09 września 2021

Ile mil do Babilonu?

 

 „Ile mil do Babilonu?”


Jennifer Johnston


Autorka/ (ur. 12 stycznia 1930 w Dublinie), irlandzka pisarka, laureatka Whitbread Book Award w 1979 r. i została nominowana do Nagrody Bookera w 1977 roku.

Tłumaczenie/ Beata Janiżanka

Tytuł oryginału/ en-ie “How Many Miles to Babylon?”

Tematyka/ Alec i Jerry nie powinni być przyjaciółmi, ponieważ dzielił ich stan społeczny: dla Aleca życie było przywilejem, podczas gdy dla Jerry’ego egzystencja była jednym wielkim trudem. Ale to nie miało znaczenia dla dwóch młodych mężczyzn, których połączyła wspólna miłość do koni i pływania. Młodzi mężczyźni myśleli, że całe życie jest jeszcze przed nimi. Kiedy w 1914 roku wybucha wojna, zarówno Jerry, jak i Alec zaciągają się do armii – lecz obaj zupełnie z innych powodów. Na polach Flandrii stoją razem w okopach, ale po raz kolejny dzieli ich warstwa społeczna: jeden, jako oficer a drugi, jako szeregowiec. I to właśnie tam, w otoczeniu błota, chaosu i śmierci, jeden z nich podejmie fatalną decyzję, której konsekwencje wystawią na próbę ich przyjaźń i lojalność.

Główny motyw/ Jennifer Johnston w swojej książce „Ile mil do Babilonu?” porusza wiele tematów: miłości, przyjaźni i honoru. W mniejszym stopniu jest to również powieść o klasowości, jaka panuje w społeczeństwie oraz o bezsensowności wojny. Historia zaczyna się w wiejskiej Irlandii, gdzie dwóch bardzo różnych chłopców żyjących na odrębnych biegunach podziału klasowego nagle staje się bliskimi przyjaciółmi. Alec jest jedynakiem, synem bogatych właścicieli ziemskich. Jerry, mały jak na swój wiek, ale traktowany jak dorosły pracuje przy koniach w posiadłości Aleca. Między arystokratą i jednym z jego robotników rodzi się  przyjaźń, która podąża za nimi aż do okopów I wojny światowej. To historyczna fikcja najwyższego kalibru.

 Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:

„A zresztą tu czy tam przyszłość jest równie nie znana”.

„Jakże lękają się ludzie demonów, czających się w naszych umysłach!”.

„Na sondowanie swojej duszy nie mam ani nie miałem ochoty, to zajęcie dla tych, co mają dużo czasu”.

„Wiara dodaje otuchy żyjącym. Myślę, że dla umarłych nie ma znaczenia”.

„Prawdziwa przyjaźń wchłania i to, co złe i to, co piękne”.

„Wspomnienia wypływają na wierzch niczym wodorosty na powierzchni morza, gdy tylko poruszy się głębiny, w których ukryte jest każde słowo, każdy gest, każde westchnienie”.

„Ziemia jest naszym największym bogactwem. Nigdy jej źle nie traktuj”.

„Wojny rzadko się kończą przed Bożym Narodzeniem”.

„Jak babie nie obiecasz gwiazdki z nieba, to z tobą nie pójdzie. A dasz gwiazdkę, to będzie żądała księżyca”.

„Są ludzie, co rodzą się starzy i nigdy już nie młodnieją”.

„Zawsze zdumiewała mnie szybkość, z jaką świat przechodził od mroku do światła”.

„Bałem się, że pewnego pięknego dnia obudzę się i odkryję, że pogodziłem się już z groteskową ohydą naszego życia”.

„Jeżeli nie uda mi się zostać bohaterem we Flandrii, zgłoszę się na bohatera w Irlandii”.

„Może dojrzałość to stan, w którym żywiołowy umysł człowieka i jego pogodna dusza mogą żyć obok siebie w spokoju”.

„Co za różnica, czyim jestem synem? Ostatecznie to, o co ocieramy się od urodzenia, czyni nas tym, czym jesteśmy”.

„Trzeba było wielu stuleci, żeby zbudować społeczeństwo, w którym żyjemy. Byłoby źle, gdyby miało je zniszczyć garstka narwańców”.

„Żal mi tego, czego nigdy nie będą znał”.


                    Książka „Ile mil do Babilonu?” Jennifer Johnston została opublikowana w 1974 roku. Jej akcja rozgrywa się kilka lat przed wybuchem I wojny światowej w Irlandii oraz w okopach podczas wielkiej wojny światowej we Flandrii. A więc w okresie kiedy wzrastały silne nastroje wśród Irlandczyków nawołujące do niepodległości. Przedstawia życie bogatej irlandzkiej rodziny, która „chroni się” za murami obojętności w pięknym domu na prowincji. Strzeże swojego życia przed skomplikowaną rzeczywistością, nieprzyjemnymi informacjami ze świata i krajowej polityki. Jednak brak miłości i trudne charaktery rodziców głównego bohatera prowadzą z biegiem lat do upadku rodziny. Żyją nie dopuszczając do siebie żadnych refleksji, uporządkowanym i spokojnym rytmem dni – ojciec polując na lisy, matka karmiąc łabędzie - który jest tylko sporadycznie przerywane przez przykre doniesienia o ofiarach wojennych. W miarę jak coraz więcej miejscowych mężczyzn zaciąga się do armii, a wielu z nich ginie na froncie lub zostaje okaleczonych w okopach na wojnie w Europie, konflikt światowy powoli staje się rzeczywistością dla rodziny żyjącej w swojej prywatnej „arkadii”. Kiedy ich syn Alec zaciąga się na front, jego dumni rodzice zmuszeni są do uznania jego istnienia, jego uczuć i pragnień, które do tej pory nie były zauważane.  

                    W domu zawsze panowała napięta atmosfera, ponieważ rodzice Aleca nie znosili się nawzajem. Żyli w jednym domu, lecz osobno. Alec zaprzyjaźnił się z Jerrym Crowe'em, miejscowym chłopcem z klasy robotniczej, co ciekawe, między nimi nie rozwinęła się tylko bliska przyjaźń, lecz miłość. Jerry zanim dołączył do brytyjskich sił zbrojnych, był czynnie zaangażowany w działalność niepodległościową, którą rozpowszechniał w okolicznych miejscowościach. Jego zaciągnięcie się na front miało dla spraw Irlandii ważny cel. Planował zdobyć doświadczenie na temat metod walki, które później po zakończeniu wojny chciał wykorzystać w boju o wolny kraj. Sam kiedyś podsumował swój pomysł słowami: „Jeżeli nie uda mi się zostać bohaterem we Flandrii, zgłoszę się na bohatera w Irlandii”.

                    W powieści „Ile mil do Babilonu?” Jennifer Johnston w ciekawy sposób bada temat miłości w opozycji do nienawiści. Alec Moore doświadcza wiele bólu z powodu miłości do Jerre’go, miłości, która była mu zabroniona, a której nigdy nie otrzymał od własnych rodziców. Bohater opowiada swoją tragiczną historię, przywołując psychiczne blizny, jakie pozostały po jego dzieciństwie, pozbawionym rodzicielskiej miłości, a przepełnionym samotnością w wielkim domu. Jego matka była zimną i okrutną kobietą, była manipulacyjna, pełna nienawiści do męża, którego uważała za słabego. Posługując się szantażem powiedziała synowi, że nie jest jego ojcem. Tę rozmowę Alec podsumował: „Jednym zdaniem, pozbawiłaś mnie ojca”. Jednak matka bez żadnych emocji odpowiedziała: „Na miłość boską, nie rób z tego melodramatu”. Od dzieciństwa Alec żył w cieniu swojej pięknej matki, której natura nie obdarzyła macierzyńskimi instynktami. Fizyczne piękno pani Moore kontrastuje w powieści z jej mściwą osobowością. Działania kobiety, które są wyrachowane, zimne i lekceważące, sugerują jej patologiczny charakter. Pomimo utrzymania pięknego domu nie jest to dom, w którym widać prawdziwą miłość i szczere uczucia. Dla arystokratki relacje międzyludzkie są bez znaczenia, chyba, że może uzyskać z nich jakąś korzyść na przykład zaspokoić swojego wewnętrznego narcyza. Używa swojego uroku, pozoru miłości, aby czerpać uwagę, jednak pod jej fałszywą powierzchownością widzimy zło. Alicia Moore lekceważy również uczucia męża, nieustannie obrażając go nawet w obecności syna. Kiedy kobieta odkrywa przyjaźń między Alec’em i Jerry'm Crowe'em robi wszystko, aby tę znajomość zniszczyć. 


                    W dzieciństwie Alec był osamotniony. Nigdy nie starał się usprawiedliwiać, po prostu stwierdził po latach fakt. Tradycyjne bariery pochodzenia i edukacji dzieliły go od otoczenia i rówieśników. Uczony był szeregu przedmiotów przez liczne guwernantki aż do momentu, gdy przekroczył magiczną granicę lat dziesięciu i został oddany w ręce wikarego, który prawdopodobnie gwoli powiększenia swych szczupłych dochodów usiłował przez kilka godzin dziennie uczyć chłopca matematyki, literatury i oczywiście łaciny. Miał dwanaście lat, kiedy wyłoniła się sprawa posłania chłopca do szkoły, a ujrzała światło dzienne  w tym sensie, że sam zainteresowany się o tym dowiedział. Alec nawet w towarzystwie rodziców był sam, a oni dzięki niemu nie byli sami. Jego rodzice byli znakomitymi, serdecznymi gospodarzami i prawdopodobnie wesołymi gośćmi, gdy jednak nie brali udziału w życiu towarzyskim, każde z nich zamykało się w jakimś swoim własnym świecie. Spotykali się tylko przy swoim synu.

                    Alec miał więc przyjaciela. Bliskiego przyjaciela, o którym nikt nie wiedział. Nigdy nie chodził do niego do domu ani on nie przychodził do niego. Spotykali się kiedy Jerry wracał ze szkoły nad jeziorem albo na wzgórzu za domem, dokąd Alec brał po południu swojego kuca. Dobrze schowani za naturalną ścianą lśniącego granitu, urządzali tam sobie maneż. Przesunęli kamienie, zasypali dziury, żeby poprowadzić tor wokół krzewów janowca, i zbudowali sześć łatwych przeszkód. Tor dla chłopców wydawał się szczytem doskonałości. Po lekcji jazdy z Jerrym Alec puszczał swojego kuca Faraona wolno, żeby poskubał sobie tę odrobinę trawy, jaka tam rosła. Jerry zawsze miał przy sobie organki, na których grał jak mistrz. Siadał po turecku przymykał oczy i ująwszy organki w obie dłonie przyciskał je do ust. Palce jego bosych stóp poruszały się po ziemi w jakimś pełnym ekstazy swoistym tańcu. Grał ballady, zarówno sentymentalne, jak i rewolucyjne, starodawne pieśni bez słów, zawiłe melodie, które przywodziły na myśl muzykę wschodu.  Czasem Alec usiłował śpiewać powtarzając słowa, które rzucał mu kątem ust Jerry. Alec poprzez te irlandzkie piosenki zdobywał mnóstwo wiadomości z historii, którymi jego nauczyciel pastor Bingham byłby przerażony.

                    Zaraz po wstąpieniu w szeregi brytyjskiej armii chłopcy zostali wysłani na front do Flandrii. Ich przyjaźń trwała pod nieprzychylnym dowództwem majora Glendinninga, który zabraniał swoim oficerom kolegowania się z żołnierzami niższego stopnia. Pewnego dnia Jerry tymczasowo opuszcza szeregi plutonu, aby szukać swojego ojca, który zaginął na polu bitwy. Po powrocie zostaje skazany na śmierć za dezercję, jako przykład dla innych żołnierzy, którzy mogą również rozważać ucieczkę. Alec, jako oficer, otrzymuje rozkaz dowodzenia plutonem egzekucyjnym, który ma rozstrzelać Jerry’ego. 

                    Obrazy nienawiści opisane w powieści krążą wokół odniesień do I wojny światowej oraz irlandzkiej polityki niepodległościowej. Od najwcześniejszych momentów w książce czujemy zbliżający się konflikt polityczny w Europie, który stanowi tło dla zwaśnionego małżeństwa państwa Moor. Można argumentować, że nienawiść między Alicią i Frederickiem Moorem jest wykorzystywana, jako skompresowany obraz nienawiści między siłami sojuszniczymi i wrogimi w czasie wojny. Alec całe życie traktowany był jak marionetka. W domu - między skonfliktowanymi rodzicami, a w wojsku pomiędzy stronami zwaśnionych państw. Wnioski, które wypływają z nienawiści w rodzinie Aleca pełnią taką samą funkcję moralną jak obrazy wojny oraz zachowań angielskich oficerów w stosunku do irlandzkich żołnierzy szeregowych. Sprawiają, że czytelnik rozumie, że miłość jest niezbędnym elementem przetrwania świata, ponieważ bez niej jest tylko chaos, okrucieństwo i nienawiść. Decyzja Aleca o pójściu na wojnę jest częściowo konsekwencją nienawistnego zachowania jego matki. Szaleństwo wojny, śmierć i okaleczenia żołnierzy dowodzą tylko, jak bardzo destrukcyjna jest siła ludzkiej wrogości często wobec swoich najbliższych. Decyzja Aleca o zostaniu żołnierzem sprawia, że jego ojciec jest pozbawiony jedynego źródła miłości. Scena rozstania z ojcem przed wyjazdem Aleca na front, choć wydaje się powierzchowna, jest w rzeczywistości rozdzierającym serce epizodem. Ojciec daje synowi na pamiątkę zegarek dziadka. Symbol upływającego czasu przekazywany z pokolenia na pokolenie. Natomiast matka Aleca postrzega jego decyzję o zostaniu żołnierzem, jako osobisty triumf. Jawnie „wpycha” swojego syna w ramiona śmierci. Opis wojny w powieści wywołuje poczucie grozy w czytelniku. Okopy, które opisuje Alec, są symbolicznym zejściem do piekła. Jednak miłość Aleca do przyjaciela pozostaje nienaruszona pomimo barier klasowych między żołnierzami w armii. Alec stara się podtrzymywać przyjaźń do Jerry'ego, troszcząc się o jego dobro i próbując buforować niektóre nadużycia, narzucane przez dowódców.  

                    Ta powieść pasuje do kategorii realizmu społecznego. Jest to historia pozostająca niezwykle wierna życiu. Johnston nie przesadza z jej fabułą ani nie rozciąga jej poza granice wiarygodności. Powieść oparta jest mocno w rzeczywistym czasie i miejscu w historii Europy. Jej główne postacie należą do jasno zdefiniowanych środowisk społecznych, anglo-irlandzkiej szlachty i katolickiej irlandzkiej chłopsko-robotniczej klasy niższej, żyjących na początku XX wieku. Obaj mężczyźni są bardzo dokładnie sportretowani, ponieważ każdy z nich posiada pewne cechy reprezentujące swoje środowiska klasowe. Johnston używa również symbolu łabędzi. W odstępach czasu w książce łabędź jest przedstawiony, jako symbol lojalności i wiecznej przyjaźni. Aleca i Jerry’ego cechuje wspólna miłość i szacunek do łabędzi, gdy zaczynają się poznawać jeszcze jako młodzi chłopcy. Łabędzie pojawiają się ponownie we Flandrii podczas działań wojennych, zarówno dosłownie, jak i metaforycznie. Żołnierze byli już tak zmęczeni, że nie mieli sił nawet złorzeczyć. Na szarym niebie, lecąc z południa na północ, ukazały się dwa łabędzie. Leciały nisko, skrzydła ich z godnością wachlowały powietrze. Alec przystanął, zaskoczony ich widokiem, jak gdyby doświadczył wizyty starych znajomych w niezupełnie właściwym momencie. Łabędzie musnęły w locie nagie gałęzie kilku okaleczonych drzew i pofrunęły w bok, ponad szeregiem żołnierzy. Alec pozdrowił je ręką i w tej samej chwili huknął strzał. Szyja pierwszego ptaka drgnęła i opadła. Bezwładna kupa mięsa i piór runęła na ziemię. Żywy łabędź zawahał się, a potem odleciał szukając schronienia w chmurach. Przywołany obraz symbolizuje rychłą śmierć Jerry'ego, ponieważ więź przyjaźni między nim a Alec’em ma zostać niebawem zerwana.

                    Tytuł powieści został zaczerpnięty od znanej dziecięcej rymowanki: Ile mil do Babilonu? Był to rym, którego Alec nauczył się, jako dziecko i wracał do niego, jako dorosły mężczyzna. Jest recytowany kilka razy na kartach książki między innymi na jej początku i znowu jak Alec wyrusza na front. Odzwierciedla lęk Aleca, gdy udaje się w nieznane, do jakiejś „babilońskiej" krainy, nie wiedząc, czy kiedykolwiek wróci do domu. „Ile mil do Babilonu?” nie jest powieścią wyłącznie o wojnie. Chociaż I wojna światowa jest w tle, Johnston dotyka również historii Irlandii, w szczególności napięć między Irlandczykami i Brytyjczykami. Poprzez rewolucyjne skłonności Jerry'ego i ostre komentarze na temat Irlandczyków dokonane przez majora Glendinninga, Jennifer Johnston wskazuje na nadchodzącą walkę o niepodległość Irlandii.

                    Kim jest tak naprawdę Alicia Moore? To tak zwana „Matka-Vendetta”, która na syna kieruje gorycz i agresję, jaką czuje do męża, po tym jak ten ją zawiódł. Alec przypomina jej o życiowej porażce. Wydaje się przeszkodą, która stoi na drodze jej aspiracji. Podejmuje z nim grę: Gdyby nie ty... to bym... Nie przepuści żadnej okazji, by poniżyć syna i upokorzyć – odegrać się za jego ojca. Matka wchodzi w rolę prześladowcy. Takie dzieci wychowywane przez „Matkę-Vendettę”, paradoksalnie, mocno ją idealizują i próbują spełnić wymagania matki, ale nigdy nie czują się dość wartościowe. Jeszcze gorsza wydaje się być „Matka-Kastrująca Kwoka”, która kamufluje swoją wrogość do ojca i mężczyzn za parawanem nadopiekuńczości. Doświadczyła bólu w relacji z mężczyznami. Lęka się więc męskiej siły i kastruje syna. To także „Matka-Najwyższa Izba Kontroli” naruszone poczucie bezpieczeństwa próbuje zrekompensować sobie kontrolą. Nie tyle kocha syna, co ma go we władaniu. Śledzi każdy jego krok. Traktuje syna przedmiotowo. Alicia Moor w zależności od okoliczności zakłada różne maski, aby upokorzyć i zniszczyć swojego syna.

                    Pod wieloma względami powieść „Ile mil do Babilonu?” jest tragedią posłuszeństwa: Alec, samotny chłopak, jedynak z anglo-irlandzkiego bogatego domu, jest tylko pionkiem w patologicznych rozrachunkach swoich rodziców. Czuł silne pragnienie ucieczki z domu, na co wojna dała mu szansę. Alec odciął się i poszedł na front w nadziei, że zablokuje swoje myśli na temat relacji między nim a rodzicami. Pomyślał, że teraz, gdy więzy uzależnienia emocjonalnego zostały zerwane i uwolnił się od nich także finansowo, ma nadzieję na nowe życie. O dziwo, akcja książki rozgrywa się na froncie podczas I wojny światowej, gdzie ginie tysiące młodych żołnierzy, ale tylko dwie śmierci opisane w powieści pozostawiają ostry ślad na psychice czytelnika – Aleca i Jerry’ego.

 

                   

 

 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz