15 lipca 2026

Królowa piękna z Jerozolimy

 

„Królowa piękna z Jerozolimy”

Sarit Yishai-Levi

Autorka/ (ur.1947 w Jerozolimie) izraelska dziennikarka. Pochodzi z sefardyjskiej rodziny, która mieszka w Jerozolimie od ośmiu pokoleń. Studiowała w Nissan Nativ Acting Studio, a następnie na Uniwersytecie w Tel Awiwie. Potem przez kilka lat grała w teatrze i filmie, jednak rozpoczęła pracę jako dziennikarka. Była pierwszą izraelską kobietą, która przeprowadziła wywiad z Jaserem Arafatem (podczas pierwszej wojny libańskiej w Bejrucie). Pracowała jako korespondentka dla różnych izraelskich gazet i czasopism, w tym At”, Monitin”, HaOlam HaZehiHadashot”. Prowadziła także izraelskie programy telewizyjne i radiowe w Los Angeles. Obecnie jest głównym korespondentem magazynu Olam Ha'Ishai”, prowadzi programy telewizyjne na temat turystyki i stylu życia.

Tłumaczenie/ Regina Gromacka

Tytuł oryginału/ he מלכת היופי של ירושלים

Tematyka/ Akcja Królowej piękna z Jerozolimy została umieszczona w Jerozolimie na przestrzeni kilkudziesięciu lat, przed powstaniem państwa izraelskiego, jak i już po jego ustanowieniu. Fabuła koncentruje się wokół sefardyjskiej rodziny Ermosa, którą prześladuje przekleństwo: jej członkowie wchodzą w związki małżeńskie pozbawione miłości. Opowiedziana w nielinearny sposób, podąża za Gawrielem Armozą, jego żoną Rozą Armozą i trzema córkami: Luną, Ryfką i Rachel. Gawriel jest dość stronniczy w stosunku do swojej najstarszej córki Luny, ale jego otwarte uczucie do niej sprawia, że ​​jego żona jest zgorzkniała, ponieważ nigdy nie okazał jej (żadnej) miłości. Kontrastująca dynamika prowadzi do wielu komplikacji w rodzinie.

Główny motyw/ Luna o zielonych oczach była najpiękniejszą kobietą w całej Jerozolimie. Jej córka Gabriela nie odziedziczyła po niej słynnej urody i wdzięku. Kobiety nie rozumieją się i nie potrafią znaleźć wspólnego języka, ale gdy dochodzi do tragedii, Gabriela odkrywa, że matka ma do zaoferowania znacznie więcej niż starannie pomalowane usta. Aby zrozumieć tę trudną relację, dziewczyna odkrywa różne wątki historii swojej rodziny: od prababki Mercady, znanej uzdrowicielki, kobiety surowej, zimnej i bezwzględnej; przez zgorzkniałą babcię Rozę, która sprzątała domy Anglików i nigdy nie zaznała szczęścia; po kochającą zabawę, promienną Lunę. Gabriela musi zmierzyć się z przeszłością o wiele bardziej złożoną, niż mogła przypuszczać i teraźniejszością, która bywa okrutna.

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

„Mimo ich błagań odmawiała wychodzenia z domu, wstydziła się, że ją Lunę, właścicielkę najpiękniejszych nóg w Jerozolimie, ludzie zobaczą na wózku inwalidzkim.”

„(…) kiedyś spytałam babcię Rozę, co to jest Bóg, a ona powiedziała mi, że Bóg jest tęczą na niebie.”

„U nas w rodzinie, Gabrielo, miłość to takie słowo, którego nigdy się nie wypowiada.”

„Zresztą, co to jest miłość? Kto to wie? Moje córki przed zamążpójściem mówiły: >Kocham Davida<, >Kocham Moiza<, >Kocham Elego<. A ja patrzę i mówię: Miłość? Prędzej Mesjasz nadejdzie.”

„Jakie to szczęście, że zostały nam tylko córki, bo mężczyźni w naszej rodzinie żenią się z kobietami, których nie kochają.”

„(…) miłość nie tylko jest ślepa, ale potrafi też oślepić, miłość może dać wielkie szczęście, ale też sprowadzić wielkie nieszczęście.”

„Przypomniałam sobie, jak babcia Roza powiedziała mi kiedyś, że nic nie ginie, bo istnieje kraina wszystkich zagubionych rzeczy, i tam, jak mówiła babcia Roza, znajdują się utracone wspomnienia, zapomniane chwile, zagubione miłości.”

„On został zaczarowany oczami matki, a teraz jego syn został zaczarowany oczami córki.”

„Atmosfera jest tak gęsta, że można by ją kroić nożem.”

„Ach, Tel Aviv, Tel Aviv. Ilekroć przyjeżdżał do białego miasta, czuł się jak turysta we własnym kraju.”

„To prawda, miał córki, były światłem jego życia, ale czy mężczyźnie wystarcza bycie ojcem, żeby czuł, że żyje?”

„Miłość, jeśli Bóg jej nie pobłogosławi, jest przeklęta i łączą się z nią piekielne męki.”

„Nie rozumiem, co znaczy, że ważą się historyczne losy, ale za to rozumiem ludzi, a u ludzi kobieta jest kobietą, a mężczyzna mężczyzną, nieważne, czy w czasie wojny, czy pokoju.”

„Odpuść nam nasze winy, niedobrze jest być bardzo piękną tylko kłopoty sprowadzi na nią ta uroda.”

„(...) gdyby na Uniwersytecie Hebrajskim były studia modowe albo hollywoodzkie, Luna już miałaby doktorat.”

„Dalej żyjesz jak księżniczka, podczas gdy twój ojciec już dawno przestał być królem.”

„Wygląd nie ma znaczenia, kobieto! Najważniejsze jest to, co człowiek robi w swoim życiu.”

„Słowa mają moc niszczenia, nawet nieumyślnie, nawet przy dobrych chęciach.”

„Zyskał od nas sklep, ale nie zyskał szacunku.”

„Miłość to wybór żony jako przyjaciółki na całe życie (…)”

„Bóg nie spełnił wszystkich moich próśb.”

„Dopóki nie znajdziesz kogoś do kochania potrzebujesz kogoś, kto będzie cię kochał.”

„Oto jestem kolejnym ogniwem w łańcuchu kobiet z rodziny Ermozów: Markeda-Roza-Luna-Gabriela. Czułam się z nimi połączona przeklętą nicią.”

Królowa piękna z Jerozolimy to epicka opowieść, której tłem są Jerozolima oraz Izrael z początków poprzedniego stulecia. Autorka snuje historię kilku pokoleń rodziny Ermozów. Gabriela, najmłodsza z familii, aby zrozumieć samą siebie, odkrywa dzieje swoich bliskich. Z jednej strony jest to proza kameralna, skupiona na emocjach przede wszystkim kobiet: prababki, babki, matki oraz jej sióstr. Z drugiej zaś strony powieść ma wymiar monumentalny, ponieważ poprzez obserwowane wydarzenia staje się zapisem przemian zachodzących w Izraelu: od panowania tureckiego, przez okupację brytyjską, aż po powstanie państwa. Autorka koncentruje się przede wszystkim na czterech bohaterkach: Rozie, Merkadzie, Lunie i Gabrieli. Ta ostatnia nie potrafi porozumieć się ze swoją matką; z pomocą przychodzą jej ciotka i babka, które stopniowo ujawniają wydarzenia z przeszłości oraz losy rodziny. Doświadczenia te w znaczący sposób wpłynęły na obecne życie bohaterek i odcisnęły na nim trwałe piętno. Historia zapisana na kartach powieści wywołuje ogrom skrajnych emocji. To poruszająca, wartościowa i wielowymiarowa opowieść o skomplikowanych relacjach, zwłaszcza na linii mąż–żona, a także o macierzyństwie, poświęceniu i tęsknocie.

Całą historię rodziny Ermozów tuż przed śmiercią opowiedziała Gabrieli jej babcia, Roza. Była to opowieść o stracie i przetrwaniu, o losie, który potrafi w jednej chwili odebrać wszystko, a w następnej   nieoczekiwanie odmienić życie. Gdy w Jerozolimie wybuchła epidemia cholery, matka i ojciec Rozy zmarli, pozostawiając ją samą z młodszym rodzeństwem. Miała dziesięć lat, kiedy została sierotą; Efraim miał zaledwie pięć. Jeden z braci, Nisim, uciekł do Ameryki. Drugiego, Rachamima, Turcy powiesili przy Bramie Damasceńskiej za odmowę wstąpienia do wojska. Roza i Efraim zostali sami, głodni i bosi. Każdego dnia dziewczynka chodziła na targowisko Machane Jehuda, już po zamknięciu straganów, zbierając z ziemi resztki: rozgniecione pomidory, nadpsute ogórki, czasem kawałek chleba. Tak uczyła się troski i odpowiedzialności, zanim jeszcze zdążyła nauczyć się dorosłego życia. Aby ocalić brata, zaczęła pracować jako służąca u Anglików. Tam, dzięki łaskawości jaśnie pani, dostawała przynajmniej coś do jedzenia. I wtedy, gdy miała szesnaście lat, los ponownie upomniał się o nią – Merkada wydała ją za swojego syna, Gawriela, a życie Rozy nagle skręciło w zupełnie inną stronę. Gawriel był bogaty i piękny, pożądany przez wszystkie dziewczęta Jerozolimy. A jednak Merkada wybrała właśnie ją – biedną sierotę, bez posagu i bez nazwiska. Dlaczego? Odpowiedź przyszła dopiero po latach. Wtedy Roza nie pytała. Przyjmowała dar, jakim była odmiana losu, z niedowierzaniem i wdzięcznością. Znała Gawriela z targu. W każdy piątek przychodziła po ser i oliwki rozdawane biednym na szabat przez jego ojca, Rafaela. Kto mógł przypuszczać, że to ona zostanie żoną Gawriela, matką jego córek? Jakie szanse miała sierota z dzielnicy Szam’a, pozbawiona rodziny i rodowodu, by wejść do domu Ermozów? A jednak stało się. Spośród wszystkich dziewcząt w Jerozolimie to ją Merkada wybrała na narzeczoną swojego syna. Roza sądziła, że śni. Choć dano jej czas do namysłu, odpowiedziała natychmiast „tak”. I tak, ni stąd, ni zowąd, zyskała dom, ubrania, jedzenie i rodzinę. Nie musiała już sprzątać u Anglików. Najważniejsze jednak było to, że w miejsce utraconych bliskich pojawili się nowi: mąż, dzieci, teściowa, w której pragnęła odnaleźć matkę, oraz rodzeństwo, które miało wypełnić pustkę po tych, których zabrała choroba i wojna.

Jednak w rodzinie Ermozów słowa „miłość” się nie wypowiadało. Gawriel nigdy nie zaszczycił Rozy powiedzeniem „kocham cię”. „Zresztą, co to jest miłość? Kto to wie? Można patrzeć i zastanawiać się: Miłość? Prędzej Mesjasz nadejdzie. Jakie to szczęście – zastanawiała się Roza – że zostały jej tylko córki, bo mężczyźni w tej rodzinie żenią się z kobietami, których nie kochają”. Słowo „miłość” mężczyznom w tej rodzinie nie przechodzi przez gardło. Ale istnieje mnóstwo historii miłosnych, które złamały serca Gawriela i jego ojca Rafaela. 


Pradziadek Gabrieli, Rafael, był bardzo zacnym człowiekiem, znawcą Tory, zagłębiał się w studia nad kabałą, a nawet przemierzył całą drogę z Jerozolimy do Safedu[1], żeby modlić się u świętego Ha-Ariego[2]. Powiadali, że Rafael poprzysiągł sobie w duchu, że wyrzeknie się ślubnego baldachimu i ceremonii zaślubin, i zamiast tego niemal zaczął składać śluby, że nie będzie płodził synów, tylko całkowicie i bez reszty odda się studiowaniu świętych ksiąg. Pewnego dnia, Rafael zdążał którąś z uliczek w Safedzie do synagogi Josefa Karo[3] i gdy tak szedł pogrążony w myślach, mamrocząc słowa modlitwy z półprzymkniętymi oczami, przypadkowo natknął się na młodą aszkenazyjkę[4], idącą z naprzeciwka. Rafael przestraszył się i podniósł głowę, a wtedy jego oczy napotkały jej „niebieskie jak morze i głębokie jak studnia” oczy. Dwa złote warkocze okalały jej twarz, jasna skóra była nieskazitelna. Rafael poczuł się tak, jakby ujrzał piękno samej Szechiny[5], więc czym prędzej zakrył oczy dłonią i poszedł w swoją stronę. Ale po tym spotkaniu przez wszystkie następne noce i dnie nie mógł wyrzucić ze swych myśli obrazu tej dziewczyny. Przychodziła do niego w myślach rano, kiedy się modlił, i wieczorem, gdy odprawiał wieczorne modlitwy. Postać aszkenazyjki, na którą natknął się w zaułkach Safedu, ścigała go jak zły duch i nie było dnia i nocy, żeby zdołał odpędzić  myśli o dziewczynie o niebieskich oczach i złotych warkoczach. Jednak ojciec Rafaela zeswatał go z inną dziewczyną, tak jak on sefaradyjką[6]: z Riwką Merkadę, piętnastoletnią córkę rabbiego Jochanana Tolego, pobożnego Żyda i wielkiego kupca. Rafael nie mógł okazać nieposłuszeństwa ojcu. Nawet nie przyszło mu do głowy żeby porozmawiać z ojcem o dziewczynie o niebieskich oczach, która pochodziła ze społeczności aszekenazyjskiej, bo dobrze wiedział, że takie rzeczy były zabronione. Jaki skandal i wstyd mogła przynieść rodzinie aszkenazyjska narzeczona. Tak bardzo sefaradyjczycy sprzeciwiali się małżeństwom z aszekenazyjczykami, że szanowny sir Moses Montefiore[7] we własnej osobie przyznawał nagrody w wysokości stu złotych napoleonów wszystkim tym, którzy zawarli małżeństwo mieszane. Jednak i tak wysoka zachęta pieniężna nie skłoniła nikogo aby zawrzeć mieszane małżeństwo sefaradyjsko-aszkenazyjskie. Z małżeństwa Rafaela z Merkadą urodził się syn, dziadek Gabrieli, Gawriel. Rafael Ermoza zakochał się w gwarnej i różnobarwnej atmosferze targu i wciąż wypatrywał wśród aszkenazyjskich kobiet napotkanych na ulicach Jerozolimy tej dziewczyny z Safedu. Choćby zakryta była od stóp do głów, jak to było w zwyczaju wśród pobożnych kobiet, rozpoznałby ją po niebieskich oczach.

W końcu Turcy opuścili Ziemię Izraela, a w ich miejsce przybyli Anglicy. Jakiś czas później syn Rafaela Gawriel wrócił z Ameryki i zaczął pracować w sklepie ojca. Sklep przynosił dobre zyski, sytuacja materialna rodziny znacznie się poprawiła. Merkada postanowiła znaleźć Gawrielowi narzeczoną, chłopak miał już dwadzieścia lat. Rafael i Merkada układali sobie w głowie listę wszystkich panien, które wchodziły w rachubę. Nie było to trudne. Koniec końców sefaradyjczycy tworzyli zamkniętą społeczność i dobrze się między sobą znali. Pewnego dnia Rafael siedział w drzwiach sklepu i wtedy zobaczył, jak nadchodzą. Starsza kobieta powłócząca nogami, utykająca, ubrana była na czarno od stóp do głów, za rękę trzymała młodą złotowłosą kobietę z dwoma warkoczami. Zbliżały się powoli. Oczy starszej pochwyciły jego wzrok i serce przestało mu bić. To była ona! Ona! Niebieskooka z Safedu. To ta kobieta, o której niebieskich oczach próbował zapomnieć od ponad dwudziestu lat. Rozpoznał ją bez żadnych wątpliwości. Jej oczy wciąż były tymi samymi niebieskimi oczami, które go zauroczyły. Nagle młoda kobieta, córka starszej podniosła wzrok i stanęła jak zaczarowana. Rafael podążył za nimi, żeby zobaczyć, co przykuło jej uwagę, i wtedy, ku swemu przerażeniu, ujrzał swojego syna Gawriela stojącego za ladą – jego wzrok jakby zatrzasnął się w spojrzeniu młodej aszkenazyjskiej dziewczyny. Tamtej nocy Gawriel nie mógł zasnąć, ponieważ myślał o dziewczynie, którą spotkał w sklepie. Od tamtej pory zachowanie Gawriela się zmieniło, późno przychodził z targu, stał się markotny, nawet nie chciał słyszeć o ślubie z wybraną mu przez rodziców dziewczyną. W głowie miał tylko rudowłosą aszkenazyjkę. Od tego momentu wszechświat przestał istnieć. Odrzucone przez Gawriela oświadczyny wywołały skandal, które omal nie rozerwały Jerozolimy na strzępy. Niebywała historia miłosna Rochel Weinstein, aszkenazyjki z Mea Szearim[8], i Gawriela Ermozy, sefaradyjczyka z Ohel Mosze, była na językach całego miasta. Nie dość, że Gawriel zakochał się w aszkenazyjce, w dodatku pobożnej dziewczynie, to jeszcze w biały dzień trzymali się za ręce na ulicy przy ludziach. Rafael wpadł w szał, Merkada zemdlała. Biada oczom, które to widziały. Na nic się zdały krzyki, płacz i rwanie szat, nie pomogły zaklinania, modlitwy i obrzędy. Aszkenazyjska dziewczyna Rochel została wypędzona z domu ojca i okryta wstydem. Parę nocy spędziła w przytułku dla starców w zamian za ścielenie łóżek i wynoszenie nocników. Gawriel był zagubiony i bezradny.

Roza, babka Gabrieli, miała szesnaście lat, kiedy poślubiła dwudziestoletniego Gawriela. Cóż, delikatnie mówiąc, piękna nie była. Merkada zemściła się na swoim ukochanym synu. Dała mu za żonę kobietę bez rodziny, bez rodowodu, bez pieniędzy i bez urody. Gawriel nawet słówkiem nie pisnął i nie zaprotestował. Dokładnie rok po pogrzebie swojego ojca Rafaela poślubił Rozę, mając poczucie winy, że sprawa z aszkenazyjką wepchnęła ojca do grobu. Był to ślub bez muzykantów, tak jak żenią się nędzarze, a nie członkowie rodziny Ermoza. Gawiel ożenił się z Rozą, nadal prowadził  sklep, chociaż odkąd zmarł jego ojciec, a Rochel została usunięta z jego życia, odwrócił się od swojego Boga i stał się świeckim Żydem. Z tego związku narodziła się matka Gabrieli – Luna. Wbrew przekonaniu Merkady o tym, iż nazwał córkę Luną, żeby ją ukarać za narajenie mu Rozy, naprawdę czuł, że światło księżyca w dniu narodzin dziecka rozświetliło jego życie na nowo.

Rodzina Gabrieli ma mnóstwo tajemnic, które dziewczyna powoli rozwiązuje. To w wielkim skrócie historia niekochania. W tej opowieści bardzo niewielu bohaterów jest bezgranicznie szczęśliwych i spełnionych. Ograniczenia, które narzucają sami sobie lub robi to społeczność, w której żyją, doprowadzają do tego, że ich biografie są pełne tęsknot i żalu. Ciekawa jest też powtarzalność losów. To także historia matki, która nie potrafi kochać swojej córki. Luna nie zauważa, jakie szkody czyni w psychice Gabrieli, nie potrafi pomóc córce w przezwyciężaniu bolesnego dziedzictwa.  Przede wszystkim jest to pomocna książka dla kobiet, które muszą uwolnić się z traum dzieciństwa, Yishai-Levi Sarit odważnie obala mit matki, jako istoty doskonałej, nastawionej na swoje dziecko i wyraźnie sprzeciwia się zamykaniu ust córkom, którym odmawia się prawa do wyrażenia swoich emocji i zrzucenia balastu cierpienia. Królowa piękna z Jerozolimy to także opis powielania wyniesionego z dzieciństwa sposobu budowania relacji z własną rodzicielką, a może to być jedynie odpowiedź na odczuwane głębokie niezadowolenie z własnego życia jako kobiety dorosłej. Tak czy inaczej, dochodzi do krzywdzenia dziecka przez najbliższą mu osobę. Roza nie kocha Luny, Luna nie potrafi kochać Gabrieli. Trauma pokoleniowa, jaką nosi w sobie cała rodzina Ermoza, obecna jest niemal na każdej stronie książki.

Sarit Yishai-Levi w swojej książce uchwyciła zarówno nierozerwalną nić łączącą pokolenia sefardyjskiej rodziny, jak i zawiłości codziennego życia w Jerozolimie. Ta powieść, przesycona widokami, dźwiękami i zapachami niczym jerozolimski targ, a przy tym tak bogata w szczegóły i kolorowa jak lewantyński gobelin, to poruszający opis pojednania matki i córki. Na podstawie książki nakręcono izraelski serial (2021–2023) pod tym samym tytułem. Jest to, moim zdaniem, absolutne arcydzieło. Dla zainteresowanych przesyłam również link do oficjalnego zwiastuna serialu. W obsadzie znaleźli się: Swell Ariel Or, Michael Aloni, Hila Saada, Itzik Cohen, Yuval Scharf, Israel Ogalbo, Eli Steen, Irit Kaplan, Mali Levi, Tom Hagi, Luna Mansour oraz Hisham Suliman.  królowa piękna z jerozolimy serial zwiastun - Szukaj w Google

 

 


[1] Święte miasto Safed należy do najbardziej urokliwych miejsc w Izraelu. To totalny mix mistycyzmu, religii i sztuki, a wszystko to w przepięknej scenerii XVI -wiecznego niebieskiego miasteczka.

[2] Przydomek wielkiego kabalisty, rabbiego Izaaka Lurii.

[3] Józef ben Efraim Karo (hebr. יוסף קארו; znany jako ha-Mechaber, pol. Autor, lub pod akronimem Maran, pol. Nasz Mistrz) (ur. 1488 w Toledo; zm. 24 marca 1575 w Safedzie) – jeden z największych rabinów, kabalista, czynny na przełomie XV i XVI wieku w Safedzie. Jedna z najważniejszych postaci w historii halachy (prawa żydowskiego), nadal będąca wielkim autorytetem dla wyznawców judaizmu.

[4] Aszkenazyjczycy (hebr. Aszkenazim) to odłam Żydów, głównie z terenów środkowej i wschodniej Europy. Nazwa wywodzona jest od opisanego w Starym Testamencie (Księga Jeremiasza) ludu Aszkenaz, mieszkającego na północ od ziem Izraelitów. Używana była od X w. najpierw na określenie Niemców, a od XI w. Żydów niemieckich, a wraz z ich migracjami rozciągnęła się stopniowo na Europę Środkową, Wschodnią i częściowo Zachodnią (Francja). Podstawowym wyróżnikiem aszkenazyjczyków był wykształcony przez nich język jidysz (od niem. jüdisch – żydowski). Była to mieszanka niemiecko-hebrajska z silnymi zapożyczeniami słowiańskimi, zapisywana za pomocą alfabetu hebrajskiego. Aszkenazyjczycy stosowali też inną wymowę hebrajskiego. Od Żydów sefardyjskich różniły ich także przepisy rytualne i obrzędy religijne, formy budownictwa religijnego oraz wyposażenie wnętrz sakralnych. W XVIII w. wśród zamieszkałych na ziemiach polskich Żydów zrodził się chasydyzm, który wywarł wielki wpływ na kulturę aszkenazyjską. W XIX w. Żydzi aszkenazyjscy mieszkali w przeważającej większości na terenach dawnej Rzeczpospolitej w granicach Rosji i Austrii, stanowiąc ok. 90 proc. ogółu ludności wyznania mojżeszowego. W II poł. XIX w. nastąpił rozkwit kultury i nauki w jidysz. Po I wojnie światowej najważniejszym ośrodkiem kultury aszkenazyjskiej była Rzeczpospolita. Przedwojenne fale migracji oraz Holocaust spowodowały całkowity zanik kultury aszkenazyjskiej na terenach środkowej i wschodniej Europy. Obecnie główne jej skupiska to USA i Izrael.

[5] Szechina (hebr.) – boska obecność w świecie.

[6] Sefardyjczycy (hebr. Sfaradim, jid. Sfardim) to nazwa Żydów zamieszkujących początkowo Półwysep Iberyjski. Od aszkenazyjczyków odróżniały ich rytuały religijne oraz język zw. ladino. Była to mieszanka judeohiszpańska oparta na średniowiecznym dialekcie kastylijskim, zapisywana przeważnie w alfabecie hebrajskim, ale czasem także łacińskim, z licznymi zapożyczeniami z greki, arabskiego i tureckiego. Po wygnaniu Żydów z Hiszpanii i Portugalii (XV–XVI w.) język i kultura sefardyjska rozprzestrzeniły się w basenie Morza Śródziemnego, głównie w granicach imperium osmańskiego. Już od średniowiecza charakteryzowała sefardyjczyków wyrafinowana kultura, nierzadko dominująca nad lokalnymi społecznościami. W XX w. liczne grupy Żydów sefardyjskich osiedliły się w obu Amerykach, Afryce Południowej i w Izraelu, gdzie obecnie jest ich największa liczba. Na ziemiach I i II Rzeczpospolitej społeczność sefardyjska miała dużo mniejsze znaczenie niż aszkenazyjska.

[7] Sir Moses Montefiore urodził się w 1784 roku we Włoszech, wychował się w Londynie. Stał się jednym z nielicznych żydowskich członków Giełdy „London Stock Exchange”. Reprezentował Rotszyldów w ich interesach. Był człowiekiem kierującym się miłością do innych Żydów, zwłaszcza tych, którzy osiedlili się w Erec Isroel - ziemi izraelskiej. Był ich rzecznikiem w stosunkach z władcami osmańskimi.

[8] Me’a Sze’arim – jedna z najstarszych dzielnic żydowskich w Jerozolimie, w Izraelu. Jest zamieszkana głównie przez żydów charedim i chasydów.

 

13 lipca 2026

ZŁUDA

 

„ZŁUDA”

Carmen Laforet

Autorka/ (ur. 6 września 1921 w Barcelonie, zm. 28 lutego 2004 w Madrycie) –  hiszpańska powieściopisarka i nowelistka, najbardziej znana z głośnej debiutanckiej powieści Złuda. Dzieciństwo i wczesną młodość spędziła w okresie wojny domowej na bezpiecznych Wyspach Kanaryjskich, gdzie kształciła się w Las Palmas. Po powrocie do Barcelony (1940) studiowała na tamtejszym uniwersytecie filozofię i literaturę. Następnie (1942) przeniosła się do Madrytu, gdzie studiowała prawo. W 1944 odniosła niespodziewanie wielki sukces literacki swą pierwszą powieścią Złuda, za którą przyznano jej Nagrodę im. Eugenio Nadala.

Tłumaczenie/ Kalina Wojciechowska

Tytuł oryginału/ es Nada

Tematyka/ Uważana za jedną z najlepszych hiszpańskich powieści XX wieku Złuda ma zapewnione miejsce wśród wielkich klasyków współczesnej literatury europejskiej. Swego czasu temat tej powieści był nowatorski i odważny, ukazywał bowiem brudne, złowrogie środowisko wielkiego miasta i stosunki rodzinne naznaczone nieufnością i egoizmem. Powieść postrzegano nawet jako alarmistyczną. Mimo zastosowania w utworze prostej fabuły i tradycyjnej struktury czasu młoda, 23-letnia autorka dała dowód swego talentu, tworząc nastrój, w którym dominują plugawe namiętności, przemoc i nienawiść –  przerażające dla głównej bohaterki, Andrei.

Główny motyw/ Andrea, pełna nadziei i złudzeń, podróżuje do Barcelony, by studiować filozofię i literaturę. Mieszka w domu swojej babci z krewnymi matki, niezdolnymi do okazywania uczuć oraz pozbawionymi psychicznej i moralnej równowagi. Miłośnik muzyki Roman to groźny maniak zamieszany w przemyt, który kończy się samobójstwem; niespełniony malarz okazuje się tyranem znęcającym się nad swoją żoną, a niezrównoważona Angustias tłumi swoje frustracje w klasztorze. Niesprzyjające okoliczności powodują, że Andrea ma poczucie długu wobec osób, które ją przygarnęły.

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

„Wszystko wydawało się niezgodne z moją wyobraźnią (…).”

„Przyjemnie jest patrzeć, jak śpią ci, których się kocha.”

„Tykanie zegarka budzi dziś we mnie mocniejsze wzruszenie niż wycie wiatru wśród skał.”

„Po raz pierwszy odczułam, choć tego nie rozumiałam, że zainteresowanie, które wzbudza jakaś osoba, i szacunek to dwie rzeczy, nie zawsze idące w parze.”

„Tak, czasami myślę, że przyjaźń jest lepsza niż uczucie rodzinne. Czasami można się bardziej przywiązać do kogoś zupełnie obcej krwi.”

„Któż jest na tym pięknym i plugawym świecie dość interesujący, żeby go ścierpieć?”

„Nie będziesz nic potrzebowała, kiedy ten dom i jego sprawy przytępią twoje uczucia…”

„Barcelona! Taka wspaniała i taka bogata, a jednak jak ciężkie tu może być życie!”

„Mnie się podobają ludzie, którzy patrzą na życie inaczej niż wszyscy, którzy mają inny sąd o rzeczach niż większość ludzi…”

„(…) człowiek porusza się zawsze w tym samym kręgu osób, choćby nie wiem ile robił obrotów.”

„Kto może zrozumieć tysiące nici, które łączą ludzkie dusze, i pojąć, dokąd sięgają słowa?”

„Może sens życia dla kobiety polega wyłącznie na tym, że ktoś ją odkryje, spojrzy na nią w taki sposób, że ona sama poczuje się ładna i promienna? Nie na patrzeniu, nie na słuchaniu cudzych słów, lecz na przeżywaniu własnych uczuć i wrażeń, własnych rozpaczy i radości. Własnej złości lub dobroci…”

„Większe tragedie rozgrywały się obok mnie, a mimo to pozostałam wobec nich obojętna aż do szyderstwa.”

„Po raz pierwszy uświadomiłam sobie, że wszystko ma dalszy ciąg, szarzeje, niszczy się jeszcze za życia. Że nasza historia kończy się dopiero ze śmiercią z rozkładem ciała…”

Wojna domowa dobiegła końca, ale Hiszpania nadal cierpiała z powodu jej następstw, gdy Andrea przyjechała do Barcelony ze swojego prowincjonalnego miasteczka, aby studiować literaturę na uniwersytecie. Była zafascynowana aurą tego magicznego miasta, ponieważ miała tylko mgliste dziecinne wspomnienia z wcześniejszych wizyt u swoich bogatych krewnych. Nic nie mogło tak uspokoić i zachwycić jej wyobraźni, jak to miasto gotyckie, wynurzające się ponad wilgotnymi domami zbudowanymi bez żadnego stylu pośród czcigodnych kamieni, powleczonych już uroczystą patyną wieków, jakby i one zaraziły się pięknością bazyliki Sagrada Familia. Była sierotą, żyjącą ze skromnego stypendium przyznanego jej przez państwo, aby umożliwić jej naukę. Kiedy przybyła do domu babci w środku nocy, odkryła, że rodzina nie jest już bogata – wręcz przeciwnie. Dom był stary, zaniedbany, brudny, przepełniony meblami i bibelotami, reliktami tego, kiedy rodzina była właścicielem całego domu, zanim musieli podzielić go na dwie części i sprzedać drugą połowę. Rodzinę otaczała taka sama gotycka aura, jak ich dom. Babcia była bardzo stara i słaba, a jej umysł zaczynał zawodzić. Ciotka Angustias była surową religijną dewotką, zdeterminowaną, aby utrzymać standardy przeszłości, nalegając, aby Andrea była jej posłuszna we wszystkim. Dwaj synowie babci, Juan i Roman, wydawali się być w nieustannej walce, która często prowadziła do dość ekstremalnej przemocy, nie tyle wobec siebie, co do najbliższych, na przykład Juan wyładowywał swój gniew i frustrację na swojej żonie, Glorii, którą rodzina uważała za społecznie niższej klasy. W rodzinie panowała ogólna atmosfera szaleństwa – tylko Gloria, outsiderka, wydawała się twardo stąpać po ziemi. W ciągu następnego roku Andrea stopniowo poznaje sekrety każdego członka rodziny i zaczyna rozumieć, co doprowadziło ich do obecnego stanu, rozkładu i wzajemnego antagonizmu.

Książka była napisana pod ograniczeniami wciąż nowej dyktatury generała Franco, dlatego Carmen Laforet unika w niej jawnej dyskusji na temat polityki i wojny domowej, samego ówczesnego reżimu, ale wyraźnie pokazuje deprywację i ubóstwo, z którymi borykało się w tym czasie wielu Hiszpanów. Pokazuje jednak również, że nie jest to żadne usprawiedliwienie – wiele rodzin radziło sobie w tej nowej rzeczywistości dość dobrze nie popadając w żadną patologię. Autorka jakby sugeruje nam, dlaczego bracia Ramon i Juan wybrali złą stronę w wojnie domowej, i chociaż Juan próbował temu zaradzić, zmieniając strony konfliktu, ale dopiero wtedy, gdy stało się jasne, kto okaże się zwycięzcą w tej bratobójczej wojnie. Autorka nie wydaje własnego osądu na temat tego, kto miał rację, a kto nie, ale intrygujące jest to, dlaczego posiada aż tak negatywne zdanie na temat upadającej rodziny, która przed wojną była bogata i szanowana. Jest znacznie mniej cyniczna w stosunku do ludzi, którzy radzili sobie całkiem dobrze pod rządami frankistów. Czy można wyczytać w powieści coś więcej niż tylko to, że autorka chciała, aby książka przeszła przez cenzurę? Nie jestem w stanie tego ocenić.

Barcelona w powieści jest fascynująca, jednak zimna i wymagająca. Obnażona. Odarta z bezkrytycznego przeżywania i magii zaułków. Miasto przypomina bohaterkę książki, samotną, pokrzywdzoną młodą dziewczynę z andaluzyjskiej prowincji, która po śmierci matki przyjeżdża do Barcelony na studia w poszukiwaniu siebie, z nadzieją na szczęśliwą odmianę losu. I tak oto przez całą powieść śledzimy niezwykle trudną walkę o siebie: emigrantka w starciu ze swoimi zupełnie nowymi emocjami, a wszystko to w scenerii miasta, którego mroczne tętno jest zarówno przygodą, jak i ogromnym wyzwaniem. Sama pisarka w późniejszych wypowiedziach przyrównuje Barcelonę do książki, która wydaje się tworzyć całość, ale gdy się ją otwiera, rozpada się.

Jedną z silnych przyjaźni Carmel Laforet była jej relacja z Karoliną Babecką, polską emigrantką. Ojciec Babeckiej był Polakiem, matka pochodziła z Katalonii. Na początku wojny cała rodzina uciekła do Barcelony, gdzie Polka zajmowała się szpiegowaniem przeciwko Niemcom i pomocą w ucieczkach polskich żołnierzy, które organizowali funkcjonariusze polskiego konsulatu honorowego. Choć Złuda jest powieścią fikcyjną, zawiera elementy autobiograficzne i w przyjaźni Andrei, bohaterki powieści z Eną można się dopatrzeć inspiracji relacją pisarki z Karoliną Babecką. Bohaterka książki, mimo że ma zapewniony dach nad głową, skazana jest na obłęd i dziwactwa dalszej rodziny z ulicy Aribau, u których zamieszkuje. Jej entuzjazm spowodowany wrażeniami z nowego miasta opada i zaczyna się zmieniać w pesymizm i zgorzknienie. Przyjaźń z Eną jest dla niej wybawieniem od toksycznego środowiska, a sama Ena wzorem do naśladowania. To dzięki nowej bratniej duszy na nowo rodzi się w niej optymizm i chęć odkrywania miasta, przyjaciółka wprowadza ją w nowe środowisko uniwersyteckie i dodaje życiu blasku. Choć spośród głównych bohaterek Złudy tylko Andrea jest emigrantką, której poczucie wyobcowania zostaje nakreślone z wielką siłą, pisarka i jej polska przyjaciółka znalazły się w podobnych okolicznościach, choć z różnych powodów. Babecka uciekła wraz z rodziną przed wojną, Laforet przed macochą, która „przez swoją okrutną zazdrość nie pozwalała nawet na chwilę pobytu ojca z córką sam na sam”. Stały się nierozłączne.

Książka uważana jest za klasykę literatury egzystencjalnej i część hiszpańskiego tremendyzmu, który najwyraźniej charakteryzował się tendencją do podkreślania przemocy i groteski. Warto poznać, czym jest ten styl literacki, ponieważ z pewnością groteskowość i przemoc w książce nabiorą dla nas większego sensu. Jeśli chodzi o egzystencjalizm, to dla wielu bohaterów niewątpliwie istnieje egzystencjalny niepokój, ale sama Andrea wydaje się być nietknięta – przez większość czasu czuje się bardziej obserwatorem niż samą uczestniczką i mimo młodego wieku często wydaje się bardziej dorosła niż dorośli wokół niej. Istnieje również poczucie absurdu, które w jakiś sposób sprawia, że przemoc wydaje się niemal groteskowa, dzięki czemu nie jest tak ponura w tonie, jak sugeruje gotycka treść. W rzeczywistości przez większość czasu przewija się przez nią dość silna tendencja do czarnego humoru. 


Nie jestem pewny, czy naprawdę w pełni zrozumiałem tę książkę – czytelnikom, którym brak jest znajomości konwencji zarówno egzystencjalizmu, jak i tremendyzmu, książka może sprawić trochę trudności w zrozumieniu, można przegapić wiele niuansów, które byłyby jaśniejsze dla ludzi przesiąkniętych tymi szkołami, a niezbędna ostrożność Laforet wokół ówczesnej polityki utrudnia nam czytelnikom umieszczenie jej w politycznym spektrum, co oznacza, że nie możemy do końca powiedzieć, jak stronnicze były jej przedstawienia różnych części społeczeństwa, które występują w powieści.

Podobała mi się groteskowa rodzina, ich walki i rywalizacja, i chociaż myślałem, że Laforet nie daje nam wiele obrazów z codziennego życia Barcelony, zamiast tego przywołuje atmosferę niemal halucynacyjnej, nieco koszmarnej nierzeczywistości, która moim zdaniem była bardzo skuteczna w symbolizowaniu miasta pogodzonego z następstwami wojny, w której obywatele walczyli i zabijali się nawzajem na ulicach zaledwie kilka lat wcześniej. Nie ma poczucia powrotu do status quo sprzed wojny – Andrea wydaje się być uosobieniem nowego pokolenia patrzącego z zainteresowaniem na przeszłość, ale bez chęci jej ponownego przeżywania. Książka została napisana w 1945 roku, wciąż zbyt wcześnie, aby ktokolwiek mógł wiedzieć, jak rozwinie się powojenna Hiszpania, a to poczucie niepewności wydaje się być uchwycone w braku wizji Andrei na temat jej własnej przyszłości.

Widzimy przepaść, która oddziela bogatych od biednych, a rodzina Andrei zalicza się do tej drugiej kategorii. Żyli w brudzie, w ciasnocie i powoli dokańczali swój biedny żywot. Ale czytelnik ma wrażenie, że ich ubóstwo jest ich własnym dziełem. Mieszkańcy małego mieszkania przy ulicy Calle de Aribau są aktorami w makabrycznym, współzależnym dramacie. Sadystyczny i manipulacyjny wujek Roman to planeta, wokół której inni krążą jak droga asteroidów, zderzają się i rozbijają, co wprawia go w rozbawienie. Istnieje też szalony wujek Juan, oraz Gloria jego maltretowana żona i ich dziecko (zawsze jakby na skraju śmierci); do tego pobożna i obłudna ciotka Augustias; groteskowa pokojówka Antonia, niewolniczo oddana Romanowi; niejasna, słodka babcia Andrei. Złuda wydaje się być opowieścią gotycką.

Dom jest pełen napięć i walk, często z powodu starych nieporozumień, które rozciągają się przez wiele lat. Podłoże artystycznej i romantycznej zazdrości napędza konflikt Romana i Juana, ponieważ Roman był kiedyś w romantycznym związku z Glorią. W końcu ciotka Angustias ucieka z domu, przenosząc się do klasztoru, aby nie być świadkiem nieporozumień oraz aby uniknąć konfrontacji z powodu sekretu o długotrwałym, niefortunnym romansie z żonatym mężczyzną. Andrea dowiaduje się o podejrzanych działaniach członków swojej rodziny. Podąża za swoim wujkiem Juanem, który pewnej nocy zaczął śledzić Glorię, która poszła do baru swojej siostry tylko po to, aby ją prosić o pożyczenie pieniędzy na lekarstwo dla dziecka. Tam dowiadują się, że większość pieniędzy, które Juan rzekomo zarobił na sprzedaży swoich obrazów, została faktycznie zarobiona przez „hazard” Glorii w barze, z sugestią, że wspomniany „hazard” jest prawdopodobnie przykrywką dla prostytucji Glorii. Tymczasem Roman zarabia pieniądze, nielegalnie sprzedając towary na czarnym rynku.

Na uniwersytecie Andrea zaprzyjaźnia się z zamożną i charyzmatyczną młodą dziewczyną o imieniu Ena. Chociaż ich różnica w statusie społecznym tworzy lekkie niedopasowanie między dwiema dziewczynami, stają się bardzo sobie bliskie. Rodzice Eny często zapraszają Andreę na kolację, Andrea z ochotą dołącza do Eny i jej chłopaka Jaime do wspólnych  wycieczek. Chociaż Ena kocha Jaime, w końcu zrywa z nim, ponieważ ma inny plan, chce zostać kochanką wuja Andrei, Romana. W dalszej części powieści matka Eny ujawnia, że spotykała się z Romanem, gdy była młodą dziewczyną. Andrea w końcu dowiaduje się, że związek Eny z Romanem jest wykorzystywany tylko do zemsty za złe traktowanie jej matki wiele lat temu. Związek Eny z Romanem sprawia, że z czasem przyjaciółki oddalają się od siebie. Po jakimś czasie Andrea zaprzyjaźnia się z kolegą ze studiów. Pons (bo tak ma na imię ten chłopak) należy do grupy młodych artystów i filozofów z barcelońskiej bohemy, z których wielu wywodziło się z bogatych i inteligenckich rodzin. Gdy Andrea zbliża się do grupy, zdaje sobie sprawę, że Pons jest w niej zakochany. Dziewczyna dostrzega w tym szansę dla siebie, przecież tą znajomość może wykorzystać do ucieczki od życia w tej zaburzonej i niebezpiecznej rodzinie. Ostatecznie postanawia porzucić grupę znajomych, ponieważ zaczyna postrzegać ich jako pretensjonalnych, rozczarowujących i próżnych. „Jedni rodzą się, żeby żyć, inni po to, aby pracować, a jeszcze inni, żeby przyglądać się życiu. Mnie przypadła mała i przyziemna rola obserwatora. Nie sposób wyjść z tego kręgu. Nie sposób się wyzwolić. Straszne cierpienie było dla mnie w tej chwili jedną rzeczą realną” — stwierdza Andrea.

Warto w tym miejscu otworzyć nawias: dominujący współcześnie sentymentalny skrypt narracyjny może się wydawać zaskakujący, biorąc pod uwagę fakt, że pisarstwo kobiet w Hiszpanii ma ciekawą „buntowniczą” tradycję, zapoczątkowaną w latach powojennych właśnie przez Carmen Laforet. Laforet wprowadziła do literatury nowy typ bohaterki, odbiegający od miłosnych narracji pisanych i powszechnie czytanych przez kobiety w latach 40.  XX wieku. Bohaterka Złudy, Andrea, jest myślącą samodzielnie, niezależną młodą kobietą, która nie godzi się na podporządkowanie swojego życia tradycyjnym wzorcom, rysującym się jako alternatywa między mieszczańskim małżeństwem a religijną rezygnacją.

Pluskwy atakują pokoje, a postacie mają przebarwione zęby; dziecko Glorii prawie umiera na zapalenie płuc, chorobę niedożywionych. Są to przebłyski poważnych niedostatków, które, jak twierdzi historyk Miguel Ángel del Arco Blanco, Franco wykorzystał do konsolidacji swojej władzy. Pod rządami Franco dzieła literackie podlegały ścisłej cenzurze egzekwującej konserwatywne wartości i faszystowską narrację wojny domowej. Jak to czasami bywa ze sztuką tworzoną w ograniczonych okolicznościach, społeczna i polityczna krytyka osadzona w powieści Laforet jest tym bardziej niezwykła, biorąc pod uwagę jej twórczą grę z tym, co można, a czego nie można powiedzieć bezpośrednio. Poza rozproszonymi odniesieniami do wojny rzadko wymienia się sytuację polityczną. Jednak atmosfera jest przytłaczająca: ze ścian sączy się wilgoć, żaluzje zasłaniają światło dzienne. Nawet samo powietrze jest ciężkie. Życie rodzinne to gotycki koszmar, replikowany za tysiącem „zaciemnionych balkonów” w Barcelonie i poza nią.

To mieszkanie i inne podobne, to „nawiedzone” domy zamieszkane przez „duchy” dawnej przemocy – ale także przez ocalałych. Wojna domowa nastawia sąsiada przeciwko sąsiadowi, brata przeciwko bratu. Próbują żyć obok siebie, pozornie nierozwiązywalny konflikt między Juanem i Romanem pokazuje, jak przemoc można ujarzmić lub udomowić, a mimo to wciąż bąbelkuje pod powierzchnią. Dla Andrei jedyną ulgą od duszącego mieszkania jest uniwersytet. Tam zaprzyjaźnia się z ludźmi w jej wieku, którzy zapewniają komfort psychiczny z dala od upiornego świata, w której żyje jej rodzina. W bezbronnej z pozoru dziewczynie drzemie jednak siła, która chroniła ją przed rozpaczą i żądzą zemsty za doznane upokorzenia i krzywdy.

Istnieje pewnego rodzaju fabuła, odnosząca się do wujów i ich przeszłości, a także jest to rodzaj historii o dojrzewaniu Andrei. Ale obie te rzeczy są drugorzędne w stosunku do ogólnego charakteru książki – polityka ciąży nad powieściowym światem niby złowieszcza cisza; jest jak złośliwy nowotwór, który toczy i niszczy wszystko bez wyjątku: zatęchły uniwersytet, skostniałe mieszczańskie rodziny, kryjące moralną zgniliznę pod pancerzem dobrych manier, zagubionych młodzieniaszków, którzy nie wiedzą co robić i dokąd się zwrócić, by uciec z tego piekła nudy, ograniczeń, lęków, prowincjonalnych uprzedzeń i niesłychanego zamętu. Przeczytałem książkę już jakiś czas temu i utkwiła mi w pamięci, rosnąc w siłę, im więcej o niej myślałem, stopniowo zacząłem ją bardziej doceniać i rozpoznawać, dlaczego jest uważana za klasykę najwyższej jakości.