„Powróceni”
Abdulrazak Gurnah
Autor/
Laureat
Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za 2021 rok.
Urodził
się w 1948 roku na Zanzibarze. Do Wielkiej Brytanii przybył jako student w 1968
roku, zmuszony do opuszczenia swojego kraju w wyniku rewolucji wymierzonej w
Tanzańczyków o arabskich korzeniach. Do dziś wykłada literaturę postkolonialną
na University of Kent. Jest autorem dziesięciu powieści i tomów opowiadań,
których głównym tematem są losy uchodźców i emigrantów.
Tłumaczenie/ Krzysztof
Majer
Tytuł oryginału/ en-gb Afterlives
Tematyka/ Powróceni
przedstawia kulturę i świat wczesnej XX-wiecznej Afryki Wschodniej. Abdulrazak
Gurnah, tanzański autor pisze o świecie przesiedleń, kolonializmu i wojny w
swojej ojczystej Afryce. Pod koniec XIX wieku Niemcy ugruntowały swoją pozycję
w Afryce Wschodniej dzięki kolonii Deutsch-Ostafrika. Aby powstrzymać trwające
powstania, Niemcy polegali na schutztruppe, afrykańskiej armii rdzennych
najemników, zwanej także askari. Schutztruppe była tak brutalna i sadystyczna,
że ich własny lud bał się ich bardziej niż Niemców. Te niepokoje trwały przez
całą I wojnę światową, aż do klęski Niemców. Życie w tym czasie opowiadane jest
przez opowieść czterech głównych bohaterów: Khalify, Hamzy, Ilyasa i Afiyi.
Główny motyw/ W
fascynującej książce laureata Nagrody Nobla Abdulrazaka Gurnaha losy trzech
mieszkańców Afryki Wschodniej rozgrywają się w bezimiennym nadmorskim
miasteczku w okresie niemieckiego kolonializmu na początku XX wieku. Jako
dziecko Ilyas zostaje porwany przez żołnierza niemieckiej armii kolonialnej.
Lata później odnajduje i na krótko spotyka się ze swoją siostrą Afiyą, by
następnie zaciągnąć się do schutztruppe, oddziału afrykańskich najemników, i ponownie
poddać ją okrutnemu traktowaniu przez rodzinę, która ją wychowała po śmierci
rodziców. W innym wątku Hamza, rodak z miasteczka o tajemniczej przeszłości,
dołącza do Niemców jako najemnik i zostaje wciągnięty w krwawą wojnę
terytorialną między europejskimi mocarstwami kolonialnymi. Lata później poznaje
i zakochuje się w Afiyi, a ich próby odnalezienia Ilyasa, który zaginął podczas
wojny, zamykają powieść. Oszczędna, nieupiększona proza Gurnaha rzuca surowe,
lecz szczere światło na brutalność kolonialnej przeszłości Afryki i przemoc
wyrządzaną przez Europejczyków, ukazując „absurdalne i nonszalanckie
bohaterskie czyny”. Poprzez bogato nakreślone postacie, ukazujące wpływ
kolonializmu i innych kluczowych wydarzeń globalnych, trafia w samo sedno
ludzkiego doświadczenia. Tego głębokiego opisu imperium i życia zwykłego
człowieka nie można przegapić.
Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:
„To haniebne, gdy pożycza się pieniądze ludziom, którzy nie są w
stanie się wypłacić, a potem zabiera im się domy. To jest kradzież.”
„W dziejach ludzkich osiągnięć i dążeń to miejsce nic nie znaczy.
Można by wydrzeć tę stronę z dziejów ludzkości i nie miałoby to żadnego wpływu
na nic.”
„Wszyscy tutejsi mają pewną wspólną cechę, a mianowicie nie
potrafią przez dłuższy czas trzymać się jednej myśli.”
„Najgorsze błędy, jakie popełnił za poprzedniego życia w tym
mieście, zrodziły się z lęku przed upokorzeniem, i właśnie przez to stracił
przyjaciela, który był mu jak brat, i kobietę, którą dopiero uczył się kochać.”
„Szczęście, o ile w ogóle przychodzi, jest ulotne.”
„Ta ostateczność… właśnie to mnie zaskakuje. Chyba tak naprawdę nie
rozumiałem, że ludzie odchodzą na zawsze. Chyba że się wierzy w tę bajeczkę, że
pewnego dnia wszyscy zmarli wrócą do życia?”
„(…) w życiu nie da się uniknąć smutku.”
Kiedy
w październiku 2021 roku Abdulrazak Gurnah dostał literackiego Nobla, jury
doceniło go za wnikliwe i pełne empatii opisy skutków kolonializmu. To właśnie
Afryka Wschodnia zajmuje w jego twórczości szczególne miejsce, a wraz z nią
niemiecki kolonializm: konkretnie historia Niemieckiej Afryki Wschodniej,
największej niemieckiej kolonii w Afryce, obejmującej tereny dzisiejszej
Tanzanii, Burundi i Rwandy. Choć losy tego obszaru zostały dobrze opisane przez
historyków, rzadko pojawiają się w szerszych debatach publicznych, które
częściej skupiają się na ludobójstwie Herero i Nama oraz jego związkach z
Holokaustem. Tymczasem to właśnie doświadczenie Niemieckiej Afryki Wschodniej
stanowi dla Gurnaha ważny punkt odniesienia w refleksji nad kolonialną przemocą
i jej długofalowymi skutkami. Kolonia ta pojawia się szczególnie wyraźnie w
dwóch jego powieściach: Raj (1994) oraz Powróceni (2020). Obie
książki poruszają kilka wspólnych tematów, a jednym z najważniejszych, co
raczej nie zaskakuje, jest przemoc kolonialna. Nie zawsze znajduje się ona w
centrum opowieści, ale stale unosi się w tle. Gdy bohaterowie wspominają
Mdachi, czyli Niemców i ich afrykańskich żołnierzy, askarich, mówią o nich jako
o ludziach „bezlitosnych”, „okrutnych” i „dzikich”. Niemieckie rządy w Afryce
Wschodniej od samego początku opierały się na brutalnej sile, już w
latach 1889–1890 Hermann von Wissmann prowadził krwawą kampanię przeciwko
ludności wybrzeża, sprzeciwiającej się rządom Niemieckiej Kompanii Afryki
Wschodniej. Egzekucja jednego z przywódców oporu, Al Bushiriego, publicznie
powieszonego w 1889 roku, powraca w Powróconych jako wydarzenie o
ogromnym symbolicznym ciężarze.
Jak
pokazują badania, Europejczycy często traktowali takie akty brutalności jak
spektakle – wierzyli, że poprzez demonstracyjne okrucieństwo dotrą do
tego, co w kolonialnym języku nazywano „umysłem tubylczym”. Rzadko jednak
zastanawiali się, czym ten rzekomy „umysł” właściwie jest. U Gurnaha widać to
wyraźnie: niemiecka przemoc wprawdzie wstrząsa lokalną ludnością, ale
jednocześnie pozostaje dla niej zupełnie niezrozumiała. W Raju czytamy
na przykład, że Niemcy „powiesili kilku ludzi z powodów, których nikt nie
rozumiał”. Czasem autor podchodzi do tych „spektakli” z ironią – jak
w Powróconych, gdzie przechwałki askariego o „bezlitosnych wściekłych
draniach” ze Schutztruppe i „ekspertach od terroru” w niemieckich mundurach nie
robią większego wrażenia na Pascalu, Afrykaninie związanym z lokalną misją.
Powróceni
to rozległa, wielogłosowa opowieść o losach trzech afrykańskich bohaterów,
których życia, choć naznaczone odmiennymi wyborami, splatają się w cieniu
niemieckiego kolonializmu, jeszcze przed i w trakcie I wojny światowej. Gurnah
pokazuje, jak kruche i podatne na zewnętrzne siły są ludzkie drogi: jak bardzo
zależą od przypadku, cudzych decyzji i od instytucji, które roszczą sobie prawo
do kształtowania ludzkich losów. To przede wszystkim książka o przetrwaniu:
fizycznym, moralnym i duchowym.
Hamza, jeden z głównych bohaterów, wraca po wojnie do miasta z przeświadczeniem, że „(…) pozostawanie trzeźwym na umyśle i zdrowym na ciele wymaga odeń maksimum wysiłku”. Zanim jednak zdoła zapuścić korzenie na nowo, jego życie upływa na tułaczce i niepewności, w stanie zawieszenia pomiędzy tym, co było, a tym, co jeszcze nie nadeszło. Choć powieść daleka jest od łatwego optymizmu, nie brakuje w niej ciepła i cichej ludzkiej życzliwości. Hamza doświadcza jej dzięki Khalifie – afrykańskiemu księgowemu pochodzenia gudżarackiego, którego spotyka niemal przypadkiem. Khalifa lubi mówić, Hamza potrafi słuchać. Z czasem ta prosta równowaga przeradza się w coś więcej: Khalifa przyjmuje Hamzę pod swój dach, ofiarowując mu nie tylko schronienie, lecz także namiastkę domu. To właśnie tam Hamza poznaje Afiyę – młodą kobietę, w której odnajduje spokój i obietnicę innego życia. Afiya jest siostrą Ilyasa, bliskiego przyjaciela Khalify, którego dzieciństwo zostało brutalnie przerwane, gdy został porwany przez niemieckiego żołnierza. Paradoksalnie jednak to właśnie Ilyas darzy sympatią język niemiecki, kulturę, a nawet samą ideę kolonialnej misji. Jego los odsłania jedną z najbardziej niepokojących prawd powieści: kolonializm nie działał wyłącznie na ciała, lecz także na umysły – przekształcając sposób myślenia, pragnienia i poczucie własnej wartości skolonizowanych ludzi. Przez większą część książki Afiya żyje w cieniu nieobecności brata, trwając w oczekiwaniu na jego powrót i nieustannie pytając, co stało się z nim po tym, jak zgłosił się na ochotnika do wojska. Łączy ich więź głęboka i niemal nierozłączna – Ilyas był przecież tym, kto ocalił jej życie, gdy jako dziecko pozostawała na łasce rodziny, która zamiast opieki przyniosła jej cierpienie. Jego zniknięcie pozostawiło w jej życiu pustkę, której nie da się łatwo wypełnić. Dopiero pod koniec powieści czytelnik dowiaduje się, że Ilyas zamieszkał w Niemczech i zaangażował się w nazistowską propagandę, maszerując z flagą Schutztruppe i śpiewając nazistowskie pieśni. Wcześniej mówił z przekonaniem: „Niemcy to bardzo zdolni ludzie, sprytni. Znają się na organizacji, umieją walczyć. Wszystko potrafią przewidzieć… a w dodatku są od Brytyjczyków znacznie serdeczniejsi”, „Niemcy to ludzie honorowi, cywilizowani. Dużo dobrego zrobili, odkąd tu są”, usprawiedliwiając ich brutalność jako konieczną metodę narzucania porządku „dzikim”. Nie dostrzegał przy tym, że w oczach kolonizatorów sam nigdy nie przestał nim być. Powieść ukazuje również inne formy wspólnoty niż tradycyjna rodzina. Podczas gdy Ilyas w wypaczony sposób poszukuje przynależności wśród tych, którzy zniszczyli jego świat, Hamza odnajduje pocieszenie w miejscach kultu, zanim zwiąże swoje życie z Afiyą. Wspomina, że chodził do meczetu nie tyle po to, by się modlić, ile po to, by poczuć się częścią większej całości. To doświadczenie bycia „jednym z wielu” można odczytać jako szczególny rodzaj modlitwy – ciche uznanie własnej kruchości i próba odnalezienia miejsca w świecie, który nieustannie wymyka się kontroli. „Nawet nie modłów, tylko poczucia, że jest częścią zbiorowości, na co zawsze mógł w meczecie liczyć”.
W
tym miejscu warto dorzucić kilka szczegółów. Khalifa wydaje się całkiem
zwyczajnym Hindusem – z jednym wyjątkiem. Jego ojciec ożenił się z
Afrykanką, a on sam wygląda zdecydowanie bardziej afrykańsko niż hindusko.
Zawsze potrafił obrócić to w żart. Z dumą opowiadał o ojcu, który zrobił coś,
na co większość indyjskich mężczyzn by się nie odważyła, i który wychował go
tak, by bez problemu odnalazł się w indyjskiej społeczności. Wybucha I wojna
światowa i Niemcy, jak inne mocarstwa kolonialne, zaczynają intensywniej
rekrutować askarich spośród podbitych ludów. Khalifa, dzięki sieci znajomości
wśród Hindusów, znajduje pracę biurową. Między zachodnimi Indiami a Afryką
Wschodnią od dawna istniał żywy przepływ ludzi, a indyjska społeczność była na
tyle liczna, że dawała poczucie wspólnoty. Każdy zna kogoś, kto zna kogoś
jeszcze, a przysługi krążą między rodzinami, nawet jeśli łączą je tylko luźne
powiązania. Hindusi pracują głównie na niższych stanowiskach urzędniczych, albo
czasem zajmują się handlem w muzułmańskich miastach Afryki Wschodniej. Khalifa
pracuje sumiennie, zwłaszcza gdy jego przełożeni wyjeżdżają rozwijać interesy.
W końcu, poprzez dość mgliste powiązanie z mężczyzną, którego nazwisko pojawia
się już na początku opowieści, trafia pod skrzydła Amura Biashary. Spodziewa
się posady osobistego asystenta, ale szybko okazuje się, że Biashara trzyma
swoje interesy w ścisłej tajemnicy i jest raczej „kupcem piratem” niż
przejrzystym biznesmenem. W praktyce Khalifa pełni rolę zwykłego pomocnika.
Wkrótce Amur Biashara wpada na kolejny pomysł: uznaje, że Khalifa będzie
odpowiednim kandydatem na męża dla jego krewnej, Ashy. Khalifa zgadza się na
ten układ: dom, w którym mieszka kobieta, zapowiada się na atrakcyjny posag, i
dopiero później odkrywa, że Biashara po prostu chce się jej pozbyć. Asha jest
jego krewną, a jej ojciec był zadłużony u tego samego handlowego pirata. Jest
atrakcyjna, ale znacznie bardziej ambitna i niespokojna niż Khalifa, zupełnie
niepasująca do wizji spokojnego, domowego życia. Nie chce też dzieci. Próbują,
lecz każda ciąża kończy się poronieniem, aż w końcu Asha zniechęca go do dalszych
prób, chcąc uniknąć kolejnego nieszczęścia. Niedługo potem Amur Biashara umiera
na wyjątkowo zjadliwą odmianę malarii, która w tamtym roku zbierała obfite
żniwo. Dopiero wtedy Khalifa przekonuje się, co oznacza śmierć cynicznego
biznesmena bez testamentu. Wierzyciele domagają się spłaty, dłużnicy milczą, a
ponieważ żadnych zapisów nie prowadzono, poza tymi, które Biashara nosił
w głowie, porządkowanie spraw ciągnie się w nieskończoność. Najgorsza wiadomość
dla Khalify brzmi: dom nigdy nie należał do jego żony, jak wszyscy sądzili,
lecz od początku był własnością syna Amura, Nassora.
Drugi
z bohaterów, Ilyas, jest przekonany, że choć nie darzył sympatią swojego ojca,
chorego na cukrzycę, powinien odnaleźć bliskich i sprawdzić, czy ktoś z rodziny
jeszcze żyje. W rodzinnej wiosce dowiaduje się, że rodzice nie żyją, ale że ma
siostrę, mieszkającą kilka domów dalej. W tym momencie narracja wyraźnie się
przesuwa. Świat zaczynamy oglądać nie tylko oczami Afiyi, lecz także
dostrzegać, jak bardzo jej perspektywa jest ograniczona. Para, która ją
przygarnęła, oraz ich dorosły syn traktują Afiyę jak niewolnicę. Dziewczyna
chodzi w łachmanach, śpi przy drzwiach i nie ma pojęcia, co dzieje się poza
domem. Wie tylko, że wzgórze nad domem jest pełne złych duchów, które nocą
schodzą, by jej szukać. Zanim Ilyas odnajdzie siostrę, pracuje w niemieckiej posiadłości.
Jest inteligentny, zna język niemiecki i sprawia wrażenie człowieka obytego.
Gdy oznajmia parze, że przyszedł po siostrę, bez wahania przyjmują jego
pieniądze. Ilyas dba o to, by Afiya nauczyła się czytać i pisać. Dziewczyna
ceni jego obecność w domu, w którym wynajmuje pokój z rodziną. Nigdy wcześniej
nie była traktowana z życzliwością i ze zdziwieniem odkrywa, że córki
gospodarzy ją lubią i uznają za równą sobie. Powoli zaczyna rozumieć, że tak
właśnie mogłoby wyglądać normalne życie. Dlatego przeżywa prawdziwe załamanie,
gdy Ilyas oznajmia jej, że musi wrócić do tej samej rodziny, co wcześniej. A
tam ich szesnastoletni syn Issa „ocierał się o nią i tarmosił jej sutki”.
Kolejnym
bohaterem jest młody Tanzańczyk Hamza, który, podobnie jak Ilyas, dołącza do
askari, tanzańskich najemników stanowiących część niemieckiej Schutztruppe.
Doświadczenia Hamzy oraz jego stosunek do niemieckich kolonizatorów znacząco
różnią się jednak od przeżyć Ilyasa. Hamza zostaje zmuszony do wstąpienia do
Schutztruppe, a tym samym do uczestnictwa w zadawaniu przemocy, jednocześnie
sam jest poddawany brutalnej przemocy fizycznej i psychicznej. Narracja skupia
się na dramatycznych doświadczeniach Hamzy w niemieckiej armii walczącej
podczas I wojny światowej, w tym na molestowaniu seksualnym ze strony oficera.
W tej części powieści z całą intensywnością ożywają okropności wojny. Ciężko
ranny Hamza zostaje uratowany przez życzliwego pastora i jego rodzinę.
Jednak, podobnie jak Ilyas, po siedmiu latach powrotu do rodzinnego
miasta na wybrzeżu zastaje je nie do poznania: bez śladu rodziny i dawnych
przyjaciół. Przytłoczony okrucieństwami, których doświadczył, Hamza podejmuje
zdecydowany wysiłek, by odbudować swoje życie. Znajduje pracę w magazynie
Nassora Biashary i otrzymuje skromne zakwaterowanie w domu Khalify, gdzie
zakochuje się w Afiyi.
Hamza
trafia do Schutztruppe, ponieważ został do niej sprzedany za długi. Ilyas
natomiast wstępuje do wojska z poczucia obowiązku. Doświadczenia wojskowe obu
bohaterów znacząco się różnią: Hamza w armii spotyka się z upokorzeniem i
bezpośrednio zderza się z brutalnością kolonialnych najeźdźców, podczas gdy
Ilyas wierzy w Niemców i jeszcze długo po zakończeniu wojny pozostaje
zwolennikiem istnienia kolonii. Poza walką w tych samych oddziałach, być może
nawet uczestnictwem w jednej z większych bitew, nie wiedząc o swoim wzajemnym
istnieniu, łączy ich także znajomość języka niemieckiego. Warto podkreślić, że
znajomość niemieckiego, a szerzej: piśmienność i umiejętność czytania, były
wówczas wśród Afrykanów rzadkością. Posiadanie tych kompetencji otwierało wiele
drzwi, zapewniało względne bezpieczeństwo i szansę na awans, a jednocześnie
stawało się narzędziem kolonialnej selekcji i kontroli. Hamza uczy się języka
niemieckiego od oficera, który okazuje mu szczególną „życzliwość”, wątek ten
jest szczególnie niepokojący, ponieważ splata edukację z przemocą i seksualnym
nadużyciem. W przypadku Ilyasa droga do nauki języka przebiega inaczej: jako
dziecko został porwany przez niemieckiego żołnierza, a po odzyskaniu wolności
trafił pod opiekę niemieckiego właściciela ziemskiego. Uczęszcza do szkoły i
zdobywa podstawowe wykształcenie. Być może właśnie to wychowanie sprawia, że
Ilyas później odczuwa powinność walki po stronie Niemców – jak gdyby
próbował spłacić dług wobec systemu, który go ukształtował. Jeden z bohaterów
trafnie zauważa przecież, że być może Ilyas „zaczął myśleć o sobie jako o
Niemcu, a może zawsze chciał być askarysem”. Gurnah niezwykle subtelnie
niuansuje losy obu postaci, czyniąc debatę o askarysach wielowymiarową i wolną
od prostych ocen. Udział Afrykanów w niemieckich wojskach kolonialnych bywa
różnie interpretowany przez historyków: jedni wolą o nim nie pamiętać, inni
spychają go na margines historii. Często też perspektywa zależy od miejsca, z
którego się patrzy – niemieccy badacze skłonni są idealizować askarysów,
podczas gdy w afrykańskiej pamięci zbiorowej funkcjonują oni często jako
zdrajcy i kolaboranci. Tymczasem Gurnah sugeruje, że ten fragment historii nie
jest czarno-biały. Zaciągnięcie się do wojska nie zawsze oznaczało realne
korzyści materialne ani świadomy wybór. Niekiedy było wynikiem przemocy
ekonomicznej, jak w przypadku Hamzy, innym razem – skutkiem głęboko
zakorzenionego przekonania, że stoi się po „właściwej stronie”, jak u Ilyasa.
To właśnie ten mechanizm - kolonizowanie umysłów, wewnętrzne przyswojenie
kolonialnej narracji, swoiste „pranie mózgu” – Gurnah demaskuje z wyjątkową
precyzją, pokazując, jak imperium działa nie tylko siłą, lecz także poprzez
lojalność, wdzięczność i fałszywe poczucie przynależności.
Hamzę
i Ilyasa łączy jeszcze jeden element, a właściwie jedna osoba: Afiya. Jest ona
siostrą Ilyasa, który ginie lub przepada bez wieści na wojnie, oraz późniejszą
żoną Hamzy, wracającego z frontu i poznającego ją w domu Khalify. Khalifa wraz
z żoną podejmują się wychowania dziewczynki, której los od najmłodszych lat
naznaczony jest stratą i przemocą. Życie Afiyi jako kobiety nie jest bowiem
usłane różami. Jej dzieciństwo rozpoczyna się od nagłej śmierci rodziców, po
której trafia pod opiekę sąsiadów: ludzi chłodnych, mało wspierających, a
momentami wręcz brutalnych. Dziewczynce odmawia się prawa do nauki czytania i
pisania, a gdy próbuje uczyć się potajemnie, jej przyszywany wuj bije ją tak
dotkliwie, że łamie jej rękę. „Słyszałem, że nauczyłaś się pisać. Nie musisz mi
mówić, kto cię tego nauczył. Wiem dokładnie, kto to taki. Ktoś całkiem
pozbawiony zmysłu odpowiedzialności. I innych zmysłów też. Po co dziewczynie
znać pismo? Do alfonsa będziesz pisać?” – krzyczał wuj gdy katował dziewczynę.
Afiya jest także wykorzystywana do ciężkich prac fizycznych, takich jak
noszenie wody ze studni, co dodatkowo unaocznia jej podporządkowaną pozycję.
Przełom następuje dopiero wtedy, gdy Afiya trafia do domu Khalify, który ze
względu na dawną znajomość z jej bratem przebywającym na wojnie, decyduje się
zabrać dziewczynkę do siebie. Choć jest to zdecydowanie lepsze i
bezpieczniejsze miejsce, nie oznacza ono końca jej problemów. W nowym domu
Afiya musi mierzyć się m.in. z próbami swatania jej z mężczyznami znacznie
starszymi od niej, co zwraca uwagę na ówczesne normy obyczajowe społeczeństw
afrykańskich w pierwszych dekadach XX wieku. Co istotne, Gurnah nie traktuje
tych praktyk wyłącznie jako historycznego rekwizytu. Dyskretnie sugeruje ich
ciągłość – pokazuje, że choć zmieniają się czasy i polityczne konteksty,
niektóre wzorce patriarchalnej przemocy i kontroli nad kobiecym losem trwają do
dziś w wybranych środowiskach i wspólnotach. Los Afiyi staje się więc nie tylko
historią jednostkową, lecz także cichym komentarzem do strukturalnej
nierówności, w której kolonialna przemoc splata się z lokalnymi tradycjami i
normami społecznymi.
Pod
koniec powieści Abdulrazak Gurnah podejmuje kwestię ciągłości między niemieckim
kolonializmem a nazizmem, choć czyni to w sposób charakterystycznie dla siebie
powściągliwy, bez publicystycznych tez. Okazuje się bowiem, że Ilyas, askari,
którego losy po 1918 roku przez długi czas pozostają w książce niejasne, w
latach 20. XX wieku przenosi się do Niemiec i zmienia nazwisko na Elias Essen.
Tam znajduje zatrudnienie jako śpiewak, występując na wydarzeniach o
charakterze rewizjonistyczno-kolonialnym, wpisujących się w narrację nostalgii
za utraconym imperium. Jego historia przybiera jednak dramatyczny obrót: z
powodu romansu z białą kobietą Ilyas zostaje w 1938 roku internowany w obozie
koncentracyjnym, gdzie umiera w 1942 roku. Choć los ten może wydawać się
niewiarygodny, Gurnah opiera się tu na udokumentowanych faktach – podobne
biografie byłych askarysów rzeczywiście pojawiają się w niemieckich archiwach.
Wielu Niemców pochodzenia afrykańskiego spędziło okres III Rzeszy w obozach
koncentracyjnych, często właśnie z powodu naruszenia rasowych tabu
nazistowskiego państwa. Jednocześnie autor zaznacza inną, mniej oczywistą formę
ciągłości. Część osób afrykańskiego pochodzenia pozostała w Niemczech także po
1945 roku, tworząc trwałą, choć długo marginalizowaną czarną społeczność. W tym
sensie Gurnah pokazuje, że historia kolonializmu nie kończy się wraz z upadkiem
imperiów ani nawet wraz z klęską nazizmu – jej konsekwencje trwają w
biografiach, pamięci i strukturze społeczeństw europejskich. Los Ilyasa staje
się więc symbolicznym pomostem między epokami: od kolonialnej przemocy, przez
rasistowską ideologię III Rzeszy, aż po powojenne Niemcy, które muszą mierzyć
się z własną, wielowarstwową przeszłością.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz