„Noc szpilek”
Santiago Roncagliolo
Autor/
(ur.
1975) – jeden z najwybitniejszych południowoamerykańskich pisarzy swojego
pokolenia. Pierwszy sukces odniósł w 2005 roku powieścią Wstyd. Rok
później ukazał się głośny Czerwony kwiecień, nagrodzony prestiżową
Premio Alfaguara i przetłumaczony na ponad 20 języków. W 2010 roku znalazł się
w gronie 25 najbardziej utalentowanych hiszpańskojęzycznych pisarzy do 35 roku
życia, których raz na dekadę wybiera magazyn „Granta”. Poza prozą, w której z
powodzeniem łączy literackie ambicje z wciągającymi fabułami, pisuje także
scenariusze, teksty dziennikarskie i tłumaczy. Od 2000 roku mieszka w
Hiszpanii.
Tłumaczenie/
Tomasz
Pindel
Tytuł
oryginału/ es-pe
La noche de los alfileres
Tematyka/
Powieść
opowiada o czwórce trzydziestopięciolatków, którzy – po latach – wracają do
wydarzeń z jednego lipcowego miesiąca sprzed dwóch dekad, momentu formacyjnego
dla ich dalszego życia. Każdy z bohaterów rekonstruuje własną wersję
przeszłości, konfrontując pamięć z czasem, który nieuchronnie zniekształca
fakty i emocje. Ich opowieści składane są przed kamerą, a sens tego gestu
ujawnia się dopiero w finale, nadając całości dodatkowy, egzystencjalny wymiar.
Narracja rozbita na cztery odrębne głosy odsłania różne sposoby przeżywania
tych samych doświadczeń: młodzieńczych fascynacji, pierwszych wyborów, poczucia
winy i straty. Indywidualne języki narratorów podkreślają odmienność ich
charakterów i perspektyw, a jednocześnie pokazują, jak subiektywna i niepewna
bywa prawda o przeszłości. Powieść podejmuje temat pamięci, tożsamości i
odpowiedzialności za własne decyzje, stawiając pytanie o to, na ile jesteśmy w
stanie opowiedzieć samych siebie bez autocenzury i złudzeń.
Główny
motyw/ Autor,
Santiago Roncagliolo, umieszcza akcję powieści w Colegio de la Inmaculada –
męskiej, katolickiej szkole prywatnej o długiej tradycji, prowadzonej przez
jezuitów w Limie. Wybór ten z pewnością nie jest przypadkowy: sam pisarz
ukończył tę placówkę w 1991 r., choć opisywane wydarzenia rozgrywają się rok
później. Dzięki temu przestrzeń powieściowa zyskuje na autentyczności;
Roncagliolo porusza się po niej z wyczuwalną swobodą kogoś, kto zna ją od
podszewki. Bohaterami są czterej nastolatkowie – Beto, Carlos, Moco i Manu –
którzy trzymają się razem przede wszystkim dlatego, że nikt inny nie chce się z
nimi kolegować. Uchodzą za słabeuszy, nieudaczników, dziwaków, „panienki”,
„pedałów”; wielokrotnie obrywają od popularniejszych i silniejszych „kolegów”,
a codzienność w czwórkę daje im choć namiastkę bezpieczeństwa i poczucie
przynależności. Ich codzienność wyznaczają strach, niewypowiedziane ambicje i
młodzieńcza potrzeba przetrwania w hierarchicznym, opresyjnym środowisku. Choć
w tle pulsuje niespokojna rzeczywistość Peru pogrążonego w konflikcie zbrojnym,
sama historia koncentruje się na pozornie błahym wybryku czwórki kumpli –
wybryku, który z niewinnej, głupawej niesubordynacji wymyka się zupełnie spod
kontroli. To, co zaczyna się jako typowa szkolna prowokacja, niespodziewanie
przeradza się w brutalny akt zemsty na nauczycielce, a krew naprawdę zostaje
przelana. W tym momencie fabuła gwałtownie gęstnieje, nabierając tempa i
dramatyzmu. Powieść trzyma w napięciu jak rasowy thriller, w którym drobne
codzienne pęknięcia nagle rozchodzą się szeroko, odsłaniając mroczną,
niepokojącą przepaść.
Cytaty z książki charakteryzujące problematykę utworu:
„Naszym jedynym stałym tematem było to, co nam wisiało między
nogami.”
„W naszej szkole dziewczyny były trochę jak igrzyska olimpijskie:
szeroko reklamowane, zawsze odległe, a do tego Peruwiańczycy nigdy nie
wygrywali.”
„Jeśli kobiety przypominały igrzyska olimpijskie, my startowaliśmy
co najwyżej w paraolimpiadzie.”
„Łatwiej zmienić narzeczoną niż życie.”
„Homoseksualizm był dla niego czymś takim jak bomba nuklearna albo
głód w Afryce. Czymś, o czym mówi się w wiadomościach, ale co nigdy człowieka
tak naprawdę nie dotyczy.”
„Klasa bez uczniów jest jak cmentarz, a na tym grasował jeszcze
zombie.”
„W dłuższej perspektywie tym, co po nas zostaje, są takie właśnie
chwile. Trzymamy ich ślad w albumie ze zdjęciami i oglądamy co pięć lat, ale
już nie jesteśmy tacy sami. Nie jesteśmy też tacy sami po każdych następnych
pięciu latach.”
„Myślałem, że w prawdziwym życiu na miłości nigdy dobrze się nie
wychodzi i sprawy nigdy nie układają się jak w filmie. Myślałem, że
generalnie cały świat jest gówno wart i że nie mam ochoty być jego częścią.”
„Gdy tak o tym dzisiaj myślę, to już rozumiem, że dojrzewanie to
taki okres w życiu, kiedy twoje doświadczenie i wiedza pochodzą z filmów.”
„Są tacy, co mają na twarzach wypisane przestępstwa, których wcale
nie popełnili. I prawdziwi zbrodniarze z minami, jakby w życiu muchy nie
skrzywdzili.”
„Kiedy skazaniec dostaje wyrok, nikt już się nie interesuje jego
historią.”
Okres dojrzewania to jeden z najbardziej intensywnych,
a zarazem krępujących etapów ludzkiego życia – moment, w którym według biologów
i psychologów rozwojowych kształtuje się zarówno konstytucja fizjologiczna, jak
i fundament osobowości jednostki. W tym czasie nie tylko układ hormonalny, ale
również systemy przekonań, idei i postaw poddawane są nieustannym fluktuacjom i
przekształceniom. Samo określenie „dojrzewanie” niesie konotacje stanu
przejściowego, a nierzadko wręcz kryzysowego, wymagającego szczególnej uwagi i
zrozumienia. Nic dziwnego, że właśnie wtedy w wielu kulturach pojawiają się
różnego rodzaju rytuały inicjacyjne – od takich, które balansują na granicy
fizycznego ryzyka, po ceremonie o charakterze symbolicznym, często odwołujące
się do mitologicznych narracji. Ich celem jest nadanie formy procesowi, który
sam w sobie jest chaotyczny, oraz zapewnienie psychologicznej i społecznej
stabilności młodym ludziom, przechodzącym przez kryzys tożsamości.
Joseph Campbell wyróżnia trzy ścieżki życia, które
ludzie mogą obrać: miasteczko, pustynię i podróż. Miasteczko symbolizuje
życie podporządkowane społecznym oczekiwaniom. Rodzimy się, uczymy, zdobywamy
dyplomy, podejmujemy pracę, zakładamy rodzinę, pracujemy do emerytury, po czym
– zgodnie z przewidywalnym scenariuszem – odchodzimy. Ta droga oferuje poczucie
bezpieczeństwa, nie wystawia człowieka na zbyt silne wstrząsy – pozwala „nie
kołysać łódką”, realizować to, czego oczekuje otoczenie. Jest to ścieżka ego,
która dla wielu okazuje się w pełni satysfakcjonująca. Pustynia to z
kolei droga buntownika – banity funkcjonującego poza marginesem społeczeństwa.
To życie w opozycji do tego, co uznawane za właściwe i normatywne, próba
rozkwitu poprzez odrzucenie reguł miasteczka: poprzez ucieczkę w skrajności,
często destrukcyjne – jak narkotyki, niebezpieczne relacje czy kontestacyjną
kulturę. Pustynia może prowadzić do samozagubienia, uzależnień, izolacji lub
konfliktu z prawem. Trzecia ścieżka – podróż – polega na podążaniu za
własnym wezwaniem, za sercem i wewnętrzną wizją. W ten sposób jednostka odkrywa
coś nowego zarówno dla siebie, jak i dla świata. To droga liderów, marzycieli,
przedsiębiorców, pionierów i twórców, którzy poprzez zmagania, wyzwania i
odkrycia rozwijają odwagę, wgląd, mądrość, odporność oraz głęboką
samoświadomość. Dzięki symbolicznemu powrotowi do miasteczka, mogą wzbogacić
wspólnotę o coś wyjątkowego i niepowtarzalnego.
Te
trzy ścieżki – podporządkowania, buntu i odkrywania – w sposób szczególnie
wyrazisty ujawniają się w literaturze poświęconej doświadczeniu dorastania.
Warto tu wspomnieć Noc Szpilek Santiago Roncagliolo, w której młodzi
bohaterowie zmagają się z gwałtownym zderzeniem między własnymi pragnieniami a
brutalnością otaczającej rzeczywistości Limy. Ich doświadczenia ukazują, jak
cienka bywa granica między miasteczkiem a pustynią: jak łatwo młody człowiek,
pozbawiony wsparcia i jasnych drogowskazów, może wpaść w świat przemocy,
strachu i desperackich prób zdefiniowania siebie. Roncagliolo, podobnie jak
Campbell, zdaje się pytać: czy możliwe jest przekształcenie chaosu dorastania w
prawdziwą podróż – taką, która pozwoli nie tylko przetrwać, ale zrozumieć i
odnaleźć własne miejsce?
W naszych współczesnych społeczeństwach wiele tradycyjnych rytuałów przejścia i struktur wsparcia społecznego uległo zanikowi lub zostało zastąpionych ich prozaicznymi odpowiednikami – często bardziej dezorientującymi niż budującymi dla rozchwianej psychiki nastolatka. Zastępują je wydarzenia religijne, w które niewielu autentycznie wierzy, a ich wewnętrzna skuteczność bywa znikoma, albo świeckie „symbole przejścia”, pozbawione głębszego znaczenia i zakorzenienia. W przypadku nastolatków płci męskiej, zwłaszcza w wielu społeczeństwach latynoamerykańskich, w tym w peruwiańskim, tradycyjne archetypy wojownika czy kapłana często zostały wyparte przez figurę brutalnego macho. Jego „inicjacja” polega na demonstrowaniu dominacji – rzucaniu się na każdego, na kogo można, by udowodnić swoją siłę, piciu do nieprzytomności czy, nierzadko, wizycie u prostytutek pod okiem ojca lub przyjaciół, jako rzekomym potwierdzeniu wejścia w dorosłość. Przejście do męskości zostaje sprowadzone do serii gestów agresji, ryzyka i seksualnej konsumpcji, które zamiast budować tożsamość, zubażają ją i deformują. Ci zaś, którzy nie mogą lub nie chcą podążać tymi wątpliwymi ścieżkami „męskiej próżności”, często zostają zepchnięci na margines – skazani na izolację, milczącą segregację i życie w nadziei, że następny cios trafi kogoś innego. Społeczność nie daje im alternatywnej drogi ani przestrzeni na rozwój w zgodzie z własną wrażliwością. W wielu aspektach współczesne rytuały inicjacyjne – lub ich brak – nadal odzwierciedlają i podtrzymują strukturę społeczeństwa jako całości. Ukazują, jakie wzorce uważamy za godne przekazania, jak rozumiemy dojrzałość i jaką cenę płacą młodzi ludzie za próby odnalezienia siebie pomiędzy tradycją, oczekiwaniami a własną prawdą.
Literatura
peruwiańska – a w szerszym sensie także literatura uniwersalna – wielokrotnie
podejmowała temat dorastania i młodzieżowej inicjacji, odzwierciedlając
zjawiska społeczne, które naznaczają ten okres życia. Choć liczba dzieł
koncentrujących się bezpośrednio na świecie młodych nie jest ogromna, to jednak
nie brakuje utworów, w których młodość staje się osią konstrukcyjną narracji,
przestrzenią symbolicznego napięcia i społecznej diagnozy. Szczególne miejsce
zajmuje tu szkoła – instytucja, która dla wielu pisarzy stała się synonimem
społeczeństwa w miniaturze, swoistym mikrokosmosem odbijającym, choć niekiedy w
krzywym zwierciadle, makrokosmos kulturowy i polityczny, jaki ją otacza. To
przestrzeń, w której spotykają się i ścierają różne klasy społeczne, etosy,
światy wartości i sposoby życia; miejsce, gdzie struktura społeczna staje się
namacalna, przetwarzana przez doświadczenia uczniów, często naznaczone
rywalizacją, przemocą, rodzącą się solidarnością lub poczuciem osamotnienia.
Najbardziej
pamiętnym przykładem jest powieść Mario Vargasa Llosy Miasto i psy,
w której wojskowa szkoła Leoncio Prado funkcjonuje jako lustrzane odbicie
peruwiańskiej rzeczywistości podzielonej rasowo i klasowo, przesyconej przemocą
– zarówno tą jawną, instytucjonalną, jak i ukrytą, wynikającą z hierarchii,
presji i męskich stereotypów. To powieść, która obnaża brutalne mechanizmy
formowania się „męskości” i pokazuje, jak państwowe instytucje reprodukują
przemoc obecną w społeczeństwie. Innym ważnym utworem, który w duchu
poetyckiego modernizmu wnika w świat młodzieży, jest La casa de cartón
Martína Adána (Rafaela de la Fuente Benavidesa). To opowieść nie tyle o
inicjacji w sensie społecznym, ile o wrażliwości, przestrzeni i czasie.
Skupiona na życiu dzielnicy Barranco i dawnej Limy z początku XX wieku, ukazuje
świat, który dziś niemal całkowicie zniknął, pozostawiając po sobie
nostalgiczny ślad w literaturze i pamięci kulturowej. U Adána szkoła i młodość
nie są miejscem brutalnej konfrontacji, lecz raczej delikatnym, efemerycznym
krajobrazem, gdzie dojrzewanie splata się z melancholią i kontemplacją.
Powieść
Santiago Roncagliolo, będąca tematem niniejszych rozważań, wpisuje się w
opisany wcześniej nurt literacki, podejmujący problem dorastania, przemocy i
inicjacji społecznej. Noc szpilek osadzona jest w przestrzeni szkoły La
Inmaculada – prestiżowej, jezuickiej instytucji w Limie – oraz w realiach Peru
lat dziewięćdziesiątych. Autor wykorzystuje te dwa światy, szkolny i
społeczno-polityczny, by prowadzić narrację z dużą swobodą, wyczuciem gatunku i
sprawnym budowaniem intrygi. Powieść opowiada o tragicznym, a momentami wręcz
tragikomicznym epizodzie z życia czterech uczniów czwartej klasy liceum,
mających około piętnastu lat. Każdy z nich zajmuje w szkolnej hierarchii
pozycję raczej marginalną; są podzieleni, wykluczeni lub zagubieni z różnych
powodów, związanych zarówno z osobistą historią, jak i strukturalnymi
napięciami społecznymi. Do początkowej trójki bohaterów dołącza wkrótce
pół-łobuzowaty, aspołeczny chłopak, który nieoczekiwanie wyrasta na lidera
grupy. Fascynuje pozostałych swoją pozorną obojętnością, brawurą i
nieprzewidywalnością, stając się katalizatorem wydarzeń. Konstrukcja narracji
opiera się na naprzemiennej perspektywie czterech narratorów, których jeden z
nich – już po latach – zmusza do spisania wspólnej wersji historii. Sam akt pisania
przyjmuje formę spóźnionej zemsty i próby ostatecznego uporządkowania pamięci.
Osią fabularną jest plan odwetu na znienawidzonej
nauczycielce, pannie Pringlin, znanej z surowego traktowania uczniów,
zwłaszcza przywódcy grupy – Manu. W rzeczywistości celem chłopca jest
doprowadzenie do wydalenia z kolejnej szkoły – co w konsekwencji umożliwiłoby
wysłanie go do ojca, który porzucił rodzinę i wyjechał do peruwiańskiej
dżungli. W takich warunkach ojciec chłopca próbował wyleczyć się ze stresu
pourazowego po latach walk w stanie wyjątkowym przeciwko maoistowskiej
organizacji terrorystycznej Świetlista Ścieżka. Roncagliolo wielokrotnie
powraca w swojej twórczości do tego tematu: nie tylko w niniejszej powieści,
ale także w książce Czwarty Miecz, poświęconej Abimaelowi Guzmánowi,
oraz w uhonorowanej Nagrodą Alfaguary powieści Czerwony kwiecień. W
pewnym momencie Manu, lider grupy, nagle łagodnieje – nauczyciel grozi bowiem,
że nie wydali go ze szkoły, lecz zmusi do powtórzenia roku. Pozostali
odkrywają, że taka sankcja jest niezgodna z regulaminem, co sprawia, że Manu
porzuca swoją chwilową uległość i wraca do planu, kierowany determinacją i
desperacją. Sytuacja szybko wymyka się spod kontroli, prowadząc całą czwórkę na
skraj wydalenia i skierowania do poprawczaka – z wszystkimi konsekwencjami
wynikającymi z ich rodzinnych historii i społecznych uwarunkowań. Co wydarzy
się dalej, czytelnik musi odkryć sam, podążając za zmiennymi głosami czterech
bohaterów i dynamiczną, pełną napięcia narracją Roncagliolo. To powieść, która
ukazuje nie tylko dramat nastoletniego buntu, lecz także mroczny cień współczesnej
historii Peru – konfliktu, który nadal pulsuje w biografiach jego mieszkańców.
Choć powieść Roncagliolo w wielu momentach operuje
humorem i ironią, jej istota jest głęboko tragiczna. Bohaterowie nie są w
stanie uciec przed losem, który ich dogania – skazani na jedno z tych wydarzeń,
jakie na stałe definiują ludzkie życie. To przygoda tylko z pozoru; w
rzeczywistości jest to przygoda chorobliwa, wynikająca z prześladowania,
psychicznych pęknięć i splotu okoliczności, nad którymi nie mają żadnej
kontroli. Powieść stanowi także swoistą transkrypcję pewnego okresu historii
Peru, czasu gdy Świetlista Ścieżka wydawała się zyskiwać przewagę. W tle migają
obrazy bomb, przerw w dostawie prądu, zamachów, porwań, śmierci, godzin
policyjnych i wszechobecnego strachu – strachu przed eksplozją na rogu ulicy,
przed aresztowaniem pod fałszywym zarzutem terroryzmu, przed nagłym
zniknięciem, o którym nikt nie odważy się mówić. Kraj zdawał się chwiać w
posadach, a władze były w stanie jedynie odpowiadać na nielegalną przemoc
rebeliantów własną przemocą instytucjonalną. Warto pamiętać, że nie była to wyłącznie
działalność Świetlistej Ścieżki – również MRTA, inne ugrupowanie lewicowe,
próbowało doprowadzić do rewolucji, pogłębiając atmosferę lęku i chaosu.
Powieść odsłania także sprzeczności peruwiańskiego
społeczeństwa: od jednych mężczyzn oczekuje się postawy macho, od innych –
niemal niczego. Niektórzy chłopcy wychowują się w domach tradycyjnych, surowych
i konserwatywnych, inni zaś pod opieką rodziców „postępowych”, którzy
nowoczesność utożsamiają z egoizmem i zaniedbaniem, bardziej troszcząc się o
siebie niż o własne dzieci. Są matki podporządkowane i gorliwie katolickie,
oraz takie, które trwają w niekończących się rozwodach. Jedni bohaterowie są homofobiczni,
inni – tolerancyjni do tego stopnia, że granice ich przekonań stają się rozmyte
i niejasne. W świecie peruwiańskich nastolatków seks jest wszechobecny, lecz
zarazem pozbawiony sensu. Staje się obsesją, a nie wyrazem miłości czy
naturalnej czułości; tabu, którego naruszenie ma charakter bardziej desperacji
niż intymności. Kultura, przynajmniej z pozoru pruderyjna, obsesyjnie skupiona
na tym „co ludzie powiedzą”, odcina młodych od realnej wiedzy i swobodnej
ekspresji. Masturbacja na lekcjach jest karykaturalnym substytutem relacji,
hardcorowe porno – surogatem edukacji seksualnej, która zamiast mówić o
przyjemności i relacjach, nieustannie straszy chorobami wenerycznymi. Wizyta u
prostytutek – jak już wspomniałem – funkcjonuje jako wynaturzony rytuał męskiej
inicjacji. Nad wszystkim zaś czuwa religia, która dostarcza sowitej dawki winy
i tortur sumienia, skutecznie łącząc seksualność z lękiem, a nie z intymnością.
Być może najbardziej poruszającym aspektem powieści
jest ukazanie sytuacji rodzinnej chłopców z grupy – każdego z nich dotyka
własna, specyficzna droga krzyżowa. Najnowsza historia Peru wdziera się w te
historie w sposób dramatyczny, niemal bezlitosny. Manu dorasta u boku ojca
naznaczonego wojenną traumą, który w pewnym momencie, pogrążony w
halucynacyjnym lęku, omal nie zabija własnego syna, biorąc go za terrorystę.
Inny chłopiec traci matkę z powodu awarii prądu – prądu niezbędnego, by
utrzymać przy życiu chorą na raka kobietę – podczas gdy jego ojciec popada w
kolejną narodową obsesję Peru: alkohol. Kolejnemu udaje się spełnić marzenie o
doświadczeniu seksualnym, lecz zostaje przyłapany i zastraszony przez matkę,
zgorzkniałą samotną kobietę, która po samobójstwie męża obserwuje zależności
emocjonalne własnych rodziców z narastającym rozczarowaniem. Inny z kolei
desperacko stara się stać macho, jak oczekuje od niego ojciec, jednak jego
homoseksualna natura mówi inaczej – i w tym rozdarciu dojrzewa. W dłuższej
perspektywie wszyscy bohaterowie noszą w sobie odciski rodzinnych ran oraz
brzemię pewnego zdarzenia, które na zawsze ich połączyło – jedynego momentu, w
którym przekroczyli własne ograniczenia i wyrwali się z bezbarwnej,
tragikomicznej mgły życia. Ich droga do dorosłości okazuje się absurdalnym,
pechowym rytuałem przejścia, choć niepozbawionym odrobiny bohaterstwa i
ludzkiej godności.
Powieść Roncagliolo czyta się lekko dzięki zręcznej
konstrukcji rozdziałów i narracyjnych głosów. Autor umiejętnie dawkuje
informacje, operuje dynamicznymi czasownikami i prowadzi opowieść z wyczuciem
tempa – choć zdarza mu się popaść w pewną prozaiczność. Śmiem twierdzić, że
humor przewijający się przez książkę jest głęboko peruwiański, zakorzeniony w
tamtejszej wrażliwości, i czytelnik z innych kręgów kulturowych – na przykład
hiszpańskiego – może nie wyłapać wszystkich niuansów czy aluzji, które dałoby się
objaśnić krótkimi przypisami. Ich brak jest jednak zrozumiały: przypisy
naruszyłyby rytm opowieści i odebrały jej impet.
Motyw ostatecznego zapisu wydarzeń wydaje mi się
pewnym dodatkiem zbędnym – niewiele wnosi do skuteczności narracji czy
emocjonalnego ciężaru historii. Fakt, że wszyscy bohaterowie pochodzą z
limskiej klasy średniej, bez wątpienia nadaje powieści spójność, ale
jednocześnie zawęża jej perspektywę społeczną. Doświadczenia nastolatków ze
slumsów czy peryferyjnych dzielnic Limy w tamtych latach musiały różnić się
diametralnie od przeżyć młodzieży z zamożniejszych sektorów i mogłyby znacząco
wzbogacić panoramę problemów epoki. Są to jednak drobne zastrzeżenia, które nie
odbierają Nocy szpilek narracyjnej energii ani sugestywnej
intensywności. Powód tytułu – o charakterze niemal rytualnym, inicjacyjnym –
pozostawiam czytelnikowi do samodzielnego odkrycia.





.jpeg)