02 lutego 2019

Okruchy dnia


„Okruchy dnia”


Kazuo Ishiguro




Autor/ (ur. 8 listopada 1954 w Nagasaki) – brytyjski pisarz japońskiego pochodzenia, laureat Nagrody Nobla w dziedzinie literatury za rok 2017.

Tłumaczenie/ Jan Rybicki

Tematyka/ Powieść nagrodzona Bookerem, najbardziej prestiżową brytyjską nagrodą literacką. Światowy rozgłos przyniosła jej ekranizacja z mistrzowskimi kreacjami Anthony’ego Hopkinsa i Emmy Thompson, wyróżniona 8 nominacjami do Oscarów. Pamiętnik, Stevensa, kamerdynera z Darlington Hall, który musi mierzyć się z nowymi czasami to perełka psychologiczno-społeczna. Jeśli chcemy poznać sposób myślenia przedstawiciela tej zanikającej już grupy zawodowej, angielskich kamerdynerów, powinniśmy przeczytać książkę Ishiguro (i oczywiście obejrzeć film). Fragmenty o „godności" kamerdynerów i rozmowa o niej z angielskimi wieśniakami to majstersztyk. Ishiguro świetnie pokazuje relacje w angielskim arystokratycznym domu: hierarchię nawet wśród służby, stosunek panów do swych podwładnych, niezwykły szacunek i oddanie kamerdynera dla swego pana. To szczególna symbioza.

Główny motyw/ Narratorem książki jest Stevens, angielski kamerdyner, który wierność wobec pracodawcy i wypełnianie obowiązków stawia ponad wszystko. Swoje dotychczasowe życie w całości podporządkował służbie u lorda Darlingtona. Po śmierci chlebodawcy nadal prowadzi jego dom. Podczas krótkiego urlopu wyrusza samochodem do Kornwalii, by namówić do powrotu dawną gospodynię pannę Kenton. Rozpamiętuje minione lata. Proces analizy jest bolesny i przypomina budzenie się z długiego snu. Drobiazgowy Stevens odkrywa, że cała jego egzystencja była w istocie jedynie namiastką prawdziwego życia i że bezpowrotnie utracił szansę na osobiste szczęście.

 Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

 „Miałem zaszczyt widywać to, co w Anglii najlepsze, sir, w tych czterech ścianach”.

„Po raz pierwszy od wielu lat mogę się nie spieszyć i muszę przyznać, że to bardzo miłe uczucie”.

„Jest amatorem, a sprawy międzynarodowe nie są dziś zajęciem dla dżentelmenów amatorów”.

„Nie należy nigdy wierzyć gospodyniom, że nie chcą rodziny”.

„Nieraz mogłem się przekonać, że udział w życiu publicznym potrafi w bardzo krótkim czasie zmienić człowieka nie do poznania”.

„Inne wielkie narody wiedzą doskonale, że dla sprostania wyzwaniom każdy nowej epoki trzeba odrzucić stare metody, często i takie, które darzy się sporym sentymentem”.

„Tymczasem nie mogę nawet powiedzieć, że popełniałem własne błędy”.

„Tak już jest, że dla takich jak my nie ma większego wyboru, jak tylko pozostawić ostatecznie nasz los w rękach tych, którym służymy: wielkich panów, znajdujących się w samym centrum spraw tego świata”.



                       Powieść „Okruchy dnia” rozgrywa się w czasie, gdy brytyjski system klasowy powoli obumiera. Stevens, kamerdyner w Darlington Hall o 34- letnim stażu pracy, jest bardzo dokładny, sumiennie wykonuje swoje obowiązki i nie daje się ponieść żadnym emocjom. Ojciec Stevensa, który też był kamerdynerem, uczył go przede wszystkim godności. Stevens oddala od siebie wszystkie namiętności; jest skrupulatny w prowadzeniu domu. Cztery lata po śmierci lorda Darlingtona mężczyzna wyjeżdża, by spotkać się z poprzednią gospodynią, panna Kenton i namówić ją na powrót do pracy u nowego bogatego Amerykanina- nowego zarządcy. Farraday nowy właściciel jest w równym stopniu arogancki i poufały, co Stevens stateczny i oziębły. Panna Kanton była równie skrupulatna, jak Stevens, ale jej ciepło przeciwstawione było jego surowości. Obydwoje ujmująco sprzeczali się czasem o drobiazgi, dając wyraz wysublimowanym uczuciom. Kiedy panna Kanton stwierdza, że gdyby poślubiła Stevensa, jej życie ułożyłoby się lepiej, bohater, choć tego nie pokazuje, jest głęboko tym wyznaniem wstrząśnięty.

                      Podróż Stevensona do panny Kenton daje mu możliwość przemyślenia swej pracy i życia. Tęskni za czasami wystawności i godności i patrzy z melancholią na świat, który przestał istnieć, na świat, który znał i w którym miał swe miejsce. Świat ten zaczął być anachroniczny, a tradycja zdezaktualizowała się. W końcu staje twarzą w twarz z prawdą, że lord Darlington, choć był prawdziwym dżentelmenem, popierał nazistów. Stevens zawsze był lojalny, co uczyniło z niego samotnika. Odkrywa, że źle ulokował swe zaufanie i zupełnie zapomniał o uczuciach. Wreszcie -zbyt późno- ofiarowuje swe serce pannie Kenton, mimo że wcześniej ją ignorował. Powieść na przemian bawi i wzrusza. Kazuo Ishiguro bezlitośnie obnaża wady Brytyjczyków, czyniąc to jednak z niezmienną sympatią.

                    Brak wielkich emocji jest prawdopodobnie najlepszą odpowiedzią na powieść Ishiguro, która jest opowieścią o człowieku tak obciążonym prawością, że pozwala, by miłość jego życia „przeszła mu przez palce”. Efektem tej narracji jest eksponowanie postaci z życia wyższych sfer i ich podwładnych. Obsesyjnie rozpamiętywanie poczucia winy przez kamerdynera, Stevensa, ujawnia się w opowieści, jako gromadzenie emocji związanych z romantyczną porażką w stosunku do samotnej gospodyni, panny Kenton oraz z historyczno-polityczną porażką za współudział w polityce ustępstw lorda Darlingtona w stosunku do nazistów w Niemczech.

                       Kiedy Stevens przybywa do domu panny Kenton, odkrywa, że jest szczęśliwą żoną i niecierpliwie wyczekuje pierwszych wnuków. Stare prawdy ujawniają się podczas ich rozmowy. Pani Benn, –bo tak nazywa się panna Kenton po wyjściu za mąż- przyznaje, że w pewnym momencie darzyła uczuciem Stevensa, i była zrozpaczona, gdy nie zdołał ich odwzajemnić. Jak różne mogłoby być ich życie, gdyby Stevens znalazł odwagę, by zburzyć swoją profesjonalną fasadę? Zamiast być tylko kamerdynerem i gospodynią, mogli być także szczęśliwym małżeństwem. Mogliby razem pracować i skierować swoje życie w nowym kierunku i na nowo zdefiniować sens życia. To się nigdy nie zdarzy. Jest już za późno. Na zakończenie powieści Stevens powraca sam do Darlington Hall, aby przeżyć resztki swoich dni, jako kamerdyner.

                       Tragedia Stevensa nie polega tylko na tym, że przegapił okazję do miłości. Chodzi o to, że wybrał życie bez żadnych realnych możliwości, poza tymi, które dostarczyła mu praca, kamerdynera w Darlington Hall. Stevens pozwolił, by jego życie zostało całkowicie zdefiniowane przez jego zawodową rolę. Czyniąc to, nie mógł domagać się dla siebie głębszych możliwości - możliwości bycia autonomicznym twórcą znaczeń w swoim życiu. Często zapominamy, że możemy być twórcami życia. Definiujemy siebie poprzez nasze zadania i role. Chociaż możemy i znajdujemy znaczenie w profesjonalnych rolach, nie powinniśmy nigdy zapominać, że nie określają one naszego pełnego zakresu możliwości. Musimy być przygotowani, aby od czasu do czasu „zakłócać” samych siebie, aby dostrzec nieoczekiwane możliwości w codziennych wydarzeniach i przenosić nasze życie w nowe kierunki. Gdy przychodzi do egzaminów z historii, Ishiguro okazuje się zresztą mniej łaskawy dla narodów, a bardziej dla jednostek. Narody mają całe pokolenia na to, by odrobić najtrudniejsze lekcje. Człowiek nigdy nie ma tyle czasu. Niewłaściwy wybór, uwikłanie po złej stronie, ręce splamione krwią, umysł zatruty fałszywą wiarą – to kładzie się cieniem na całym życiu, podkopuje całą jego wartość. To przecież przypadek Stevensa z „Okruchów dnia”, tego doskonałego w każdym calu brytyjskiego kamerdynera jest fantastycznym przykładem.

                 Moglibyśmy pomyśleć, że „Okruchy dnia” opowiadają historię miłości. Miłości tchórzliwej i ograniczonej, takiej, w której kochankowie nigdy tak naprawdę się nie dotykają, a ich wzrok spoczywa na wszystkim dookoła, tylko nie na osobie, którą każdy z nich kocha. Być może wywnioskujemy, że książka opowiada historię domu i jego mieszkańców, gospodyń i służących, i o tym jak szlachcic lord Darlington szukał przyjaźni wśród nazistów w obliczu pasywności swojego kamerdynera, który był świadkiem zdrady ojczyzny przez swojego pana. Moglibyśmy stwierdzić to i dużo więcej, ponieważ bez wątpienia pozwala nam na to magia książek. Jednak „Okruchy dnia” mówią także o godności. Godności osoby, która jest jednocześnie narratorem oraz głównym bohaterem historii – pana Stevensa, kamerdynera w Darlington Hill.

                         Cała książka jest jednym wielkim mechanizmem obronnym, nieustanną próbą usprawiedliwienia. Mamy przed sobą osobę, której wykonywana praca przynosi poczucie godności i honor, jednak praca ta nie jest niczym więcej, jak obrazem najbardziej okrutnej i absolutnej usłużności, takiej, w której nie starcza miejsca na refleksję, wątpliwość, poznanie własnych emocji, a tym bardziej na miłość. Jednak nadchodzi moment, w którym wizerunek „wielkiego kamerdynera” się rozpada. Podczas kolacji jeden z gości lorda Darlingtona zadaje panu Stevensonowi serię pytań, aby udowodnić całkowitą ignorancję klas niższych. Bezpośredni atak na jego osobę sprawia, że lokaj jest o krok od porzucenia zranionego wewnętrznego ja, które, mimo że żyło w pancerzu nigdy nie pozbyło się godności. Mężczyzna, który dla służby innym odrzucił prawdziwą miłość.
                           
                    Bez wątpienia ciekawe jest to, jak zewnętrzny widz a nawet czytelnik, czytający książki takie jak „Okruchy dnia” od razu wie, w jaki sposób dany bohater jest manipulowany lub jak żmudnie oszukuje samego siebie, by usprawiedliwić każdy czyn, który w naszych oczach jest niewytłumaczalny. Jednak my również być może w podobny sposób oszukujemy siebie, zupełnie jak kamerdyner Stevens z Darlington Hall. 

                  Stevens działa pod silnym przekonaniem, że nie będzie krytykować ani kwestionować swojego przełożonego. Ta mentalność jest katastrofalna, jak wszyscy wiemy, tego tupu osobowości odnajdziemy w typowym bankierze z Wall Street, lub w Adolfie Eichmannie i jego osławionej obronie: „Po prostu wykonywałem rozkazy". Co najważniejsze, Stevens musi żyć zgodnie z tym przekonaniem, ponieważ gdyby okazało się, że jego pracodawca był niemoralny, oznaczałoby to, że Stevens również jest niemoralny. Akceptowanie grzechów lorda Darlingtona, a więc bycie w jakimś sensie współwinnym, jest nie do zaakceptowania - ponieważ, w przeciwieństwie do lorda Darlington, Stevens był zmuszony myśleć przez całe życie, że nie ma wyboru w żadnej sprawie, i że będąc pod opieką lorda, kieruje się wyższą wartością moralną swego bogatego dobroczyńcy.  Lord Darlington, sympatyzujący z nazistami, próbuje przywrócić Niemcom dawną wielkość i złamać postanowienia Traktatu Wersalskiego. Jego działania wciągną Anglię w wojnę, przez co zostanie znienawidzony przez opinię publiczną.

                    Ponieważ poczucie wartości Stevensa jest mu „powierzone” przez jego pracę, pozbywa się z wszelkiego rodzaju krytycznej myśli, introspekcji lub komentarza, jeśli chodzi o swoich pracodawców, a zatem jest oderwany od poczucia moralności. Weźmy ten niezapomniany przykład, kiedy Stevens rozmawia z oburzoną panną Kenton o zwolnieniu żydowskich pokojówek Ruth i Sarah tylko, dlatego, by „nie drażniły” swoją obecnością gości przybyłych z Niemiec: „Panno Kenton, muszę prosić, by pani nie unosiła się, by zachowywała się pani tak, jak tego wymaga pani stanowisko. Sprawa jest bardzo prosta.. Jeżeli jego lordowska mość chce, by zerwać te umowy o pracę, nie ma, o czym więcej mówić”. Lord Darlington jest opisywany przez różne postacie, jako prawdziwy stary dżentelmen. Po bitwie podczas I wojny światowej, Lord Darlington został zainspirowany do zaangażowania się w politykę i próby złagodzenia stosunków między Wielką Brytanią i Niemcami w latach 1920 i 1930, gdy naziści urastali w siłę. W trakcie powieści staje się jasne, że Darlington znajduje się w centrum historycznego ruchu „łagodzenia", a nawet z zadowoleniem przyjmuje współpracę z głównymi nazistowskimi postaciami. Jego posiadłość odwiedza nawet Joachim von Ribbentrop minister spraw zagranicznych III Rzeszy, wtedy ambasador Niemiec w Wielkiej Brytanii. Ponieważ Lord Darlington jest opisywany oczami Stevensa, trudno powiedzieć, na ile poddawał się nazistowskiej retoryce; czy na przykład jego antysemityzm był prawdziwą wiarą, którą posiadał, lub, jak twierdzi Stevens, czymś, co obejmowało tylko pewien okres w wyniku nikczemnego wpływu innych. Powieść wydaje się wyraźnie wyjaśniać, że lord Darlington, jako „dżentelmen", jest sympatyczny, uprzejmy podczas dyskusji, jednak jest bardziej naiwny niż zły, ale także zupełnie nie odpowiada wymogom politycznym tamtych czasów. Staje się rezultatem złej strony historii, Stevens stopniowo przyznaje się do siebie, że lord nie do końca był postacią krystaliczną.

                  Bardzo ważnym tematem książki poruszanym przez autora jest także stosunek syna do ojca. Ważnym aspektem związku Stevensa i jego ojca jest dystans emocjonalny między nimi. Jest to ukazane przez powściągliwość, z jaką Ishiguro opisuje Stevensa, kiedy słyszy o śmierci ojca i kiedy widzi jego ciało. Po usłyszeniu wiadomości od panny Kenton, że jego ojciec przed chwilą zmarł, Stevens po prostu odpowiada: „Rozumiem”. Kiedy panna Kenton pyta czy chce iść do pokoju ojca Stevens chłodno odpowiedział: „Teraz jestem bardzo zajęty, panno Kenton. Może za chwilkę”. Reakcja Stevensa jest bardzo sztywna i bez większych uczuć, a dialog Ishiguro w tym przypadku jest skąpy, absolutnie bez nadmiaru emocji. Niewielka reakcja Stevensa utrzymuje się, gdy jeszcze przed śmiercią ojca wchodzi do jego pokoju i mówi do niego: „Bardzo mi przykro, ale jesteśmy teraz niezwykle zajęci. Rano znowu porozmawiamy”. Stevens uruchamia w sobie pewnego rodzaju determinację, by uciec z wrodzoną sztywnością, „musi" budować poczucie, że mężczyzna nie używa wyższych emocji i umiejętnie dysponuje swoimi uczuciami. Używanie przez Ishiguro pozbawionego emocji, skróconego dialogu w reakcji Stevensa na chorobę i śmierć jego ojca jest jednym z aspektów, które przyczyniają się do jego prezentacji beznamiętnego związku miedzy tymi mężczyznami.

                     Czy Kazuo Ishiguro sportretował w osobie Stevensona schizoidalne zaburzenie osobowości, które charakteryzuje się długotrwałym wzorcem oderwania się od relacji społecznych? Osoba z zaburzeniami osobowości schizoidalnej często ma trudności z wyrażaniem emocji, może wydawać się, że brakuje jej intymności i unika bliskich relacji z innymi. Może często woli spędzać czas ze sobą, niż spotykać się z innymi lub być w grupie ludzi. James Stevenson jest typowym przypadkiem takiego zaburzenia osobowości. Nie może zrozumieć, dlaczego ludzie żartują lub bawią się w słowne gry.  Jego nowy pracodawca, Amerykanin o nazwisku Farraday, jest miłym człowiekiem, który lubił żartować i opowiadać dowcipy, więc tylko po to, by zadowolić swego pana Stevenson postanawia nauczyć się „przekomarzania się” w ramach swojej pracy! Nie miał osobistego życia. W trzech krytycznych wydarzeniach przywiązywał większą wagę do swojej pracy niż do relacji międzyludzkich. Kontynuował pracę, nawet, gdy umierał jego ojciec, wyrzucił z pracy dwie żydowskie pokojówki w Darlington Hall, ponieważ lord Darlington był zauroczony nazistowską ideologią Niemców, a na koniec, nigdy nie mógł odwzajemnić uczucia panny Kenton.

                   „Okruchy dnia” są tak silne, ale i delikatne, bardzo subtelne, a także jest to humorystyczne studium wewnętrznych represji bohatera. Autor analizuje w niej „fałszywą świadomość" człowieka zdyscyplinowanego, którego życie kontrolowane jest przez nieodpartą trój-jedność: jego ojca, jego pracę i uczucia panny Kenton. Jest to uderzająco oryginalna książka. Czytając ją, ma się niezwykłe poczucie kontroli przez autora. Każdy element jest dyskretnie przewidywany, a następnie uwalniany w odpowiednim miejscu. Język Stevensa tworzy kontekst, który pozwala Kazuo Ishiguro umieścić ogromną szarżę patosu w jednym tylko zdaniu. I w ściśle określonych granicach książka wydaje się nie popełniać żadnych znaczących błędów. Niektóre postacie, które Stevens spotyka podczas podróży na zachód, są nadmiernie parodystyczne. Ale nie ma powodu, aby sądzić, że nie jest to przez autora zamierzone.

                            Cicha, niemal niezauważalna tragedia człowieka przeciętnego – kamerdynera Stevensa – nie polegała, zatem jedynie na tym, że nie zauważył w porę przewinień chlebodawcy albo, że bezpowrotnie stracił szansę na miłość i, co ważniejsze, zrozumienie drugiej osoby, ale również na tym, że – jak niemal każdy Anglik – był pozbawiony możliwości wyrażenia uczuć. W ponurej buchalterii bilansu zysków i strat egzystencji Stevensa, największą przegraną była klęska idei. Ten szary człowiek podporządkował wszystkie siły witalne pragnieniu, aby być najlepszym służącym, nie dopuścić do żadnego, najmniejszego błędu i w pełni zasłużyć na zaufanie przełożonego. W pytaniu, – komu tak naprawdę służył Stevens, kryje się przewrotność i tragizm jego losu.  Podobny mechanizm funkcjonuje w wielu powieściach Kazuo Ishiguro: prowadzona najczęściej w pierwszej osobie spowiedź narratora, służy demistyfikacji nadrzędnego celu, jakim jest oczyszczenie się z winy. Taktycznie broniąc swoich racji, bohaterowie prozy Kazuo Ishiguro, mimowolnie ujawniają mroczne, niepokojące cechy osobowości. „Okruchy dnia", zostały zekranizowane w 1993 roku przez Jamesa Ivory. W rolach głównych wystąpili Anthony Hopkins i Emma Thomson.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz