06 września 2026

Powróceni

 

„Powróceni”

Abdulrazak Gurnah

Autor/ Laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za 2021 rok. Urodził się w 1948 roku na Zanzibarze. Do Wielkiej Brytanii przybył jako student w 1968 roku, zmuszony do opuszczenia swojego kraju w wyniku rewolucji wymierzonej w Tanzańczyków o arabskich korzeniach. Do dziś wykłada literaturę postkolonialną na University of Kent. Jest autorem dziesięciu powieści i tomów opowiadań, których głównym tematem są losy uchodźców i emigrantów.

Tłumaczenie/ Krzysztof Majer

Tytuł oryginału/ en-gb Afterlives

Tematyka/ Powróceni przedstawia kulturę i świat wczesnej XX-wiecznej Afryki Wschodniej. Abdulrazak Gurnah, tanzański autor pisze o świecie przesiedleń, kolonializmu i wojny w swojej ojczystej Afryce. Pod koniec XIX wieku Niemcy ugruntowały swoją pozycję w Afryce Wschodniej dzięki kolonii Deutsch-Ostafrika. Aby powstrzymać trwające powstania, Niemcy polegali na schutztruppe, afrykańskiej armii rdzennych najemników, zwanej także askari. Schutztruppe była tak brutalna i sadystyczna, że ich własny lud bał się ich bardziej niż Niemców. Te niepokoje trwały przez całą I wojnę światową, aż do klęski Niemców. Życie w tym czasie opowiadane jest przez opowieść czterech głównych bohaterów: Khalify, Hamzy, Ilyasa i Afiyi.

Główny motyw/ W fascynującej książce laureata Nagrody Nobla Abdulrazaka Gurnaha losy trzech mieszkańców Afryki Wschodniej rozgrywają się w bezimiennym nadmorskim miasteczku w okresie niemieckiego kolonializmu na początku XX wieku. Jako dziecko Ilyas zostaje porwany przez żołnierza niemieckiej armii kolonialnej. Lata później odnajduje i na krótko spotyka się ze swoją siostrą Afiyą, by następnie zaciągnąć się do schutztruppe, oddziału afrykańskich najemników, i ponownie poddać ją okrutnemu traktowaniu przez rodzinę, która ją wychowała po śmierci rodziców. W innym wątku Hamza, rodak z miasteczka o tajemniczej przeszłości, dołącza do Niemców jako najemnik i zostaje wciągnięty w krwawą wojnę terytorialną między europejskimi mocarstwami kolonialnymi. Lata później poznaje i zakochuje się w Afiyi, a ich próby odnalezienia Ilyasa, który zaginął podczas wojny, zamykają powieść. Oszczędna, nieupiększona proza Gurnaha rzuca surowe, lecz szczere światło na brutalność kolonialnej przeszłości Afryki i przemoc wyrządzaną przez Europejczyków, ukazując „absurdalne i nonszalanckie bohaterskie czyny”. Poprzez bogato nakreślone postacie, ukazujące wpływ kolonializmu i innych kluczowych wydarzeń globalnych, trafia w samo sedno ludzkiego doświadczenia. Tego głębokiego opisu imperium i życia zwykłego człowieka nie można przegapić.

Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

„To haniebne, gdy pożycza się pieniądze ludziom, którzy nie są w stanie się wypłacić, a potem zabiera im się domy. To jest kradzież.”

„W dziejach ludzkich osiągnięć i dążeń to miejsce nic nie znaczy. Można by wydrzeć tę stronę z dziejów ludzkości i nie miałoby to żadnego wpływu na nic.”

„Wszyscy tutejsi mają pewną wspólną cechę, a mianowicie nie potrafią przez dłuższy czas trzymać się jednej myśli.”

„Najgorsze błędy, jakie popełnił za poprzedniego życia w tym mieście, zrodziły się z lęku przed upokorzeniem, i właśnie przez to stracił przyjaciela, który był mu jak brat, i kobietę, którą dopiero uczył się kochać.”

„Szczęście, o ile w ogóle przychodzi, jest ulotne.”

„Ta ostateczność… właśnie to mnie zaskakuje. Chyba tak naprawdę nie rozumiałem, że ludzie odchodzą na zawsze. Chyba że się wierzy w tę bajeczkę, że pewnego dnia wszyscy zmarli wrócą do życia?”

„(…) w życiu nie da się uniknąć smutku.”

Kiedy w październiku 2021 roku Abdulrazak Gurnah dostał literackiego Nobla, jury doceniło go za wnikliwe i pełne empatii opisy skutków kolonializmu. To właśnie Afryka Wschodnia zajmuje w jego twórczości szczególne miejsce, a wraz z nią niemiecki kolonializm: konkretnie historia Niemieckiej Afryki Wschodniej, największej niemieckiej kolonii w Afryce, obejmującej tereny dzisiejszej Tanzanii, Burundi i Rwandy. Choć losy tego obszaru zostały dobrze opisane przez historyków, rzadko pojawiają się w szerszych debatach publicznych, które częściej skupiają się na ludobójstwie Herero i Nama oraz jego związkach z Holokaustem. Tymczasem to właśnie doświadczenie Niemieckiej Afryki Wschodniej stanowi dla Gurnaha ważny punkt odniesienia w refleksji nad kolonialną przemocą i jej długofalowymi skutkami. Kolonia ta pojawia się szczególnie wyraźnie w dwóch jego powieściach: Raj (1994) oraz Powróceni (2020). Obie książki poruszają kilka wspólnych tematów, a jednym z najważniejszych, co raczej nie zaskakuje, jest przemoc kolonialna. Nie zawsze znajduje się ona w centrum opowieści, ale stale unosi się w tle. Gdy bohaterowie wspominają Mdachi, czyli Niemców i ich afrykańskich żołnierzy, askarich, mówią o nich jako o ludziach „bezlitosnych”, „okrutnych” i „dzikich”. Niemieckie rządy w Afryce Wschodniej od samego początku opierały się na brutalnej sile,  już w latach 1889–1890 Hermann von Wissmann prowadził krwawą kampanię przeciwko ludności wybrzeża, sprzeciwiającej się rządom Niemieckiej Kompanii Afryki Wschodniej. Egzekucja jednego z przywódców oporu, Al Bushiriego, publicznie powieszonego w 1889 roku, powraca w Powróconych jako wydarzenie o ogromnym symbolicznym ciężarze.

Jak pokazują badania, Europejczycy często traktowali takie akty brutalności jak spektakle –  wierzyli, że poprzez demonstracyjne okrucieństwo dotrą do tego, co w kolonialnym języku nazywano „umysłem tubylczym”. Rzadko jednak zastanawiali się, czym ten rzekomy „umysł” właściwie jest. U Gurnaha widać to wyraźnie: niemiecka przemoc wprawdzie wstrząsa lokalną ludnością, ale jednocześnie pozostaje dla niej zupełnie niezrozumiała. W Raju czytamy na przykład, że Niemcy „powiesili kilku ludzi z powodów, których nikt nie rozumiał”. Czasem autor podchodzi do tych „spektakli” z ironią  jak w Powróconych, gdzie przechwałki askariego o „bezlitosnych wściekłych draniach” ze Schutztruppe i „ekspertach od terroru” w niemieckich mundurach nie robią większego wrażenia na Pascalu, Afrykaninie związanym z lokalną misją.

Powróceni to rozległa, wielogłosowa opowieść o losach trzech afrykańskich bohaterów, których życia, choć naznaczone odmiennymi wyborami, splatają się w cieniu niemieckiego kolonializmu, jeszcze przed i w trakcie I wojny światowej. Gurnah pokazuje, jak kruche i podatne na zewnętrzne siły są ludzkie drogi: jak bardzo zależą od przypadku, cudzych decyzji i od instytucji, które roszczą sobie prawo do kształtowania ludzkich losów. To przede wszystkim książka o przetrwaniu: fizycznym, moralnym i duchowym.

Hamza, jeden z głównych bohaterów, wraca po wojnie do miasta z przeświadczeniem, że „(…) pozostawanie trzeźwym na umyśle i zdrowym na ciele wymaga odeń maksimum wysiłku”. Zanim jednak zdoła zapuścić korzenie na nowo, jego życie upływa na tułaczce i niepewności, w stanie zawieszenia pomiędzy tym, co było, a tym, co jeszcze nie nadeszło. Choć powieść daleka jest od łatwego optymizmu, nie brakuje w niej ciepła i cichej ludzkiej życzliwości. Hamza doświadcza jej dzięki Khalifie – afrykańskiemu księgowemu pochodzenia gudżarackiego, którego spotyka niemal przypadkiem. Khalifa lubi mówić, Hamza potrafi słuchać. Z czasem ta prosta równowaga przeradza się w coś więcej: Khalifa przyjmuje Hamzę pod swój dach, ofiarowując mu nie tylko schronienie, lecz także namiastkę domu. To właśnie tam Hamza poznaje Afiyę –  młodą kobietę, w której odnajduje spokój i obietnicę innego życia. Afiya jest siostrą Ilyasa, bliskiego przyjaciela Khalify, którego dzieciństwo zostało brutalnie przerwane, gdy został porwany przez niemieckiego żołnierza. Paradoksalnie jednak to właśnie Ilyas darzy sympatią język niemiecki, kulturę, a nawet samą ideę kolonialnej misji. Jego los odsłania jedną z najbardziej niepokojących prawd powieści: kolonializm nie działał wyłącznie na ciała, lecz także na umysły –  przekształcając sposób myślenia, pragnienia i poczucie własnej wartości skolonizowanych ludzi. Przez większą część książki Afiya żyje w cieniu nieobecności brata, trwając w oczekiwaniu na jego powrót i nieustannie pytając, co stało się z nim po tym, jak zgłosił się na ochotnika do wojska. Łączy ich więź głęboka i niemal nierozłączna –  Ilyas był przecież tym, kto ocalił jej życie, gdy jako dziecko pozostawała na łasce rodziny, która zamiast opieki przyniosła jej cierpienie. Jego zniknięcie pozostawiło w jej życiu pustkę, której nie da się łatwo wypełnić. Dopiero pod koniec powieści czytelnik dowiaduje się, że Ilyas zamieszkał w Niemczech i zaangażował się w nazistowską propagandę, maszerując z flagą Schutztruppe i śpiewając nazistowskie pieśni. Wcześniej mówił z przekonaniem: „Niemcy to bardzo zdolni ludzie, sprytni. Znają się na organizacji, umieją walczyć. Wszystko potrafią przewidzieć… a w dodatku są od Brytyjczyków znacznie serdeczniejsi”, „Niemcy to ludzie honorowi, cywilizowani. Dużo dobrego zrobili, odkąd tu są”, usprawiedliwiając ich brutalność jako konieczną metodę narzucania porządku „dzikim”. Nie dostrzegał przy tym, że w oczach kolonizatorów sam nigdy nie przestał nim być. Powieść ukazuje również inne formy wspólnoty niż tradycyjna rodzina. Podczas gdy Ilyas w wypaczony sposób poszukuje przynależności wśród tych, którzy zniszczyli jego świat, Hamza odnajduje pocieszenie w miejscach kultu, zanim zwiąże swoje życie z Afiyą. Wspomina, że chodził do meczetu nie tyle po to, by się modlić, ile po to, by poczuć się częścią większej całości. To doświadczenie bycia „jednym z wielu” można odczytać jako szczególny rodzaj modlitwy –  ciche uznanie własnej kruchości i próba odnalezienia miejsca w świecie, który nieustannie wymyka się kontroli. „Nawet nie modłów, tylko poczucia, że jest częścią zbiorowości, na co zawsze mógł w meczecie liczyć”. 


W tym miejscu warto dorzucić kilka szczegółów. Khalifa wydaje się całkiem zwyczajnym Hindusem –  z jednym wyjątkiem. Jego ojciec ożenił się z Afrykanką, a on sam wygląda zdecydowanie bardziej afrykańsko niż hindusko. Zawsze potrafił obrócić to w żart. Z dumą opowiadał o ojcu, który zrobił coś, na co większość indyjskich mężczyzn by się nie odważyła, i który wychował go tak, by bez problemu odnalazł się w indyjskiej społeczności. Wybucha I wojna światowa i Niemcy, jak inne mocarstwa kolonialne, zaczynają intensywniej rekrutować askarich spośród podbitych ludów. Khalifa, dzięki sieci znajomości wśród Hindusów, znajduje pracę biurową. Między zachodnimi Indiami a Afryką Wschodnią od dawna istniał żywy przepływ ludzi, a indyjska społeczność była na tyle liczna, że dawała poczucie wspólnoty. Każdy zna kogoś, kto zna kogoś jeszcze, a przysługi krążą między rodzinami, nawet jeśli łączą je tylko luźne powiązania. Hindusi pracują głównie na niższych stanowiskach urzędniczych, albo czasem zajmują się handlem w muzułmańskich miastach Afryki Wschodniej. Khalifa pracuje sumiennie, zwłaszcza gdy jego przełożeni wyjeżdżają rozwijać interesy. W końcu, poprzez dość mgliste powiązanie z mężczyzną, którego nazwisko pojawia się już na początku opowieści, trafia pod skrzydła Amura Biashary. Spodziewa się posady osobistego asystenta, ale szybko okazuje się, że Biashara trzyma swoje interesy w ścisłej tajemnicy i jest raczej „kupcem piratem” niż przejrzystym biznesmenem. W praktyce Khalifa pełni rolę zwykłego pomocnika. Wkrótce Amur Biashara wpada na kolejny pomysł: uznaje, że Khalifa będzie odpowiednim kandydatem na męża dla jego krewnej, Ashy. Khalifa zgadza się na ten układ: dom, w którym mieszka kobieta, zapowiada się na atrakcyjny posag, i dopiero później odkrywa, że Biashara po prostu chce się jej pozbyć. Asha jest jego krewną, a jej ojciec był zadłużony u tego samego handlowego pirata. Jest atrakcyjna, ale znacznie bardziej ambitna i niespokojna niż Khalifa, zupełnie niepasująca do wizji spokojnego, domowego życia. Nie chce też dzieci. Próbują, lecz każda ciąża kończy się poronieniem, aż w końcu Asha zniechęca go do dalszych prób, chcąc uniknąć kolejnego nieszczęścia. Niedługo potem Amur Biashara umiera na wyjątkowo zjadliwą odmianę malarii, która w tamtym roku zbierała obfite żniwo. Dopiero wtedy Khalifa przekonuje się, co oznacza śmierć cynicznego biznesmena bez testamentu. Wierzyciele domagają się spłaty, dłużnicy milczą, a ponieważ żadnych zapisów nie prowadzono,  poza tymi, które Biashara nosił w głowie, porządkowanie spraw ciągnie się w nieskończoność. Najgorsza wiadomość dla Khalify brzmi: dom nigdy nie należał do jego żony, jak wszyscy sądzili, lecz od początku był własnością syna Amura, Nassora.

Drugi z bohaterów, Ilyas, jest przekonany, że choć nie darzył sympatią swojego ojca, chorego na cukrzycę, powinien odnaleźć bliskich i sprawdzić, czy ktoś z rodziny jeszcze żyje. W rodzinnej wiosce dowiaduje się, że rodzice nie żyją, ale że ma siostrę, mieszkającą kilka domów dalej. W tym momencie narracja wyraźnie się przesuwa. Świat zaczynamy oglądać nie tylko oczami Afiyi, lecz także dostrzegać, jak bardzo jej perspektywa jest ograniczona. Para, która ją przygarnęła, oraz ich dorosły syn traktują Afiyę jak niewolnicę. Dziewczyna chodzi w łachmanach, śpi przy drzwiach i nie ma pojęcia, co dzieje się poza domem. Wie tylko, że wzgórze nad domem jest pełne złych duchów, które nocą schodzą, by jej szukać. Zanim Ilyas odnajdzie siostrę, pracuje w niemieckiej posiadłości. Jest inteligentny, zna język niemiecki i sprawia wrażenie człowieka obytego. Gdy oznajmia parze, że przyszedł po siostrę, bez wahania przyjmują jego pieniądze. Ilyas dba o to, by Afiya nauczyła się czytać i pisać. Dziewczyna ceni jego obecność w domu, w którym wynajmuje pokój z rodziną. Nigdy wcześniej nie była traktowana z życzliwością i ze zdziwieniem odkrywa, że córki gospodarzy ją lubią i uznają za równą sobie. Powoli zaczyna rozumieć, że tak właśnie mogłoby wyglądać normalne życie. Dlatego przeżywa prawdziwe załamanie, gdy Ilyas oznajmia jej, że musi wrócić do tej samej rodziny, co wcześniej. A tam ich szesnastoletni syn Issa „ocierał się o nią i tarmosił jej sutki”.

Kolejnym bohaterem jest młody Tanzańczyk Hamza, który, podobnie jak Ilyas, dołącza do askari, tanzańskich najemników stanowiących część niemieckiej Schutztruppe. Doświadczenia Hamzy oraz jego stosunek do niemieckich kolonizatorów znacząco różnią się jednak od przeżyć Ilyasa. Hamza zostaje zmuszony do wstąpienia do Schutztruppe, a tym samym do uczestnictwa w zadawaniu przemocy, jednocześnie sam jest poddawany brutalnej przemocy fizycznej i psychicznej. Narracja skupia się na dramatycznych doświadczeniach Hamzy w niemieckiej armii walczącej podczas I wojny światowej, w tym na molestowaniu seksualnym ze strony oficera. W tej części powieści z całą intensywnością ożywają okropności wojny. Ciężko ranny Hamza zostaje uratowany przez życzliwego pastora i jego rodzinę. Jednak,  podobnie jak Ilyas, po siedmiu latach powrotu do rodzinnego miasta na wybrzeżu zastaje je nie do poznania: bez śladu rodziny i dawnych przyjaciół. Przytłoczony okrucieństwami, których doświadczył, Hamza podejmuje zdecydowany wysiłek, by odbudować swoje życie. Znajduje pracę w magazynie Nassora Biashary i otrzymuje skromne zakwaterowanie w domu Khalify, gdzie zakochuje się w Afiyi.

Hamza trafia do Schutztruppe, ponieważ został do niej sprzedany za długi. Ilyas natomiast wstępuje do wojska z poczucia obowiązku. Doświadczenia wojskowe obu bohaterów znacząco się różnią: Hamza w armii spotyka się z upokorzeniem i bezpośrednio zderza się z brutalnością kolonialnych najeźdźców, podczas gdy Ilyas wierzy w Niemców i jeszcze długo po zakończeniu wojny pozostaje zwolennikiem istnienia kolonii. Poza walką w tych samych oddziałach, być może nawet uczestnictwem w jednej z większych bitew, nie wiedząc o swoim wzajemnym istnieniu, łączy ich także znajomość języka niemieckiego. Warto podkreślić, że znajomość niemieckiego, a szerzej: piśmienność i umiejętność czytania, były wówczas wśród Afrykanów rzadkością. Posiadanie tych kompetencji otwierało wiele drzwi, zapewniało względne bezpieczeństwo i szansę na awans, a jednocześnie stawało się narzędziem kolonialnej selekcji i kontroli. Hamza uczy się języka niemieckiego od oficera, który okazuje mu szczególną „życzliwość”, wątek ten jest szczególnie niepokojący, ponieważ splata edukację z przemocą i seksualnym nadużyciem. W przypadku Ilyasa droga do nauki języka przebiega inaczej: jako dziecko został porwany przez niemieckiego żołnierza, a po odzyskaniu wolności trafił pod opiekę niemieckiego właściciela ziemskiego. Uczęszcza do szkoły i zdobywa podstawowe wykształcenie. Być może właśnie to wychowanie sprawia, że Ilyas później odczuwa powinność walki po stronie Niemców –  jak gdyby próbował spłacić dług wobec systemu, który go ukształtował. Jeden z bohaterów trafnie zauważa przecież, że być może Ilyas „zaczął myśleć o sobie jako o Niemcu, a może zawsze chciał być askarysem”. Gurnah niezwykle subtelnie niuansuje losy obu postaci, czyniąc debatę o askarysach wielowymiarową i wolną od prostych ocen. Udział Afrykanów w niemieckich wojskach kolonialnych bywa różnie interpretowany przez historyków: jedni wolą o nim nie pamiętać, inni spychają go na margines historii. Często też perspektywa zależy od miejsca, z którego się patrzy – niemieccy badacze skłonni są idealizować askarysów, podczas gdy w afrykańskiej pamięci zbiorowej funkcjonują oni często jako zdrajcy i kolaboranci. Tymczasem Gurnah sugeruje, że ten fragment historii nie jest czarno-biały. Zaciągnięcie się do wojska nie zawsze oznaczało realne korzyści materialne ani świadomy wybór. Niekiedy było wynikiem przemocy ekonomicznej, jak w przypadku Hamzy, innym razem –  skutkiem głęboko zakorzenionego przekonania, że stoi się po „właściwej stronie”, jak u Ilyasa. To właśnie ten mechanizm - kolonizowanie umysłów, wewnętrzne przyswojenie kolonialnej narracji, swoiste „pranie mózgu” – Gurnah demaskuje z wyjątkową precyzją, pokazując, jak imperium działa nie tylko siłą, lecz także poprzez lojalność, wdzięczność i fałszywe poczucie przynależności.

Hamzę i Ilyasa łączy jeszcze jeden element, a właściwie jedna osoba: Afiya. Jest ona siostrą Ilyasa, który ginie lub przepada bez wieści na wojnie, oraz późniejszą żoną Hamzy, wracającego z frontu i poznającego ją w domu Khalify. Khalifa wraz z żoną podejmują się wychowania dziewczynki, której los od najmłodszych lat naznaczony jest stratą i przemocą. Życie Afiyi jako kobiety nie jest bowiem usłane różami. Jej dzieciństwo rozpoczyna się od nagłej śmierci rodziców, po której trafia pod opiekę sąsiadów: ludzi chłodnych, mało wspierających, a momentami wręcz brutalnych. Dziewczynce odmawia się prawa do nauki czytania i pisania, a gdy próbuje uczyć się potajemnie, jej przyszywany wuj bije ją tak dotkliwie, że łamie jej rękę. „Słyszałem, że nauczyłaś się pisać. Nie musisz mi mówić, kto cię tego nauczył. Wiem dokładnie, kto to taki. Ktoś całkiem pozbawiony zmysłu odpowiedzialności. I innych zmysłów też. Po co dziewczynie znać pismo? Do alfonsa będziesz pisać?” – krzyczał wuj gdy katował dziewczynę. Afiya jest także wykorzystywana do ciężkich prac fizycznych, takich jak noszenie wody ze studni, co dodatkowo unaocznia jej podporządkowaną pozycję. Przełom następuje dopiero wtedy, gdy Afiya trafia do domu Khalify, który ze względu na dawną znajomość z jej bratem przebywającym na wojnie, decyduje się zabrać dziewczynkę do siebie. Choć jest to zdecydowanie lepsze i bezpieczniejsze miejsce, nie oznacza ono końca jej problemów. W nowym domu Afiya musi mierzyć się m.in. z próbami swatania jej z mężczyznami znacznie starszymi od niej, co zwraca uwagę na ówczesne normy obyczajowe społeczeństw afrykańskich w pierwszych dekadach XX wieku. Co istotne, Gurnah nie traktuje tych praktyk wyłącznie jako historycznego rekwizytu. Dyskretnie sugeruje ich ciągłość – pokazuje, że choć zmieniają się czasy i polityczne konteksty, niektóre wzorce patriarchalnej przemocy i kontroli nad kobiecym losem trwają do dziś w wybranych środowiskach i wspólnotach. Los Afiyi staje się więc nie tylko historią jednostkową, lecz także cichym komentarzem do strukturalnej nierówności, w której kolonialna przemoc splata się z lokalnymi tradycjami i normami społecznymi.

Pod koniec powieści Abdulrazak Gurnah podejmuje kwestię ciągłości między niemieckim kolonializmem a nazizmem, choć czyni to w sposób charakterystycznie dla siebie powściągliwy, bez publicystycznych tez. Okazuje się bowiem, że Ilyas, askari, którego losy po 1918 roku przez długi czas pozostają w książce niejasne, w latach 20. XX wieku przenosi się do Niemiec i zmienia nazwisko na Elias Essen. Tam znajduje zatrudnienie jako śpiewak, występując na wydarzeniach o charakterze rewizjonistyczno-kolonialnym, wpisujących się w narrację nostalgii za utraconym imperium. Jego historia przybiera jednak dramatyczny obrót: z powodu romansu z białą kobietą Ilyas zostaje w 1938 roku internowany w obozie koncentracyjnym, gdzie umiera w 1942 roku. Choć los ten może wydawać się niewiarygodny, Gurnah opiera się tu na udokumentowanych faktach – podobne biografie byłych askarysów rzeczywiście pojawiają się w niemieckich archiwach. Wielu Niemców pochodzenia afrykańskiego spędziło okres III Rzeszy w obozach koncentracyjnych, często właśnie z powodu naruszenia rasowych tabu nazistowskiego państwa. Jednocześnie autor zaznacza inną, mniej oczywistą formę ciągłości. Część osób afrykańskiego pochodzenia pozostała w Niemczech także po 1945 roku, tworząc trwałą, choć długo marginalizowaną czarną społeczność. W tym sensie Gurnah pokazuje, że historia kolonializmu nie kończy się wraz z upadkiem imperiów ani nawet wraz z klęską nazizmu – jej konsekwencje trwają w biografiach, pamięci i strukturze społeczeństw europejskich. Los Ilyasa staje się więc symbolicznym pomostem między epokami: od kolonialnej przemocy, przez rasistowską ideologię III Rzeszy, aż po powojenne Niemcy, które muszą mierzyć się z własną, wielowarstwową przeszłością.

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz