16 czerwca 2026

Utwory odnalezione

 

„Utwory odnalezione”

Izaak Babel

Autor/ Urodził się w Odessie 13 lipca 1894 roku w rodzinie bogatego żydowskiego kupca. Choć większość dzieciństwa spędził w Mikołajowie, oddalonym o 90 kilometrów od Odessy, to właśnie miasto urodzenia stało się jednym z najważniejszych tematów jego pisarstwa. W latach 1911-1915 Babel studiował w Wyższej Szkole Handlu i Ekonomii w Kijowie. Potem wyjechał do Petersburga z zamiarem poświęcenia się twórczości literackiej. Gdy w 1916 roku udało mu się wydrukować dwa opowiadania w redagowanym przez Maksyma Gorkiego czasopiśmie „Letopis”, wydawało się, że wszystko idzie zgodnie z planem. Czegoś jednak musiało mu brakować, skoro, jak sam wspomina w jednym z opowiadań, zwrócił się go Gorkiego o poradę, co ma zrobić, by zostać dobrym pisarzem. Sławny twórca powiedział mu: „idź między ludzi i nie zaczynaj pisać, póki ich nie poznasz”. 16 maja 1939 roku został aresztowany przez NKWD. Oskarżono go o działalność trockistowską, członkostwo w organizacji terrorystycznej i szpiegostwo na rzecz Francji i Austrii. 26 stycznia 1940 roku, po trwającej dwadzieścia minut rozprawie bez obrońcy, skazano Izaaka Babla na karę śmierci. Wyrok wykonano nad ranem następnego dnia w podziemiach więzienia Butyrki.

Tłumaczenie/ Jerzy Pomianowski

Tytuł oryginału/ ru Собрание сочинений

Tematyka/ Opowiadaniami Izaaka Babla zachwycali się najsłynniejsi pisarze świata: Mann, Canetti, Hemingway, Malraux, a także wybitni twórcy z Polski: Gustaw Herling-Grudziński, Adolf Rudnicki i Jerzy Pilch. Sam Babel powiedział pisarzowi Konstantinowi Paustowskiemu: „Stylem się to załatwia, stylem, szanowny Panie! Gotów jestem napisać opowiadanie o praniu bielizny i niewykluczone, że zabrzmi to jak proza Juliusza Cezara”. I dodawał: „Żadne żelazo nie wchodzi w serce z tak mrożącą siłą, jak w porę postawiona kropka.” Babel jest więc twórcą cenionym, pomnikowym, encyklopedycznym i, jak to często bywa, zupełnie zapomnianym.

Główny motyw/ W zbiorze Utworów odnalezionych znajdziemy między innymi krótkie opowiadanie pt. Starowna kobieta. Pewien profesor i wykładowca literatury przeczytał swoim studentkom to trzystronicowe opowiadanie, jednak żadna z nich nie zrozumiała jego sensu. Nie domyśliły się nawet, jakie wydarzenie opisał Izaak Babel. Wykładowca odczytał tekst kilkakrotnie, lecz nie zauważył z ich strony żadnej reakcji. Studentki nie potrafiły odczytać, co dzieje się w opisywanej chałupie. Opowiadanie Starowna kobieta przedstawia bowiem zbiorowy gwałt. Można więc postawić pytanie, czy proza inaczej oddziałuje na współczesnego czytelnika, czy musimy na nowo nauczyć się czytać literaturę, a może to dzisiejszy odbiorca traci wrażliwość interpretacyjną? Natomiast autobiograficzny utwór Historia mojego gołębnika to arcydzieło literatury żydowskiej, rosyjskiej i światowej, w którym autor przedstawia historię pogromu Żydów w Mikołajowie. Prozę Babla cechują zwartość kompozycji, kontrastowość obrazów oraz lakoniczność wypowiedzi przy jednoczesnej ekspresywności. Wyróżniają ją także barwność i soczystość języka, subtelna ironia, humor słowny i sytuacyjny; tragizm splata się w niej z liryzmem, a podniosłość z naturalistycznym opisem.

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

o    

„Wszyscy mężczyźni w naszej rodzinie byli łatwowierni i skorzy do pochopnych postępków: nie mieliśmy do niczego szczęścia.”

„Spośród Żydów komiwojażerowie to najweselsi i najbardziej otrzaskani w świecie ludzie.”

„Nikt na świecie nie odczuwa posiadania nowych rzeczy silniej niż dzieci.”

o    

„Nie ma powodu, aby dobrze opowiadana historia przypominała rzeczywistość. Rzeczywistość ze wszystkich sił stara się przypominać dobrze opowiedzianą historię.”

„Świat stał się wspaniały właśnie po to, aby sprawić nam przyjemność.”

„Kto w młodości nie drzemał w rogu kanapy na piersi gimnazjalistki, którą zdarzyło się przypadkiem spotkać na drodze życia? Nie ma w tym nic szczególnie złego, skutków zwykle też nie ma żadnych, ale trzeba mimo wszystko liczyć się z otoczeniem i z tym, że dziewczyna powinna chyba nazajutrz rano być na czas w gimnazjum.”

o    

„Nie — powiedział Herszkowicz — ludzie są dobrzy. Tylko nauczono ich myśleć, że są źli, no to w końcu uwierzyli.”

o    

„- Tylko durnie twierdzą, że na świecie nie ma szczęścia — powiedział. -Szczęście to stan natchnienia.”

„Teraz drukuje się byle mierzwę.”

o    

W domu Żyd wypija kieliszek wódki — ani Pan Bóg, ani Talmud nie bronią mu, żeby wypił jeszcze jeden (…)”

„Gdzie jarmark — tam jest i pan dziedzic. Gdzie pan dziedzic — tam już się kręci dziesięciu Żydów.”

„- Wszystkie żony mają mężów jak się należy. A mój umie tylko jedno: karmić żonę gadaniną.”

„Po co dorzucać polan do ognia, kiedy i tak buzuje?”

„Co to za życie, kiedy człowiek już nie żyje? Balów tam się nie wyprawia…”

o    

„Jego przekonania religijne nie pozwalały mu zabijać, ale dawały mu prawo, aby być zabitym.”

o    

„Cały świat jest dla mnie gigantycznym teatrem i to ja jestem w nim jedynym widzem bez lornetki.”

o    

„Niech ruski człowiek nie mówi <nie>, kiedy mu życie powiada, że <tak>.”

o    

„(…) mówią, że w kołchozie to wszyscy będą spać pod jedną kołdrą…”

o    

„Źródła judaizmu, stygmat, który kładzie się na całym życiu.”

„Ja też był uwierzył we wniebowstąpienie Eliasza, gdyby nie aeroplan, który szybował itd.”

            „Los jaki spotkał w Polsce utwory Izaaka Babla jest wyjątkowy, ale też przykładowy. Rzadko zdarza się, aby obcy pisarz znalazł sobie miejsce na tych czytelniczych półkach, gdzie trzyma się zwykle dzieła własnej literatury, związane z losami własnego pokolenia, rymujące się z myślami najbardziej intymnymi. Jeszcze rzadziej przychodzi to tak szybko, prawie w punkt. A już do osobliwości należy popularność takiego pisarza, gdy cała prawie jego twórczość ociera się o sprawy od dawna zaognione i przez innych omijane. Niemniej ten Żyd z Odessy, żołnierz Budionnego z 1920 roku, przysporzył u nas więcej zrozumienia i podziwu swojej literaturze niż wielu uznanych luminarzy”   napisał w posłowiu do książki Utwory odnalezione Izaaka Babla Jerzy Pomianowski. Ale on również był pisarzem, w dodatku jednym z największych w XX w. Stworzył własny nowatorski język do pokazania świata, jaki oglądał. Trudno znaleźć kryterium, aby Izaaka Babla potępić, albo rozgrzeszyć.

            Historia mojego gołębnika Izaaka Babla zaczyna się od pewnego niewinnego zdania, dopiero później autor ujawnia czytelnikowi niezbędne informacje, które kończy tragiczna scena, a mianowicie śmierć stryjecznego dziadka Szoela. Jak stwierdza autor, a zarazem narrator: „W dzieciństwie bardzo chciałem mieć gołębnik. W ciągu całego życia niczego bardziej nie pragnąłem”. Opowiadanie i szczegóły akcji od początku koncentrują się na tym pojedynczym pragnieniu, z którego wyłaniają się odpowiednie postacie, komplikacje społeczne, które w opowiadaniu potrzebne są jak szprychy w kole. Ta linia początkowa determinuje późniejszą metodę organizacyjną utworu polegającą na „ujawnianiu i ukrywaniu” informacji, aby nadać temu utworowi znaczący ciężar emocjonalny.

„Mój świat był mały i straszny. Zamknąłem oczy, by go nie widzieć, i przytuliłem się do ziemi, która leżała pode mną w niemym spokoju. Ta udeptana ziemia w niczym nie przypominała naszego życia i oczekiwania egzaminów w tym życiu. Gdzieś daleko jeździło po niej nieszczęście na wielkim koniu, lecz tętent kopyt słabł, ginął i cisza, gorzka cisza, która uderza nieraz dzieci w nieszczęściu, zatarła nagle granicę między moim ciałem a nieruchomą ziemią. Ziemia pachniała wilgotnym wnętrzem, grobem, kwiatami. Poczułem jej zapach i zapłakałem, wyzbyty lęku. Szedłem po obcej ulicy, zastawionej białymi skrzynkami, szedłem ustrojony w okrwawione pióra, sam, środkiem trotuarów, wymiecionych jak na niedzielę, i płakałem tak gorzko, głęboko i szczęśliwie, jak nie płakałem już nigdy więcej w życiu”. Często czyta się rekomendację książek, które mówią, że dzieło łamie serce lub zmienia życie. Dla mnie w dziewięciu przypadkach na dziesięć te stwierdzenia się nie sumują. Historia mojego gołębnika ma jednak tę moc. Kiedy zaczyna się ta historia, dziesięcioletni narrator, Izaak, martwi się o to, czy dobrze sobie poradzi w szkole. Ograniczenia liczby żydowskich dzieci, które mogły być przyjęte do szkoły średniej, sprawiają, że konkurencja o wysokie oceny jest ostra. Nie było niczym niezwykłym, że rodzice przekupywali nauczycieli żeby wystawiali dzieciom wyższe oceny. Nauczyciele zadawali nawet żydowskim dzieciom trudniejsze pytania niż innym, aby wyeliminować konkurencję. Izaak odczuwał dodatkową presję, aby dobrze wypaść jako uczeń, gdy jego ojciec zgadza się zbudować gołębnik pod warunkiem, że dostanie najlepsze oceny w szkole.

Po doskonałych wynikach na egzaminach z języka rosyjskiego i arytmetyki, Izaak dowiaduje się, że zostanie przyjęty do szkoły średniej. Jego ojciec był zachwycony, ale matka, świadoma nieszczęścia, jakie często nawiedza żydowskie rodziny, była zaniepokojona. Kiedy jego przyjęcie do gimnazjum zostało oficjalnie potwierdzone, rodzina urządziła przyjęcie: „Ojciec z radości urządził bal i zaprosił swoich towarzyszy — handlarzy zbożem, maklerów od sprzedaży gruntów i komiwojażerów z naszego okręgu, handlujących maszynami rolniczymi”. Świętując przy tradycyjnej żydowskiej muzyce i tańcach, goście wychwalali Izaaka i wznosili toasty za jego zdrowie i sukcesy. Nawet jego matka, która rzadko lubiła takie uroczystości, pozwoliła sobie na łyk wódki. Społeczność była dumna z Izaaka. Postrzegali osiągnięcia akademickie jako sposób na to, by Żydzi mogli stawić czoła większym siłom, które gromadziły się wokół nich. Niektórzy goście na przyjęciu rozpatrywali sukces Izaaka w kategoriach biblijnych: „Tak w czasach starożytnych Dawid, król Judei, zwyciężył Goliata i podobnie jak ja zatriumfował nad Goliatem; tak też naród nasz siłą swego rozumu zwycięży wrogów, którzy otoczyli nas i łakną naszej krwi”. 

            Po zbudowaniu gołębnika Izaak udaje się na targ, aby kupić swoje gołębie. Tymczasem na ulicach odbywają się dziwne uroczystości w odpowiedzi na ratyfikację przez cara nowej konstytucji. Po kupieniu ptaków chłopiec oznajmia złowieszczo, że „Wszystko poszło po mojej myśli i wszystko obróciło się na złe”. Uroczystości na zewnątrz przeradzają się w pogrom. Izaak został zaatakowany przez swojego rzekomego przyjaciela, niepełnosprawnego sprzedawcę papierosów Makarenko, który powala go na ziemię, zabijając jednego z nowo zakupionych ptaków. Kiedy Izaak wraca do domu, dowiaduje się, że jego stryjeczny dziadek Szoel został zabity podczas rosyjskiego pogromu. Na szczęście rodzice Izaaka byli bezpieczni, znajdując schronienie w domu poborcy podatkowego. Jednak niewinność i chłopięce marzenia zostały utracone na zawsze. W końcu była to nie tyle historia gołębnika, co historia utraty tego, co sobą reprezentował: wizji niewinnej i pełnej nadziei przyszłości. 


            Moje pierwsze honorarium zostało napisane w 1920 roku i najwyraźniej jest rozwinięciem innego opowiadania zatytułowanego Odpowiedź na ankietę. Nie zostało opublikowane za życia Izaaka Babla (został zamordowany na rozkaz Stalina w 1940 r.), aż do wczesnych lat 60. XX wieku, kiedy to zostało opublikowane w Nowym Jorku, najpierw po rosyjsku, a następnie w angielskim tłumaczeniu. Młody, samotny chłopak w duszącym od upałów Tyflisie chłonie „balsamiczne opary kaukaskiej wiosny”. Wsłuchuje się w „burzę cudzego milczenia”, zmysłowe chichoty dziewcząt, echa miłosnych uniesień. Obserwuje leniwe, rytualne zachowania mieszkańców, skrywające głęboką namiętność i potrzebę uczucia. Próbuje spisywać swoje doznania, mozolnie, bezskutecznie. Mieć wiosną w Tyflisie 20 lat i nie być kochanym to nieszczęście, stwierdza. Wreszcie spotyka kobietę, która zgadza się „za dziesiątaka” spędzić z nim noc. Pierwszą osobę, która wyrwała go z samotności, obdarowuje próbką swojej „twórczości”. Chcąc sprawdzić, jakie wrażenie wywoła jego pomysł na opowiadanie, opowiada Wierze swój zmyślony życiorys. Przedstawia siebie jako „chłopczyka” u Ormian, który pochował dwóch starych, zamożnych kochanków i teraz czeka na bogatych gości w hotelu, a nigdy jeszcze nie był z kobietą. Gdy po rzekomo pierwszej w jego życiu nocy miłosnej próbuje wręczyć Wierze dwie sztuki złota, ona oddaje mu złote krążki. Tyflistka prostytutka, jego pierwsza „czytelniczka”, płaci mu „pierwsze honorarium”, najhojniejsze, jakie w życiu otrzymał. To przeżycie, które pozostanie w nim aż do końca, jest ironicznym komentarzem Babla-artysty do kondycji twórcy, jego determinacji. A jednocześnie tak wiele mówi o istocie szczególnej więzi pomiędzy pisarzem a jego czytelnikiem, budowanej za pomocą kłamstwa, a przecież głębokiej i prawdziwej. Babel chętnie zwodził czytelników, sugerując, że jest bohaterem swoich opowieści. Fabułę jednego z najlepszych opowiadań Moje pierwsze honorarium zasłyszał od znajomego, który nie mając czym zapłacić prostytutce, wmówił kobiecie, że jest jej „siostrą”, czyli męską dziwką, i że nigdy jeszcze nie miał kobiety. To z tego tekstu pochodzi jedno z najlepszych pierwszych zdań w dziejach literatury światowej: „Mieszkać wiosną w Tyflisie, mieć dwadzieścia lat i nie być kochanym — to nieszczęście”. Ale ta historia naprawdę wydarzyła się w Petersburgu, nie w Tbilisi, a Babel w wieku dwudziestu lat mieszkał w Kijowie, gdzie poznał siedemnastoletnią Eugenię, swoją przyszłą żonę.

            Przemoc może wydawać się niepotrzebna w opowieściach Babla, ale artystycznie jest motywowana strukturą obrazów i symboliki jako częścią głęboko moralnej wizji świata. Modernistyczna proza Babla szokuje nas do rozpoznania prymitywnej brutalności istot ludzkich, a także paradoksalnej przemocy nowoczesności. Przemoc jest jawnie seksualna, związana z obrzędami inicjacyjnymi, dzięki którym dziecko odkrywa, że jest Żydem w świecie pogromów i dzięki którym intelektualista musi pogodzić się z okrucieństwem, musi poznać życie we wszystkich znaczeniach tego słowa. Świat jaki opisuje Babel w swoich utworach jest niesłychanie brutalny, ale czy ten świat naprawdę taki był, czy Babel tak go tylko odbierał? Myślę, że ten świat taki był. Kiedy czytamy jego teksty, szczególnie takie opowiadania jak Historia mojego gołębnika czy Starowna kobieta, uświadamiamy sobie bezinteresowną przemoc, która dotyka ludzi na co dzień, którą  sami sobie wyrządzali, to jakoś łatwiej jest nam zrozumieć, że potem mogło dojść do czegoś takiego jak Wielka Czystka, terroru instytucjonalnego podporządkowanego woli jednego człowieka. Wtedy uświadamiamy sobie, że Stalin nie był jakimś szarlatanem, który za sprawą jakiś ciemnych tajemnych mocy sprawił, że ci dobrzy ludzie, którzy mieszkali wokół siebie, byli swoimi sąsiadami mogli wyrządzać sami sobie tak straszne rzeczy. Izaak Babel był świadomy tego, że ten mechanizm przemocy podyktowany jakimiś narcystycznymi rozgrywkami działał i w środowisku literackim, i wśród chuliganów w Odessie. Autor był mądrym człowiekiem, wybitnie inteligentnym i ta inteligencja między innymi przejawiała się w tym, że on się z tym specjalnie nie ujawniał. Nie wiem czy historia lubi się powtarzać, ale ludzie pragną nienawiści dla niej samej, więc wymyślają tylko nowe sposoby zadawania cierpienia.

Odpowiadając na pytanie jak to się dzieje, że przemoc i kwestia gwałtu stają się kluczowymi tematami, które wypełniają całą jego twórczość: ma to związek z doświadczeniami z dzieciństwa. Jest to pokłosie pogromu, który Izaak przeżył jako dziecko mieszkając w Mikołajewie, oraz konsekwencji układu społecznego, który funkcjonuje w naturze świata. On sam kiedyś napisał, że Odessa w czasach jego dzieciństwa, to było wielkie portowe miasto, w którym żyła nieliczna niezwykle zamożna rada miasta i ogromna dzielnica, w której egzystowała żydowska społeczność w skrajnej biedzie. Takie rozwarstwienie ekonomiczne musiało odreagowywać przemocą, dlatego w jego opowiadaniach częstymi bohaterami są lokalni gangsterzy. Jak napisał Wojciech Stanisławski w „Miesięczniku Twórczość”: „Oczywiście powtarzanie doświadczeń życiowych, wplatanie ich w dzieło jest jedną ze starych jak świat tajemnic warsztatu pisarskiego. Dokonuje się to na wiele sposobów, krytycy zaś i biografowie prześcigają się w wyszukiwaniu po nowelach i poematach zamaskowanych i przetrawionych doznań dzieciństwa. Babel jednak rozegrał rzecz całą w zupełnie inny sposób: niezwykle sugestywnie, w szorstkiej i realistycznej manierze pisał prozę quasi-autobiograficzną, tak wiarygodną, w tylu szczegółach zbieżną z rzeczywistym życiem i kondycją Izaaka Emmanuiłowicza, że powszechnie traktowano ją jako wierny zapis doświadczeń pisarza, bohatera prozy utożsamiano z Bablem. <Nie ma powodu, aby dobrze napisana historia przypominała rzeczywistość. To rzeczywistość ze wszystkich sił stara się przypominać dobrze opisaną historię> — oto bablowski pomysł na rewolucję kopernikańską w literaturze! Nie tyle pikarejsko dopisać sobie nieistniejącą rodzinę, romanse i szkoły, co nadpisać, na realnym i łatwym do wyobrażenia życiorysie żydowskiego wunderkinda, kilka czarodziejskich szczegółów, zlewających się z prawdą na podobieństwo amalgamatu, nie do rozróżnienia dla kolejnych pokoleń czytelników <życiopisania>, którego w nieco podobnej formule (choć nie tak konsekwentnie) próbowali w XX wieku autorzy tak różni jak Danilo Kiś i Marek Nowakowski, o których życiu również plotkujemy do dziś, czytając ich prozę”.[1]

            W tym miejscu warto przytoczyć autentyczną historię, która wydarzyła się podczas zajęć uniwersyteckich, w których uczestniczyły wyłącznie studentki. Profesor postanowił przeczytać im krótkie, trzystronicowe opowiadanie Izaaka Babla pt. Starowna kobieta. Odczytał tekst po raz pierwszy –  nie wywołał on żadnej reakcji. Przeczytał go więc ponownie – i znów zapadła cisza. Wówczas profesor uświadomił sobie, że te młode kobiety po prostu nie rozumieją, o czym jest to opowiadanie. A jest ono w istocie opowieścią o zbiorowym gwałcie. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyny są złożone i wynikają nie tylko z sytuacji literatury, ale także z całokształtu życia społecznego. Dwa czynniki wydają się jednak kluczowe. Po pierwsze, literatura nie zajmuje już wyjątkowego miejsca w koncercie sztuk. Po drugie, współczesna literatura coraz częściej oddzielona jest od żywego doświadczenia – raczej o nim mówi, próbuje je na swój sposób wyrazić, niż rzeczywiście w nim uczestniczy. Aby młodzi ludzie potrafili zrozumieć historyczność tekstu, nauczyciele muszą bardziej się starać już we wczesnym etapie przekazywania literatury dzieciom. Dla mnie wojna nie była Star Wars. Dziś w szkołach uczą się dzieci, których rodzice nie doświadczyli wojny, dlatego te historie stają się dla nich abstrakcją. Dziecko bowiem ma naturalną skłonność do wrzucania wszystkich wydarzeń, które nie należą do jego biograficznego doświadczenia, do jednego worka. Prof. Zbigniew Mikołejko w książce–rozmowie Jak błądzić skutecznie na pytanie, czy dawniej śmierć nie przerażała tak bardzo jak dzisiaj, ponieważ była codziennością, odpowiedział: „Nic bardziej mylnego – przerażała bardziej. Myśmy jednak tę śmierć odsunęli, uciekliśmy w jakieś tam racjonalności. Naszych zmarłych wygnaliśmy na cmentarze poza miastami. Umierających pozamykaliśmy w szpitalach i rozmaitych umieralniach, oddaliśmy w ręce specjalistów od umierania. To jedna odsłona. Druga jest odwrotna – pozornie. Bo siedzimy sobie oto przed telewizorem, jemy kanapkę i patrzymy na wydęte zwłoki, które po przejściu tsunami leżą na plaży. Patrzymy na doły śmierci gdzieś w Afryce, gdzie ludzie mordują się milionami, na ofiary wypadków leżące wprost na jezdni w czarnych foliowych workach. Ta pornografia śmierci zabija w nas wrażliwość na nią”.

Ewolucja kultury wyprowadziła śmierć, chorobę i przemoc z codziennego doświadczenia człowieka, ponieważ nie pasują one do dzisiejszej afirmacji życia. W Skandynawii, ale także np. we Francji, istnieje praktyka omawiania na lekcjach tematów trudnych: choroby, śmierci, bezrobocia, przemocy, depresji. Robi się to w oparciu o literaturę dziecięcą i młodzieżową, a nie, jak u nas, literaturę dla dorosłych, którą dzieciom trudno jest przyswoić. Szwedzi wiedzą, że nie wolno zostawiać dzieci samych z problemami, których bez pomocy dorosłych nie są w stanie zrozumieć. Dlatego dla polskiego, często młodego współczesnego odbiorcy prawdomówność Babla, jego dociekliwość w szukaniu cech ludzkich na ostrym skraju człowieczeństwa, tam, gdzie odnalezienie ich jest najtrudniejsze, może pozostawać niewidoczna. A przecież właśnie tam każde takie znalezisko staje się dowodem niepodważalnym.

            Ale wielki talent nie uchronił Izaaka Babla przed zbrodniczą machiną ZSRR. 16 maja 1939 roku został aresztowany przez NKWD. Oskarżono go o działalność trockistowską, członkostwo w organizacji terrorystycznej i szpiegostwo na rzecz Francji i Austrii. 26 stycznia 1940 roku, po trwającej dwadzieścia minut rozprawie bez obrońcy, skazano Izaaka Babla na karę śmierci. Wyrok wykonano nad ranem następnego dnia w podziemiach więzienia Butyrki.[2] Grób Błochina na cmentarzu Dońskim w Moskwie, usytuowany tuż przy głównym wejściu, na wprost cerkwi, dzieli jakieś sto kroków od symbolicznej mogiły ofiar stalinowskiego terroru. Ich ciała palono w nocy w nieistniejącym już krematorium urządzonym w podziemiach świątyni, prochy wrzucano do wykopanych za dnia dołów. Wśród tuzinów tabliczek upamiętniających zamordowanych, marszałka Michaiła Tuchaczewskiego i innych, do dziś nie ma tabliczki z nazwiskiem Babel. Jeden z największych pisarzy rosyjskich XX wieku nie ma grobu, pomnika, muzeum czy choćby tablicy pamiątkowej w mieście, w którym spędził niemal połowę życia.

             



[1] Wojciech Stanisławski „Miesięcznik Twórczość”, „Los Babla” 01/2024.

[2] Zabicie Izaaka Babla przypisuje się Wasilijowi Błochinowi, temu samemu, jednemu z głównych organizatorów i wykonawców zbrodni katyńskiej.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz