23 lipca 2017

Magiczny sklep z zabawkami


„Magiczny sklep z zabawkami”

Angela Carter


Autorka/ (ur. 7 maja 1940 w Eastbourne, zm. 16 lutego 1992) - angielska pisarka i publicystka drugiej połowy XX w., jest kojarzona z ruchem feministycznym. Uznaje się ją za przedstawicielkę realizmu magicznego w literaturze europejskiej. Pisarka przy konstruowaniu fabuły swoich książek – posługując się bogatym językiem i poetycką stylizacją – często korzystała z motywów europejskich (anglosaskich) baśni i legend, nie tracąc przy tym realistycznej drapieżności w krytyce stosunków społecznych panujących w Wielkiej Brytanii. Narratorami jej powieści i opowiadań z reguły są kobiety.
Tłumaczenie/ Maciej Świerkocki
Tematyka/ Powieść Carter urzeka niezwykłą urodą stylu, pełnego kwiecistych, barokowych metafor i szokuje ostrością widzenia rzeczywistości, choć ta nieustannie oscyluje na kartach książki między jawą a snem. Powieść zawiera w sobie imponującą liczbę symboli, odwołań do różnych baśni i legend. Sami bohaterowie chwilami ujmują w słowa te skojarzenia, np. dom wuja to jaskinia Sinobrodego (bardzo często spotykamy się w literaturze angielskiej z tym odesłaniem). Te odwołania mają zapewne być uzasadnieniem włączenia powieści do kręgu magicznego realizmu.
Główny motyw/ Po tragicznej śmierci rodziców piętnastoletnia Melania przenosi się z rodzeństwem do domu wuja Filipa, ekscentrycznego wytwórcy zabawek. Ale nowo poznany świat, mimo bajkowych dekoracji, nie jest światem niewinnym. W każdym kącie czają się tu niepewność i zagrożenie, poddając zwiewną jak muślin, wychowywaną dotąd w cieplarnianych warunkach nastolatkę przyśpieszonemu procesowi dojrzewania. Przeprowadzka do domu wuja Filipa, ekscentrycznego producenta zabawek, staje się dla dziewczyny kresem idyllicznego dzieciństwa. Wuj okazuje się pomylonym sadystą, tyranizującym swoich bliskich, opętanym obsesją urządzania upiornych lalkowych przedstawień. Zdana na jego łaskę Melania musi poddać się bezwzględnej, wręcz dyktatorskiej kontroli.

Cytat z książki charakteryzujący problematykę utworu:
„Fotografia to kęs czasu, które można wziąć do ręki [...]”.
„W piekle wszystkie krzywdy zostaną wyrównane”.



Główną bohaterką powieści jest Melania, 15-latka posiadająca dwójkę młodszego rodzeństwa. Angela Carter opisuje przełomowy moment z życia dziewczyny. Pewnego dnia, w sennym środku gorącego przedpołudnia, rozległo się gwałtowne pukanie do drzwi, tak głośne i nieoczekiwane, że trzymająca pióro Melania drgnęła, stawiając kleksa w zeszycie. W drzwiach stał posłaniec z telegramem w ręku. W chwili, gdy go ujrzała, znała już treść telegramu, jak gdyby miał ją wypisaną na czole. Na głowę dziewczynki wylał się „czarny kubeł nieszczęścia”. Pomyślała, że jakaś jej część umarła, że zginął delikatny, rozkwitający fragment jej jestestwa. Jak gdyby amputowano jakąś jej cząstkę, nie umiała jeszcze przywyknąć do myśli, że coś odeszło i zginęło. Szczątki jej rodziców leżały rozrzucone gdzieś na pustyni w Newadzie. Rutynowy lot na liniach wewnętrznych. Nieprzewidziany szkwał. Awaria silnika. Mata i ojciec nie żyją, dzieci zostały sierotami. Melania dotąd nie znała nawet żadnej sieroty i teraz nagle sama została sierotą. Jak Jane Eyre. Tylko, że z bratem i siostrą. Gdy odzyskała siły, pewnego razu wyszła wczesnym rankiem, by pogrzebać godnie suknię ślubną matki pod jabłonią.
Po tragicznej śmierci rodziców cała trójka trafia pod opiekę jedynego żyjącego członka rodziny, wuja Filipa. Rodzice Melanii nie utrzymywali kontaktów z wujem, więc jej wiedza o jego życiu ograniczała się właściwie do zdjęcia ślubnego i otrzymanej dawno temu zabawki, która, o dziwo, zamiast bawić - straszyła. Podróż pociągiem do nowego domu była czymś w rodzaju czyśćca, okresem, wyczekiwania pomiędzy znaną i dokonaną przeszłością a nieodgadnionym czasem przyszłym, który jeszcze nie nastąpił.

            W Londynie u wuja nic nie jest takie, jak było w domu rodzinnym - standard życia niższy, inne towarzystwo. Sam wuj budzi niedobre uczucia. Wuj Filip nie znosił, kiedy kobieta nosiła spodnie. Nawet w sklepie nie obsługiwał kobiet w spodniach. Jak jakąś zauważył, wypraszał ją na ulicę wrzeszcząc: „że jest dziwką”. Melania nie widziała w tym domu ani jednej książki, dosłownie ani jednej. W łazienkowej umywalce spływała tylko zimna woda. Musiała z niedowierzaniem przyjąć do wiadomości, że nie może się wykapać ani dobrze umyć twarzy. Brakowało też mydła toaletowego a w porcelanowej mydelniczce leżał ochłap szarego mydła. A więc tak: zimna woda i szare mydło.
Melania widywała wuja tylko podczas posiłków, ale pełna zadumy i przytłaczająca obecność wuja wypełniała cały dom. Na widok wuja Filipa dziewczynka drżała mimo woli. Nie potrafiła ani trochę połączyć go w myślach z matką, choć przecież wuj Filip i matka Melani byli rodzeństwem. Wuj zdawał się być zbudowany z zupełnie innej substancji niż jej łagodna, wątła mama- jak gdyby wyciosano go czy wykrojono z gromu. Dziewczynka wyczuwała otaczającą wuja aurę irracjonalnej przemocy. Czasami rzucał się na swoich młodych szwagrów i bił ich po głowie. Chłopcy Finn i Franci wychodzili z pracowni zabawek pobici i posiniaczeni. Oto człowiek, który wykonywał przepiękne zabawki dla jednych dzieci bił i katował inne dzieci, które pomagały mu przy ich wykonywaniu. Niema żona wuja Małgorzata ze strachu przed despotycznym mężem nawet nie protestowała tylko dezynfekowała rany lub zaklejała je plastrami.
Wuj opętany był obsesją urządzania upiornych lalkowych przedstawień. Wszyscy w nich uczestniczyli a głównym reżyserem był oczywiście wuj Filip. Melania czuła, że jest cudzą halucynacją- czuła, że nie jest sobą, że została jak gdyby wyrwana z własnego ja. Podczas jednego z przedstawień wrażliwa dziewczynka, która odgrywała Ledę została „zgwałcona” przez wuja, który pociągał za sznurki łabędzia. Ta parodia łabędzia, który mógłby przyjąć realną postać i „zgwałcić” dziewczynkę naprawdę był jej największym koszmarem.
"Magiczny sklep z zabawkami" okazuje się powieścią smutną o bardzo dziwnym zakończeniu, które może pozostawiać czytelnikom niedosyt. Krytycy piszący o tej powieści wskazują na imponującą liczbę symboli, odwołań do różnych baśni i legend. Jak wcześniej już wspominałem sami bohaterowie chwilami ujmują w słowa te skojarzenia, np. dom wuja to jaskinia Sinobrodego (bardzo często spotykany w literaturze angielskiej). Te odwołania mają zapewne być uzasadnieniem włączenia powieści do kręgu realizmu magicznego. Całą historię czyta się od początku z jakimś intuicyjnym strachem, choć początkowo nic nie zapowiada dramatu. Najbardziej emocjonalną sceną w pierwszej partii książki jest, moim zdaniem, nocny spacer Melanii w sukni ślubnej matki.
Kim jest, więc legendarny Sinobrody? Choć przyczyn wielu ludzkich cierpień można się doszukać w zaniedbaniach wychowawczych, w psychice istnieje nieodłączny aspekt contra naturam – siła przeciwna naturze. Ów aspekt przeciwstawia się elementom pozytywnym: rozwojowi, harmonii itp. Jest to wewnętrzny szyderczy i morderczy przeciwnik, z którym się rodzimy i który nawet przy najlepszej opiece rodzicielskiej nie ustaje w działaniach, a jego jedynym celem jest sabotaż wszelkich pozytywnych i rozwojowych ludzkich działań. Ten drapieżny, krwiożerczy władca znany z baśni i legend, jako Sinobrody pojawia się, co jakiś czas w snach kobiet. Wdziera się w sam środek ich najwznioślejszych doniosłych planów. Odrywa kobietę od jej intuicyjnej natury, a kiedy dokona już zniszczeń, zostawia ją niezdolną do uczuć, zbyt słabą, by posuwać życie naprzód; pomysły i marzenia leżą u jej stóp bez życia. Właśnie o tym opowiada książka Angeli Carter „Magiczny sklep z zabawkami”, o Sinobrodym- naturalnym drapieżcy w kobiecej psychice.
Książka Angeli Carter „Magiczny sklep z zabawkami” w symboliczny sposób mówi o prześladowcy, mrocznym mężczyźnie, który zamieszkuje w psychice każdej kobiety, o wewnętrznym drapieżniku. Jest on bardzo konkretną, niezaprzeczalną mocą, o której nie wolno zapominać i którą należy opanować. W interpretacji psychoanalitycznej można wykorzystać wszelkie aspekty baśni, by przedstawić dramat rozgrywający się w duszy pojedynczej kobiety. Wuj Filip vel Sinobrody symbolizuje także głęboki kompleks samotności wewnętrznej, który czai się na obrzeżach życia każdej kobiety. Trudno w pełni zrozumieć moc symbolizującą przez Sinobrodego - wuja Filipa, bo jest ona jak gdyby wrodzona, to znaczy nieodłącznie zrośnięta z wszystkimi istotami ludzkimi od chwili narodzin do śmierci. Angela Carter w sposób mistrzowski napisała współczesną opowieść o Sinobrodym.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz