01 stycznia 2026

Noc szpilek

 

„Noc szpilek”

Santiago Roncagliolo

Autor/ (ur. 1975) – jeden z najwybitniejszych południowoamerykańskich pisarzy swojego pokolenia. Pierwszy sukces odniósł w 2005 roku powieścią Wstyd. Rok później ukazał się głośny Czerwony kwiecień, nagrodzony prestiżową Premio Alfaguara i przetłumaczony na ponad 20 języków. W 2010 roku znalazł się w gronie 25 najbardziej utalentowanych hiszpańskojęzycznych pisarzy do 35 roku życia, których raz na dekadę wybiera magazyn „Granta”. Poza prozą, w której z powodzeniem łączy literackie ambicje z wciągającymi fabułami, pisuje także scenariusze, teksty dziennikarskie i tłumaczy. Od 2000 roku mieszka w Hiszpanii.

Tłumaczenie/ Tomasz Pindel

Tytuł oryginału/ es-pe La noche de los alfileres

Tematyka/ Powieść opowiada o czwórce trzydziestopięciolatków, którzy – po latach – wracają do wydarzeń z jednego lipcowego miesiąca sprzed dwóch dekad, momentu formacyjnego dla ich dalszego życia. Każdy z bohaterów rekonstruuje własną wersję przeszłości, konfrontując pamięć z czasem, który nieuchronnie zniekształca fakty i emocje. Ich opowieści składane są przed kamerą, a sens tego gestu ujawnia się dopiero w finale, nadając całości dodatkowy, egzystencjalny wymiar. Narracja rozbita na cztery odrębne głosy odsłania różne sposoby przeżywania tych samych doświadczeń: młodzieńczych fascynacji, pierwszych wyborów, poczucia winy i straty. Indywidualne języki narratorów podkreślają odmienność ich charakterów i perspektyw, a jednocześnie pokazują, jak subiektywna i niepewna bywa prawda o przeszłości. Powieść podejmuje temat pamięci, tożsamości i odpowiedzialności za własne decyzje, stawiając pytanie o to, na ile jesteśmy w stanie opowiedzieć samych siebie bez autocenzury i złudzeń.

Główny motyw/ Autor, Santiago Roncagliolo, umieszcza akcję powieści w Colegio de la Inmaculada – męskiej, katolickiej szkole prywatnej o długiej tradycji, prowadzonej przez jezuitów w Limie. Wybór ten z pewnością nie jest przypadkowy: sam pisarz ukończył tę placówkę w 1991 r., choć opisywane wydarzenia rozgrywają się rok później. Dzięki temu przestrzeń powieściowa zyskuje na autentyczności; Roncagliolo porusza się po niej z wyczuwalną swobodą kogoś, kto zna ją od podszewki. Bohaterami są czterej nastolatkowie – Beto, Carlos, Moco i Manu – którzy trzymają się razem przede wszystkim dlatego, że nikt inny nie chce się z nimi kolegować. Uchodzą za słabeuszy, nieudaczników, dziwaków, „panienki”, „pedałów”; wielokrotnie obrywają od popularniejszych i silniejszych „kolegów”, a codzienność w czwórkę daje im choć namiastkę bezpieczeństwa i poczucie przynależności. Ich codzienność wyznaczają strach, niewypowiedziane ambicje i młodzieńcza potrzeba przetrwania w hierarchicznym, opresyjnym środowisku. Choć w tle pulsuje niespokojna rzeczywistość Peru pogrążonego w konflikcie zbrojnym, sama historia koncentruje się na pozornie błahym wybryku czwórki kumpli – wybryku, który z niewinnej, głupawej niesubordynacji wymyka się zupełnie spod kontroli. To, co zaczyna się jako typowa szkolna prowokacja, niespodziewanie przeradza się w brutalny akt zemsty na nauczycielce, a krew naprawdę zostaje przelana. W tym momencie fabuła gwałtownie gęstnieje, nabierając tempa i dramatyzmu. Powieść trzyma w napięciu jak rasowy thriller, w którym drobne codzienne pęknięcia nagle rozchodzą się szeroko, odsłaniając mroczną, niepokojącą przepaść.

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

„Naszym jedynym stałym tematem było to, co nam wisiało między nogami.”

„W naszej szkole dziewczyny były trochę jak igrzyska olimpijskie: szeroko reklamowane, zawsze odległe, a do tego Peruwiańczycy nigdy nie wygrywali.”

„Jeśli kobiety przypominały igrzyska olimpijskie, my startowaliśmy co najwyżej w paraolimpiadzie.”

„Łatwiej zmienić narzeczoną niż życie.”

„Homoseksualizm był dla niego czymś takim jak bomba nuklearna albo głód w Afryce. Czymś, o czym mówi się w wiadomościach, ale co nigdy człowieka tak naprawdę nie dotyczy.”

„Klasa bez uczniów jest jak cmentarz, a na tym grasował jeszcze zombie.”

„W dłuższej perspektywie tym, co po nas zostaje, są takie właśnie chwile. Trzymamy ich ślad w albumie ze zdjęciami i oglądamy co pięć lat, ale już nie jesteśmy tacy sami. Nie jesteśmy też tacy sami po każdych następnych pięciu latach.”

„Myślałem, że w prawdziwym życiu na miłości nigdy dobrze się nie wychodzi i sprawy nigdy  nie układają się jak w filmie. Myślałem, że generalnie cały świat jest gówno wart i że nie mam ochoty być jego częścią.”

„Gdy tak o tym dzisiaj myślę, to już rozumiem, że dojrzewanie to taki okres w życiu, kiedy twoje doświadczenie i wiedza pochodzą z filmów.”

„Są tacy, co mają na twarzach wypisane przestępstwa, których wcale nie popełnili. I prawdziwi zbrodniarze z minami, jakby w życiu muchy nie skrzywdzili.”

„Kiedy skazaniec dostaje wyrok, nikt już się nie interesuje jego historią.”

Okres dojrzewania to jeden z najbardziej intensywnych, a zarazem krępujących etapów ludzkiego życia – moment, w którym według biologów i psychologów rozwojowych kształtuje się zarówno konstytucja fizjologiczna, jak i fundament osobowości jednostki. W tym czasie nie tylko układ hormonalny, ale również systemy przekonań, idei i postaw poddawane są nieustannym fluktuacjom i przekształceniom. Samo określenie „dojrzewanie” niesie konotacje stanu przejściowego, a nierzadko wręcz kryzysowego, wymagającego szczególnej uwagi i zrozumienia. Nic dziwnego, że właśnie wtedy w wielu kulturach pojawiają się różnego rodzaju rytuały inicjacyjne – od takich, które balansują na granicy fizycznego ryzyka, po ceremonie o charakterze symbolicznym, często odwołujące się do mitologicznych narracji. Ich celem jest nadanie formy procesowi, który sam w sobie jest chaotyczny, oraz zapewnienie psychologicznej i społecznej stabilności młodym ludziom, przechodzącym przez kryzys tożsamości.

Joseph Campbell wyróżnia trzy ścieżki życia, które ludzie mogą obrać: miasteczko, pustynię i podróż. Miasteczko symbolizuje życie podporządkowane społecznym oczekiwaniom. Rodzimy się, uczymy, zdobywamy dyplomy, podejmujemy pracę, zakładamy rodzinę, pracujemy do emerytury, po czym – zgodnie z przewidywalnym scenariuszem – odchodzimy. Ta droga oferuje poczucie bezpieczeństwa, nie wystawia człowieka na zbyt silne wstrząsy – pozwala „nie kołysać łódką”, realizować to, czego oczekuje otoczenie. Jest to ścieżka ego, która dla wielu okazuje się w pełni satysfakcjonująca. Pustynia to z kolei droga buntownika – banity funkcjonującego poza marginesem społeczeństwa. To życie w opozycji do tego, co uznawane za właściwe i normatywne, próba rozkwitu poprzez odrzucenie reguł miasteczka: poprzez ucieczkę w skrajności, często destrukcyjne – jak narkotyki, niebezpieczne relacje czy kontestacyjną kulturę. Pustynia może prowadzić do samozagubienia, uzależnień, izolacji lub konfliktu z prawem. Trzecia ścieżka – podróż – polega na podążaniu za własnym wezwaniem, za sercem i wewnętrzną wizją. W ten sposób jednostka odkrywa coś nowego zarówno dla siebie, jak i dla świata. To droga liderów, marzycieli, przedsiębiorców, pionierów i twórców, którzy poprzez zmagania, wyzwania i odkrycia rozwijają odwagę, wgląd, mądrość, odporność oraz głęboką samoświadomość. Dzięki symbolicznemu powrotowi do miasteczka, mogą wzbogacić wspólnotę o coś wyjątkowego i niepowtarzalnego.

Te trzy ścieżki – podporządkowania, buntu i odkrywania – w sposób szczególnie wyrazisty ujawniają się w literaturze poświęconej doświadczeniu dorastania. Warto tu wspomnieć Noc Szpilek Santiago Roncagliolo, w której młodzi bohaterowie zmagają się z gwałtownym zderzeniem między własnymi pragnieniami a brutalnością otaczającej rzeczywistości Limy. Ich doświadczenia ukazują, jak cienka bywa granica między miasteczkiem a pustynią: jak łatwo młody człowiek, pozbawiony wsparcia i jasnych drogowskazów, może wpaść w świat przemocy, strachu i desperackich prób zdefiniowania siebie. Roncagliolo, podobnie jak Campbell, zdaje się pytać: czy możliwe jest przekształcenie chaosu dorastania w prawdziwą podróż – taką, która pozwoli nie tylko przetrwać, ale zrozumieć i odnaleźć własne miejsce?

            W naszych współczesnych społeczeństwach wiele tradycyjnych rytuałów przejścia i struktur wsparcia społecznego uległo zanikowi lub zostało zastąpionych ich prozaicznymi odpowiednikami – często bardziej dezorientującymi niż budującymi dla rozchwianej psychiki nastolatka. Zastępują je wydarzenia religijne, w które niewielu autentycznie wierzy, a ich wewnętrzna skuteczność bywa znikoma, albo świeckie „symbole przejścia”, pozbawione głębszego znaczenia i zakorzenienia. W przypadku nastolatków płci męskiej, zwłaszcza w wielu społeczeństwach latynoamerykańskich, w tym w peruwiańskim, tradycyjne archetypy wojownika czy kapłana często zostały wyparte przez figurę brutalnego macho. Jego „inicjacja” polega na demonstrowaniu dominacji – rzucaniu się na każdego, na kogo można, by udowodnić swoją siłę, piciu do nieprzytomności czy, nierzadko, wizycie u prostytutek pod okiem ojca lub przyjaciół, jako rzekomym potwierdzeniu wejścia w dorosłość. Przejście do męskości zostaje sprowadzone do serii gestów agresji, ryzyka i seksualnej konsumpcji, które zamiast budować tożsamość, zubażają ją i deformują. Ci zaś, którzy nie mogą lub nie chcą podążać tymi wątpliwymi ścieżkami „męskiej próżności”, często zostają zepchnięci na margines – skazani na izolację, milczącą segregację i życie w nadziei, że następny cios trafi kogoś innego. Społeczność nie daje im alternatywnej drogi ani przestrzeni na rozwój w zgodzie z własną wrażliwością. W wielu aspektach współczesne rytuały inicjacyjne – lub ich brak – nadal odzwierciedlają i podtrzymują strukturę społeczeństwa jako całości. Ukazują, jakie wzorce uważamy za godne przekazania, jak rozumiemy dojrzałość i jaką cenę płacą młodzi ludzie za próby odnalezienia siebie pomiędzy tradycją, oczekiwaniami a własną prawdą. 


            Literatura peruwiańska – a w szerszym sensie także literatura uniwersalna – wielokrotnie podejmowała temat dorastania i młodzieżowej inicjacji, odzwierciedlając zjawiska społeczne, które naznaczają ten okres życia. Choć liczba dzieł koncentrujących się bezpośrednio na świecie młodych nie jest ogromna, to jednak nie brakuje utworów, w których młodość staje się osią konstrukcyjną narracji, przestrzenią symbolicznego napięcia i społecznej diagnozy. Szczególne miejsce zajmuje tu szkoła – instytucja, która dla wielu pisarzy stała się synonimem społeczeństwa w miniaturze, swoistym mikrokosmosem odbijającym, choć niekiedy w krzywym zwierciadle, makrokosmos kulturowy i polityczny, jaki ją otacza. To przestrzeń, w której spotykają się i ścierają różne klasy społeczne, etosy, światy wartości i sposoby życia; miejsce, gdzie struktura społeczna staje się namacalna, przetwarzana przez doświadczenia uczniów, często naznaczone rywalizacją, przemocą, rodzącą się solidarnością lub poczuciem osamotnienia.

Najbardziej pamiętnym przykładem jest powieść Mario Vargasa Llosy Miasto i psy, w której wojskowa szkoła Leoncio Prado funkcjonuje jako lustrzane odbicie peruwiańskiej rzeczywistości podzielonej rasowo i klasowo, przesyconej przemocą – zarówno tą jawną, instytucjonalną, jak i ukrytą, wynikającą z hierarchii, presji i męskich stereotypów. To powieść, która obnaża brutalne mechanizmy formowania się „męskości” i pokazuje, jak państwowe instytucje reprodukują przemoc obecną w społeczeństwie. Innym ważnym utworem, który w duchu poetyckiego modernizmu wnika w świat młodzieży, jest La casa de cartón Martína Adána (Rafaela de la Fuente Benavidesa). To opowieść nie tyle o inicjacji w sensie społecznym, ile o wrażliwości, przestrzeni i czasie. Skupiona na życiu dzielnicy Barranco i dawnej Limy z początku XX wieku, ukazuje świat, który dziś niemal całkowicie zniknął, pozostawiając po sobie nostalgiczny ślad w literaturze i pamięci kulturowej. U Adána szkoła i młodość nie są miejscem brutalnej konfrontacji, lecz raczej delikatnym, efemerycznym krajobrazem, gdzie dojrzewanie splata się z melancholią i kontemplacją.

            Powieść Santiago Roncagliolo, będąca tematem niniejszych rozważań, wpisuje się w opisany wcześniej nurt literacki, podejmujący problem dorastania, przemocy i inicjacji społecznej. Noc szpilek osadzona jest w przestrzeni szkoły La Inmaculada – prestiżowej, jezuickiej instytucji w Limie – oraz w realiach Peru lat dziewięćdziesiątych. Autor wykorzystuje te dwa światy, szkolny i społeczno-polityczny, by prowadzić narrację z dużą swobodą, wyczuciem gatunku i sprawnym budowaniem intrygi. Powieść opowiada o tragicznym, a momentami wręcz tragikomicznym epizodzie z życia czterech uczniów czwartej klasy liceum, mających około piętnastu lat. Każdy z nich zajmuje w szkolnej hierarchii pozycję raczej marginalną; są podzieleni, wykluczeni lub zagubieni z różnych powodów, związanych zarówno z osobistą historią, jak i strukturalnymi napięciami społecznymi. Do początkowej trójki bohaterów dołącza wkrótce pół-łobuzowaty, aspołeczny chłopak, który nieoczekiwanie wyrasta na lidera grupy. Fascynuje pozostałych swoją pozorną obojętnością, brawurą i nieprzewidywalnością, stając się katalizatorem wydarzeń. Konstrukcja narracji opiera się na naprzemiennej perspektywie czterech narratorów, których jeden z nich – już po latach – zmusza do spisania wspólnej wersji historii. Sam akt pisania przyjmuje formę spóźnionej zemsty i próby ostatecznego uporządkowania pamięci.

Osią fabularną jest plan odwetu na znienawidzonej nauczycielce, pannie Pringlin, znanej z surowego traktowania uczniów, zwłaszcza  przywódcy grupy – Manu. W rzeczywistości celem chłopca jest doprowadzenie do wydalenia z kolejnej szkoły – co w konsekwencji umożliwiłoby wysłanie go do ojca, który porzucił rodzinę i wyjechał do peruwiańskiej dżungli. W takich warunkach ojciec chłopca próbował wyleczyć się ze stresu pourazowego po latach walk w stanie wyjątkowym przeciwko maoistowskiej organizacji terrorystycznej Świetlista Ścieżka. Roncagliolo wielokrotnie powraca w swojej twórczości do tego tematu: nie tylko w niniejszej powieści, ale także w książce Czwarty Miecz, poświęconej Abimaelowi Guzmánowi, oraz w uhonorowanej Nagrodą Alfaguary powieści Czerwony kwiecień. W pewnym momencie Manu, lider grupy, nagle łagodnieje – nauczyciel grozi bowiem, że nie wydali go ze szkoły, lecz zmusi do powtórzenia roku. Pozostali odkrywają, że taka sankcja jest niezgodna z regulaminem, co sprawia, że Manu porzuca swoją chwilową uległość i wraca do planu, kierowany determinacją i desperacją. Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, prowadząc całą czwórkę na skraj wydalenia i skierowania do poprawczaka – z wszystkimi konsekwencjami wynikającymi z ich rodzinnych historii i społecznych uwarunkowań. Co wydarzy się dalej, czytelnik musi odkryć sam, podążając za zmiennymi głosami czterech bohaterów i dynamiczną, pełną napięcia narracją Roncagliolo. To powieść, która ukazuje nie tylko dramat nastoletniego buntu, lecz także mroczny cień współczesnej historii Peru – konfliktu, który nadal pulsuje w biografiach jego mieszkańców.

Choć powieść Roncagliolo w wielu momentach operuje humorem i ironią, jej istota jest głęboko tragiczna. Bohaterowie nie są w stanie uciec przed losem, który ich dogania – skazani na jedno z tych wydarzeń, jakie na stałe definiują ludzkie życie. To przygoda tylko z pozoru; w rzeczywistości jest to przygoda chorobliwa, wynikająca z prześladowania, psychicznych pęknięć i splotu okoliczności, nad którymi nie mają żadnej kontroli. Powieść stanowi także swoistą transkrypcję pewnego okresu historii Peru, czasu gdy Świetlista Ścieżka wydawała się zyskiwać przewagę. W tle migają obrazy bomb, przerw w dostawie prądu, zamachów, porwań, śmierci, godzin policyjnych i wszechobecnego strachu – strachu przed eksplozją na rogu ulicy, przed aresztowaniem pod fałszywym zarzutem terroryzmu, przed nagłym zniknięciem, o którym nikt nie odważy się mówić. Kraj zdawał się chwiać w posadach, a władze były w stanie jedynie odpowiadać na nielegalną przemoc rebeliantów własną przemocą instytucjonalną. Warto pamiętać, że nie była to wyłącznie działalność Świetlistej Ścieżki – również MRTA, inne ugrupowanie lewicowe, próbowało doprowadzić do rewolucji, pogłębiając atmosferę lęku i chaosu.

Powieść odsłania także sprzeczności peruwiańskiego społeczeństwa: od jednych mężczyzn oczekuje się postawy macho, od innych – niemal niczego. Niektórzy chłopcy wychowują się w domach tradycyjnych, surowych i konserwatywnych, inni zaś pod opieką rodziców „postępowych”, którzy nowoczesność utożsamiają z egoizmem i zaniedbaniem, bardziej troszcząc się o siebie niż o własne dzieci. Są matki podporządkowane i gorliwie katolickie, oraz takie, które trwają w niekończących się rozwodach. Jedni bohaterowie są homofobiczni, inni – tolerancyjni do tego stopnia, że granice ich przekonań stają się rozmyte i niejasne. W świecie peruwiańskich nastolatków seks jest wszechobecny, lecz zarazem pozbawiony sensu. Staje się obsesją, a nie wyrazem miłości czy naturalnej czułości; tabu, którego naruszenie ma charakter bardziej desperacji niż intymności. Kultura, przynajmniej z pozoru pruderyjna, obsesyjnie skupiona na tym „co ludzie powiedzą”, odcina młodych od realnej wiedzy i swobodnej ekspresji. Masturbacja na lekcjach jest karykaturalnym substytutem relacji, hardcorowe porno – surogatem edukacji seksualnej, która zamiast mówić o przyjemności i relacjach, nieustannie straszy chorobami wenerycznymi. Wizyta u prostytutek – jak już wspomniałem – funkcjonuje jako wynaturzony rytuał męskiej inicjacji. Nad wszystkim zaś czuwa religia, która dostarcza sowitej dawki winy i tortur sumienia, skutecznie łącząc seksualność z lękiem, a nie z intymnością.

Być może najbardziej poruszającym aspektem powieści jest ukazanie sytuacji rodzinnej chłopców z grupy – każdego z nich dotyka własna, specyficzna droga krzyżowa. Najnowsza historia Peru wdziera się w te historie w sposób dramatyczny, niemal bezlitosny. Manu dorasta u boku ojca naznaczonego wojenną traumą, który w pewnym momencie, pogrążony w halucynacyjnym lęku, omal nie zabija własnego syna, biorąc go za terrorystę. Inny chłopiec traci matkę z powodu awarii prądu – prądu niezbędnego, by utrzymać przy życiu chorą na raka kobietę – podczas gdy jego ojciec popada w kolejną narodową obsesję Peru: alkohol. Kolejnemu udaje się spełnić marzenie o doświadczeniu seksualnym, lecz zostaje przyłapany i zastraszony przez matkę, zgorzkniałą samotną kobietę, która po samobójstwie męża obserwuje zależności emocjonalne własnych rodziców z narastającym rozczarowaniem. Inny z kolei desperacko stara się stać macho, jak oczekuje od niego ojciec, jednak jego homoseksualna natura mówi inaczej – i w tym rozdarciu dojrzewa. W dłuższej perspektywie wszyscy bohaterowie noszą w sobie odciski rodzinnych ran oraz brzemię pewnego zdarzenia, które na zawsze ich połączyło – jedynego momentu, w którym przekroczyli własne ograniczenia i wyrwali się z bezbarwnej, tragikomicznej mgły życia. Ich droga do dorosłości okazuje się absurdalnym, pechowym rytuałem przejścia, choć niepozbawionym odrobiny bohaterstwa i ludzkiej godności.

Powieść Roncagliolo czyta się lekko dzięki zręcznej konstrukcji rozdziałów i narracyjnych głosów. Autor umiejętnie dawkuje informacje, operuje dynamicznymi czasownikami i prowadzi opowieść z wyczuciem tempa – choć zdarza mu się popaść w pewną prozaiczność. Śmiem twierdzić, że humor przewijający się przez książkę jest głęboko peruwiański, zakorzeniony w tamtejszej wrażliwości, i czytelnik z innych kręgów kulturowych – na przykład hiszpańskiego – może nie wyłapać wszystkich niuansów czy aluzji, które dałoby się objaśnić krótkimi przypisami. Ich brak jest jednak zrozumiały: przypisy naruszyłyby rytm opowieści i odebrały jej impet.

Motyw ostatecznego zapisu wydarzeń wydaje mi się pewnym dodatkiem zbędnym – niewiele wnosi do skuteczności narracji czy emocjonalnego ciężaru historii. Fakt, że wszyscy bohaterowie pochodzą z limskiej klasy średniej, bez wątpienia nadaje powieści spójność, ale jednocześnie zawęża jej perspektywę społeczną. Doświadczenia nastolatków ze slumsów czy peryferyjnych dzielnic Limy w tamtych latach musiały różnić się diametralnie od przeżyć młodzieży z zamożniejszych sektorów i mogłyby znacząco wzbogacić panoramę problemów epoki. Są to jednak drobne zastrzeżenia, które nie odbierają Nocy szpilek narracyjnej energii ani sugestywnej intensywności. Powód tytułu – o charakterze niemal rytualnym, inicjacyjnym – pozostawiam czytelnikowi do samodzielnego odkrycia.

 

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz