26 kwietnia 2017

Dom z piasku i mgły



„Dom z piasku i mgły”

Andre Dubus III



Autor/ 11 września 1959 r. Oceanside, Kalifornia, Stany Zjednoczone.

Tłumaczenie/ Mirosław P. Jabłoński

Tematyka/ Pozornie zwyczajni ludzie stają w obliczu konfliktu o rzecz nadzwyczajnie istotną w życiu  każdego człowieka - dom. Każdy z nas ma swoje miejsce na ziemi, intymny wszechświat, do którego możemy uciec od wszelkich trosk. Fabuła książki „Dom z piasku i mgły” opiera się na problemie utraty tego cudownego dobra i różnicy kultur między kolejnymi lokatorami. Postaciami pierwszoplanowymi są osoby, które doświadczyły poważnych tragedii życiowych i starają  się we wszelki możliwy sposób wiązać koniec z końcem. Trudni do ocenienia bohaterowie zaplątują się w tragiczne w skutkach sytuacje, będące wynikiem ich błędów. Andre Dubus ukazuje wady uczestników konfliktu, budując swoją opowieść ze szczególną szczerością.

Główny motyw/ Jest to historia rodziny irańskich emigrantów, którzy po obaleniu reżimu szacha Rezy Pahlaviego i dramatycznej ucieczce z Teheranu chcą zaznać spokoju i dobrobytu w nowej ojczyźnie. Massoud Behrani, pułkownik wojsk szacha, pragnie, aby jego rodzina zajmowała pozycję społeczną podobną do tej w Iranie i ma na to środki przeszmuglowane z narażeniem życia. Ma też pracę, ale jego najbliżsi nie mają pojęcia, że jest śmieciarzem i ekspedientem. Kiedy topnieją zasoby pieniężne wywiezione z Iranu, Behrani stawia wszystko na jedną kartę. Za ostatnie dolary kupuje na licytacji dom. To będzie dom jego marzeń, początek nowego życia w dostatku. Jednak los okrutnie z niego zakpi....

 Cytat z książki charakteryzujący problematykę utworu:

„[…] zawsze spodziewam się nieszczęścia w kąciku ust boskiego uśmiechu”.

„Czasami to życie podsuwa nam tylko jedną czy dwie prawdziwe okazje, które musimy chwytać bez względu na ryzyko”.
   
                 
                       Dom… mały czy duży, dostatni czy skromny, mieszkanko czy willa – zawsze budzi w nas określone emocje, myśli i wspomnienia. Dla wszystkich to rodzaj osobistej przestrzeni, intymna przystań, do której powracamy z uśmiechem na twarzy. To tutaj możemy być w pełni sobą. Tutaj odpoczywamy, słuchamy muzyki i bliskich, tutaj się śmiejemy i płaczemy, tutaj świętujemy i celebrujemy chwilę. Mówiąc krótko – dom to wibracja miłości, mieszanka ciepła, akceptacji i poczucia bezpieczeństwa, mix tego, co ważne i potrzebne, tego, bez czego nie wyobrażamy sobie życia.
             
                          Tematyka książki „Dom z piasku i mgły” Andre Dubus opiera się na problemie utraty tego cudownego dobra, jakim jest dom. Bohaterowie w różnych okolicznościach i z różnych powodów utracili swoje domy. Bohaterka Kathy straciła przez pomyłkę urzędników dom za niepłacony podatek dochodowy w wysokości pięciuset trzydziestu dolarów. Natomiast Massoud utracił swój dom z powodu ucieczki z Iranu pogrążonego w zamachu stanu. „Dom z piasku i mgły”, trudno wyobrazić sobie lepszy tytuł dla książki - odnoszący się do rzeczywistości i metaforyczny zarazem. Chodzi przecież o budynek usytuowany w San Francisco nad Pacyfikiem, z widokiem na ocean, zbudowany w takim miejscu, gdzie niemal nie sposób odróżnić fal morskich od tumanów mgły spowijających okolicę.
          
                    On - pięćdziesięciosześcioletni Irańczyk Massoud Amir Behrani były pułkownik, niegdyś zaufany oficer irańskiego szacha, po upadku reżimu znalazł schronienie w Stanach Zjednoczonych wraz z żoną i dwójką dzieci. Massoud były pułkownik Cesarskich Wojsk Lotniczych, w swoim kraju był nie tylko oficerem sztabowym; w Izraelu i w Stanach Zjednoczonych kupował odrzutowce F-16 dla irańskiej armii. W Teheranie pułkownik Behrani wożony był szarą limuzyną – mercedesem benz. W środku samochodu był telewizor, telefon i barek. Massoud uciekł z Iranu z czekami bankowymi na dwieście osiemdziesiąt tysięcy dolarów. Lecz Massoud w Stanach prowadzi podwójne życie. Nikt z jego najbliższych nawet rodzina nie wie, że „pułkownik” ukrywa pewną tajemnicę. Massoud pracuje z ubogimi Chińczykami, Panamczykami i Wietnamczykami, jako śmieciarz. A popołudniami dorabia, jako sprzedawca w sklepie. Wykonywał zajęcia, których w swoim dawnym życiu nie wyznaczyłby nawet podległemu sobie żołnierzowi. „Pułkownik” Behrani codziennie ubrany w roboczy strój brudny od kurzu i mokry od potu przebiera się w hotelowym garażu w elegancki garnitur. „Spaloną” od słońca twarz podczas pracy tłumaczył całodzienną grą w tenisa, a także w golfa. Mieszka wprawdzie w luksusowym apartamencie, ale zastanawia się nad każdym wydawanym centem. Nawet, kiedy tak długo pracuje na dwóch posadach, rodzina nigdy nie wie, jakiego rodzaju pracę wykonuje ani gdzie; oczywiście, wychodzi rano z domu porządnie ubrany i tak samo ubrany wraca. Możliwe, że utrzymywanie tej maskarady powodowane było jego dumą i próżnością. Ta gra pozorów służyła wydaniu córki za męża z bogatej rodziny. Na bankowym koncie Irańczyka zostało tylko czterdzieści osiem tysięcy dolarów, to wszystko; takiej kwoty tylko sam jego czternastoletni syn będzie potrzebował na pierwsze lata studiów uniwersyteckich. Pewnego dnia Massud podczas sprzątania ulic San Francisco znalazł gazetę, w której była notatka o zajętej nieruchomości na sprzedaż, o domu z trzema sypialniami. Pomysł Behraniego na dalsze życie jest prosty: za niemal całe oszczędności kupuje dom na komorniczej aukcji, remontuje go, a następnie pragnie sprzedać go po cenie rynkowej, co daje mu potrojenie zasobów. Byłby to wreszcie krok do dobrobytu, jaki musiał porzucić uciekając z Iranu ajatollahów. Dom jest wymarzony do wyznaczonego celu, zwłaszcza, że przypomina mu dom sprzed lat, kupiony jeszcze w Iranie - z widokiem na Morze Kaspijskie. Przeprowadzka to nie tylko awans społeczny, ale moment odrodzenia rodziny, szansa na lepsze życie i studia dla syna. To, że nabyty dom ma wadę prawną, jest kwestią drugorzędną. Zresztą w chwili transakcji wady nie było i to administracja powinna załatwić sprawę. I tu zaczyna się problem, bo spieszący się do lepszego życia Behrani już wystawił dom na sprzedaż.
           
                  Ona - Kathy Nicolo była alkoholiczka i narkomanka po terapii odwykowej na drodze do przełamania kryzysu. Osiem miesięcy wcześniej została opuszczona przez męża, zaszyła się w swoim domu, wybudowanym przez ojca i spłacanym z niemałym trudem przez 30 lat. Świat zewnętrzny jej nie obchodzi, nie przegląda poczty, wychodzi tylko po to, by posprzątać u kogoś mieszkanie lub gabinet, kupić benzynę i coś do zjedzenia. Pewnego ranka pojawiają się w jej domu urzędnicy magistraccy i informują, że dom wystawiony jest na aukcję, która odbędzie się już następnego dnia, i w związku z tym ma się wynosić. Tylko cztery godziny zabrało przeniesienie jej życia z jedynego domu, jaki kiedykolwiek miała, do jednej z tych stalowych szop, z kłódkami, za którą musi płacić, a nie stać jej było na to. Przez kilka nocy Kathy sypia w motelu, lecz później za dom oraz sypialnię służy jej samochód. Zaskoczona Kathy udaje się do adwokata, wskazanego przez nadzorującego wyprowadzkę zastępcę szeryfa. Tam dowiaduje się, że zaszła administracyjna pomyłka: dom poszedł pod młotek, bo nie zapłaciła źle naliczonych podatków, a poza tym urzędnicy nie dopełnili procedury. Pomyłkę można, więc naprawić w kilka dni i spokojnie czekać na finansowe zadośćuczynienie, jakie zostanie zasądzone, gdyby nie jeden szkopuł: dom został sprzedany.
                   

                       Kathy w swoich kłopotach nie jest sama. U jej boku pojawia się zastępca szeryfa Lester Burdon. Z sympatii do skrzywdzonej kobiety, co wkrótce zamieni się w uczucie, próbuje wywrzeć nacisk na Behraniego, ale dumny Irańczyk potrafi się przeciwstawić. Lester nachodzi ich w domu i straszy Urzędem Imigracyjnym. Na nadużywającego kompetencji stróża prawa Massoud składa doniesienie do Wydziału Wewnętrznego Policji. Kathy próbuje odzyskać dom inaczej, wywierając presję emocjonalną na żonę Behraniego. Sytuacja jednak jest patowa i jej rozwiązania nie widać, zwłaszcza przy całkowitej bierności tych, którzy do pospiesznej sprzedaży domu dopuścili. W końcu najgorsze emocje dochodzą do głosu, Kathy wzmocniona kilkoma drinkami i znalezionym w samochodzie służbowym rewolwerem swego kochanka wjeżdża na podwórze „swego” domu...
                    
                   Tu należy przerwać streszczenie, choć to w zasadzie dopiero początek właściwego dramatu. Racja moralna leży po stronie Behraniego, jakkolwiek zaburzona sytuacja psychiczna Kathy kazałaby wziąć jej stronę, sama zresztą przyznaje, że w krótkim czasie Irańczycy zasiedlili ten dom bardziej niż ona przez całe swoje życie. Co więcej, Irańczycy są na kalifornijskim wybrzeżu elementem obcym, na dodatek pochodzą ze Środkowego Wschodu, toteż stosunek do nich jest nacechowany nieufnością, sama Kathy mówi o nich pogardliwie „Araby”. Oni sami również nie czują się pewnie: mieszkają w Stanach od kilkunastu lat, ale zachowali swój obyczaj i między sobą porozumiewają się w farsi - swoim języku ojczystym. To wszystko sprawia, że niejako z góry stoją na przegranej pozycji. Ale mają też swoją dumę i potrafią bronić swoich marzeń, co tylko wzmaga agresję ich przeciwników. Konflikt wydaje się nie mieć rozwiązania, wypływa z jednej strony z poczucia braku społecznej równowagi, z drugiej zaś z braku możliwości porozumienia, czemu sprzyja fałszywe wyobrażenie obu stron konfliktu o antagonistach. Kathy dostała lekcję, że nic nie otrzymuje w życiu na zawsze, Massoud, że jego mundur w Ameryce nic nie znaczy. Innymi słowy, "Dom z piasku i mgły" to książka o ludzkiej niedojrzałości (rozumianej także, jako niedojrzałość systemu), w którym tak naprawdę „rozwiązanie” może doprowadzić tylko do sytuacji ekstremalnej.
               Pomimo wspaniałego pomysłu na fabułę książki, narracja jednak pozostaje pod wielkim znakiem zapytania.

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz