24 sierpnia 2026

Wyspa skazańców

 

„Wyspa skazańców”

 Dennis Lehane

Autor/ (ur. 1965 r.), amerykański pisarz, autor powieści kryminalnych oraz scenarzysta. Dorastał w Bostonie. Zanim stał się pełnoetatowym pisarzem, pracował jako opiekun niepełnosprawnych umysłowo i molestowanych dzieci, był także kelnerem, parkingowym, szoferem limuzyny, ekspedientem w księgarni i ładowaczem naczep. Jego pierwsza powieść, Wypijmy, nim zacznie się wojna, zdobyła w 1995 roku Shamus Award. Od tego czasu wydał dziewięć powieści, które przetłumaczono na ponad 30 języków i które stały się bestsellerami – wśród nich takie perełki jak: Ciemności, weź mnie za rękę, Pułapka zza grobu, Gdzie jesteś, Amando?, Modlitwy o deszcz, Rzeka tajemnic, Wyspa skazańców, Miasto niepokoju, Mila księżycowego światła i Nocne życie.

Tłumaczenie/ Sławomir Stuniarz

Tytuł oryginału/ en-us Shutter Island

Tematyka/ Główny bohater powieści Wyspa skazańców został przedstawiony jako osoba cierpiąca na poważny przypadek schizofrenii, będącej skutkiem traumatycznych przeżyć wojennych. Do najważniejszych z nich należą m.in. wydarzenia z czasów wojny – Teddy Daniels podczas walk w Dachau zabił setki żołnierzy, a także poczucie winy spowodowane tym, że nie zaprowadził swojej żony Dolores do psychiatry. Tragiczna kulminacja nastąpiła w chwili, gdy jego żona niespodziewanie zamordowała ich troje dzieci, topiąc je w stawie. Zmuszony do zabicia ukochanej żony, Teddy do końca życia nosił w sobie żal i poczucie straty całej rodziny. Nie potrafił uciec od rzeczywistości i nieświadomie pogrążył się w zaburzeniach psychicznych. Fikcyjna historia autorstwa Dennisa Lehane’a opiera się na podejściu psychoanalitycznym, czerpiącym z teorii Zygmunta Freuda.

Główny motyw/ Akcja wydanej w 2003 roku powieści Dennisa Lehane’a Wyspa skazańców rozgrywa się latem 1954 roku, kiedy amerykański szeryf Teddy Daniels przybywa na wyspę Shutter, gdzie mieści się szpital Ashecliffe dla obłąkanych. Wraz ze swoim partnerem, Chuckiem Aule, wyrusza na poszukiwanie zbiegłej pacjentki, morderczyni Rachel Solando, gdy nad wyspę nadciąga huragan. Jednak nic w szpitalu Ashecliffe nie jest takie, jak się wydaje. Teddy Daniels również nie. Czy przybył tam, by odnaleźć zaginioną pacjentkę? A może został wysłany, by zbadać pogłoski o radykalnych metodach leczenia stosowanych w Ashecliffe? Im bardziej Teddy i Chuck zbliżają się do prawdy, tym bardziej staje się ona nieuchwytna – i tym mocniej obaj zaczynają podejrzewać, że nigdy nie opuszczą Shutter Island. Bo ktoś, lub coś  próbuje doprowadzić ich do szaleństwa…

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

„Jeśli czas naprawdę jest dla mnie ciągiem zakładek, to odnoszę wrażenie, jakby ktoś potrząsnął księgą mego życia i powypadały z niej pożółkłe paski papieru, etykiety pudełek z zapałkami i spłaszczone mieszadełka do kawy, a stronice z pozaginanymi rogami zostały wygładzone.”

„Widzisz, jedni za morzem przepadają, a inni w nim przepadają.”

„Moim zdaniem piękno rzeczy istnieje w umyśle tego, który ją ogląda.”

„Najpierw niech pan zobaczy obóz zagłady, doktorze, a potem podzieli się ze mną swoimi uczuciami wobec Boga.”

„Ten świat na każdym kroku uświadamia tylko człowiekowi jego ubóstwo, przypomina mu, czego nie ma, czego nigdy nie posiądzie i co utracił, nie zdążywszy się tym nacieszyć.”

„Wiecie, panowie, co przypomina dziedzina zdrowia psychicznego w obecnych czasach? (…) Pole bitwy. Toczy się na nim wojna, ideologiczna, filozoficzna, a nawet psychologiczna.”

„Oto iście kafkowski dylemat, w całej swej jaskrawości.  Jeśli ktoś nie jest wariatem, ale inni ogłosili światu, że jest, wszystkie jego protesty tylko umacniają świat w przekonaniu, że zwariował.”

„Uzasadnione protesty stanowią zaprzeczenie. Słuszne obawy nazywane są paranoją. Instynkt samozachowawczy przemianowany zostaje na mechanizm obronny. W tej sytuacji jest się z góry skazanym na porażkę.”

„Mózg wysyła neuroprzekaźniki do układu nerwowego. To mózg steruje bólem. Steruje lękiem. Snem. Empatią. Głodem. W rzeczywistości mózg zarządza wszystkim, co kojarzymy z sercem, duszą czy układem nerwowym. Wszystkim.”

„Hitlerowcy wykorzystywali Żydów. Sowieci mieli do dyspozycji więźniów w gułagach. A my eksperymentowaliśmy na pacjentach na Shutter Island.”

„Bóg uwielbia przemoc i gwałt.”

„Przemoc przychodzi nam łatwiej niż oddychanie. Toczymy wojny. Składamy całopalne ofiary. Łupimy, rwiemy na strzępy ciała naszych braci. Pola naszych bitew usłane są cuchnącymi trupami.”

„Zmęczeni jesteśmy lękiem, zmęczeni smutkiem, zmęczeni bezradnością, zmęczeni samym zmęczeniem. Marzy nam się, żeby znów było jak za dawnych lat, chociaż nawet ich nie pamiętamy, a przy tym, paradoksalnie, na łeb, na szyję przemy w przyszłość. A cierpliwość i wyrozumiałość pierwsze padają ofiarami postępu.”

„I jak tam jest w szerokim świecie? To samo gówno, tylko inne języki.”

„Świat jest bezwzględny. Nic nikomu za darmo nie daje. Raczej odbiera.”

Książka rozpoczyna się prologiem doktora Sheehana, który początkowo wydaje się niezrozumiały i pozbawiony sensu, dopiero po zakończeniu lektury nabiera on właściwego znaczenia. Właściwa akcja rozpoczyna się w momencie, gdy Teddy Daniels znajduje się na promie płynącym na Shutter Island, gdzie mieści się Ashecliffe Institution – ośrodek dla osób chorych psychicznie, które dopuściły się zbrodni z użyciem przemocy. Zarówno Teddy, jak i jego partner Chuck są amerykańskimi szeryfami federalnymi, jednak stanowią swoje przeciwieństwa. Choć obaj są weteranami wojennymi, Chuck przedstawiany jest jako łagodny i spokojny, podczas gdy Teddy to mężczyzna twardy, pokryty bliznami i zmagający się z własnymi demonami.

Żona Teddy’ego, Dolores, została niedawno zamordowana przez podpalacza Andrew Laeddisa. Bohater wspomina również, że już w dzieciństwie łączyła go z ojcem trudna i niezdrowa relacja. Interesujące wydaje się zestawienie Teddy’ego i Chucka jako partnerów – można odnieść wrażenie, że Chuck pełni wobec niego rolę swoistego „głosu rozsądku” lub „dobrego anioła”. Obaj przybywają do Ashecliffe w związku z zaginięciem jednej z pacjentek, Rachel Solando, skazanej za zamordowanie własnych dzieci, w których istnienie nadal wierzyła. Instytucja ta znana jest z wykorzystywania przestarzałych i kontrowersyjnych metod leczenia psychiatrycznego, takich jak lobotomia, elektrowstrząsy czy inne nieludzkie formy terapii. Sama wyspa opisywana jest jako miejsce mroczne i odizolowane, o ponurej, przytłaczającej atmosferze.

Na miejscu bohaterowie spotykają doktora Crawleya, który kieruje szpitalem. Początkowo sprawia on wrażenie człowieka aroganckiego i nieprzyjemnego, zirytowanego obecnością federalnych agentów. Dopiero z czasem jego zachowanie zaczyna wydawać się bardziej zrozumiałe. Teddy i Chuck udają się następnie do pokoju Rachel, który okazuje się niewielki i pozbawiony jakichkolwiek miejsc, w których można by się ukryć lub przez które można by uciec. Znajdują tam jednak tajemniczą notatkę z napisem: Zasada Czterech: Ja Jestem 47, Oni To 80 + Wy Jesteście 3, My Jesteśmy 4, Ale Kim Jest 67?” Początkowo znaczenie tego komunikatu pozostaje niejasne, jednak z czasem okazuje się ono kluczowe dla zrozumienia całej intrygi. Teddy i Chuck dochodzą do wniosku, że przy tak rygorystycznych środkach bezpieczeństwa Rachel musiała otrzymać pomoc w ucieczce i nadal przebywa na wyspie, ponieważ fizycznie niemożliwe byłoby jej opuszczenie.

Wkrótce obaj dowiadują się, że doktor Sheehan opuścił wyspę na krótki urlop mniej więcej w tym samym czasie, gdy zaginęła Rachel. Teddy i Chuck zaczynają podejrzewać, że oboje mogli się w sobie zakochać i uciec razem. Doktor Crawley nalega, by kontynuowali poszukiwania, lecz Teddy jest przekonany, że ich obecność nie ma już sensu i zamierza odpłynąć pierwszym promem. Tej nocy śni o Dolores, która we śnie nakazuje mu policzyć łóżka i ujawnia, że Andrew Laeddis, jej zabójca, znajduje się wśród pacjentów Ashecliffe. Ten sen stanowi poruszający moment ukazujący cierpienie Teddy’ego oraz jego nieustanną tęsknotę za zmarłą żoną.

Rano Teddy i Chuck rozmawiają o nadchodzącej burzy, która prawdopodobnie uniemożliwi im opuszczenie wyspy. Teddy twierdzi, że udało mu się złamać kod Rachel, jednak jego interpretacja okazuje się niejasna. Analizując zapis, obaj dochodzą do wniosku, że dotyczy on życia Rachel, choć wciąż nie potrafią wyjaśnić znaczenia liczby 67. W tym fragmencie doktor Crawley zachowuje się podejrzanie – sprawia wrażenie, jakby wiedział, co oznacza tajemnicza liczba, ale celowo to ukrywa. Scena ta wydaje się istotna dla zrozumienia samego Teddy’ego, który ujawnia swoje zdolności analityczne i determinację w dążeniu do prawdy.

Podczas przesłuchań pacjentów Teddy pyta jedną z kobiet, czy zna kogoś o imieniu Andrew Laeddis. Kobieta reaguje lękiem, ale zaprzecza. Chuck dopytuje Teddy’ego o tę historię, a ten opowiada mu o śmierci swojej żony. W retrospekcji ukazany zostaje ostatni dzień Teddy’ego z Dolores, z której zachowania wynika, że mogła cierpieć na zaburzenia psychiczne. Opis ten różni się od wcześniejszych wspomnień bohatera, co sugeruje, że Teddy idealizuje przeszłość i wybiórczo zachowuje w pamięci jedynie dobre chwile. W dalszej części fabuły Chuck dowiaduje się, że Teddy odkrył, iż Laeddis został przeniesiony do Ashecliffe kilka miesięcy wcześniej, co tłumaczy jego obecne zaangażowanie w sprawę. Choć Chuck stara się okazać zrozumienie, domaga się, by Teddy ujawnił swoje prawdziwe intencje wobec Laeddisa. Teddy unika jednak odpowiedzi, co może świadczyć o jego wewnętrznym zagubieniu i braku jasności co do własnych motywów.

Teddy pozwala jednemu z pacjentów napisać coś w swoim notesie; gdy wraz z Chuckiem odczytuje wiadomość, widzi jedynie słowo: Uciekaj. Wkrótce obaj wyruszają na eksplorację wyspy, gdzie natrafiają na stos ułożony z trzynastu kamieni – liczby pojawiającej się wcześniej w kodzie Rachel. Teddy interpretuje to jako znak i kontynuuje poszukiwania. W rozmowie z Chuckiem wspomina, że czytał o eksperymentach prowadzonych na pacjentach z użyciem leków psychotropowych, a następnie ujawnia, iż od dawna interesował się zarówno Ashecliffe, jak i samym Laeddiseem. Okazuje się, że już wcześniej próbował uzyskać dostęp do wyspy, lecz wówczas otrzymał informację, że taki pacjent w ogóle nie istnieje. W tym momencie fabuły widać wyraźnie, że Teddy zaczyna tracić stabilność emocjonalną. Śmierć żony wciąż go prześladuje, a obsesja na punkcie Laeddisa staje się jego głównym motywem działania. Chuck zaczyna natomiast dostrzegać niepokojące zbieżności – przypomina, że Teddy kontaktował się z Ashecliffe rok wcześniej, a teraz został przydzielony do sprawy Rachel. Coraz wyraźniej sugeruje, że w całej tej sytuacji może kryć się spisek. W pewnym momencie Chuck wysuwa hipotezę, że Rachel wcale nie istnieje, a cała misja została zaaranżowana, by zwabić Teddy’ego na wyspę i zatrzymać go tam na stałe. Teddy, próbując uspokoić partnera, tłumaczy, że działa na polecenie senatorów, którzy chcą sprawdzić sposób wydatkowania środków przeznaczanych na instytucję. Jednak w tym momencie narracja zaczyna budzić wątpliwości: zarówno Chuck, jak i czytelnik mogą odczuwać, że zbyt wiele elementów łączy się w jedną, niepokojąco spójną całość. 


Po zażyciu leków Teddy ma dziwny, niepokojący sen. Pojawiają się w nim dzieci oraz Dolores. Śni także o Andrew. W wizji Teddy marzy o miłości do Rachel, a jego umysł nieustannie miesza postaci Dolores i Rachel, jakby granica między nimi całkowicie się zatarła. Przyszło mi wtedy do głowy, że jeśli Dolores była chora psychicznie, Teddy może dostrzegać w Rachel podobne cechy – i właśnie dlatego czuje z nią tak silną, emocjonalną więź. We śnie Teddy i Rachel decydują się rozpocząć wspólne, nowe życie. Rachel mówi, że teraz wszystko jest w porządku i że nie skrzywdzi ich dzieci. Zacząłem się wówczas zastanawiać, czy scena ta nie symbolizuje samotności Teddy’ego – jego desperackiego pragnienia odzyskania utraconego życia, o którym kiedyś marzył, oraz głębokiej tęsknoty za poczuciem bliskości.  Jest tak zrozpaczony, że próbuje odnaleźć namiastkę dawnego szczęścia w każdej osobie, która przypomina mu o jego przeszłości. To marzenie o spokoju, którego nie potrafi już osiągnąć na jawie. Po przebudzeniu Teddy widzi doktora Crawleya, który pyta go o Dolores. Teddy opowiada, jak bardzo za nią tęskni: widać w nim nie tylko smutek, lecz także przytłaczające poczucie winy. Później odnajduje Chucka, który zdradza mu, że zakradł się do gabinetu doktora Sheehana. Choć nie znalazł tam zbyt wiele, odkrył w kalendarzu zablokowane dni, oznaczone wpisem pacjenta numer 67.

Tej nocy Teddy ponownie rozmyśla o Dolores i o początkach ich związku. Sposób, w jaki opisuje ich miłość, wydaje się niezwykle czysty i szczery: jak wspomnienie czegoś, co już dawno przeminęło, ale wciąż boli. Wydaje się, że właśnie wtedy Teddy doznaje olśnienia: wraca do kodu Rachel i zaczyna go analizować. Rozkłada wszystko na czynniki pierwsze i dochodzi do wniosku, że chodzi o kogoś o nazwisku Andrew Laeddis. Pomyślałem wtedy, że to naprawdę niesamowita książka: taka, która trzyma w napięciu do ostatnich stron. Zacząłem się zastanawiać, czy fakt, że dopiero tak późno odkrywamy prawdę o tym, że Andrew i Teddy to ta sama osoba, nie ma na celu pogłębienia przepaści między ich tożsamościami. Bo choć obaj są jednym człowiekiem, w pewnym sensie istnieją niezależnie od siebie — jak dwa odbicia w lustrze, które nigdy nie mogą się spotkać. Widzimy różne oblicza Andrew: tego, którego zna Teddy – podpalacza, strażnika, postać pełną gniewu i przemocy, oraz tego prawdziwego Andrew, byłego weterana wojennego, który uciekał w alkohol, by nie stawić czoła rozpadającemu się życiu rodzinnemu. A obok nich istnieje jeszcze Teddy – wersja samego siebie, jaką stworzył jego umysł, by móc dalej funkcjonować. To, kim naprawdę jest, pozostaje niejasne. W pewnym momencie zacząłem się nawet zastanawiać, czy „Teddy” nie jest wytworem syna Andrew, Edwarda, zamordowanego przez własną matkę, i czy cały świat przedstawiony nie jest tylko symbolicznym echem tej tragedii.

Crawley również coś ukrywał, przed samym sobą i przed innymi. Ukrywał fakt, że jego instytucja chyli się ku upadkowi, a stosowane tam metody terapeutyczne balansują na granicy etyki. Udawał, że prowadzone eksperymenty i złożone terapie mają na celu przełom w leczeniu, podczas gdy często bardziej szkodziły pacjentom, niż im pomagały. On i Sheehan zachowywali się tak, jakby chcieli uchronić Andrew przed lobotomią, ale jeśli rzeczywiście mieli takie możliwości, dlaczego po prostu tego nie zrobili? Nawet jeśli Andrew był agresywny, nie oznaczało to przecież, że zasługiwał na to, by zostać zamienionym w bezwolnego człowieka. Wydaje mi się jednak, że w gruncie rzeczy Andrew sam nie chciał już żyć z ciężarem tego, co zrobił. To właśnie Teddy, jego iluzoryczne alter ego, pozwolił mu na ucieczkę. Dzięki niemu Andrew mógł nie być sobą, mógł odrzucić swoją winę i żyć w świecie, który choć zbudowany na kłamstwie, był mniej bolesny niż rzeczywistość. W końcu może łatwiej jest stracić rozum, niż w pełni poczuć ciężar własnych grzechów. Crawley mówi Teddy’emu, że to nie może być przypadek, iż Rachel Solando ma dokładnie te same litery w imieniu i nazwisku co jego żona, Dolores Chanal, oraz że Rachel – podobnie jak Dolores – zabiła swoje dzieci. W tym momencie byłem przekonany, że to gaslighting.[1] Przecież Teddy nigdy wcześniej nie wspominał o dzieciach! Jeśli już, to raczej wydawał się przygnębiony tym, że nigdy nie zdążyli założyć rodziny, zanim ją stracił.

A jednak Crawley nie ustępuje. Pisze na kartce imiona: Edward Daniels, Andrew Laeddis, Dolores Chanal, Rachel Solando – i układa z nich pewien wzór. Litery zaczynają się układać w sposób, który budzi w Teddym niepokój, choć on sam jeszcze nie rozumie dlaczego. Wtedy Crawley mówi mu, że te imiona mają związek z jego przeszłością – że to były imiona jego dzieci. Teddy reaguje gwałtownie, zaprzecza, mówiąc, że to dzieci Rachel, nie jego. I wtedy przychodzi moment olśnienia. Dlaczego dzieci miałyby mieć nazwisko Laeddis? Nagle wszystko zaczyna się układać w całość. To nie gaslighting – to prawda. Prawda, przed którą Teddy uciekał przez cały czas. Teddy to tak naprawdę Andrew Laeddis, a Rachel… to jego żona, Dolores.

Crawley mówi mu, że Dolores była poważnie chora psychicznie. Spaliła ich mieszkanie, a terapeuta zasugerował Andrew, by przeprowadzili się z dziećmi do odosobnionego domu nad jeziorem, w nadziei, że tam uda się jej dojść do siebie. Ale to się nigdy nie udało. Dolores miała myśli samobójcze i w końcu skrzywdziła dzieci. Andrew, nie mogąc sobie z tym poradzić, zaczął pić – o czym Teddy zresztą wspominał wcześniej w książce. Alkohol był jego tarczą, ucieczką od poczucia winy, od prawdy, którą próbował wymazać z pamięci. Crawley przypomina mu, że lekarze ostrzegali go, że jego żona stanowi zagrożenie dla dzieci. Andrew zignorował te ostrzeżenia – a teraz musi żyć z konsekwencjami. Wtedy Crawley postanawia przeprowadzić ostateczną próbę: oddaje Teddy’emu jego pistolet i mówi, żeby zrobił z nim, co chce. Teddy chwyta broń i strzela. Ale to tylko pistolet na wodę. Symboliczny gest – pokazujący, że jego świat był jedną wielką iluzją. Ten moment uderzył mnie najmocniej. Poczułem dziwny smutek i pustkę, bo byłem już emocjonalnie związany z Teddym. Współczułem mu, wierzyłem w jego historię, w jego ból, w jego walkę o prawdę. I nagle okazało się, że to wszystko było tylko konstrukcją umysłu człowieka, który nie mógł pogodzić się z rzeczywistością. Mimo że fizycznie nie umarł, czułem, jakby naprawdę zniknął – jakby ten Teddy, którego znałem, przestał istnieć.

Po chwili do pokoju wchodzi Chuck. Ale to już nie Chuck – to doktor Sheehan, jego prawdziwa tożsamość. Wtedy wszystko staje się jasne: ten „cholerny szpital” naprawdę odtworzył fantazję pacjenta, pozwalając mu żyć w roli, którą sam sobie stworzył. To szaleństwo, ale zarazem desperacka próba leczenia – wejście w świat chorego, by pomóc mu zrozumieć prawdę o sobie. Okazuje się, że Sheehan i Crawley przez cały czas grali w tę fantazję razem z nim. Pozwolili Andrew być Teddym, mówić jego słowami, widzieć świat jego oczami. Gdy Teddy pyta ich o burzę, odpowiadają, że nie mogli jej stworzyć, ale mogli ją przewidzieć – tak jak mogli przewidzieć burzę w jego umyśle. Mówią mu, że kiedy „Teddy” pobił George’a Noyce'a schizofrenika cierpiącego na dodatek na manię prześladowczą, zrobił to dlatego, że George nazwał go Andrew – i w tym jednym momencie jego dwa światy się zderzyły. Był zagrożeniem, nie tylko dla innych, ale i dla samego siebie. Crawley pokazuje mu kod Rachel: „you are him”„jesteś nim”. To było ostrzeżenie, które Andrew sam sobie wysyłał, próbując przebić się przez własne złudzenia. Teddy nie chce tego przyjąć, walczy z tym do końca. W końcu zostaje odprowadzony do swojej celi. Wtedy wchodzi pielęgniarka – i okazuje się, że to ta sama kobieta, która wcześniej udawała Rachel. Krąg się zamyka. Cały ten świat, wszystkie postaci, wszystkie wydarzenia były elementami jednej wielkiej terapii – i jednego wielkiego kłamstwa, w które Andrew chciał wierzyć, bo prawda była zbyt bolesna, by ją unieść.

Tak jak zasugerowałem wcześniej w rzeczywistości Teddy to Andrew Laeddis, a Chuck okazuje się jego głównym terapeutą. Andrew jest rozdarty między swoim świadomym „ja” – Teddym Danielsem, a nieświadomym – Andrew Laeddisem, co stanowi rezultat jego tragicznej przeszłości. Wie, że jego żona Dolores zamordowała ich dzieci, a on sam zabił ją w napadzie gniewu. Jego poczucie winy i wewnętrzna walka wciągają go jednak z powrotem w świat urojeń, w którym nieustannie prześladuje go wizja córki próbującej przekonać go, że to on jest odpowiedzialny za śmierć rodziny.

Wyspa skazańców stanowi doskonały przykład freudowskiej hipotezy psychozy, zgodnie z którą osobowość „id” (czyli „to”) dąży do natychmiastowego zaspokojenia popędów. Przykładem tego jest postać Dolores – kobiety cierpiącej na depresję i schizofrenię, która pod wpływem głosów w swojej głowie podpala mieszkanie i dopuszcza się innych irracjonalnych czynów. Dolores istnieje jedynie w fantazjach Teddy’ego, a jej irracjonalne i psychotyczne skłonności prowadzą do zabicia trójki ich dzieci bez zastanowienia nad konsekwencjami. Niektórzy interpretują tę relację jako symboliczny przejaw kontroli – Dolores włada Teddym, ponieważ ten sam jej na to pozwala. Z kolei postać doktora Sheehana uosabia osobowość „ego”, która staje w obliczu rzeczywistości i stara się racjonalizować każdą sytuację. Rozumie on powagę choroby Andrew i współuczestniczy w jego iluzorycznym świecie jako część terapii, mającej ostatecznie doprowadzić do wyleczenia pacjenta z jego stanu psychotycznego. Przykładem tego jest scena, w której dr Sheehan i Teddy prowadzą śledztwo w sprawie zaginionej pacjentki i zostają uwięzieni w budynku podczas huraganu.

Teddy stopniowo zaczyna podejrzewać, że lekarze z Shutter Island przeprowadzają pranie mózgu na swoich pacjentach, w tym również na nim samym i doktorze Sheehanie. Dr Sheehan zgadza się z przekonaniami Teddy’ego i zachowuje racjonalność, starając się z nim współpracować. Teddy wykazuje objawy urojeń wielkościowych oraz prześladowczych, wierzy, że stoi u progu wielkiego odkrycia, a jednocześnie czuje się ofiarą spisku lekarzy. Zaburzenia urojeniowe Teddy’ego mogą wynikać z jego doświadczeń wojennych oraz ze śmierci żony i dzieci, co doprowadziło go do stworzenia nowej tożsamości w celu ochrony przed bólem przeszłości. Pomimo licznych wskazówek i sugestii pojawiających się w całej powieści, jego urojenia nie ustępują. Wyspa skazańców nie tylko opiera się na motywie traumy, lecz sama w sobie stanowi jej przejaw, ponieważ odcina i podważa zrozumienie czytelnika. Aby w pełni docenić istotę traumy w tej historii, potrzebna jest zarówno wiedza kliniczna, jak i literacka wrażliwość. Myślę, że ta książka pokazuje coś znacznie głębszego – że każdy z nas w jakiś sposób ukrywa się przed okrucieństwem świata. Niezależnie od tego, czy tworzymy sobie inną osobowość, pijemy, żeby zapomnieć, czy po prostu uciekamy w wyobraźnię – wszyscy szukamy schronienia przed bólem.

Książka Wyspa skazańców została sfilmowana jako Wyspa tajemnic (ang. Shutter Island) w 2010 roku w reżyserii Martina Scorsese. W postać Teddiego Danielsa wcielił się Leonardo DiCaprio.

 

 


[1] Gaslighting to forma przemocy psychicznej, w której manipulator systematycznie podważa rzeczywistość ofiary, wpędzając ją w wątpliwości co do własnej pamięci, percepcji i zdrowego rozsądku. Osoba poddawana gaslightingowi staje się zdezorientowana, traci pewność siebie i w efekcie jest całkowicie zależna od manipulatora.