turysta we własnym kraju.”

„To prawda, miał córki, były światłem jego życia, ale czy mężczyźnie wystarcza bycie ojcem, żeby czuł, że żyje?”

„Miłość, jeśli Bóg jej nie pobłogosławi, jest przeklęta i łączą się z nią piekielne męki.”

„Nie rozumiem, co znaczy, że ważą się historyczne losy, ale za to rozumiem ludzi, a u ludzi kobieta jest kobietą, a mężczyzna mężczyzną, nieważne, czy w czasie wojny, czy pokoju.”

„Odpuść nam nasze winy, niedobrze jest być bardzo piękną tylko kłopoty sprowadzi na nią ta uroda.”

„(...) gdyby na Uniwersytecie Hebrajskim były studia modowe albo hollywoodzkie, Luna już miałaby doktorat.”

„Dalej żyjesz jak księżniczka, podczas gdy twój ojciec już dawno przestał być królem.”

„Wygląd nie ma znaczenia, kobieto! Najważniejsze jest to, co człowiek robi w swoim życiu.”

„Słowa mają moc niszczenia, nawet nieumyślnie, nawet przy dobrych chęciach.”

„Zyskał od nas sklep, ale nie zyskał szacunku.”

„Miłość to wybór żony jako przyjaciółki na całe życie (…)”

„Bóg nie spełnił wszystkich moich próśb.”

„Dopóki nie znajdziesz kogoś do kochania potrzebujesz kogoś, kto będzie cię kochał.”

„Oto jestem kolejnym ogniwem w łańcuchu kobiet z rodziny Ermozów: Markeda-Roza-Luna-Gabriela. Czułam się z nimi połączona przeklętą nicią.”

Królowa piękna z Jerozolimy to epicka opowieść, której tłem są Jerozolima oraz Izrael z początków poprzedniego stulecia. Autorka snuje historię kilku pokoleń rodziny Ermozów. Gabriela, najmłodsza z familii, aby zrozumieć samą siebie, odkrywa dzieje swoich bliskich. Z jednej strony jest to proza kameralna, skupiona na emocjach przede wszystkim kobiet: prababki, babki, matki oraz jej sióstr. Z drugiej zaś strony powieść ma wymiar monumentalny, ponieważ poprzez obserwowane wydarzenia staje się zapisem przemian zachodzących w Izraelu: od panowania tureckiego, przez okupację brytyjską, aż po powstanie państwa. Autorka koncentruje się przede wszystkim na czterech bohaterkach: Rozie, Merkadzie, Lunie i Gabrieli. Ta ostatnia nie potrafi porozumieć się ze swoją matką; z pomocą przychodzą jej ciotka i babka, które stopniowo ujawniają wydarzenia z przeszłości oraz losy rodziny. Doświadczenia te w znaczący sposób wpłynęły na obecne życie bohaterek i odcisnęły na nim trwałe piętno. Historia zapisana na kartach powieści wywołuje ogrom skrajnych emocji. To poruszająca, wartościowa i wielowymiarowa opowieść o skomplikowanych relacjach, zwłaszcza na linii mąż–żona, a także o macierzyństwie, poświęceniu i tęsknocie.

Całą historię rodziny Ermozów tuż przed śmiercią opowiedziała Gabrieli jej babcia, Roza. Była to opowieść o stracie i przetrwaniu, o losie, który potrafi w jednej chwili odebrać wszystko, a w następnej   nieoczekiwanie odmienić życie. Gdy w Jerozolimie wybuchła epidemia cholery, matka i ojciec Rozy zmarli, pozostawiając ją samą z młodszym rodzeństwem. Miała dziesięć lat, kiedy została sierotą; Efraim miał zaledwie pięć. Jeden z braci, Nisim, uciekł do Ameryki. Drugiego, Rachamima, Turcy powiesili przy Bramie Damasceńskiej za odmowę wstąpienia do wojska. Roza i Efraim zostali sami, głodni i bosi. Każdego dnia dziewczynka chodziła na targowisko Machane Jehuda, już po zamknięciu straganów, zbierając z ziemi resztki: rozgniecione pomidory, nadpsute ogórki, czasem kawałek chleba. Tak uczyła się troski i odpowiedzialności, zanim jeszcze zdążyła nauczyć się dorosłego życia. Aby ocalić brata, zaczęła pracować jako służąca u Anglików. Tam, dzięki łaskawości jaśnie pani, dostawała przynajmniej coś do jedzenia. I wtedy, gdy miała szesnaście lat, los ponownie upomniał się o nią – Merkada wydała ją za swojego syna, Gawriela, a życie Rozy nagle skręciło w zupełnie inną stronę. Gawriel był bogaty i piękny, pożądany przez wszystkie dziewczęta Jerozolimy. A jednak Merkada wybrała właśnie ją – biedną sierotę, bez posagu i bez nazwiska. Dlaczego? Odpowiedź przyszła dopiero po latach. Wtedy Roza nie pytała. Przyjmowała dar, jakim była odmiana losu, z niedowierzaniem i wdzięcznością. Znała Gawriela z targu. W każdy piątek przychodziła po ser i oliwki rozdawane biednym na szabat przez jego ojca, Rafaela. Kto mógł przypuszczać, że to ona zostanie żoną Gawriela, matką jego córek? Jakie szanse miała sierota z dzielnicy Szam’a, pozbawiona rodziny i rodowodu, by wejść do domu Ermozów? A jednak stało się. Spośród wszystkich dziewcząt w Jerozolimie to ją Merkada wybrała na narzeczoną swojego syna. Roza sądziła, że śni. Choć dano jej czas do namysłu, odpowiedziała natychmiast „tak”. I tak, ni stąd, ni zowąd, zyskała dom, ubrania, jedzenie i rodzinę. Nie musiała już sprzątać u Anglików. Najważniejsze jednak było to, że w miejsce utraconych bliskich pojawili się nowi: mąż, dzieci, teściowa, w której pragnęła odnaleźć matkę, oraz rodzeństwo, które miało wypełnić pustkę po tych, których zabrała choroba i wojna.

Jednak w rodzinie Ermozów słowa „miłość” się nie wypowiadało. Gawriel nigdy nie zaszczycił Rozy powiedzeniem „kocham cię”. „Zresztą, co to jest miłość? Kto to wie? Można patrzeć i zastanawiać się: Miłość? Prędzej Mesjasz nadejdzie. Jakie to szczęście – zastanawiała się Roza – że zostały jej tylko córki, bo mężczyźni w tej rodzinie żenią się z kobietami, których nie kochają”. Słowo „miłość” mężczyznom w tej rodzinie nie przechodzi przez gardło. Ale istnieje mnóstwo historii miłosnych, które złamały serca Gawriela i jego ojca Rafaela. 


Pradziadek Gabrieli, Rafael, był bardzo zacnym człowiekiem, znawcą Tory, zagłębiał się w studia nad kabałą, a nawet przemierzył całą drogę z Jerozolimy do Safedu[1], żeby modlić się u świętego Ha-Ariego[2]. Powiadali, że Rafael poprzysiągł sobie w duchu, że wyrzeknie się ślubnego baldachimu i ceremonii zaślubin, i zamiast tego niemal zaczął składać śluby, że nie będzie płodził synów, tylko całkowicie i bez reszty odda się studiowaniu świętych ksiąg. Pewnego dnia, Rafael zdążał którąś z uliczek w Safedzie do synagogi Josefa Karo[3] i gdy tak szedł pogrążony w myślach, mamrocząc słowa modlitwy z półprzymkniętymi oczami, przypadkowo natknął się na młodą aszkenazyjkę[4], idącą z naprzeciwka. Rafael przestraszył się i podniósł głowę, a wtedy jego oczy napotkały jej „niebieskie jak morze i głębokie jak studnia” oczy. Dwa złote warkocze okalały jej twarz, jasna skóra była nieskazitelna. Rafael poczuł się tak, jakby ujrzał piękno samej Szechiny[5], więc czym prędzej zakrył oczy dłonią i poszedł w swoją stronę. Ale po tym spotkaniu przez wszystkie następne noce i dnie nie mógł wyrzucić ze swych myśli obrazu tej dziewczyny. Przychodziła do niego w myślach rano, kiedy się modlił, i wieczorem, gdy odprawiał wieczorne modlitwy. Postać aszkenazyjki, na którą natknął się w zaułkach Safedu, ścigała go jak zły duch i nie było dnia i nocy, żeby zdołał odpędzić  myśli o dziewczynie o niebieskich oczach i złotych warkoczach. Jednak ojciec Rafaela zeswatał go z inną dziewczyną, tak jak on sefaradyjką[6]: z Riwką Merkadę, piętnastoletnią córkę rabbiego Jochanana Tolego, pobożnego Żyda i wielkiego kupca. Rafael nie mógł okazać nieposłuszeństwa ojcu. Nawet nie przyszło mu do głowy żeby porozmawiać z ojcem o dziewczynie o niebieskich oczach, która pochodziła ze społeczności aszekenazyjskiej, bo dobrze wiedział, że takie rzeczy były zabronione. Jaki skandal i wstyd mogła przynieść rodzinie aszkenazyjska narzeczona. Tak bardzo sefaradyjczycy sprzeciwiali się małżeństwom z aszekenazyjczykami, że szanowny sir Moses Montefiore[7] we własnej osobie przyznawał nagrody w wysokości stu złotych napoleonów wszystkim tym, którzy zawarli małżeństwo mieszane. Jednak i tak wysoka zachęta pieniężna nie skłoniła nikogo aby zawrzeć mieszane małżeństwo sefaradyjsko-aszkenazyjskie. Z małżeństwa Rafaela z Merkadą urodził się syn, dziadek Gabrieli, Gawriel. Rafael Ermoza zakochał się w gwarnej i różnobarwnej atmosferze targu i wciąż wypatrywał wśród aszkenazyjskich kobiet napotkanych na ulicach Jerozolimy tej dziewczyny z Safedu. Choćby zakryta była od stóp do głów, jak to było w zwyczaju wśród pobożnych kobiet, rozpoznałby ją po niebieskich oczach.

W końcu Turcy opuścili Ziemię Izraela, a w ich miejsce przybyli Anglicy. Jakiś czas później syn Rafaela Gawriel wrócił z Ameryki i zaczął pracować w sklepie ojca. Sklep przynosił dobre zyski, sytuacja materialna rodziny znacznie się poprawiła. Merkada postanowiła znaleźć Gawrielowi narzeczoną, chłopak miał już dwadzieścia lat. Rafael i Merkada układali sobie w głowie listę wszystkich panien, które wchodziły w rachubę. Nie było to trudne. Koniec końców sefaradyjczycy tworzyli zamkniętą społeczność i dobrze się między sobą znali. Pewnego dnia Rafael siedział w drzwiach sklepu i wtedy zobaczył, jak nadchodzą. Starsza kobieta powłócząca nogami, utykająca, ubrana była na czarno od stóp do głów, za rękę trzymała młodą złotowłosą kobietę z dwoma warkoczami. Zbliżały się powoli. Oczy starszej pochwyciły jego wzrok i serce przestało mu bić. To była ona! Ona! Niebieskooka z Safedu. To ta kobieta, o której niebieskich oczach próbował zapomnieć od ponad dwudziestu lat. Rozpoznał ją bez żadnych wątpliwości. Jej oczy wciąż były tymi samymi niebieskimi oczami, które go zauroczyły. Nagle młoda kobieta, córka starszej podniosła wzrok i stanęła jak zaczarowana. Rafael podążył za nimi, żeby zobaczyć, co przykuło jej uwagę, i wtedy, ku swemu przerażeniu, ujrzał swojego syna Gawriela stojącego za ladą – jego wzrok jakby zatrzasnął się w spojrzeniu młodej aszkenazyjskiej dziewczyny. Tamtej nocy Gawriel nie mógł zasnąć, ponieważ myślał o dziewczynie, którą spotkał w sklepie. Od tamtej pory zachowanie Gawriela się zmieniło, późno przychodził z targu, stał się markotny, nawet nie chciał słyszeć o ślubie z wybraną mu przez rodziców dziewczyną. W głowie miał tylko rudowłosą aszkenazyjkę. Od tego momentu wszechświat przestał istnieć. Odrzucone przez Gawriela oświadczyny wywołały skandal, które omal nie rozerwały Jerozolimy na strzępy. Niebywała historia miłosna Rochel Weinstein, aszkenazyjki z Mea Szearim[8], i Gawriela Ermozy, sefaradyjczyka z Ohel Mosze, była na językach całego miasta. Nie dość, że Gawriel zakochał się w aszkenazyjce, w dodatku pobożnej dziewczynie, to jeszcze w biały dzień trzymali się za ręce na ulicy przy ludziach. Rafael wpadł w szał, Merkada zemdlała. Biada oczom, które to widziały. Na nic się zdały krzyki, płacz i rwanie szat, nie pomogły zaklinania, modlitwy i obrzędy. Aszkenazyjska dziewczyna Rochel została wypędzona z domu ojca i okryta wstydem. Parę nocy spędziła w przytułku dla starców w zamian za ścielenie łóżek i wynoszenie nocników. Gawriel był zagubiony i bezradny.

Roza, babka Gabrieli, miała szesnaście lat, kiedy poślubiła dwudziestoletniego Gawriela. Cóż, delikatnie mówiąc, piękna nie była. Merkada zemściła się na swoim ukochanym synu. Dała mu za żonę kobietę bez rodziny, bez rodowodu, bez pieniędzy i bez urody. Gawriel nawet słówkiem nie pisnął i nie zaprotestował. Dokładnie rok po pogrzebie swojego ojca Rafaela poślubił Rozę, mając poczucie winy, że sprawa z aszkenazyjką wepchnęła ojca do grobu. Był to ślub bez muzykantów, tak jak żenią się nędzarze, a nie członkowie rodziny Ermoza. Gawiel ożenił się z Rozą, nadal prowadził  sklep, chociaż odkąd zmarł jego ojciec, a Rochel została usunięta z jego życia, odwrócił się od swojego Boga i stał się świeckim Żydem. Z tego związku narodziła się matka Gabrieli – Luna. Wbrew przekonaniu Merkady o tym, iż nazwał córkę Luną, żeby ją ukarać za narajenie mu Rozy, naprawdę czuł, że światło księżyca w dniu narodzin dziecka rozświetliło jego życie na nowo.

Rodzina Gabrieli ma mnóstwo tajemnic, które dziewczyna powoli rozwiązuje. To w wielkim skrócie historia niekochania. W tej opowieści bardzo niewielu bohaterów jest bezgranicznie szczęśliwych i spełnionych. Ograniczenia, które narzucają sami sobie lub robi to społeczność, w której żyją, doprowadzają do tego, że ich biografie są pełne tęsknot i żalu. Ciekawa jest też powtarzalność losów. To także historia matki, która nie potrafi kochać swojej córki. Luna nie zauważa, jakie szkody czyni w psychice Gabrieli, nie potrafi pomóc córce w przezwyciężaniu bolesnego dziedzictwa.  Przede wszystkim jest to pomocna książka dla kobiet, które muszą uwolnić się z traum dzieciństwa, Yishai-Levi Sarit odważnie obala mit matki, jako istoty doskonałej, nastawionej na swoje dziecko i wyraźnie sprzeciwia się zamykaniu ust córkom, którym odmawia się prawa do wyrażenia swoich emocji i zrzucenia balastu cierpienia. Królowa piękna z Jerozolimy to także opis powielania wyniesionego z dzieciństwa sposobu budowania relacji z własną rodzicielką, a może to być jedynie odpowiedź na odczuwane głębokie niezadowolenie z własnego życia jako kobiety dorosłej. Tak czy inaczej, dochodzi do krzywdzenia dziecka przez najbliższą mu osobę. Roza nie kocha Luny, Luna nie potrafi kochać Gabrieli. Trauma pokoleniowa, jaką nosi w sobie cała rodzina Ermoza, obecna jest niemal na każdej stronie książki.

Sarit Yishai-Levi w swojej książce uchwyciła zarówno nierozerwalną nić łączącą pokolenia sefardyjskiej rodziny, jak i zawiłości codziennego życia w Jerozolimie. Ta powieść, przesycona widokami, dźwiękami i zapachami niczym jerozolimski targ, a przy tym tak bogata w szczegóły i kolorowa jak lewantyński gobelin, to poruszający opis pojednania matki i córki. Na podstawie książki nakręcono izraelski serial (2021–2023) pod tym samym tytułem. Jest to, moim zdaniem, absolutne arcydzieło. Dla zainteresowanych przesyłam również link do oficjalnego zwiastuna serialu. W obsadzie znaleźli się: Swell Ariel Or, Michael Aloni, Hila Saada, Itzik Cohen, Yuval Scharf, Israel Ogalbo, Eli Steen, Irit Kaplan, Mali Levi, Tom Hagi, Luna Mansour oraz Hisham Suliman.  królowa piękna z jerozolimy serial zwiastun - Szukaj w Google

 

 


[1] Święte miasto Safed należy do najbardziej urokliwych miejsc w Izraelu. To totalny mix mistycyzmu, religii i sztuki, a wszystko to w przepięknej scenerii XVI -wiecznego niebieskiego miasteczka.

[2] Przydomek wielkiego kabalisty, rabbiego Izaaka Lurii.

[3] Józef ben Efraim Karo (hebr. יוסף קארו; znany jako ha-Mechaber, pol. Autor, lub pod akronimem Maran, pol. Nasz Mistrz) (ur. 1488 w Toledo; zm. 24 marca 1575 w Safedzie) – jeden z największych rabinów, kabalista, czynny na przełomie XV i XVI wieku w Safedzie. Jedna z najważniejszych postaci w historii halachy (prawa żydowskiego), nadal będąca wielkim autorytetem dla wyznawców judaizmu.

[4] Aszkenazyjczycy (hebr. Aszkenazim) to odłam Żydów, głównie z terenów środkowej i wschodniej Europy. Nazwa wywodzona jest od opisanego w Starym Testamencie (Księga Jeremiasza) ludu Aszkenaz, mieszkającego na północ od ziem Izraelitów. Używana była od X w. najpierw na określenie Niemców, a od XI w. Żydów niemieckich, a wraz z ich migracjami rozciągnęła się stopniowo na Europę Środkową, Wschodnią i częściowo Zachodnią (Francja). Podstawowym wyróżnikiem aszkenazyjczyków był wykształcony przez nich język jidysz (od niem. jüdisch – żydowski). Była to mieszanka niemiecko-hebrajska z silnymi zapożyczeniami słowiańskimi, zapisywana za pomocą alfabetu hebrajskiego. Aszkenazyjczycy stosowali też inną wymowę hebrajskiego. Od Żydów sefardyjskich różniły ich także przepisy rytualne i obrzędy religijne, formy budownictwa religijnego oraz wyposażenie wnętrz sakralnych. W XVIII w. wśród zamieszkałych na ziemiach polskich Żydów zrodził się chasydyzm, który wywarł wielki wpływ na kulturę aszkenazyjską. W XIX w. Żydzi aszkenazyjscy mieszkali w przeważającej większości na terenach dawnej Rzeczpospolitej w granicach Rosji i Austrii, stanowiąc ok. 90 proc. ogółu ludności wyznania mojżeszowego. W II poł. XIX w. nastąpił rozkwit kultury i nauki w jidysz. Po I wojnie światowej najważniejszym ośrodkiem kultury aszkenazyjskiej była Rzeczpospolita. Przedwojenne fale migracji oraz Holocaust spowodowały całkowity zanik kultury aszkenazyjskiej na terenach środkowej i wschodniej Europy. Obecnie główne jej skupiska to USA i Izrael.

[5] Szechina (hebr.) – boska obecność w świecie.

[6] Sefardyjczycy (hebr. Sfaradim, jid. Sfardim) to nazwa Żydów zamieszkujących początkowo Półwysep Iberyjski. Od aszkenazyjczyków odróżniały ich rytuały religijne oraz język zw. ladino. Była to mieszanka judeohiszpańska oparta na średniowiecznym dialekcie kastylijskim, zapisywana przeważnie w alfabecie hebrajskim, ale czasem także łacińskim, z licznymi zapożyczeniami z greki, arabskiego i tureckiego. Po wygnaniu Żydów z Hiszpanii i Portugalii (XV–XVI w.) język i kultura sefardyjska rozprzestrzeniły się w basenie Morza Śródziemnego, głównie w granicach imperium osmańskiego. Już od średniowiecza charakteryzowała sefardyjczyków wyrafinowana kultura, nierzadko dominująca nad lokalnymi społecznościami. W XX w. liczne grupy Żydów sefardyjskich osiedliły się w obu Amerykach, Afryce Południowej i w Izraelu, gdzie obecnie jest ich największa liczba. Na ziemiach I i II Rzeczpospolitej społeczność sefardyjska miała dużo mniejsze znaczenie niż aszkenazyjska.

[7] Sir Moses Montefiore urodził się w 1784 roku we Włoszech, wychował się w Londynie. Stał się jednym z nielicznych żydowskich członków Giełdy „London Stock Exchange”. Reprezentował Rotszyldów w ich interesach. Był człowiekiem kierującym się miłością do innych Żydów, zwłaszcza tych, którzy osiedlili się w Erec Isroel - ziemi izraelskiej. Był ich rzecznikiem w stosunkach z władcami osmańskimi.

[8] Me’a Sze’arim – jedna z najstarszych dzielnic żydowskich w Jerozolimie, w Izraelu. Jest zamieszkana głównie przez żydów charedim i chasydów.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz