05 grudnia 2017

Żona kuchennego boga



„Żona kuchennego boga”

Amy Tan



Autorka/  (ur. 19 lutego 1952 w Oakland w Kalifornii) – współczesna pisarka amerykańska. Wychowała się w San Francisco w rodzinie chińskich emigrantów. Autorka buduje swoje opowieści czerpiąc wiele z kontrastu pomiędzy amerykańskim światopoglądem a tradycyjną kulturą chińską, często przeplatając je obrazami z życia Chin w czasach poprzedzających rewolucję komunistyczną.


Tłumaczenie/ Ryszarda Jaworska

Tematyka/ Niezwykła opowieść obyczajowa. Historia opowiadana przez kobietę drugiej kobiecie. Powieść wydaje się hołdem dla kobiecej wrażliwości, siły, determinacji i mądrości. Książka, do której z pozoru czytelnik-mężczyzna nie powinien mieć dostępu, a jednak powinien. Amy Tan posłużyła się w niej specyficznym kodem, w którym czytelnik rozszyfrowuje ukryte emocje i przeżycia. Jest to również opowieść o cierpieniu, samotności w tłumie, ciągłym poczuciu zagrożenia i bezradności. Amy Tan pisze cudowanie. Pisze o kobietach, ich codziennych troskach, rozterkach, małych i wielkich problemach. W "Żonie kuchennego boga" przedstawiła spory kawałek kultury i historii Chin. Książka niewątpliwie interesująca, napisana ciekawym językiem chińskiej imigrantki.
 
 Główny motyw/ Winnie, Chinkę od lat mieszkającą w San Francisco, i jej urodzoną w Ameryce córkę, Pearl, dzieli pokoleniowa i emocjonalna przepaść. Obie kobiety mają swoje tajemnice, z których boją się sobie zwierzyć. Pearl jest ciężko chora, o czym nie informuje matki, niepewna jej reakcji. Winnie zaś boryka się z brzemieniem zatajonej przed córką przeszłości. Przychodzi jednak moment, gdy dalsze ukrywanie prawdy staje się niemożliwe. Wtedy matka rozpoczyna przeplataną rozmaitymi anegdotami i legendami opowieść o swej dramatycznej młodości, spędzonej w Chinach. Opowieść ta, stanowiąca trzon książki, to tyleż wycieczka w fascynujący świat chińskiej kultury i historii, co znakomita terapia psychologiczna.

Cytat z książki charakteryzujący problematykę utworu:

„Jeżeli kupię sobie tanią herbatę, to znaczy, że moje życie niewiele było warte”.

„Z niektórymi rzeczami nie można czekać aż do śmierci”.

„Jak możesz spierać się z kimś, kto ma pierze zamiast mózgu?”.

„Strata ukochanej osoby to najsmutniejsza rzecz pod słońcem”.

„[...] szczęście zależy od natychmiastowego spełniania życzeń”.

„Nigdy nie słyszałem równie trujących słów!”.

„[...]  nie można znaleźć zarazem pięknej żony i utalentowanej kucharki, a jednak ich oczy i podniebienia potwierdzają, że tak”.

„[...] nocą widzisz rzeczy, których nie da się dostrzec za dnia”.

„Dlaczego niektóre wspomnienia żyją tylko na języku albo w nosie? Dlaczego inne na zawsze pozostają w sercu?”.

„[...] na moment przed śmiercią dzieci stają się takie, jakimi byłby w dorosłym życiu. Niezależnie od wieku rozumieją, co się z nimi dzieje”.

„Jeśli nie możesz zmienić swego losu, zmień podejście”.

„Ciekawe, co to za uczucie przeżyć całe życie bez jednej jasnej myśli, nigdy nie dostrzegając własnych błędów”.

„[...] nie można winić kogoś za strach i słabość, jeśli nie doświadczyło się ich samemu i samemu nie udowodniło się, że może je pokonać. Nie w każdym drzemie bohater gotowy na śmierć, wręcz przeciwnie, kurczowe trzymanie się nadziei na życie leży głęboko w ludzkiej naturze”.

„[...] nie masz co jeść, więc karmisz się ideami!”.

„Społeczeństwo przypomina zgniłe drzewo pokryte jaskrawą farbą”.

„Żyjemy w świecie, w którym wszystko jest fałszem”.

„Moje życie też przypominało obraz, którego nikt nie chce. Ta sama pora roku, codziennie ta sama nędza, bez nadziei na zmiany”.

               
                   Na początku książki wydaje się, że główną postacią będzie Pearl – czterdziestoletnia Chinka, mieszkająca w San Francisco - chora na stwardnienie rozsiane. Na jednym z rodzinnych spotkań czytelnik poznaje jej matkę Winnie, która wraz ze swoją „siostrą” Helen prowadzi kwiaciarnię w chińskiej dzielnicy. Wydaje się, że Winnie jest osobą bardzo oschłą i apodyktyczną. Relacje między Pearl a Winnie nie są dobre. Córka boi się powiedzieć matce o swojej chorobie, natomiast matka ukrywa przed córką wiele innych sekretów...
                Wiadomość z Chin, którą dostaje matka Pearl, że "ten człowiek nie żyje", wywołuje falę wspomnień. Winne opowiada Pearl historię swojego życia, zanim zamieszkała w Stanach Zjednoczonych. Zachwycająca i jednocześnie w pewien sposób bulwersująca opowieść o kulturze, obyczajach, życiu codziennym w Chinach przed i w czasie II wojny światowej. Winnie, panienka z bogatego domu, zostaje, jako żona "sprzedana" okrutnemu i złemu człowiekowi. Rodzi mu troje dzieci, które z różnych przyczyn umierają. Jest przez niego bita, poniżana, gwałcona, maltretowana psychicznie i fizycznie. W końcu udaje się jej od niego uwolnić z pomocą mężczyzny, który już w Stanach po wojnie zostaje jej mężem.
                  Pearl siedząc przy rodzinnym stole podczas zaręczyn jej kuzyna spogląda od czasu do czasu na swoją matkę. Do tej pory dostawała szału, kiedy słuchała rozlicznych hipotez jej matki, opartych na religii, medycynie i zabobonach pomieszanych z jej prywatnymi przekonaniami. Jej matka nigdy nie wierzyła w powszechnie uznawaną logikę, która według niej stanowi tylko sprytny wykręt wobec tragedii pomyłek i nieszczęść. Matka była święcie przekonana, że na świecie nic nie dzieje się przez przypadek; taka chińska wersja Freuda w karykaturze. Wieczór przebiegał jeszcze gorzej, niż Pearl się spodziewała. Przez cały posiłek obserwowała, jak matka i ciotka Helen grają sobie na nerwach. Kłócą się po chińsku o wszystko. Pearl przy sąsiednim stole głównie obserwuje matkę. Odczuwa jej samotność jak własną. Myśli o rozgradzającej ich nieprzebytej przestrzeni, która nie pozwala, by dzieliły najważniejsze wydarzenia w życiu. Jak do tego doszło?
                   Ciotka Helen poinformowała Winnie, że otrzymała z Chin list, dobrą wiadomość: „ten człowiek nie żyje”. Ten zły człowiek to były mąż Winnie Wen Fu. Minęło czterdzieści lat a ten człowiek Wen Fu wciąż jej się śmiał w twarz. Według listu nie umarł dwadzieścia, trzydzieści, czterdzieści lat temu. Zmarł w zeszłym miesiącu, w dzień Bożego Narodzenia. Winnie pamięta dobrze ten dzień, dzień, w którym przyjechała do Stanów Zjednoczonych, powiedziała sobie: „potrafię się przestawić na nowe myślenie. Teraz mogę zapomnieć o swoich tragediach, schować sekrety za drzwiami, których już nigdy nie otworzy”. Sądziła, że na zawsze zamyka swoją tragiczną przeszłość i że odtąd będzie wolna od demonów z przeszłości. Wydawało jej się, że tutaj nikt nie będzie jej już ścigał. Może ukryć swoje życiowe pomyłki, żale i smutki, odmienić swój los. Chciała odwrócić się od starych wspomnień, żeby lepiej pasować do nowej rzeczywistości. Ale jej stare życie, wyparte do nieświadomości odnajdowało ją i tutaj. Ludzie z przeszłości stali się podobni do duchów.


                 Tyle razy wymyślała bajeczki o swojej przeszłości, że sama zaczęła w nie wierzyć. Jednak po rozmowie z Helen Winnie postanowiła wyznać całą prawdę o przeszłości swojej córce Pearl. Czas wymieść z życia wszystkie kłamstwa. Powiedzieć wszystkim prawdę. Czemu ma iść do grobu z takim obciążeniem? Skoro jej były okrutny mąż nie żyje, chce poprawić wszystko, zanim będzie za późno. Dosyć sekretów i kłamstw. Lepiej przyznać się do wszystkiego, niż iść na tamten świat z tyloma kłamstwami na sumieniu. Miała ku temu dobrą okazję, zbliżał się chiński Nowy Rok, który przypomniał jej stare chińskie przysłowie: „wymieć złe uczucia z zeszłorocznym kurzem”.
               Ten sam ból nawiedzał Winnie od lat. Brał się stąd, że „trzymała” wszystko w środku. Matka zostawiła ją, zanim mogła jej wytłumaczyć, czemu odchodzi. Na pewno chciała, ale w ostatniej chwili zabrakło jej odwagi. Winnie żyła po dziś dzień nadzieją, że matka wróci i wyjaśni jej, dlaczego, czemu stało się tak, a nie inaczej. Bardzo ja kochała. W dzieciństwie przez wiele lat trzymała pukiel jej włosów, ponad metr długi, zwinięty w małym, blaszanym pudełku. Dbała o te włosy, mając nadzieję, że matka kiedyś wróci, a wtedy da go jej w prezencie. Później, kiedy uwierzyła, że umarła, nadal trzymała jej włosy. Myślała, że kiedyś odnajdzie jej ciało i jej włosy znów się połączą. Winnie nie pamięta wszystkiego: kiedy zniknęła, miała tylko sześć lat. Latami usiłowała zachować w pamięci jej twarz, słowa i wspólne zajęcia. Rozmyślała o matce przez siedemdziesiąt lat. To takie smutne. „Strata ukochanej osoby to najsmutniejsza rzecz pod słońcem”. Ojciec był właścicielem kilku fabryk tekstylnych. Jadało się angielskie herbatniki i chodziło do najlepszych sklepów. Mała Winnie bacznie przeglądała się wszystkim miejscom i rzeczom. Miała tyle pragnień do zapamiętania, tyle miejsc do odkrycia. Pewnego wieczora matka zabrała ją do kina. Tam spotkała się z pewnym mężczyzną, którego dziewczynka nie znała, nie był też przyjacielem rodziny. Wieczorem matka pogłaskała ją po głowie, zaśpiewała piosenkę. Kiedy Winnie się obudziła następnego ranka, matki już nie było. Z rozmów ojca z domownikami wywnioskowała, że matka zrobiła coś godnego potępienia, więc żeby ukryć skandal, rozpowiadano, że umarła. Przez wiele lat matka stanowiła niewyczerpane źródło zabawnych i złośliwych anegdot, straszliwych sekretów i romantycznych opowieści. Wyglądało to tak, jakby odkopywano ją z grobu, po czym wpychali ją jeszcze głębiej, przykrywając nową warstwą brudu. Można sobie wyobrazić, jak czuje się małe dziecko, słysząc takie rzeczy o swojej matce?
               Prawie dwanaście lat Winnie spędziła na wyspie Tsung-ming u rodziny ojca. Ojca nie widziała ani razu, nawet wtedy, gdy wysłano ją do szkoły z internatem w Szanghaju. Mieszkała w domu stryja, ale zawsze musiała zachowywać się jak gość, o nic nie prosząc i czekając, jak ktoś przypomni sobie o jej potrzebach. Postanowiono szybko wydać Winnie za mąż. Znaleziono jej „odpowiedniego” kandydata, którym okazał się Wen Fu. Oto, co się stało trzy dni przed ślubem: kuzynka Winie o imieniu Orzeszek powtórzyła jej plotkę o rodzinie pana młodego. Ojciec Wen Fu jeździ do małych wiosek i okolic dotkniętych suszą, powodzią albo szarańczą. Szybko dowiadywał się, których rodzin nie stać na czynsz i które wyprzedały ostatnie skrawki ziemi, żeby nie głodować. Za parę miedziaków kupował od nich malowidła przodków. Można było sobie tylko wyobrazić, jak wszyscy przodkowie „emigrują” do Ameryki, wbrew swojej woli. „Budzą” się pewnego dnia i wiszą na ścianie za granicą i „słuchają” rozmów w niezrozumiałym języku.
           Małżeństwo z Wen Fu trwało osiem lat i okazało się koszmarem. Wen Fu był zły, samolubny i podły. Nie obchodziła go żona ani dzieci.  Poniżał ją podczas wspólnego uprawiania seksu. Rano często narzekał, że nie jest dobrą żoną i nie ma w niej „ognia” jak u innych kobiet. To były Chiny i kobiety nie miały prawa się złościć. Winnie była bardzo nieszczęśliwa, wiedząc, że wciąż nie zadawala męża. Jak się później okaże, czekało ją jeszcze o wiele więcej cierpień. Wen Fu przepuszczał majątek na wyścigach konnych, każdego wieczora zapraszał gości na madżonga. Nie byli to nawet przyjaciele, tylko zblazowane snoby – zachowywali się tak, jakby wygrana czy przegrana piętrzących się przy stole olbrzymich sum nie robiła na nich żadnego wrażenia.
             W 1937 roku wybuchła wojna chińsko-japońska. Chiny były w tym okresie państwem znajdującym się w głębokim kryzysie i osuwającym się w anarchię. Wprawdzie uniknęły one podziału na kolonie europejskie, jednak upadek cesarza (1912) i utworzenie republiki doprowadziły do wojny domowej i długiego okresu destabilizacji. Kiedy Japończycy rozpoczęli swoją inwazję, dwiema głównymi siłami w Chinach byli komuniści i konserwatywny Kuomitang. Bieda, głód, żebractwo, prostytucja były na porządku dziennym. Amy Tan w książce „Żona kuchennego boga” na podstawie losów Winnie opisuje trudną sytuację społeczną, ekonomiczną i moralną w Chinach tamtego okresu.
           Amy Tan tytuł do książki zaczerpnęła ze starej chińskiej opowieści. Dawno temu mieszkał w Chinach bogaty wieśniak. Świetnie mu się powodziło. Nad gospodarstwem czuwała jego żona. Ona tuczyła kaczki i rok za rokiem pomnażała majątek. Ale jemu było mało. Chciał się bawić z piękną, beztroską kobietą. Pewnego dnia przyprowadził ją do domu i kazał swojej żonie gotować jej wymyślne potrawy. Kochanka z czasem przegnała z domu żonę wieśniaka. Po kilku miesiącach wieśniak i jego kobieta roztrwonili majątek. Zhang został żebrakiem. Pewnego dnia upadł. Leżał, patrząc w niebo i czekając na śmierć. Kiedy otworzył oczy zobaczył, że leży w ciepłym domu. Dziewczyna pilnująca ognia wyjaśniła mu, że pani tego domu użaliła się nad nim. Mężczyzna dojrzał przez okno zbliżającą się do domu kobietę, którą okazała się jego żona. Mężczyzna zaczął skakać po kuchni, szukając, gdzie by tu się schować. Wreszcie, kiedy jego żona otworzyła drzwi – wskoczył do pieca. Za to, że nie starczyło mu odwagi, by przyznać się do winy w niebie zarządzono, aby został kuchennym bogiem, który pilnuje ludzkich postępków. Od tamtej pory ludzie w Chinach wierzą, że kuchenny bóg ich obserwuje. Ze swego kącika w każdym domu i w każdym sklepie widzi dobre i złe uczynki. Co za ironia? Do Winnie nikt się nie modlił, za to, że żyła z okrutnym mężem Wen Fu. Winnie przypominała żonę kuchennego boga, jej też nikt nie wielbił. To jemu dostały się wszystkie pochwały i całe uznanie. O niej zapomniano.
                  

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz