„Najpiękniejsze
opowiadania”
Jarosław Iwaszkiewicz
Autor/ Poeta, prozaik, dramatopisarz, eseista i
tłumacz. Urodzony 20 lutego 1894 we wsi Kalnik na Kijowszczyźnie, zmarł 2 marca
1980 w Warszawie. Dojrzałą prozę Jarosława Iwaszkiewicza charakteryzuje zasada
kojarzenia przeciwieństw (życie – śmierć, miłość – nienawiść i inne), którym
pisarz nadaje wymiar filozoficznego uogólnienia. Te antynomie organizują losy
bohaterów obdarzonych bogatym życiem psychicznym i szczególną wrażliwością
świadomościową. Postaci Iwaszkiewicza funkcjonują w precyzyjnie skomponowanym
świecie, nasyconym zmysłowymi walorami natury, która nie jest jedynie
dekoracyjnym tłem wydarzeń, lecz aktywnym współuczestnikiem przedstawianych
zdarzeń. Uwikłaniu bohaterów w owe przeciwieństwa niemal zawsze towarzyszy
poczucie tragizmu, wynikające zarówno z okrucieństwa praw natury (czego wyrazem
jest częsty motyw przedwczesnej śmierci), jak i z klęski racji jednostkowych
wobec bezosobowych procesów historycznych. Niestety współcześnie twórczość
Iwaszkiewicza stosunkowo rzadko znajduje miejsce w praktyce czytelniczej, mimo
że jej problematyka oraz artystyczna forma pozostają istotnym świadectwem
polskiej literatury XX wieku.
Język
oryginału/ pl
Najpiękniejsze opowiadania
Tematyka/
Żaden z polskich pisarzy nie doczekał się
tylu ekranizacji swojej prozy co Jarosław Iwaszkiewicz. Pierwsza adaptacja
filmowa jednego z jego opowiadań powstała już pod koniec lat czterdziestych XX
wieku. Później jego twórczość wzięło na warsztat wielu wybitnych polskich
filmowców, między innymi Andrzej Wajda, Jerzy Kawalerowicz czy Andrzej Domalik.
Plastyczna narracja, zręczne dialogi, pogłębione portrety psychologiczne
postaci oraz zmysłowość świata przedstawionego sprawiają, że opowiadania
Iwaszkiewicza fascynują kolejne pokolenia filmowców. W tomie znalazły się
najsłynniejsze opowiadania Iwaszkiewicza: Gody jesienne, Panny z
Wilka, Brzezina, Młyn nad Utratą, Słońce w kuchni, Bitwa
na równinie Sedgemoor, Matka Joanna od Aniołów, Małżeństwo
Priscilli, Tatarak, Cienie, Zarudzie.
Główny
motyw/ (Na Najpiękniejsze
opowiadania składają się m.in. następujące utwory.) Tatarak jest
opowiadaniem o śmierci, ale także o miłości homoseksualnej. Co prawda bohaterką
jest śmiertelnie chora kobieta zauroczona młodym chłopcem, jednak jej zachwyt
nad pięknem jego ciała każe myśleć o homoseksualnych podtekstach. W opowiadaniu
Matka Joanna od Aniołów w klasztorze Urszulanek w Ludyniu dzieją się
niepokojące rzeczy. Matkę przełożoną opętał szatan, a egzorcyzmy odprawiane nad
zakonnicami nie przynoszą rezultatu. Na podstawie książki francuskiego jezuity
i historyka Michela de Certeau La possession de Loudun, postaram się
wyjaśnić na czym polega psychologia opętania. Choć książka ta tylko pozornie
dotyczy samego zjawiska opętania, może ona pomóc w sformułowaniu nowych tez
oraz nowego spojrzenia na problem, którym zajmuję się w mojej rozprawie.
Kolejnym ważnym utworem są Panny z Wilka, czyli sentymentalna podróż do
przeszłości. Wiktor Ruben okazuje się człowiekiem dość prymitywnym i
egoistycznym. Wraca do krainy swojej młodości i zachowuje się tak, jakby czas
się zatrzymał – pozwala sobie na swobodne flirtowanie z kobietami z tytułowego
Wilka. O jego naiwności najlepiej świadczy fakt, że oczekuje od mieszkanek
dworku, iż będą takie same jak przed dwudziestu laty. Tymczasem z dawnych
panien szlachcianek wyrosły dojrzałe kobiety. Z kolei w Brzezinie
przeplatają się ze sobą erotyzm i śmierć, a wszystko to rozgrywa się w świecie
natury, który staje się ważnym tłem dla doświadczeń bohaterów.
Cytaty z książki charakteryzujące
problematykę utworu:
Panny z Wilka
„Teraz jednak pojął, że wszystko musi
utonąć w przepaści lat minionych i nigdy już nie będzie wyjaśnione.”
„Ale ten cały nastrój lata, szczęścia i
niefrasobliwych spotkań, pełnych pomysłów i żartów, był bardzo podobny do
miłości.”
„Trudno od wszystkich wymagać, aby byli
filozofami.”
„Wydaje mi się to trochę śmieszne, no bo
przyznaj, że każda wielka miłość ma w sobie coś z upokarzającego i śmiesznego.”
„Wielki to grzech nie umieć spostrzec
własnego szczęścia.”
Brzezina
„Przybycie Stanisława było przybyciem
Marsjanina.”
„Instrumentowi [fortepianowi] nie służył
pobyt w domu otoczonym gęstym lasem.”
„Suchotnik — to jedyna dla niego profesja.”
„Tak nic nie wiedział o tego rodzaju
uczuciach — i śmierć, i miłość przeżywał po raz pierwszy.”
„Poczuł ogrom przyrody, grozę jej
nieubłaganych praw, wielkość jej i obojętność. Obojętność jej wobec jego małej
śmierci wstrząsnęła nim.”
„Jednego dnia powiadasz mi, że umierasz… a
potem latasz za dziwkami dniami i nocami, codziennie…”
Młyn nad Utratą
„Życie każdego człowieka, gdy nawet nie
posiadało jakichś specjalnych odchyleń od szablonu, opisane szczegółowo, może
być ciekawe i pouczające.”
„A gdzie jest prawda, to albo wszyscy się
dowiemy po drugiej stronie, albo się nikt nie dowie.”
„(…) święty w życiu codziennym jest
zupełnie zwyczajnym człowiekiem. (…) Moim zdaniem świętość polega właśnie na
niestwarzaniu pozorów świętości, na codzienności cnót. To nietrudno grzmieć w
trąby na Wielkanoc, ale codziennie podawać głowę pod jarzmo dnia: to dopiero
jest cnota!”
Matka Joanna od Aniołów
„Księża także mają swoje losy.”
„Ta się od diabłów powinna nazywać, a nie
od aniołów.”
„On twierdzi, że skoro lud widzi diabła —
to lepiej wierzy w Pana Boga i w Kościół katolicki. Toteż pokazuje ludowi, co
tylko może — jak sztuki na jarmarku!”
„Żeby tak diabeł męża jakiego opętał — no,
to jeszcze!... Ale że to zawsze z babami…”
„E, czasem trzeba i diabłu świeczkę
postawić.”
„To nie są może demony, to może tylko brak
aniołów? Anioł odleciał od matki Joanny i oto została sama z sobą. Może to
tylko własna natura człowieka?”
„Diabła się ksiądz nie boisz, a księdza się
boisz. Na diabła mam znak krzyża, a księżom krzyż nie straszny.”
„Jeżeli nie można być świętą, to lepiej już
być potępioną.”
Tatarak
„Koniec ma jakieś tajemnicze związki z
początkiem.”
„Jedyną rzeczą, która miała w miasteczku
jakiś charakter, była ta rzeka. Jej piękno mogło okupić kurz, brud i
pospolitość małomiasteczkowych uliczek.”
„Zapominasz o jednej rzeczy, że życie tak
łatwo może stać się śmiercią.”
W opowiadaniach Jarosława Iwaszkiewicza
znajdziemy dwa bóstwa z dwóch obszarów – życia i śmierci. Te bóstwa to Eros i
Tanatos. Eros władałby zmysłowym doznaniem świata. Jak powie Iwaszkiewicz: „w
miłości jak w podróży człowiek zyskuje możliwość poszerzenia swojej osobowości,
doznania życia”[1]. Władałby naturą jako żywiołem życia, przepełnioną
instynktem, naturą jakże często amoralną.
Eros zmienia świat w sensowny znak.
Iwaszkiewicz często eksponuje ciemność wnętrza, jego irracjonalność, lecz
zarazem podkreśla, że zgoda na nie stanowi sposób na odnalezienie własnej
tożsamości. Nie jest jednak ta liryka pełna ładu i spokoju – jak zauważa
Ryszard Przybylski w książce Eros i Tanatos. To Tanatos wszak często
konstytuuje istnienie Erosa, Tanatos kładzie też kres temu, czego symbolem jest
Eros. Trudno mówić o tym, które z bóstw jest silniejsze, które ostatecznie
zwycięża.
Brzezina zainicjowała nowy nurt oderwania się od tematyki
narodowej i zwrot ku „problemom ostatecznym” – ku sytuacji egzystencjalnej
człowieka konfrontowanego z przeznaczeniem oraz nieuchronnością śmierci, która
niekiedy przychodzi przedwcześnie. Opowiadanie Iwaszkiewicza ukazuje dramat
jednostki (a właściwie jednostek) determinowany nie tyle sytuacją historyczną,
ile prawami natury. Stanowi świadectwo przesunięcia akcentu z refleksji
historiozoficznej na egzystencjalną. Pisarz mierzy się tu z intymnością śmierci
oraz samotnością człowieka postawionego wobec jej nieuchronności. W Brzezinie
człowiek jawi się jako cząstka świata przyrody, a kres jednostki wpisany jest
zarówno w ogólne prawidła ludzkiego losu, jak i staje się impulsem do refleksji
nad kruchością życia, które może zgasnąć zbyt wcześnie. Utwór, jako studium
umierania, opowiada o tym, co stanowi nieodłączny element ludzkiej egzystencji:
o śmierci ujmowanej przez pisarza także w perspektywie biologicznej, jako jeden
z fundamentalnych wymiarów życia. Przedwojenna Brzezina inicjuje w
twórczości Iwaszkiewicza cykl utworów, których bohaterami są młodzi mężczyźni
zmagający się z gruźlicą. W postaci Stanisława „skumulowała się
charakterystyczna dla okresu międzywojennego, po-Mannowska kreacja choroby.
Summa, jaką stanowi dla gruźlicy Czarodziejska góra, ma swoje źródła w
dziewiętnastowiecznej metaforze schorzenia. […] Iwaszkiewicz — jako
spadkobierca tej romantycznej reprezentacji — nie okazał się wiernym uczniem
Manna, chociaż powinowactwa z Czarodziejską górą są u niego niewątpliwie
obecne”[2]. Można przy tym zauważyć, że w Brzezinie choroba nie jest
jedynie doświadczeniem fizycznym ani nawet wyłącznie metaforą duchowej
przemiany. Staje się raczej szczególną formą intensyfikacji istnienia: stanem
granicznym, w którym życie i śmierć przenikają się, a świadomość kresu wyostrza
percepcję świata. W tym sensie utwór wpisuje się w szerszy nurt literatury
modernistycznej, dla której doświadczenie graniczne – choroby, samotności,
przemijania – staje się uprzywilejowanym sposobem poznania człowieka.
Iwaszkiewicz nie tyle przeciwstawia życie śmierci, ile ukazuje ich
nierozerwalny związek, sugerując, że dopiero w perspektywie końca możliwe jest
pełniejsze uchwycenie sensu egzystencji. Można z całą pewnością przypisać
Iwaszkiewiczowi rozumienie śmierci nie jako idei, lecz jako fenomenu egzystencjalnego.
W jego interpretacji, obecnej w opowiadaniu twórcy ze Stawiska, śmierć zostaje
ściśle włączona w proces życia, a nawet nadaje mu wartość. Badacz opiera swoją
wykładnię na freudowskim modelu egzystencji ludzkiej, zdeterminowanej przez
dwie siły: Erosa (pęd życia) i Tanatosa (pęd śmierci). Eros jawi się jako
gwarant harmonii świata, podczas gdy Tanatos przyczynia się do jej rozpadu.
W Brzezinie człowiek zostaje
ukazany jako „byt ku śmierci”, jednak siłę ocalającą stanowi Eros, ponieważ
„przekształca życie w fenomen radosny”. Wprawdzie u Iwaszkiewicza „przekształca
świat w harmonijną całość”, jednak sile życia nieustannie sprzeciwia się
śmierć, która zbiera swoje żniwo – Stanisław nie zostaje przecież uleczony,
lecz umiera. Stanisław, który mimo podjętego leczenia w sanatorium dla
gruźlików w szwajcarskim Davos nie zdołał pokonać choroby, powraca z najwyżej
położonej miejscowości w zachodniej Europie – rekomendowanej w jego przypadku –
do ojczyzny, na „niziny”, do oddalonej od cywilizacji leśniczówki swego brata
Bolesława, otoczonej brzeziną i sosnowym lasem. Sprowadzając bohatera z gór na
niziny, Iwaszkiewicz już na wstępie dookreśla jego los. W przypadku Stanisława,
który znalazł się w sytuacji granicznej, jego postawa wobec świadomości własnej
śmierci pozostaje pozbawiona emfazy. Sens swojego „tu i teraz” odnajduje w
realizacji tego, z czego musiał zrezygnować podczas kuracji w Davos: w zespoleniu
z naturą, w doświadczeniach zmysłowych, w namiastkach ekstazy oraz w
intensywnym przeżywaniu młodości w ostatnich chwilach życia. Wypełnia więc
swoje „tu i teraz” różnorodnymi formami aktywności. Pragnąc zaspokoić swoje
artystyczne potrzeby, sprowadza do leśniczówki fortepian, wcześniej sprzedany
przez brata. Wynajmuje go w Sławsku od młodej kobiety umierającej na suchoty.
Gdy gra przy jej łóżku, mimowolnie uruchamia metronom, który zaczyna odmierzać
czas prowadzący ku śmierci obojga. Jego świadomość kresu kontrastuje z
naiwnością kobiety, żyjącej złudzeniem powrotu do zdrowia jesienią.
Tematyka Brzeziny Iwaszkiewicza jest bliska filozofii egzystencjalnej –wszak człowiek jest w niej niczym więcej niż bytem zmierzającym ku śmierci. Pisarz nie zawarł w niej żadnych metafizycznych odniesień. Przyjął on w swoim opowiadaniu konwencję realizmu, przede wszystkim do pewnej idei obecnej w jego światopoglądzie: śmierć należy do codzienności, stoi gdzieś obok, za rogiem.
Tatarak jest opowiadaniem o śmierci, ale zarazem o miłości,
także tej wymykającej się jednoznacznym kategoriom. Co prawda bohaterką utworu
jest śmiertelnie chora kobieta zauroczona młodym chłopcem, jednak sposób, w
jaki opisany zostaje jej zachwyt nad jego cielesnością, może prowokować
interpretacje wykraczające poza prostą relację heteronormatywną, odsłaniając
bardziej złożone napięcia erotyczne i estetyczne. Opowiadanie Tatarak
jest utworem krótkim, lecz gęstym znaczeniowo. Podejmuje temat przemijania,
nieuchronności śmierci, żałoby trudnej do przepracowania, a także tęsknoty za
utraconą młodością. Nieświadoma swojej śmiertelnej choroby pani Marta żyje u
boku zapracowanego męża, w atmosferze przywodzącej na myśl „ibsenowski” model
małżeństwa: pozornie uporządkowanego, lecz wewnętrznie pustego i pozbawionego
głębszej więzi. Przypadkowe spotkanie młodego mierniczego wodnego staje się dla
niej impulsem do wewnętrznego przebudzenia: budzi się w niej kobiecość, ale też
– szerzej – pragnienie życia, intensywnego doświadczania świata poprzez ciało i
zmysły. Fascynacja młodością chłopca nie jest jedynie uczuciem erotycznym, lecz
także wyrazem tęsknoty za utraconą pełnią istnienia, za czasem, w którym życie
wydawało się nieograniczone. Można więc odczytać Tatarak jako opowieść o
paradoksie: im silniejsze staje się doświadczenie życia i zmysłowej
intensywności, tym wyraźniej ujawnia się cień śmierci. Iwaszkiewicz po raz
kolejny ukazuje nierozerwalny związek Erosa i Tanatosa: pragnienie życia rodzi
się tu w bezpośredniej bliskości kresu, a fascynacja młodością i ciałem zostaje
podszyta świadomością przemijania. W tym sensie utwór ten nie tyle opowiada o
miłości czy śmierci osobno, ile o ich nieustannym splątaniu, które konstytuuje
ludzką egzystencję.
Odwiedzający Wilko po piętnastu latach
Wiktor przegląda się we własnych wspomnieniach i podejmuje próbę
zrekonstruowania samego siebie. Spotkanie z kobietami z przeszłości konfrontuje
go z pustką i jałowością własnej egzystencji; doświadczenie wojenne odebrało mu
zdolność głębokiego przeżywania uczuć. Kryzys wieku średniego, który
niespodziewanie dopadł Wiktora Rubena, spotęgowany rozpaczliwym poczuciem
pustki po stracie przyjaciela Jurka oraz zwykłym przemęczeniem, skłania go do
wyjazdu w strony, gdzie przed laty spędził ostatnie przedwojenne wakacje (lato
1914 roku). To właśnie tam doznał pierwszych intensywnych fascynacji
erotycznych i pożegnał się z młodością – beztroską, choć niepozbawioną cienia
melancholii. Ów proustowski temat poszukiwania utraconego czasu, a zarazem
niemożliwości powrotu do przeszłości, stanowi trzon noweli Jarosława
Iwaszkiewicza Panny z Wilka. „Nie mógł wykreślić linii swojego życia i
czuł w niej luki, których niepodobna było uzupełnić logicznie. Przecięcie
pionowe w momencie wyjazdu jego z Wilka w roku 1914 zmieniło zasadniczo
symetrię tej linii”.
Opowiadanie to jest precyzyjnie
skonstruowanym ciągiem przemyśleń czterdziestoletniego mężczyzny: zapisem jego
wspomnień, skojarzeń i stanów świadomości. Narracja prowadzi od refleksji
sprowokowanych śmiercią przyjaciela nad przemijalnością i przypadkowością
ludzkich wysiłków oraz poczuciem skrajnego zniechęcenia – poprzez oczekiwania,
emocje, nadzieje i rozczarowania towarzyszące pobytowi na wsi, aż po ostateczną
rezygnację z prób wskrzeszenia minionych chwil. Kulminacją tej drogi jest
bolesna akceptacja własnej niemocy (symbolicznie wyrażona w momencie „przełamania
się lata”); „Tak jakby lato już odchodziło, choć było obecne, dojrzałe, pod
ręką stojące, pełne zapachu siana i jagód” oraz decyzja o wyjeździe – o
wyrwaniu się z zaklętego kręgu wspomnień. „Zdawało mu się przez chwilę, że
wszystko rzeczywiste odbyło się wówczas, piętnaście lat temu, a on nic o tym
nie wiedział”. Towarzyszy temu ulga, za którą kryje się głęboka potrzeba
niezależności, a może raczej poczucie psychicznej nieprzystawalności do
wilkowskiego, kobiecego świata.
Rzeczywistość ukazana jest w noweli z
wyraźnie egocentrycznego, introspektywnego, męskiego punktu widzenia. Wiktor
nie obdarza innych szczególną uwagą: można mu wierzyć, gdy twierdzi, że nie
interesują go zawiłości losów panien z Wilka ani kogokolwiek innego. Skupia się
niemal wyłącznie na własnym życiu wewnętrznym. Obca jest mu skłonność do
współodczuwania czy chęć zrozumienia motywacji innych, zwłaszcza kobiet. Zdaje
się wręcz pragnąć, by pozostały one dla niego nieodgadnioną tajemnicą.
Jednocześnie obserwuje je z niezwykłą wnikliwością: dostrzega barwy ich
strojów, kolor włosów i oczu, fakturę skóry, kształty, ruchy ciała, gesty, a
nawet zapachy. Rejestruje te szczegóły z niemal obsesyjną dokładnością, widząc
panny z Wilka jednocześnie takimi, jakimi były, jakimi są i jakimi mogą się
stać. Wszystkie te doznania interpretuje jako sygnały kierowane ku niemu,
świadomie lub nie, jakby ich istnienie miało sens jedynie w odniesieniu do jego
osoby. Zdarza się, że reaguje zdziwieniem czy nawet irracjonalnym rozdrażnieniem,
gdy kobiety przejawiają niezależność. Tymczasem wobec tak nieodparcie realnych
doświadczeń jak wojna, ciężka praca czy walka o byt, ich znaczenie w jego życiu
okazuje się znikome – pozostaje po nich jedynie ślad, a właściwie „ślad śladu”:
rozmyte, zmysłowe wspomnienie.
Wojna, ta „męska sprawa”, pogłębiła jego
egocentryzm i poczucie odrębności. Pierwsza wojna światowa odcisnęła piętno
również na życiu mieszkanek Wilka: dwór i gospodarstwo uległy zniszczeniu i
zubożeniu, a jedna z sióstr, Fela, zmarła podczas epidemii hiszpanki (choć
między wierszami można przeczuwać, że mogło to być samobójstwo). Mimo to panny
z Wilka odzyskują życiową energię – jakby biologicznie predestynowane do
odradzania się wraz z cyklem natury. Wiktor natomiast, naznaczony
doświadczeniem frontu i nieustannym obcowaniem ze śmiercią, ulega wewnętrznemu
wypaleniu: zostaje emocjonalnie wyjałowiony i wybiera samotność jako jedyną możliwą
formę istnienia. W tym sensie jego powrót do Wilka nie jest próbą odzyskania
przeszłości, lecz raczej konfrontacją z jej nieodwracalną utratą –
doświadczeniem, które ostatecznie utwierdza go w przekonaniu, że czas nie tyle
przemija, co bezpowrotnie oddziela człowieka od samego siebie. A opis nocy
miłosnej Wiktora z Julcią należy do najpiękniejszych scen erotycznych w
polskiej literaturze, jakie stworzył Jarosław Iwaszkiewicz w noweli Panny z
Wilka. Przełamuje on bowiem nasze przyzwyczajenia do dosłownych,
jednoznacznych przedstawień cielesności – tak charakterystycznych dla
współczesnej kultury literackiej i filmowej. Zamiast dosłowności pojawia się tu
subtelność, niedopowiedzenie i emocjonalna intensywność, które budują głębszy,
bardziej intymny wymiar doświadczenia. Możemy wręcz powiedzieć, że jest to
jedno z najciekawszych polskich ujęć kryzysu wieku średniego – ukazanego nie
poprzez spektakularne wydarzenia, lecz poprzez wewnętrzne pęknięcie, konfrontację
z przemijaniem i próbę odnalezienia sensu w świecie, który utracił dawną
intensywność.
Do klasztoru sióstr w Ludyniu przybywa
egzorcysta, ojciec Suryn. Jego zadaniem jest zajęcie się przełożoną, Matką
Joanną, rzekomo opętaną przez diabły i odpowiedzialną za dziwne zachowania oraz
zbiorowe szaleństwo innych zakonnic. Temat opowiadania Matka Joanna od
Aniołów Jarosław Iwaszkiewicz zaczerpnął z autentycznych wydarzeń
historycznych. Okresy nasilonych konfliktów religijnych sprzyjają powstawaniu
atmosfery lęku i napięcia, w której „zło” znajduje podatny grunt. Bezradni
ludzie, przytłoczeni emocjami, szukają ujścia dla swoich frustracji oraz
winnych zaistniałych nieszczęść. Na przełomie XVI i XVII wieku w Europie
Zachodniej nastąpił szczególny wzrost zjawisk uznawanych za opętania – jakby
demony na nowo zawładnęły wyobraźnią społeczeństw wszystkich stanów. Jednym z
najbardziej znanych przypadków była historia z francuskiego Loudun, gdzie
duchowny Urbain Grandier został skazany i spalony na stosie po procesie o
czary. Oskarżono go o sprowadzenie opętania na zakonnice z miejscowego
klasztoru urszulanek. To właśnie ta historia stała się inspiracją dla
Iwaszkiewicza.
Francuski jezuita i historyk Michel de
Certeau w książce La possession de Loudun próbował wyjaśnić to zjawisko.
Jego zdaniem symboliczne, quasi-religijne instrumentarium egzorcystów –
modlitwy, woda święcona, sól czy krzyż – pełniło funkcję legitymizowania
przemocy wobec rzekomo opętanych osób. Wszystko odbywało się pod pozorem działania
dla ich dobra, przy jednoczesnym przekonaniu o udziale sił boskich. W ten
sposób można tłumaczyć brutalność działań podejmowanych przez „ekspertów” od
egzorcyzmów. De Certeau zwracał uwagę także na społeczną sytuację zakonnic:
zamknięte w klasztorze, podporządkowane instytucji Kościoła, pozbawione
sprawczości i możliwości samorealizacji, mogły doświadczać głębokiej frustracji
i traumy. W tym kontekście opętanie można interpretować jako formę ekspresji
tłumionych emocji oraz desperacką próbę zwrócenia na siebie uwagi. Zakonnice
stawały się narzędziem szerszego mechanizmu – ich „opętanie” wywoływało debatę
publiczną i na chwilę wydobywało je z anonimowości, pozwalając dostrzec w nich
kobiety, a nie tylko pełnione funkcje religijne. W obliczu niepokojących zachowań
sióstr – bluźnierstw, ekstaz i aktów przemocy – zarówno władza kościelna, jak i
świecka czuły się zobowiązane do znalezienia racjonalnego (bądź
nadprzyrodzonego) wyjaśnienia. Seria erotycznych wizji i snów kilku zakonnic, w
tym przełożonej Jeanne des Anges, interpretowanych jako działanie sił
diabelskich, zbiegła się w czasie z narodzinami nowoczesnej racjonalności,
symbolizowanej przez Rozprawę o metodzie René Descartes. To napięcie
między wiarą a rozumem nadaje całej historii szczególny wymiar.
Wydarzenia wokół klasztoru można porównać
do swoistego teatru, niemal komedii dell’arte, w którym religia, polityka i
społeczne lęki splatają się w widowisko. Polowanie na czarownice staje się tu
nie tylko aktem religijnej gorliwości, lecz także walką o władzę i wpływy, a
zarazem publiczną debatą nad granicami racjonalności i nadprzyrodzoności.
Postać Jeanne des Anges, pierwowzoru Matki Joanny, ukazuje również inny wymiar
tej historii. Można przypuszczać, że jej „opętanie” miało także rys
narcystyczny – stało się drogą do zaistnienia w świecie, który wcześniej ją
marginalizował. Po rzekomym uwolnieniu od demonów była wożona z miasta do
miasta, prezentowana jako dowód zwycięstwa nad szatanem, oklaskiwana i
podziwiana. Z anonimowej zakonnicy stała się postacią publiczną, niemal
celebrytką swoich czasów. W tym kontekście opowiadanie Iwaszkiewicza można
czytać nie tylko jako historię religijnego doświadczenia, lecz także jako
przenikliwą analizę mechanizmów zbiorowej histerii, władzy i ludzkiej potrzeby
sensu – nawet jeśli miałby on przybrać formę opętania. Należy zauważyć, że
jedyną zakonnicą, która nie była „opętana”, była siostra Małgorzata à Cruce,
pełniąca w klasztorze w Ludyniu funkcję furtianki. Dlaczego? Ponieważ jako
jedyna wymykała się z klasztoru do miasteczka, przesiadywała w karczmie i miała
kontakt z ludźmi.
Bohaterowie Młynu nad Utratą
prowadzą na pozór zwyczajne życie, jednak ich wewnętrzny świat naznaczony jest
licznymi napięciami, niedoskonałościami i „chropowatościami”, które konstytuują
ich indywidualność – owe „prawdziwe rysy mojego ja”, by odwołać się do frazy
Marcela Prousta. W tym sensie postacie powieści wpisują się w refleksję nad
„kanciastością” ludzkiej osobowości, którą, w znaczeniu afirmatywnym,
podejmował Søren Kierkegaard, wskazując, iż jednostka nie powinna zatracać
swoich najistotniejszych osobliwości w procesie społecznego „wygładzania”, gdyż
to właśnie one stanowią o istocie podmiotowości. Problematyka młodości zostaje
tu ujęta jako proces poszukiwania tożsamości, wartości i miejsca w świecie.
Trójka bohaterów, znajdujących się na różnych etapach egzystencjalnej drogi,
podejmuje refleksję nad kategorią świętości, jej definicją, możliwością oraz
statusem ontologicznym. Figura „małego świętego” zostaje poddana próbie, która
ujawnia ukryte napięcia emocjonalne i aksjologiczne.
Akcja utworu rozgrywa się w 1928 roku w
przestrzeni prowincjonalnej, stanowiącej zarazem tło i laboratorium dla
analizowanych postaw. Centralną postacią jest Karol, zamożny arystokrata o
homoseksualnej orientacji, esteta i admirator muzyki Ryszarda Wagnera, który
organizuje wokół siebie niewielki, homospołeczny krąg. Jednym z jego członków
jest młody poeta, Julian Zdanowski. Codzienność tej wspólnoty podporządkowana
zostaje doświadczeniu metafizycznego niepokoju, neutralizowanego poprzez
intensywne praktyki dyskursywne: rozmowy o sztuce, poezji oraz rozważania
natury etycznej. Ów wyizolowany porządek bywa sporadycznie zakłócany przez
elementy rzeczywistości zewnętrznej, takie jak aranżowane przez Karola bójki
młodzieży wiejskiej czy wizyty u protekcjonalnie traktowanych sąsiadek.
Stabilność tego świata ulega zachwianiu
wraz z pogłębiającym się kryzysem egzystencjalnym Juliana. O jego „duszę”
rywalizują trzy porządki aksjologiczne, reprezentowane przez trzy postaci:
Karola – ucieleśniającego estetyzującą, choć emocjonalnie uwikłaną formę
relacji; księdza Górskiego – rzecznika normatywnej duchowości i dyscypliny
religijnej; oraz Jadwigę Łowiecką – rozwiedzioną kobietę w średnim wieku,
której postawa wprowadza wymiar cielesności i społecznego realizmu. Konflikt
ten przybiera formę niejawnego pojedynku, którego rezultat prowadzi do zerwania
więzi między Julianem a Karolem. Afektywne zaangażowanie młodego poety w
relację z Jadwigą wywołuje u arystokraty reakcję zazdrości i desperacji,
skutkującą próbą instrumentalnego sojuszu z dotychczasowym przeciwnikiem –
księdzem. Ostatecznie interwencja Jadwigi zostaje przez Karola odczytana jako
destrukcja wyidealizowanego, męskiego porządku, co prowadzi do eskalacji napięć
i kulminuje w tragicznym finale – śmierci Juliana. Powieść ujawnia tym samym złożoną
dynamikę relacji między estetyką, duchowością i cielesnością, ukazując je jako
konkurencyjne, lecz wzajemnie przenikające się porządki konstytuujące
doświadczenie jednostki. Jarosław Iwaszkiewicz w miniopowiadaniu Młyn nad
Utratą, nadając swojemu opowiadaniu tragiczny charakter, czerpał inspirację
nie tylko z tradycji mitologicznej, lecz także ze źródeł filozoficznych,
szczególnie z dorobku ateńskiego oświecenia. Przedstawieni przez niego bogowie
(czy też Bóg jako siła nadrzędna) nie są jedynie figurami symbolicznymi, ale
uosabiają surowy, niemal bezwzględny porządek moralny. Za przekroczenie
obowiązujących norm wymierzają zakochanym okrutną karę: mężczyznę skazują na
śmierć, natomiast kobietę – na śmierć jej dziecka. Posługują się przy tym
naturalnymi, a zarazem sugestywnymi środkami – ukąszeniem pająka, ukłuciem
kolcem tarniny oraz wodą jeziora, która nabiera cech żywiołu niszczącego. Kara
ta nie ma charakteru przypadkowego, lecz wpisuje się w antyczne rozumienie winy
i losu: człowiek, przekraczając granice, wchodzi w konflikt z porządkiem
świata, co nieuchronnie prowadzi do tragicznych konsekwencji. Iwaszkiewicz
ukazuje więc rzeczywistość, w której natura i sacrum splatają się, tworząc
spójny, choć okrutny system sprawiedliwości.
[1] Poeci dwudziestolecia
międzywojennego. Red. Irena Maciejewska. Warszawa 1982, s. 320.
[2] WOBEC ŚMIERCI. STUDIUM POSTAW LUDZKICH
W SYTUACJI GRANICZNEJ (BRZEZINA ANDRZEJA WAJDY WEDŁUG JAROSŁAWA IWASZKIEWICZA)
Iwona Kolasińska-Pasterczyk. Załącznik Kulturoznawczy 11/2024.


Brak komentarzy:
Prześlij komentarz