05 marca 2026

Kaspijskie marzenia

 

„Kaspijskie marzenia”

Gina B. Nahai

Autorka/ Gina Barkhordar Nahai – amerykańska pisarka irańskiego pochodzenia. Urodziła się w Teheranie w rodzinie perskich Żydów, jednak już jako dziecko opuściła wraz z rodziną Iran. W wieku 17 lat przybyła do Stanów Zjednoczonych. Ukończyła studia z zakresu politologii na UCLA. Po ich zakończeniu pracowała w organizacji badawczej RAND Corporation w Santa Monica (Kalifornia). Swoją pierwszą powieść opublikowała w wieku 31 lat. Jest laureatką licznych nagród literackich. Posługuje się biegle językiem perskim, angielskim, francuskim i hiszpańskim.

Tłumaczenie/ Urszula Gardner

Tytuł oryginału/ an-us Caspian Rain

Tematyka/ Kaspijskie marzenia budzą się do życia z godnym pozazdroszczenia rozmachem, co jest dość niezwykłe, zważywszy na to, że tak duża część powieści Giny B. Nahai opiera się na czekaniu. Niezwykłe jest również to, że w książce przesyconej okrucieństwem kryje się tak wiele empatii, a w powieści pełnej pułapek fałszywej nadziei tyle pomysłowych wybryków. Ma zaledwie 292 strony, ale nie znajdziemy w niej nic szybkiego ani prostego, a także niewiele pocieszenia. To, co oferuje, to niepokojąco piękne portrety bohaterów – gdy rodziny się rozpadają, a marzenia obracają w ruinę. To znakomicie skonstruowana opowieść o tęsknocie i pustce, o kakofonii i ciszy. Powieść Nahai może wydać się niektórym zbyt bezlitosna, lecz idealnie wpisuje się w nastrój, który bywa określany mianem the 3 a.m. of the soul.[1]

Główny motyw/ Naszą narratorką jest Yaas, irańska dziewczyna urodzona w pozornie stabilnych latach poprzedzających rewolucję. Jest córką Omida i Bahar – on, zamożny Żyd, ocalały z getta; ona, kobieta z trudnej rodziny, z której nie można uciec, zwłaszcza w kraju, gdzie kobiety są w zasadzie pozbawione praw. Małżeństwo zawarte ponad klasowymi granicami stawia Bahar w sytuacji nie do utrzymania, bez łatwego wyjścia – tym bardziej, gdy Omid wiąże się z kochanką o imieniu Niyaz, kobietą nieznającą żadnych granic. Dzieciństwo Yaas komplikuje się z każdym kolejnym szabatem.

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

„Wszystko jest przecież iluzją i nie ma na świecie człowieka, który potrafiłby z całą pewnością powiedzieć, co jest, a co nie jest możliwe.”

„(…) Irańczycy nie cierpią Arabów, nazywają ich  zjadaczami szczurów, gdyż jest to dokładnie to, co te dzikusy robią; zawojowali połowę świata po to tylko, by puścić z dymem książki i powyrywać języki poetom i filozofom, który wydał podbity naród – i po co?”

„Niektóre rodziny są dziwniejsze od innych – wiem, o czym mówię.”

„(…) posiada taki rodzaj umysłu, z którego nie ma żadnego pożytku.”

„Robienie cyrku z ceremonii pogrzebowej to zdecydowanie domena Zachodu.”

„Nie dość, że wywołał burzę plotek, która nie ominęła żadnego zakładu kosmetycznego w mieście, to teraz jeszcze chce podsunąć plotkarzom linę, by go na niej powiesili.”

„Wyjdziesz stąd w sukni ślubnej, a wrócić będziesz mogła tylko w całunie…”

„(…) żyjemy w czasach Rozumu, nawet zmarli to wiedzą i zachowują się odpowiednio.”

„Otwarcie się przyznała, że jest tancerką, co przecież niewiele się różni od bycia dziwką, no może poziomem wyrafinowania.”

„(…) Niemcy są bardzo skrupulatni, także w obliczu śmierci.”

„(…) cechuje się niezrozumiałym i przerażającym okrucieństwem charakterystycznym dla ludzi, którzy sami nie osiągnęli w życiu wiele, dostali jednak pewną władzę nad innymi.”

„Zna cenę marzeń i ścigania ich bez względu na koszty.”

„Wiem, jak to jest mieć matkę, która nie zwraca uwagi na swoje dziecko, nawet gdy jest z nim w jednym pomieszczeniu. Która kocha i nienawidzi równocześnie.”

„W życiu każdego istnieją zawoalowane prawdy i pilnie strzeżone tajemnice (…).”

„W niektórych częściach świata Prawda wyzwala. W innych – i tych jest większość – stanowi wyrok śmierci.”

„(…) nad każdym wisi cień tych, którzy wywarli na człowieka największy wpływ. Widać go -  w postaci obecności lub nieobecności – w oczach, ruchach rąk, sposobie, w jaki ktoś się śmieje.”

„Są granice, poza które nie wolno się posunąć… Są występki, za które nie ma przebaczenia, i zbrodnie, za które skazuje się nie tylko winowajcę, lecz także ludzi z nim spokrewnionych.”

„Na każdy grzech – jedna cnota; na każdy przejaw okrucieństwa – jedna łaska.”

„Jak to się dzieje, że marzenia jednych, równie wygórowane i nieprawdopodobne jak innych, spełniają się, drugich zaś nie, pozostając marzeniami ściętej głowy?”

„Problem z bogatymi ludźmi polega na tym, że im się wydaje, że są odporni na Boski gniew.”

„Słabi oraz ci, którzy uzależnieni są od woli i zachcianek innych, dźwigają swoiste brzemię.”

„Można definiować człowieka poprzez jego czyny bądź też poprzez wybory, jakich by dokonał, gdyby dane mu było poznać wszystkie okoliczności i konsekwencje.”

Kaspijskie marzenia, powieść Giny B. Nahai, opowiada o podziałach: między bogatymi a biednymi, między Wschodem a Zachodem, a także między ludźmi zdolnymi do głębokich uczuć i tymi, którzy nie potrafią (lub nie chcą) ich doświadczać. Akcja rozpoczyna się około dekady przed islamską rewolucją w Iranie w 1979 roku, od propozycji małżeństwa, która od samego początku skazana jest  na nieuchronną porażkę.

Omid, co w języku perskim oznacza „nadzieja”, to młody mężczyzna pochodzący z zamożnej żydowskiej rodziny z Teheranu. Wybiera Bahar (jej imię znaczy „wiosna”) – dziewczynę z klasy robotniczej, przypadkowo spotkaną na ulicy, ponieważ uważa ją za osobę „bezpieczną”: łatwą do zdobycia, gotową wyjść za niego bez wahania ze względu na jego pozycję i to, co może jej zaoferować. Omid zakłada, że Bahar nie będzie stawiać żadnych wymagań, a już na pewno nie emocjonalnych. Towarzyszy mu silnie posiniaczone ego: dziewczyna, którą miał poślubić, zerwała zaręczyny. Ten pozornie pragmatyczny wybór odsłania jednak głębszy dramat – lęk przed bliskością, instrumentalne traktowanie drugiego człowieka oraz złudzenie, że hierarchie społeczne mogą zagwarantować kontrolę nad uczuciami. „Omid radzi sobie z życiem tak, jak Amerykanie radzą sobie ze śmiercią – w sposób elegancki, a nawet z gracją, jednakże bez nadmiernej uczuciowości”. Nahai z subtelnością pokazuje, jak osobiste decyzje bohaterów splatają się z napięciami społecznymi i historycznymi, zapowiadając nie tylko prywatną katastrofę, lecz także nadchodzący rozpad świata, który wydawał się trwały.

Ma rację. Bahar wychodzi za niego, ponieważ od zawsze marzyła o księciu, który zabierze ją do lepszego życia. Jej ojciec, w młodości uczeń kantora, nie stanął na wysokości zadania i nie zdołał zaspokoić swoich ambicji śpiewaka solisty prowadzącego zbiorowe modlitwy; zaczął śpiewać na weselach i pogrzebach. Jej matka była krawcową; przyjmowała zlecenia od bogatych żydowskich i muzułmańskich kobiet. Jaka była to partia dla chłopaka z bogatej rodziny? Całe miasto mówiło o krawcowej, która nie umie szyć, i o śpiewaku, który nie potrafi śpiewać, i jeszcze – gdyby komuś było mało – o bracie, który udaje muzułmanina, i o drugim, który udaje, że żyje. To wszystko szczera prawda, ta rodzina była dziwna nawet jak na standardy obowiązujące na ulicach Teheranu. Bahar jak i Omid jednak szybko zostają uwięzieni w bezlitosnym, jałowym emocjonalnie związku; „(…) małżeństwa są zawierane i trwają, gdyż rozwód nie wchodzi w rachubę; mężowie są zadowoleni, a żony nie mają innego wyboru, jak być im posłuszne. Nikt nie oczekuje od życia, że będzie >szczęśliwe<.” Omid znajduje drogę ucieczki, zakochując się w innej kobiecie; Bahar takiej możliwości nie ma. Historię tę opowiada ich jedyne dziecko – Yaas (jej imię oznacza „jaśmin”), introwertyczna dziewczyna, której postępujący ubytek słuchu pozostaje w bezpośrednim, niemal symbolicznym związku z rozpadem małżeństwa rodziców. W świecie przedstawionym tej powieści głębokie uczucia są zagrożeniem, a wrażliwość okazuje się słabością. Pod koniec książki jedynymi osobami, które nie zostają całkowicie zniszczone, są ci, którzy niewiele czują. Dowiadujemy się, że emocjonalnie zahamowany Omid – którego imię, ironicznie, oznacza „nadzieję” – ostatecznie doświadcza namiętności z Nijaz, swoją kochanką, lecz nigdy nie zostajemy dopuszczeni do jego wnętrza, by tę przemianę przeżyć razem z nim. O Nijaz, wychowanej w zaniedbaniu mimo zamożności rodziny, wiemy niewiele. Ma dość nieustannych przeprowadzek i drażni ją irańska skłonność do funkcjonowania w szczelnych, rodzinnych kręgach. Ojciec wysłał ją do Anglii do szkoły z internatem, w istocie do sierocińca dla dzieci bogaczy, którzy nie chcieli być rodzicami. Nigdy jednak nie dowiadujemy się, co naprawdę czuje do Omida. Jest piękna, lecz emocjonalnie nieprzenikniona, niemal drewniana, a przez to idealnie dopasowana do jego chłodu. 


Sedno tej opowieści oraz przenikającego ją bólu tkwi w losach Yaas i Bahar. Bahar usiłuje walczyć z rozczarowaniami małżeństwa: gdy mąż zabrania jej ukończenia szkoły, próbuje się sprzeciwić; gdy w salonie piękności do którego chodzi jej rywalka odmawiają jej wizyty, uparcie czeka kilka godzin na swoją kolej; gdy Omid zaczyna mówić o odejściu, odmawia mu prawa do wygłoszenia pożegnalnej tyrady. Jednocześnie ignoruje narastające problemy ze słuchem córki, żywiąc złudną nadzieję, że same przeminą. W tej ucieczce od rzeczywistości powiela mechanizmy przemocy i wyparcia, które sama próbuje przezwyciężyć. Jednak przekonanie jej rodziny, że należy „ukrywać straty i robić wszystko, by nie dopuścić do większych”, w jej przypadku nie działa. Yaas tymczasem pragnie miłości i akceptacji ze strony rodziców zbyt pochłoniętych własnymi problemami, aby móc jej je ofiarować. Kurczowo trzyma się niemożliwych nadziei – że wydarzy się cud, który scali rodzinę, przywróci jej słuch i uczyni ją kimś naprawdę kochanym. Podobnie jak Bahar, próbuje naginać rzeczywistość do innej wersji, bardziej znośnej – i podobnie ponosi porażkę.

Nahai z niezwykłą sugestywnością odtwarza zapachy, gesty i codzienne rytuały starej dzielnicy Teheranu. Przykładem jest pokojówka Ruby, która maluje sobie sztuczne znamię, polewa piersi perfumami i zakłada przezroczysty czador, by zejść na ulicę i spotkać się z kochankiem. Yaas wspina się na drzewo w ogrodzie i objada się morwami, aż jej dłonie stają się lepkie od soku. Te zmysłowe detale budują świat intymny, cielesny, pulsujący życiem mimo narastającego bólu. Autorka nie stroni jednak także od tego, co okropne i niepokojące. W rodzinie Bahar jest siostra, którą mąż-psychiatra regularnie bije i zamyka w gołębniku, oraz brat, który zginął w wypadku drogowym, a którego duch, ubrany w starą koszulę i zgniłe buty, nawiedza dom niczym materialny ślad niewypowiedzianej traumy. Przemoc i śmierć nie zostają tu wyparte; wracają pod postacią obsesji, widm i rodzinnych legend. Rodzina Omida z kolei tak obsesyjnie dba o pozory przyzwoitości, że graniczy to z groteskowym okrucieństwem. Wśród sąsiadów pojawiają się tajemniczy naziści, półobłąkana ofiara szachowskich komnat tortur, kradnąca włosy martwym dziewicom, oraz średniowieczny w duchu sprzedawca butów, aspirujący gwiazdor rocka, noszący koszule coraz szerzej rozpięte na rosnącym brzuchu i romansujący z zadziorną kurdyjską pokojówką Bahar. Ten barwny, momentami absurdalny korowód postaci odsłania społeczeństwo na skraju rozpadu, w którym represja, pożądanie i szaleństwo współistnieją tuż pod cienką warstwą konwenansu.

Elementy realizmu magicznego w Kaspijskich marzeniach nie są ornamentem ani ucieczką w fantazję, lecz sposobem mówienia o tym, co w rzeczywistości zbyt bolesne, by dało się wypowiedzieć wprost. Duch zmarłego brata, krążący po domu w starej koszuli i zgniłych butach, nie tyle straszy, ile ucieleśnia nierozliczoną żałobę i rodzinne milczenie. On także pomagał swoim rodzicom utrzymać swą głuchotę w tajemnicy, chronił swoje siostry przed wyrokami ferowanymi przez świat zewnętrzny, który nie zna przebaczenia, usuwa się w cień po to, by innym łatwiej się żyło, aż wreszcie ginie pod kołami samochodu. To, że posłusznie nabrał wody w usta, pomogło jego rodzinie, lecz zarazem obrabowało go z historii, jaką powinien opowiedzieć, z historii będącej jego życiem. Bez niej na zawsze pozostał zaledwie chłopcem, który umarł w młodym wieku. Istniał tylko w pamięci rodziców, którym złamał serca, odebrał wszelki śmiech, do jakiego byli być może zdolni. Podobnie narastająca głuchota Yaas – choć fizyczna i realna –nabiera wymiaru niemal metafizycznego: cisza staje się przestrzenią, w której dziecko chroni się przed krzykiem, przemocą i emocjonalną pustką dorosłych. Dziewczynka straciła ojca w ten sam sposób, w jaki straciła słuch i zaufanie matki. Co ciekawe, na końcu książki autorka wyjaśnia, że imię Yaas znaczy nie tylko „jaśmin”, lecz także „rozpacz”. Przysięgła matce, że nie dopuści do tego, by ktokolwiek się dowiedział, że ona też traci słuch. Tak długo strzegła tego sekretu, aż stał się jej jedynym przyjacielem. Sądziła, że zaprzeczenie i milczenie ochronią ją oraz  matkę. Realizm magiczny pozwala Nahai zawiesić granicę między tym, co rzeczywiste, a tym, co wyobrażone, pokazując, jak bohaterowie – zwłaszcza Bahar i Yaas – przekształcają świat, by móc w nim przetrwać. Fantastyczne pęknięcia w realistycznej narracji okazują się odpowiednikami psychicznych mechanizmów obronnych: wyparcia, iluzji, nadziei graniczącej z obsesją. To właśnie dzięki nim codzienność starego Teheranu – pełna zapachów, ciał i rutyn – zyskuje wymiar mitu, a prywatne dramaty urastają do rangi opowieści uniwersalnej. W tej perspektywie realizm magiczny staje się językiem traumy i dziecięcej percepcji świata: rzeczy nienazwane powracają jako widma, a niespełnione pragnienia przybierają kształt cudów, na które bohaterki czekają mimo wszystko. Magia nie przynosi tu ocalenia, pozwala jednak nazwać stratę i nadać jej sens, zanim historia i polityka bezpowrotnie zmienią porządek ich życia. W ten sam porządek znaczeń wpisuje się postać drugiego brata Bahar. Żyje on marzeniem, że zostanie wielkim artystą estradowym. Od lat włóczy się po ulicach, przesiaduje w kawiarniach, a po powrocie do domu opowiada, że spotkał kogoś znanego z telewizji i że wkrótce ten ktoś zaproponuje mu pracę. Dla otoczenia pozostaje wariatem i marzycielem – figurą życiowej porażki. Gdy pewnego dnia zapytano go, czy naprawdę wierzy w to, co opowiada, odpowiedział, że oczywiście nie. Dodał jednak, że sama nadzieja, iż tak mogłoby się stać, pozwala mu dalej żyć. „Zna cenę marzeń i ścigania ich bez względu na koszty”. Nie jest więc jedynie naiwnym fantastą, lecz postacią tragiczną: świadomie wybiera iluzję, ponieważ tylko ona nadaje sens jego istnieniu. Jego wyznanie pokazuje, że marzenia nie muszą być prawdziwe, by były życiodajne – wystarczy, że umożliwiają przetrwanie codzienności. To bohater, który rozumie złudność własnych nadziei, a mimo to nie potrafi – i nie chce – się ich wyrzec.

Bahar od samego początku nie potrafiła zaakceptować faktu, że urodziła córkę. Na wiele tygodni przed narodzinami Yaas kupowała ubrania i zabawki przeznaczone dla chłopca, będąc głęboko przekonana, że nosi pod sercem syna. Na sali porodowej płakała i krzyczała, że wszyscy się mylili co do płci jej dziecka: wróżki, ciotki i dalsze krewne, żaden z wyznaczników, ani karty tarota, ani wzory z fusów po kawie, ani inne znaki nie zdołały trafnie przewidzieć, że w rodzinie Arbabów urodzi się dziewczynka. Bahar do końca wierzyła, że urodzi chłopca, dlatego narodziny córki stały się dla niej doświadczeniem bolesnego rozczarowania. Płakała nie tylko w szpitalu, lecz także długo po powrocie do domu. Dziewczynka przez lata słyszała od matki, że to przez nią jej możliwości, jakkolwiek skromne były jeszcze przed narodzinami dziecka, zmalały niemal do zera. Bahar utraciła bowiem pozycję matki dziedzica rodu, a wraz z nią resztki społecznego znaczenia i nadziei na lepszą przyszłość. Córka od najmłodszych lat obarczana była winą za niespełnione ambicje matki, za życie, które nie potoczyło się zgodnie z oczekiwaniami. W ten sposób Gina B. Nahai pokazuje mechanizm przemocy przekazywanej z pokolenia na pokolenie: matki, same ukształtowane przez patriarchalny porządek, karzą swoje córki za sam fakt bycia dziewczynkami. Czynią to nie poprzez otwartą brutalność, lecz przez zasiewanie w ich niewinnych sercach strachu, poczucia winy i rozczarowania. Odbierają im nadzieję, skazując je na powtórzenie losu, który wcześniej stał się udziałem ich matek i babek. To cicha, codzienna przemoc, która nie pozostawia widocznych ran, ale na trwałe kształtuje tożsamość bohaterek.

To barwna galeria postaci ekscentrycznych. Gdy jednak niemal wszyscy są dziwaczni, szaleni, przygnębieni, targani myślami samobójczymi albo emocjonalnie wyjałowieni, trudno się z kimkolwiek naprawdę utożsamić. Czytelnik proszony jest o współczucie wobec Yaas, która przez większą część powieści kurczowo trzyma się wiary, że mimo rozpadu życia wokół niej wszystko jeszcze może się naprawić. Jak jednak mówi jej wujek już na początku: „Możesz mieć nadzieję, ile chcesz. To nie znaczy, że wygrasz”.

Yaas ostatecznie się poddaje i dokonuje skrajnego aktu autodestrukcji – gestu zapowiadanego od pierwszych stron książki. Ten finał nie jest zaskoczeniem, lecz logicznym domknięciem świata, w którym nadzieja nie ma realnego oparcia, a cierpienie narasta bez możliwości rozładowania. Motyw jednego błędnego ruchu, w tym przypadku małżeństwa, który nieodwracalnie zatruwa wszystko wokół, może wydawać się szczególnie bliski czytelnikom z Iranu. Obsesja na punkcie dawnych tragedii, powracających jak niezamknięte rany, stanowi tam swoisty kulturowy refren, obecny zarówno w myśleniu politycznym, jak i w estetycznych wyborach: w kinie, literaturze, narracjach rodzinnych. Dla zachodniego czytelnika ta nieustanna rozpacz może być jednak trudniejsza do przyjęcia, pozbawiona katharsis, niemal bezlitośnie konsekwentna. Nawet ogród rodzinny zaczyna obumierać i żadne podlewanie nie jest w stanie go ocalić. W świecie Kaspijskich marzeń przetrwanie okazuje się udziałem wyłącznie postaci bezdusznych lub emocjonalnie zamkniętych. Reszta płonie, gnije albo wysycha,  tak jakby sama zdolność do odczuwania była wyrokiem, a gaśnięcie nadziei stanowiło jedyne możliwe zakończenie.

 

Polecam również:

Pawi krzyk: Książki i Psychoanaliza: Wyniki wyszukiwania: pawi krzyk

Księżyc i anioł: Książki i Psychoanaliza: Wyniki wyszukiwania: Księżyc i anioł

Niedzielna cisza: Książki i Psychoanaliza: Wyniki wyszukiwania: Niedzielna cisza

 


[1] To określenie bywa używane w literaturze i eseistyce anglosaskiej na opisanie poczucia bezsennej rozpaczy, niepokoju czy egzystencjalnego kryzysu, który najczęściej dopada człowieka w środku nocy.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz