„Utwory
odnalezione”
Izaak Babel
Autor/
Urodził się w Odessie 13 lipca 1894 roku w rodzinie bogatego żydowskiego kupca.
Choć większość dzieciństwa spędził w Mikołajowie, oddalonym o 90 kilometrów od
Odessy, to właśnie miasto urodzenia stało się jednym z najważniejszych tematów
jego pisarstwa. W latach 1911-1915 Babel studiował w Wyższej Szkole Handlu i
Ekonomii w Kijowie. Potem wyjechał do Petersburga z zamiarem poświęcenia się
twórczości literackiej. Gdy w 1916 roku udało mu się wydrukować dwa opowiadania
w redagowanym przez Maksyma Gorkiego czasopiśmie „Letopis”, wydawało się, że
wszystko idzie zgodnie z planem. Czegoś jednak musiało mu brakować, skoro, jak
sam wspomina w jednym z opowiadań, zwrócił się go Gorkiego o poradę, co ma
zrobić, by zostać dobrym pisarzem. Sławny twórca powiedział mu: „idź między
ludzi i nie zaczynaj pisać, póki ich nie poznasz”. 16 maja 1939 roku został
aresztowany przez NKWD. Oskarżono go o działalność trockistowską, członkostwo w
organizacji terrorystycznej i szpiegostwo na rzecz Francji i Austrii. 26
stycznia 1940 roku, po trwającej dwadzieścia minut rozprawie bez obrońcy,
skazano Izaaka Babla na karę śmierci. Wyrok wykonano nad ranem następnego dnia
w podziemiach więzienia Butyrki.
Tłumaczenie/
Jerzy Pomianowski
Tytuł
oryginału/ ru Собрание сочинений
Tematyka/
Opowiadaniami Izaaka Babla zachwycali się
najsłynniejsi pisarze świata: Mann, Canetti, Hemingway, Malraux, a także
wybitni twórcy z Polski: Gustaw Herling-Grudziński, Adolf Rudnicki i Jerzy
Pilch. Sam Babel powiedział pisarzowi Konstantinowi Paustowskiemu: „Stylem się
to załatwia, stylem, szanowny Panie! Gotów jestem napisać opowiadanie o praniu
bielizny i niewykluczone, że zabrzmi to jak proza Juliusza Cezara”. I dodawał:
„Żadne żelazo nie wchodzi w serce z tak mrożącą siłą, jak w porę postawiona
kropka.” Babel jest więc twórcą cenionym, pomnikowym, encyklopedycznym i, jak
to często bywa, zupełnie zapomnianym.
Główny
motyw/ W zbiorze Utworów odnalezionych
znajdziemy między innymi krótkie opowiadanie pt. Starowna kobieta.
Pewien profesor i wykładowca literatury przeczytał swoim studentkom to
trzystronicowe opowiadanie, jednak żadna z nich nie zrozumiała jego sensu. Nie
domyśliły się nawet, jakie wydarzenie opisał Izaak Babel. Wykładowca odczytał
tekst kilkakrotnie, lecz nie zauważył z ich strony żadnej reakcji. Studentki
nie potrafiły odczytać, co dzieje się w opisywanej chałupie. Opowiadanie Starowna
kobieta przedstawia bowiem zbiorowy gwałt. Można więc postawić pytanie, czy
proza inaczej oddziałuje na współczesnego czytelnika, czy musimy na nowo
nauczyć się czytać literaturę, a może to dzisiejszy odbiorca traci wrażliwość
interpretacyjną? Natomiast autobiograficzny utwór Historia mojego gołębnika
to arcydzieło literatury żydowskiej, rosyjskiej i światowej, w którym autor
przedstawia historię pogromu Żydów w Mikołajowie. Prozę Babla cechują zwartość
kompozycji, kontrastowość obrazów oraz lakoniczność wypowiedzi przy
jednoczesnej ekspresywności. Wyróżniają ją także barwność i soczystość języka,
subtelna ironia, humor słowny i sytuacyjny; tragizm splata się w niej z
liryzmem, a podniosłość z naturalistycznym opisem.
Cytaty
z książki charakteryzujące problematykę utworu:
o
„Wszyscy
mężczyźni w naszej rodzinie byli łatwowierni i skorzy do pochopnych postępków:
nie mieliśmy do niczego szczęścia.”
„Spośród
Żydów komiwojażerowie to najweselsi i najbardziej otrzaskani w świecie ludzie.”
„Nikt
na świecie nie odczuwa posiadania nowych rzeczy silniej niż dzieci.”
o
„Nie
ma powodu, aby dobrze opowiadana historia przypominała rzeczywistość.
Rzeczywistość ze wszystkich sił stara się przypominać dobrze opowiedzianą
historię.”
„Świat
stał się wspaniały właśnie po to, aby sprawić nam przyjemność.”
„Kto
w młodości nie drzemał w rogu kanapy na piersi gimnazjalistki, którą zdarzyło
się przypadkiem spotkać na drodze życia? Nie ma w tym nic szczególnie złego,
skutków zwykle też nie ma żadnych, ale trzeba mimo wszystko liczyć się z
otoczeniem i z tym, że dziewczyna powinna chyba nazajutrz rano być na czas w
gimnazjum.”
o
„Nie
— powiedział Herszkowicz — ludzie są dobrzy. Tylko nauczono ich myśleć, że są
źli, no to w końcu uwierzyli.”
o
„-
Tylko durnie twierdzą, że na świecie nie ma szczęścia — powiedział. -Szczęście
to stan natchnienia.”
„Teraz
drukuje się byle mierzwę.”
o
W
domu Żyd wypija kieliszek wódki — ani Pan Bóg, ani Talmud nie bronią mu, żeby
wypił jeszcze jeden (…)”
„Gdzie
jarmark — tam jest i pan dziedzic. Gdzie pan dziedzic — tam już się kręci
dziesięciu Żydów.”
„-
Wszystkie żony mają mężów jak się należy. A mój umie tylko jedno: karmić żonę
gadaniną.”
„Po
co dorzucać polan do ognia, kiedy i tak buzuje?”
„Co
to za życie, kiedy człowiek już nie żyje? Balów tam się nie wyprawia…”
o
„Jego
przekonania religijne nie pozwalały mu zabijać, ale dawały mu prawo, aby być
zabitym.”
o
„Cały
świat jest dla mnie gigantycznym teatrem i to ja jestem w nim jedynym widzem
bez lornetki.”
o
„Niech
ruski człowiek nie mówi <nie>, kiedy mu życie powiada, że <tak>.”
o
„(…)
mówią, że w kołchozie to wszyscy będą spać pod jedną kołdrą…”
o
„Źródła
judaizmu, stygmat, który kładzie się na całym życiu.”
„Ja
też był uwierzył we wniebowstąpienie Eliasza, gdyby nie aeroplan, który
szybował itd.”
„Los jaki spotkał w Polsce utwory Izaaka
Babla jest wyjątkowy, ale też przykładowy. Rzadko zdarza się, aby obcy pisarz
znalazł sobie miejsce na tych czytelniczych półkach, gdzie trzyma się zwykle
dzieła własnej literatury, związane z losami własnego pokolenia, rymujące się z
myślami najbardziej intymnymi. Jeszcze rzadziej przychodzi to tak szybko,
prawie w punkt. A już do osobliwości należy popularność takiego pisarza, gdy
cała prawie jego twórczość ociera się o sprawy od dawna zaognione i przez innych
omijane. Niemniej ten Żyd z Odessy, żołnierz Budionnego z 1920 roku,
przysporzył u nas więcej zrozumienia i podziwu swojej literaturze niż wielu
uznanych luminarzy” – napisał w posłowiu do książki Utwory
odnalezione Izaaka Babla Jerzy Pomianowski. Ale on również był pisarzem, w
dodatku jednym z największych w XX w. Stworzył własny nowatorski język do
pokazania świata, jaki oglądał. Trudno znaleźć kryterium, aby Izaaka Babla
potępić, albo rozgrzeszyć.
Historia mojego gołębnika Izaaka
Babla zaczyna się od pewnego niewinnego zdania, dopiero później autor ujawnia
czytelnikowi niezbędne informacje, które kończy tragiczna scena, a mianowicie
śmierć stryjecznego dziadka Szoela. Jak stwierdza autor, a zarazem narrator: „W
dzieciństwie bardzo chciałem mieć gołębnik. W ciągu całego życia niczego
bardziej nie pragnąłem”. Opowiadanie i szczegóły akcji od początku koncentrują
się na tym pojedynczym pragnieniu, z którego wyłaniają się odpowiednie
postacie, komplikacje społeczne, które w opowiadaniu potrzebne są jak szprychy
w kole. Ta linia początkowa determinuje późniejszą metodę organizacyjną utworu
polegającą na „ujawnianiu i ukrywaniu” informacji, aby nadać temu utworowi
znaczący ciężar emocjonalny.
„Mój
świat był mały i straszny. Zamknąłem oczy, by go nie widzieć, i przytuliłem się
do ziemi, która leżała pode mną w niemym spokoju. Ta udeptana ziemia w niczym
nie przypominała naszego życia i oczekiwania egzaminów w tym życiu. Gdzieś
daleko jeździło po niej nieszczęście na wielkim koniu, lecz tętent kopyt słabł,
ginął i cisza, gorzka cisza, która uderza nieraz dzieci w nieszczęściu, zatarła
nagle granicę między moim ciałem a nieruchomą ziemią. Ziemia pachniała
wilgotnym wnętrzem, grobem, kwiatami. Poczułem jej zapach i zapłakałem, wyzbyty
lęku. Szedłem po obcej ulicy, zastawionej białymi skrzynkami, szedłem ustrojony
w okrwawione pióra, sam, środkiem trotuarów, wymiecionych jak na niedzielę, i
płakałem tak gorzko, głęboko i szczęśliwie, jak nie płakałem już nigdy więcej w
życiu”. Często czyta się rekomendację książek, które mówią, że dzieło łamie
serce lub zmienia życie. Dla mnie w dziewięciu przypadkach na dziesięć te
stwierdzenia się nie sumują. Historia mojego gołębnika ma jednak tę moc.
Kiedy zaczyna się ta historia, dziesięcioletni narrator, Izaak, martwi się o
to, czy dobrze sobie poradzi w szkole. Ograniczenia liczby żydowskich dzieci,
które mogły być przyjęte do szkoły średniej, sprawiają, że konkurencja o
wysokie oceny jest ostra. Nie było niczym niezwykłym, że rodzice przekupywali
nauczycieli żeby wystawiali dzieciom wyższe oceny. Nauczyciele zadawali nawet
żydowskim dzieciom trudniejsze pytania niż innym, aby wyeliminować konkurencję.
Izaak odczuwał dodatkową presję, aby dobrze wypaść jako uczeń, gdy jego ojciec
zgadza się zbudować gołębnik pod warunkiem, że dostanie najlepsze oceny w
szkole.
Po
doskonałych wynikach na egzaminach z języka rosyjskiego i arytmetyki, Izaak
dowiaduje się, że zostanie przyjęty do szkoły średniej. Jego ojciec był
zachwycony, ale matka, świadoma nieszczęścia, jakie często nawiedza żydowskie
rodziny, była zaniepokojona. Kiedy jego przyjęcie do gimnazjum zostało
oficjalnie potwierdzone, rodzina urządziła przyjęcie: „Ojciec z radości
urządził bal i zaprosił swoich towarzyszy — handlarzy zbożem, maklerów od
sprzedaży gruntów i komiwojażerów z naszego okręgu, handlujących maszynami
rolniczymi”. Świętując przy tradycyjnej żydowskiej muzyce i tańcach, goście
wychwalali Izaaka i wznosili toasty za jego zdrowie i sukcesy. Nawet jego
matka, która rzadko lubiła takie uroczystości, pozwoliła sobie na łyk wódki.
Społeczność była dumna z Izaaka. Postrzegali osiągnięcia akademickie jako
sposób na to, by Żydzi mogli stawić czoła większym siłom, które gromadziły się
wokół nich. Niektórzy goście na przyjęciu rozpatrywali sukces Izaaka w
kategoriach biblijnych: „Tak w czasach starożytnych Dawid, król Judei,
zwyciężył Goliata i podobnie jak ja zatriumfował nad Goliatem; tak też naród
nasz siłą swego rozumu zwycięży wrogów, którzy otoczyli nas i łakną naszej
krwi”.
Po zbudowaniu gołębnika Izaak udaje się na targ, aby kupić swoje gołębie. Tymczasem na ulicach odbywają się dziwne uroczystości w odpowiedzi na ratyfikację przez cara nowej konstytucji. Po kupieniu ptaków chłopiec oznajmia złowieszczo, że „Wszystko poszło po mojej myśli i wszystko obróciło się na złe”. Uroczystości na zewnątrz przeradzają się w pogrom. Izaak został zaatakowany przez swojego rzekomego przyjaciela, niepełnosprawnego sprzedawcę papierosów Makarenko, który powala go na ziemię, zabijając jednego z nowo zakupionych ptaków. Kiedy Izaak wraca do domu, dowiaduje się, że jego stryjeczny dziadek Szoel został zabity podczas rosyjskiego pogromu. Na szczęście rodzice Izaaka byli bezpieczni, znajdując schronienie w domu poborcy podatkowego. Jednak niewinność i chłopięce marzenia zostały utracone na zawsze. W końcu była to nie tyle historia gołębnika, co historia utraty tego, co sobą reprezentował: wizji niewinnej i pełnej nadziei przyszłości.
Moje pierwsze honorarium zostało
napisane w 1920 roku i najwyraźniej jest rozwinięciem innego opowiadania
zatytułowanego Odpowiedź na ankietę. Nie zostało opublikowane za życia
Izaaka Babla (został zamordowany na rozkaz Stalina w 1940 r.), aż do wczesnych
lat 60. XX wieku, kiedy to zostało opublikowane w Nowym Jorku, najpierw po
rosyjsku, a następnie w angielskim tłumaczeniu. Młody, samotny chłopak w
duszącym od upałów Tyflisie chłonie „balsamiczne opary kaukaskiej wiosny”.
Wsłuchuje się w „burzę cudzego milczenia”, zmysłowe chichoty dziewcząt, echa
miłosnych uniesień. Obserwuje leniwe, rytualne zachowania mieszkańców,
skrywające głęboką namiętność i potrzebę uczucia. Próbuje spisywać swoje
doznania, mozolnie, bezskutecznie. Mieć wiosną w Tyflisie 20 lat i nie być
kochanym to nieszczęście, stwierdza. Wreszcie spotyka kobietę, która zgadza się
„za dziesiątaka” spędzić z nim noc. Pierwszą osobę, która wyrwała go z
samotności, obdarowuje próbką swojej „twórczości”. Chcąc sprawdzić, jakie
wrażenie wywoła jego pomysł na opowiadanie, opowiada Wierze swój zmyślony
życiorys. Przedstawia siebie jako „chłopczyka” u Ormian, który pochował dwóch
starych, zamożnych kochanków i teraz czeka na bogatych gości w hotelu, a nigdy
jeszcze nie był z kobietą. Gdy po rzekomo pierwszej w jego życiu nocy miłosnej
próbuje wręczyć Wierze dwie sztuki złota, ona oddaje mu złote krążki. Tyflistka
prostytutka, jego pierwsza „czytelniczka”, płaci mu „pierwsze honorarium”,
najhojniejsze, jakie w życiu otrzymał. To przeżycie, które pozostanie w nim aż
do końca, jest ironicznym komentarzem Babla-artysty do kondycji twórcy, jego
determinacji. A jednocześnie tak wiele mówi o istocie szczególnej więzi
pomiędzy pisarzem a jego czytelnikiem, budowanej za pomocą kłamstwa, a przecież
głębokiej i prawdziwej. Babel chętnie zwodził czytelników, sugerując, że jest
bohaterem swoich opowieści. Fabułę jednego z najlepszych opowiadań Moje
pierwsze honorarium zasłyszał od znajomego, który nie mając czym zapłacić
prostytutce, wmówił kobiecie, że jest jej „siostrą”, czyli męską dziwką, i że
nigdy jeszcze nie miał kobiety. To z tego tekstu pochodzi jedno z najlepszych
pierwszych zdań w dziejach literatury światowej: „Mieszkać wiosną w Tyflisie,
mieć dwadzieścia lat i nie być kochanym — to nieszczęście”. Ale ta historia
naprawdę wydarzyła się w Petersburgu, nie w Tbilisi, a Babel w wieku dwudziestu
lat mieszkał w Kijowie, gdzie poznał siedemnastoletnią Eugenię, swoją przyszłą
żonę.
Przemoc może wydawać się niepotrzebna w
opowieściach Babla, ale artystycznie jest motywowana strukturą obrazów i
symboliki jako częścią głęboko moralnej wizji świata. Modernistyczna proza
Babla szokuje nas do rozpoznania prymitywnej brutalności istot ludzkich, a
także paradoksalnej przemocy nowoczesności. Przemoc jest jawnie seksualna,
związana z obrzędami inicjacyjnymi, dzięki którym dziecko odkrywa, że jest
Żydem w świecie pogromów i dzięki którym intelektualista musi pogodzić się z
okrucieństwem, musi poznać życie we wszystkich znaczeniach tego słowa. Świat
jaki opisuje Babel w swoich utworach jest niesłychanie brutalny, ale czy ten
świat naprawdę taki był, czy Babel tak go tylko odbierał? Myślę, że ten świat
taki był. Kiedy czytamy jego teksty, szczególnie takie opowiadania jak Historia
mojego gołębnika czy Starowna kobieta, uświadamiamy sobie
bezinteresowną przemoc, która dotyka ludzi na co dzień, którą sami sobie
wyrządzali, to jakoś łatwiej jest nam zrozumieć, że potem mogło dojść do czegoś
takiego jak Wielka Czystka, terroru instytucjonalnego podporządkowanego woli
jednego człowieka. Wtedy uświadamiamy sobie, że Stalin nie był jakimś
szarlatanem, który za sprawą jakiś ciemnych tajemnych mocy sprawił, że ci
dobrzy ludzie, którzy mieszkali wokół siebie, byli swoimi sąsiadami mogli
wyrządzać sami sobie tak straszne rzeczy. Izaak Babel był świadomy tego, że ten
mechanizm przemocy podyktowany jakimiś narcystycznymi rozgrywkami działał i w
środowisku literackim, i wśród chuliganów w Odessie. Autor był mądrym
człowiekiem, wybitnie inteligentnym i ta inteligencja między innymi przejawiała
się w tym, że on się z tym specjalnie nie ujawniał. Nie wiem czy historia lubi
się powtarzać, ale ludzie pragną nienawiści dla niej samej, więc wymyślają
tylko nowe sposoby zadawania cierpienia.
Odpowiadając
na pytanie jak to się dzieje, że przemoc i kwestia gwałtu stają się kluczowymi
tematami, które wypełniają całą jego twórczość: ma to związek z doświadczeniami
z dzieciństwa. Jest to pokłosie pogromu, który Izaak przeżył jako dziecko
mieszkając w Mikołajewie, oraz konsekwencji układu społecznego, który
funkcjonuje w naturze świata. On sam kiedyś napisał, że Odessa w czasach jego
dzieciństwa, to było wielkie portowe miasto, w którym żyła nieliczna niezwykle
zamożna rada miasta i ogromna dzielnica, w której egzystowała żydowska
społeczność w skrajnej biedzie. Takie rozwarstwienie ekonomiczne musiało
odreagowywać przemocą, dlatego w jego opowiadaniach częstymi bohaterami są
lokalni gangsterzy. Jak napisał Wojciech Stanisławski w „Miesięczniku Twórczość”:
„Oczywiście powtarzanie doświadczeń życiowych, wplatanie ich w dzieło jest
jedną ze starych jak świat tajemnic warsztatu pisarskiego. Dokonuje się to na
wiele sposobów, krytycy zaś i biografowie prześcigają się w wyszukiwaniu po
nowelach i poematach zamaskowanych i przetrawionych doznań dzieciństwa. Babel
jednak rozegrał rzecz całą w zupełnie inny sposób: niezwykle sugestywnie, w
szorstkiej i realistycznej manierze pisał prozę quasi-autobiograficzną, tak
wiarygodną, w tylu szczegółach zbieżną z rzeczywistym życiem i kondycją Izaaka
Emmanuiłowicza, że powszechnie traktowano ją jako wierny zapis doświadczeń
pisarza, bohatera prozy utożsamiano z Bablem. <Nie ma powodu, aby dobrze
napisana historia przypominała rzeczywistość. To rzeczywistość ze wszystkich
sił stara się przypominać dobrze opisaną historię> — oto bablowski pomysł na
rewolucję kopernikańską w literaturze! Nie tyle pikarejsko dopisać sobie
nieistniejącą rodzinę, romanse i szkoły, co nadpisać, na realnym i łatwym do
wyobrażenia życiorysie żydowskiego wunderkinda, kilka czarodziejskich
szczegółów, zlewających się z prawdą na podobieństwo amalgamatu, nie do
rozróżnienia dla kolejnych pokoleń czytelników <życiopisania>, którego w
nieco podobnej formule (choć nie tak konsekwentnie) próbowali w XX wieku
autorzy tak różni jak Danilo Kiś i Marek Nowakowski, o których życiu również
plotkujemy do dziś, czytając ich prozę”.[1]
W tym miejscu warto przytoczyć autentyczną
historię, która wydarzyła się podczas zajęć uniwersyteckich, w których
uczestniczyły wyłącznie studentki. Profesor postanowił przeczytać im krótkie,
trzystronicowe opowiadanie Izaaka Babla pt. Starowna kobieta. Odczytał
tekst po raz pierwszy – nie wywołał on żadnej reakcji. Przeczytał go więc
ponownie – i znów zapadła cisza. Wówczas profesor uświadomił sobie, że te młode
kobiety po prostu nie rozumieją, o czym jest to opowiadanie. A jest ono w
istocie opowieścią o zbiorowym gwałcie. Dlaczego tak się dzieje? Przyczyny są
złożone i wynikają nie tylko z sytuacji literatury, ale także z całokształtu
życia społecznego. Dwa czynniki wydają się jednak kluczowe. Po pierwsze,
literatura nie zajmuje już wyjątkowego miejsca w koncercie sztuk. Po drugie,
współczesna literatura coraz częściej oddzielona jest od żywego doświadczenia –
raczej o nim mówi, próbuje je na swój sposób wyrazić, niż rzeczywiście w nim
uczestniczy. Aby młodzi ludzie potrafili zrozumieć historyczność tekstu,
nauczyciele muszą bardziej się starać już we wczesnym etapie przekazywania
literatury dzieciom. Dla mnie wojna nie była Star Wars. Dziś w szkołach
uczą się dzieci, których rodzice nie doświadczyli wojny, dlatego te historie
stają się dla nich abstrakcją. Dziecko bowiem ma naturalną skłonność do
wrzucania wszystkich wydarzeń, które nie należą do jego biograficznego
doświadczenia, do jednego worka. Prof. Zbigniew Mikołejko w książce–rozmowie Jak
błądzić skutecznie na pytanie, czy dawniej śmierć nie przerażała tak bardzo
jak dzisiaj, ponieważ była codziennością, odpowiedział: „Nic bardziej mylnego –
przerażała bardziej. Myśmy jednak tę śmierć odsunęli, uciekliśmy w jakieś tam
racjonalności. Naszych zmarłych wygnaliśmy na cmentarze poza miastami.
Umierających pozamykaliśmy w szpitalach i rozmaitych umieralniach, oddaliśmy w
ręce specjalistów od umierania. To jedna odsłona. Druga jest odwrotna –
pozornie. Bo siedzimy sobie oto przed telewizorem, jemy kanapkę i patrzymy na
wydęte zwłoki, które po przejściu tsunami leżą na plaży. Patrzymy na doły
śmierci gdzieś w Afryce, gdzie ludzie mordują się milionami, na ofiary wypadków
leżące wprost na jezdni w czarnych foliowych workach. Ta pornografia śmierci
zabija w nas wrażliwość na nią”.
Ewolucja
kultury wyprowadziła śmierć, chorobę i przemoc z codziennego doświadczenia
człowieka, ponieważ nie pasują one do dzisiejszej afirmacji życia. W
Skandynawii, ale także np. we Francji, istnieje praktyka omawiania na lekcjach
tematów trudnych: choroby, śmierci, bezrobocia, przemocy, depresji. Robi się to
w oparciu o literaturę dziecięcą i młodzieżową, a nie, jak u nas, literaturę
dla dorosłych, którą dzieciom trudno jest przyswoić. Szwedzi wiedzą, że nie
wolno zostawiać dzieci samych z problemami, których bez pomocy dorosłych nie są
w stanie zrozumieć. Dlatego dla polskiego, często młodego współczesnego
odbiorcy prawdomówność Babla, jego dociekliwość w szukaniu cech ludzkich na
ostrym skraju człowieczeństwa, tam, gdzie odnalezienie ich jest najtrudniejsze,
może pozostawać niewidoczna. A przecież właśnie tam każde takie znalezisko
staje się dowodem niepodważalnym.
Ale wielki talent nie uchronił Izaaka Babla
przed zbrodniczą machiną ZSRR. 16 maja 1939 roku został aresztowany przez NKWD.
Oskarżono go o działalność trockistowską, członkostwo w organizacji
terrorystycznej i szpiegostwo na rzecz Francji i Austrii. 26 stycznia 1940
roku, po trwającej dwadzieścia minut rozprawie bez obrońcy, skazano Izaaka
Babla na karę śmierci. Wyrok wykonano nad ranem następnego dnia w podziemiach
więzienia Butyrki.[2] Grób Błochina na cmentarzu
Dońskim w Moskwie, usytuowany tuż przy głównym wejściu, na wprost cerkwi,
dzieli jakieś sto kroków od symbolicznej mogiły ofiar stalinowskiego terroru.
Ich ciała palono w nocy w nieistniejącym już krematorium urządzonym w podziemiach
świątyni, prochy wrzucano do wykopanych za dnia dołów. Wśród tuzinów tabliczek
upamiętniających zamordowanych, marszałka Michaiła Tuchaczewskiego i innych, do
dziś nie ma tabliczki z nazwiskiem Babel. Jeden z największych pisarzy
rosyjskich XX wieku nie ma grobu, pomnika, muzeum czy choćby tablicy
pamiątkowej w mieście, w którym spędził niemal połowę życia.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz